Kategorie opowiadań


Strony


Forum erotyczne





Wymiana jezykowa 4 - cos sie wyjasnia, cos sie komplikuje

Sex Telefon

Wzruszały mnie jego wyrzuty sumienia, dla mnie całkowicie niezrozumiałe. Jestem niewierzący od zawsze, kiedy pamiętam, ale bardzo silnie oddziałują na mnie emocje innych ludzi, pod warunkiem, że są szczere. Dewotom potrafię bezlitośnie wytknąć hipokryzję i ignorancję, ale Ivo złego słowa nie mogłem powiedzieć. Widziałem, jak się miota między mną a Jezusem, który zresztą jest jedną z moich ulubionych postaci książkowych, ale to na marginesie. Szkoda, że nie da się czasem pogodzić miłości do kilku osób jednocześnie. Ja na przykład dość dobrze sobie z tym radzę. Najbardziej na świecie kocham moją żonę, co nie przeszkadza mi najbardziej na świecie kochać Ivo. Ania mieszka teraz ze swoją dziewczyną, ale wie, że zawsze może na mnie liczyć. Zresztą ja na nią też. Był nawet taki pomysł, żeby skonsumować nasze małżeństwo – a do tego, żeby gej przespał się z lesbijką, potrzeba naprawdę dużo wzajemnej sympatii i zaufania. Może kiedyś o tym opowiem? A może lepiej nie?

Mojemu kochanemu złośliwcowi zdecydowanie nie chciałem się z tego tłumaczyć, w każdym razie jeszcze nie teraz. Żeby zmienić temat, poprosiłem, żeby na dobranoc poczytał mi poezję po bułgarsku. Zastrzegłem, że nic nie zrozumiem, ale miło mi będzie słuchać jego głosu. Zgodził się, uznając najwyraźniej wzmiankę o rozwodzie za żart. Myślałem, że wyszuka jakieś wiersze na necie, ale on po prostu zaczął mi deklamować Wazowa z pamięci. Miałem wrażenie, że rozumiem każde słowo. Zasnęliśmy, trzymając się za ręce.

Gdy się obudziłem, było jeszcze ciemno, a mój piękny kochanek spał przy mnie. Zwykle budzę się wcześnie, ale nie aż tak, więc coś musiało wyrwać mnie ze snu. Ktoś otwierał drzwi wejściowe. Klucz ma tutaj tylko Ania, ale ona zwykle nie zagląda na herbatkę o takich porach. Wysunąłem się cicho spod kołdry, starając się nie budzić Ivo, i wyjrzałem z sypialni do przedpokoju. Jednak Ania. Siedziała na podłodze, oparta o drzwi wejściowe. Wyszedłem do niej, tak jak stałem – widziała mnie przecież nago.

- Cześć dzióbku, wszystko w porządku? – spytałem szeptem. Nie było to zbyt mądre pytanie: widziałem przecież, że nie jest w porządku.

- Janulku, przepraszam, zbudziłam cię. Mogę dziś tu spać?

Mówiła powoli i niewyraźnie, co dodatkowo mnie zmartwiło.

- Jasne, mój dom jest twoim domem. Przecież wiesz. Pokłóciłyście się z Dorotą?

- Właściwie to nie... Tylko że ona wychodzi za mąż. W sensie wysłała mi SMS. Prowadziłam właśnie ostatnie zajęcia, to poszłam prosto z uczelni na głębszego za młodą parę... A może dwa głębsze?

- Kurde, Anka, jesteś naprana! Chodź, zrobię ci kawy.

Zdjąłem jej buty, pomogłem wstać, zaprowadziłem do kuchni i posadziłem przy stole. Młynek do kawy niezawodnie przywabił do kuchni Ivo. Przeciągnął się rozkosznie i oparł biodrem o framugę, prezentując wszystkie swoje wdzięki.

- To już ranek? – spytał po bułgarsku, zaspanym głosem.

- Nie, ale mamy w gościach pijaną kobietę i muszę ratować ją kawą – odpowiedziałem po bułgarsku. Przynajmniej mam nadzieję, że to, co powiedziałem, właśnie to oznaczało.

- Rety, Jachu, ty masz chłopaka? I to z zagranicy? Jaki śliczny! I jakiego ma dużego! Skąd go wytrzasnąłeś? Gdybym była bi, musiałbyś się podzielić, bo inaczej rozwód.

Nienawidzę Ani, kiedy jest pijana. Po co ludzie leją w siebie ten shit? Jeśli nawet to, co powiedziałem nieudolnie po bułgarsku, nie dotarło do Ivo, to teraz niewątpliwie oprzytomniał. Otworzył szeroko oczy i spojrzał na Anię, potem na mnie, znowu na nią... Oszczędził sobie jednak żenujących prób zakrywania tego, na co wszyscy zdążyli już się napatrzyć.

- Pozwólcie, że was sobie przedstawię. Aniu, to jest mój chłopak Ivo. Ivo, to jest moja żona Ania.

Ania zerwała się z miejsca i podbiegła radośnie do Ivo, żeby podać mu rękę na powitanie. To znaczy taki był zapewne plan, ale czerwone wino, które tak lubiła, zadecydowało inaczej. Zatoczyła się, strąciła kawę na podłogę i mało brakowało, a wyrżnęłaby głową o blat. Złapałem w ostatniej chwili. Wiadomo, pedałowie pijanych na rękach swych noszą. Niestety pijani leją się przez te ręce i nie idzie nic sensownego z nimi zrobić.

- Może byś mi pomógł, co? – zwróciłem się do Ivo, który stał nieruchomo, nadal oparty o framugę. Zdumienie malujące się na jego twarzy ustąpiło pogardliwemu grymasowi.

- Kto, ja? Twój chłopak niech ci pomaga. Było się nie żenić.

- Chyba się zrzygam – odpowiedziała zamiast mnie Ania. I tak też uczyniła.

***

Jednak pomógł, nie był taki. Dwóch gołych facetów ogarniających pijaną kobietę to z pewnością przezabawny widok i żałuję niezmiernie, że nie dane mi było oglądać tej sytuacji z zewnątrz. Na szczęście Ania ma u mnie swoje rzeczy, więc gdy już ją umyliśmy, przyniosłem jej ręcznik i piżamę.

- Dasz już sobie radę sam? Chciałbym jeszcze trochę pospać tej nocy, jeśli pozwolisz.

- Jasne, dzięki...

Odwrócił się bez słowa, poszedł do pokoju gościnnego, gdzie chciałem położyć Anię, i zamknął za sobą drzwi. Nie chciało mi się polemizować, więc zaniosłem ją do siebie i solennie sobie postanowiłem porządnie się wyspać. Niestety mój wewnętrzny budzik chciał inaczej i wczesnym rankiem byłem już po porannej gimnastyce. Ivo przyszedł do kuchni, gdy kawa była już gotowa.

- Słucham, co masz mi do powiedzenia – zapytał spokojnie i rzeczowo. Czyli tak się zachowuje, kiedy jest wściekły. Warto zapamiętać.

- Przepraszam cię za wszystko to, czego byłeś świadkiem wczoraj. Ania to wspaniała osoba, ale nie powinna pić, a już na pewno nie powinna zalewać robaka.

Uniósł brwi.

- W sensie zapijać smutki. Bo widzisz, wczoraj...

- Ale to jest naprawdę twoja żona, tak?

- Oficjalnie tak, ale...

- Pięknie. Wiesz, ja nie jestem może dumny z bycia gejem, ale przynajmniej nikogo tym nie unieszczęśliwiam. Na tyle mnie jeszcze stać. Jak ty możesz spojrzeć w lustro po tym, do czego doprowadziłeś tę dziewczynę?

Miałem ochotę zaprotestować, ale jedyne co przychodziło mi do głowy, to sztampowe „to nie tak, jak myślisz”. A to nawet w tandetnych amerykańskich komediach nie pomaga.

- Ivo, nie rozumiesz, to nie było przeze mnie. Ania jest lesbijką i wczoraj...

- No jasne, że jest lesbijką, co jej pozostaje? – rzucił cierpko.

Tutaj wreszcie wybawiła mnie z opresji bohaterka naszej rozmowy.

- Dzień dobry szanownym panom! Przepraszam za moje wczorajsze zachowanie. Przepraszam też, że nie mogłam nie usłyszeć waszej rozmowy. Czy mógłbyś mi wyjaśnić, co masz na myśli? W jakim sensie nic mi nie pozostaje? – oj, Ania to dopiero była wściekła. Tylko że ona nie próbowała tego ukrywać.

- Nieładnie podsłuchiwać... – zwróciłem jej uwagę. Zostałem bezczelnie zignorowany.

- Że niby zostałam les, bo mam męża geja? Tak? O to chodziło?

- Janek ma rację, nie powinno się podsłuchiwać. A już złościć się naprawdę nie ma o co.

- A ja myślę, że jest o co. Bo twoja sugestia jest po prostu słaba, wiesz? Może byłam les już wcześniej? Na przykład od ZAWSZE? Może pobraliśmy się z Jankiem, żeby się od nas wszyscy wreszcie odpierdolili? A ty co niby, zostałeś gejem, bo miałeś taką fanaberię? Chciałeś zrobić na złość babci?

Zapadła cisza. Twarz Ivo wykrzywił nieładny grymas. Odpowiedział powoli, patrząc Ani nienawistnie w oczy.

- Nie. Zostałem gejem, bo moja inicjacja na życie seksualne stała się z mężczyzną i tak mi już zostało.

Zmroziło mnie. Było w tym, co powiedział, coś bardzo, ale to bardzo niepokojącego. I nie chodziło o dziwną konstrukcję językową. Chociaż może o to też? Przyzwyczaiłem się, że mówi po polsku perfekcyjnie. Ta usterka, którą zignorowałbym u każdego uczącego się języka, u mojego Bułgara była zaskoczeniem. Zacząłem przyglądać mu się badawczo i rodziło się u mnie pewne bardzo nieprzyjemne przypuszczenie. Ania w ogóle nie wyczuła, że coś jest nie tak, i tokowała dalej.

- I co, tak sama z siebie stała się ta inicjacja? – ironizowała, przedrzeźniając jego błąd – Duch święty o tym za ciebie zadecydował?

- Nie, zadecydował o tym za mnie ojciec Petyr – powiedział Ivo, tak samo powoli i z niewzruszonym spokojem – Czestno wątpię, aby kierował się natchnieniem Ducha Świętego.

Ania wreszcie się zamknęła. Chyba pierwszy raz w swoim życiu nie wiedziała co powiedzieć. Ja zresztą też nie wiedziałem. Zamiast silić się na słowa, usiadłem na ziemi przy jego krześle, położyłem mu pysk na kolanach i objąłem go łapami. Mój psiak tak mnie zawsze pocieszał i rozumiałem już, czemu instynktownie tak robił – ja też miałem teraz potrzebę tak właśnie postąpić. Dopiero tak przytulony zdałem sobie sprawę z jego przyspieszonego tętna. Nie zaskoczyło mnie to jakoś szczególnie. Wiedziałem, jak pozorny jest jego spokój.

- Chociaż w sumie może i masz rację. To podłe z mojej strony, że usprawiedliwiam swoje ohydne skłonności wydarzeniami sprzed lat. Z pewnością już wtedy byłem wyuzdanym lubieżnikiem, byłem nim od ZAWSZE i dlatego sprowokowałem tego niewinnego księdza.

- Przepraszam, nie wiedziałam, że... Że spotkało cię coś takiego... – mamrotała głucho Ania. Ja siedziałem cicho. Co w takich sytuacjach można powiedzieć? Ivo zaczął machinalnie głaskać mnie po głowie.

- To jak to w końcu jest? Wyjaśnij mi, skoro taka jesteś mądra. Jestem gejem, bo w wieku 10 lat nawiązałem romans z mężczyzną, czy nawiązałem ten romans, bo jestem gejem? A jeśli już nim jestem, to czy wolna wola nie wystarczy, żeby przestać nim być?

- Romans? Co ty mówisz, przecież byłeś dzieckiem! – zaprotestowała Ania – To był gwałt!

Nie umie się zamknąć – ale może to dobrze? Może w ten sposób on wszystko z siebie wyrzuci? Ja boję się takich rozmów, więc tylko się przytulam i pozwalam głaskać.

- Właściwie tylko pierwszy raz był w ścisłym tego słowa znaczeniu gwałtem – sprostował rzeczowo Ivo. Jak on może tak obojętnie o tym mówić? Ale ręka, którą mnie głaszcze, lekko mu drży – Katecheta zaprosił mnie na tajemny rytuał, którego mogą dostąpić tylko wybrani uczniowie. Miałem przyjść oczyszczony na ciele, a on oczyści mnie na duszy. Miałem też tego i poprzedniego dnia zachować post. Przyszedłem do księdza głodny jak wilk i pierwsze co – dostałem „krwi jezusowej”. Nie piłem wcześniej alkoholu, a w dodatku na pusty żołądek? Pół kubka wystarczyło aż nadto. Zrobiło mi się słabo i miałem zawroty głowy. Ksiądz kazał mi się rozebrać, żeby sprawdzić, czy dobrze oczyściłem ciało. Wydało mi się to dziwne, ale zataczając się zdjąłem z siebie ubranie. Gdy byłem już nagi, przypatrywał mi się w taki sposób, że poczułem strach. Orzekł, że jest zadowolony z czystości mojego ciała i że zasłoni mi teraz oczy, a ja mam uklęknąć przy jego łóżku i odmawiać modlitwy. Coraz bardziej się bałem. Uklęknąłem z zawiązanymi oczami, ale żadna modlitwa nie przychodziła mi do głowy. Ksiądz kazał mi się przygotować na oczyszczający ból, który zmyje ze mnie grzechy. Popchnął mnie na łóżko, zamknął usta dłonią i... Wtedy nie wiedziałem nawet, co mi robi. To trwało całą wieczność. Takie miałem przynajmniej wrażenie. Ból był nie do zniesienia, ale chyba gorszy był strach, że to nigdy się nie skończy. Przygniatał mnie i kneblował dłonią, nie mogłem zaczerpnąć oddechu, miałem wrażenie, że się duszę. Jego postękiwania przyprawiały mnie o mdłości. Potem dał mi jeszcze wina, jakieś pieniądze, przypomniał, że nikomu ani słowa, że to taka nasza tajemnica. Że on też nikomu nie powie. Był nagle niesamowicie miły. Płakałem, to mnie pocieszał. Przytulał. Zrobił mi kąpiel. W takiej wielkiej wannie. Ja nie miałem w domu wanny. Od tamtego czasu przychodziłem regularnie na zabiegi zapędzania diabła do piekła. Robiłem to dobrowolnie. Nawet, gdy już zrozumiałem, co tak naprawdę się dzieje. Że prostytuuję się z księdzem. Tak Aniu, dość późno się pewnych rzeczy dowiedziałem, możesz się śmiać. Czyli co pierwsze, jajko czy kura? Czemu ksiądz wybrał akurat mnie? Czemu potulnie do niego chodziłem? Czy to milczenie jest już odpowiedzią? A ty? Taka jesteś pewna, kim jesteś – i to od zawsze? Nie zastanawiałaś się nigdy, jaka jest tego przyczyna?

Ivo skoncentrował się na głaskaniu mnie, całkowicie ignorując Anię, która stała nadal przy drzwiach kuchennych, pociągała nosem i ewidentnie nie wiedziała, co ze sobą zrobić. Zresztą ja też nie miałem pojęcia, co powiedzieć. Ratowania sytuacji podjął się za to mój ukochany.

- Przepraszam, nie chciałem popsuć wam nastroju. Zmienimy temat, tak? Janku, czy poprawię atmosferę, jeśli powiem, że twoja żona ma fajne cycki i że musiałbyś się nią podzielić, gdyby była bi?

Wiem, jego spokój był pozorny, ale pozwalał mnie również opanować emocje. Złapałem się jego słów jak deski ratunkowej. Wychynąłem z kryjówki, jaką stały się dla mnie jego kolana, i odpowiedziałem z takim samym, udawanym spokojem.

- Jeśli chodzi o mnie, to na pewno tak, ale nie wiem jak Ania. To, że po pijaku sobie z kogoś drwi, nie znaczy wcale, że sama taką drwinę dobrze przyjmuje. Dodatkowo wracamy w tej sposób do tematu wczorajszej awarii, wskutek której musiała zostać rozebrana przy ludziach, umyta i oprana. To też może jej się nie spodobać.

- Awaria – zgoda, nic przyjemnego. Ale zaraz tam przy ludziach? Przy pedałach tylko. I czemu niby drwina? Nie zareagowałem wczoraj prawidłowo na przemiłe komplementy z jej strony, staram się więc dziś to nadrobić. Piękna małżonko mego kochanka, racz wypić ze mną kawy!

Ania ogólnie słabo panuje nad emocjami, ale teraz nie miała wielkiego wyboru. Musiała się ogarnąć. Usiedliśmy we trójkę przy stole kuchennym i napiliśmy się kawy, prowadząc jakąś nic nieznaczącą, płytką rozmowę.



loading...

Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!





Informacje o Autorze

Paweł Czapla

Komentarze


Brak komentarzy! Bądź pierwszy:

Twój komentarz






Najczęsciej czytane we wszystkich kategoriach


Opowiadania na e-mail

Wpisz swój adres e-mail:

Wprowadź swój adres email i potwierdź aby otrzymywać informacje o nowo opublikowanych opowiadaniach


sexforum.pl