Kategorie opowiadań


Strony


Forum erotyczne





Nagroda

To był koniec lat 70. XX wieku. Wracaliśmy z olimpiady przedmiotowej, z jakiej to nie nie jest istotne. Ważne, że zdobyłem nagrodę, a więc ciężka praca z moją panią profesor przyniosła wymierne rezultaty. Ja, Artur, miałem wówczas piętnaście lat. Imię Artur wydawało się zbyt poważne więc wszyscy zwracali się do mnie Arek. Moja pani profesor, Ewa, była 33-letnią atrakcyjną kobietą. Choć wymagająca miała podejście do uczniów, cieszyła się autorytetem. Jeśli dodać do tego piękne rude włosy, to nie ma się co dziwić, że podobała się, jeśli nie wszystkim, to na pewno prawie wszystkim chłopakom z klasy. Na jej zajęciach po prostu wstyd było być nieprzygotowanym. Ja byłem jednym z najlepszych, dlatego zostałem zgłoszony do szkolnej olimpiady. W dodatku była też naszą klasową wychowawczynią.

 Miała z nami jechać moja mama, ale w ostatniej chwili musiała zrezygnować. Z powodu choroby kogoś w pracy cofnięto jej urlop, a i ojciec też nie mógł mi towarzyszyć. Odwołanie wyjazdu oznaczałoby zmarnowanie całego wysiłku, wszystkich przygotowań do olimpiady. Zupełnie nie wyobrażałem sobie takiej sytuacji więc rodzice zgodzili się, aby towarzyszyła mi tylko pani profesor, która i tak musiała jechać jako opiekunka merytoryczna. Mama oczywiście nie wytrzymała, aby nie poinstruować mnie: „słuchaj się Pani i bądź grzeczny, abym nie musiała się za ciebie wstydzić”.

 Zgodnie z wcześniejszą obietnicą, jeśli zdobędę nagrodę, wrócimy pociągiem pierwszą klasą. To miała być taka dodatkowa premia, tym bardziej cenna, że przed nami sporo godzin jazdy.

 Ludzie wsiadali głównie do drugiej klasy, ale pociąg nie był przepełniony. W pierwszej klasie było mało osób. Dwa czy trzy przedziały były puste, skorzystaliśmy więc z okazji zajmując taki. Usiedliśmy naprzeciwko siebie przy oknie. Pani Ewa miała na sobie białą rozpinaną bluzeczkę, pod którą skrywały się zgrabne piersi i granatową, prawie czarną spódnicę przed kolana, czyli „strój służbowy”. Ja miałem na sobie białe spodnie i jakąś jasną koszulę. Gdy pociąg ruszył wróciliśmy rozmową do niedawnych „olimpijskich” wydarzeń. Rozpierała nas duma, wręcz euforia z osiągniętego wyniku. Owszem, po cichu liczyliśmy na trzecie miejsce, stąd ta propozycja pierwszej klasy, ale z takiego rezultatu, pierwszego miejsca, nawet w najśmielszych marzeniach się nie spodziewałem. Konwersację przerwał konduktor sprawdzający bilety.

– Arek, zamknij drzwi i zasłoń zasłonki. Mało ludzi tu jedzie, nie wiadomo kto może się wpakować – powiedziała zaraz jak konduktor wyszedł.

Przekręciłem kluczyk w drzwiach i zasłoniłem okienka zgodnie z życzeniem.

– I weź jeszcze przyciemnij światło, nie musi być tak jaskrawe – dodała.

 Pociąg jechał, koła monotonnie stukały a nasza rozmowa powoli schodziła na różne inne tematy. Rozmawiało się nam swobodnie, gdyż w tym momencie sztywne stosunki uczeń – nauczyciel uległy z oczywistych powodów rozluźnieniu. Do czasu. Zupełnie wbrew mojej woli, zupełnie niespodziewanie, mój „mały” przestawał być mały, coraz bardziej napierając na spodnie. Zaczerwieniłem się ze wstydu. Starałem się tak ułożyć ręce, aby nic nie było widać, ale nie uszło to uwadze Pani profesor.

– Masz wzwód? – zapytała, a właściwie stwierdziła fakt.

Zrobiłem się jeszcze bardziej czerwony, otworzyłem na moment usta, żeby coś powiedzieć, ale ze wstydu nie nie mogłem nic z siebie wydusić, tylko skinąłem głową.

– Nie przejmuj się, to normalne w twoim wieku, nie ma powodu do wstydu. – Jej głos, może nie do końca, ale uspokoił mnie. Po krótkiej przerwie kontynuowała – mam jak wiesz trzydzieści trzy lata, jestem dorosła, przede mną nie musisz się wstydzić.

Przestałem się zasłaniać, mimo że widać było, jak spodnie w kroczu lekko się unoszą, to opadają. Zauważyłem też, że mimo „zwyczajności tego zjawiska” jak wynikało z wypowiedzi pani Ewy, nie powstrzymała się, aby kilkukrotnie nie zerknąć w te sprawiające mi kłopot miejsce.

– Trzydzieści trzy, czyli dwie tróje – powiedziałem dla rozładowania napięcia.

– Tylko na tróję mnie oceniasz. Tak słabo was uczę? – uśmiechnęła się.

– Nie, nie, proszę pani. Bardzo lubimy pani wykłady i panią... i ja też... – Nie bardzo wiedziałem co powiedzieć, aby sobie nie pomyślała, że się przystawiam.

– Aha – usłyszałem odpowiedź.

 Nie będę tu ukrywał, że pani Ewa mi się podobała, nawet pociągała seksualnie. Szczególnie, teraz gdy byliśmy sami w przyciemnionym przedziale, w tej białej koszulce, pod którą dumnie sterczały krągłe piersi i w tej spódniczce przed kolana. No i te rude włosy. Zawsze miałem słabość do dziewczyn o rudych włosach. Krótko mówiąc, była dla mnie ideałem kobiety, szkoda tylko, że miała aż trzydzieści trzy lata. Gdyby była młodsza wiedziałbym co zrobić, jak sądzę.

 Skierowała wzrok na krajobraz za szybą. Jednak gęstniejący mrok pozwalał tylko dostrzec jakieś cienie przesuwającego się krajobrazu i odległe światła latarni, jedyne oznaki cywilizacji na zewnątrz naszego małego świata, jakim stał się przedział pociągu. Korzystając z okazji przeniosłem swoje oczy na jej biust. A było na co. Specjalnie swego czasu porównywałem cycki dziewczyn z klasy do pani Ewy. Wierzcie mi, niejedna dziewczyna mogłaby jej pozazdrościć.

 Nagle pani Ewa spojrzała na swoją bluzkę strzepując palcami jakiś niewidzialny pyłek.

– Mam jakąś plamę? – zapytała zaniepokojona.

– Nieee – jęknąłem spuszczając wzrok i ponownie się czerwieniąc.

Profesorka spojrzała na mnie na moment tak jakby nie rozumiała, o co chodzi.

– Oj Arek, Arek – odezwała się po chwili pobłażliwym tonem – co ci po tej głowie chodzi. – Dodając po krótkiej przerwie – przyznaję, że mi to pochlebia, ale nie pozwalaj sobie za dużo – uśmiechnęła się na koniec, łagodząc tym ton wypowiedzi.

 Zapadła dłuższa cisza, nie tylko dlatego, że nie wiedziałem co odpowiedzieć, ale też dlatego, że tematy do rozmowy praktycznie się wyczerpały.

– Chyba trzeba się przespać po tylu wrażeniach. Jeszcze ładnych parę godzin jazdy przed nami – ziewnęła.

Wstała, aby sięgnąć do swojego bagażu po małą poduszeczkę. Bagaże były po mojej stronie. Nade mną mój, a obok, bliżej środka przedziału jej. Stanęła obok mnie przy przedziałowej kanapie, w rozkroku, bo wagonem lekko rzucało i sięgnęła do swojego bagażu. Do moich nozdrzy przypłynął zapach stuprocentowej kobiety. Atmosfera gwałtownie zgęstniała od erotycznych fluidów. Nagle zrobiło mi się gorąco, a serce zaczęło łomotać. Wręcz poczułem na sobie niemal parzący żar jej cipki. Ja, młody samiec, a obok mnie stoi dorodna samica, taka dostępna, na wyciągnięcie ręki. W jednej chwili mój penis zaczął zachowywać się tak, jakby zamierzał rozerwać zamek spodni. Nigdy dotąd nie poczułem tak potężnego i gwałtownego uderzenia podniecenia. Niemalże mnie zamroczyło. Już nie myślałem, nie byłem nawet w stanie myśleć. Pani Ewa szarpała się z bagażem, a ja instynktownie wyciągnąłem rękę, włożyłem jej pod spódnicę i mocno złapałem za cipkę. Zaskoczona pisnęła jak uczennica.

– Arek, co ty wyprawiasz?! – W jej głosie nie wyczułem jednak oburzenia, a raczej zaskoczenie i zdziwienie. Nie zrobiła też nic, aby uwolnić się ode mnie. Może mając ręce zajęte siłowaniem się z bagażem nie mogła w tym momencie niczego zrobić. Powolutku zacząłem przesuwać palce.

– Arek, daj spokój! – usłyszałem, ale nadal stała nieruchomo, a ja jak w amoku trzymałem ją za majtki i pieściłem między nogami.

– Arek, proszę, puść – jęknęła niemal błagalnie.

Byłem jednak zbyt podniecony, aby na mnie mogło to podziałać.

– Arek, jestem dorosłą kobietą, nie możemy...

Dało to odwrotny skutek od zamierzonego. Tak to było to! Dorosła kobieta, nie jakaś niedojrzała emocjonalnie i fizycznie małolata. Takiego łupu nie można było wypuścić! Nie przestawałem przesuwać palców po jej najbardziej intymnych miejscach.

– Arek, przestań... Jestem twoją nauczycielką... – w jej głosie słychać było już podniecenie.

Te słowa podziałały na mnie jak płachta na byka. Jednym gwałtownym ruchem zadarłem spódnicę. Moim oczom ukazały się lśniąco białe majteczki. Znowu pisnęła, gdy równie gwałtownie ściągnąłem je z jej tyłka. Spodziewałem się rudego futerka, takiego jak włosy, ale było czarne. Nie miało to jednak znaczenia. Przywarłem do niego ustami.

– Arek, proszę, przestań, to mnie za bardzo podnieca – wydyszała.

W odpowiedzi wsunąłem język między nogi. Gdy tylko to zrobiłem jęknęła i zadrżała odrzucając głowę do tyłu i lekko wypinając cipkę w moją stronę.

– Proszę... nie możemy... – cicho wyszeptała.

W jej głosie oprócz podniecenia była już rezygnacja i malutka tylko nuta nadziei, że odstąpię od niej, ale jej ciało mówiło co innego. Lekko wypinając się w moim kierunku, nadstawiała szparki jakby mówiąc: nie słuchaj tego! Jestem twoja! Lizałem jej szparkę trzymając ręce na gołym tyłku. Jakie to było wspaniałe uczucie! Po raz pierwszy czegoś takiego doświadczałem. Przepełniało mnie nie tylko ogromne podniecenie, ale i duma, że dorosła kobieta jest tak mi uległa, że tak dobrze sobie radzę.

Pociągnąłem ją w dół. Posłusznie opadła na kanapę. Zdjąłem całkowicie z niej majtki, które do tej pory oplatały kostki, dziwiąc się przy okazji, jakim to cudem zamek moich spodni jeszcze wytrzymuje ten napór niemal do bólu wyprężonego członka. Szybko rozpiąłem spodnie i zdjąłem je razem z majtkami, aby było szybciej. Rozpinanie guzików koszuli trwało chyba wieczność. Już chciałem ją z siebie zerwać. W tym czasie ona przyglądała się mojemu przyrodzeniu z żarem w oczach, jak mi się wydawało. Położyłem się na niej, między jej rozchylonymi nogami. I tu pojawił się problem. Nigdy jeszcze tego nie robiłem z żadną dziewczyną. Gdzie dokładnie powinienem wsunąć swój miecz? Na szczęście nawet w takiej sytuacji mogłem liczyć na pomoc mojej profesorki. Ujęła członka i wsunęła sobie do pochwy, obejmując mnie nogami. Wszedł w nią jak w masło, a śluz w jej jamce rozkosznie go oblepił. Zacząłem rytmicznie poruszać, tak jak nakazywał instynkt. Początkowo wolno i delikatnie, jakby bojąc się czegoś zepsuć, a potem coraz mocniej i śmielej posuwałem panią Ewę. Przez jakieś dwie, trzy minuty słychać było tylko nasze mocne, przyspieszone oddechy i stukot kół pociągu. Potem poczułem ogarniającą mnie niesamowitą przyjemność, a mój członek zadrżał wystrzeliwując serię spermy, jak z karabinu maszynowego. Moja Pani jęknęła głośniej, tak jakby nie mogła złapać powietrza, a jej ciało zadrżało, lekko się wyprężając. Przycisnęła mnie nogami mocniej do siebie. Wkrótce opadłem na nią niemal bez siły. Ten stan nie trwał długo. Było mi mało. Po kilkunastu sekundach złapałem ją za cycki i zacząłem miętosić. Miała wciąż na sobie bluzkę, stanik i oczywiście podwiniętą spódnicę. Zaczęło mi to przeszkadzać. Rozpiąłem bluzeczkę. Podniosła się i zrzuciła ją. Zaraz potem rozpięła zamek spódniczki, co pozwoliło mi ją ściągnąć. Wpadłem w lekką panikę co będzie ze stanikiem, bo nie miałem pojęcia jak go rozpiąć. Na szczęście pani profesor zrobiła to szybciej, niż ja bym zdążył się domyślić. Teraz była już całkowicie naga. Rzuciłem się na jej piersi, jakbym chciał je połknąć. Wziąłem do buzi sutek i przesunąłem po nim językiem. Jęknęła z rozkoszy wyginając ciało. Każda taka jej reakcja przekładała się na wzrost mojego podniecenia.

 Do tej pory to ja musiałem słuchać i wykonywać jej polecenia. Teraz miałem wrażenie, że to ona była w moim władaniu, podniecona, posłuszna, niezdolna do oporu, a ja mogłem robić z nią co tylko chciałem. Sprawowałem nad nią całkowitą władzę, co dodawało mi jakieś niesprecyzowanej dzikiej rozkoszy. Teraz to ja byłem królem Arturem, który posiadł Ginewrę zanurzając w niej swój „Excalibur”.

 Nie wiem jak długo tak na niej leżałem pieszcząc i całując jej ciało, czując pod sobą żar jej ognistej cipki. Przekonany, że całkowicie nią władam odważyłem się pocałować moją panią profesor w usta. Nie opierała się. Wsunąłem język dotykając jej języka. Wtedy jej języczek zaczął bawić się z moim. Namiętny całus wywołał u mnie ponowną silną erekcję, jak by to określiła moja Pani. Usiadłem na niej i zacząłem przesuwać główkę penisa bawiąc się najpierw jej łonem z cudownymi, gęstymi czarnymi włoskami, potem brzuszkiem aż doszedłem do piersi. Dotykałem nim brodawek sutków czym wywoływałem jej pełne podniecenia westchnienia. Cały czas byłem nienasycony. Złapałem w ręce jej, tak cały czas podniecające mnie piersi i objąłem nim członka, przesuwając go między nimi. Byłem zafascynowany, że tak na wszystko mi pozwala. Zatrzymałem się, gdy moje podniecenie niebezpiecznie wzrosło. Jakoś wstydziłem się wytrysnąć na jej ciało. Wkrótce napięcie trochę opadło. Przesunąłem się wyżej. Teraz mój członek dotykał jej szyi a chwile później policzka. Przesunąłem się jeszcze trochę dotykając jej ust, a wtedy ona wysunęła język, dotykając nim penisa. Aż jęknąłem z podniecenia, a jej mokry język cały czas przesuwał się po główce penisa, sprawiając mi rozkoszną przyjemność.

 Nie wytrzymałem. Cofnąłem się i gwałtownie złapałem moją Panią za cipkę, może nawet zbyt gwałtownie, bo ponownie pisnęła zaskoczona. Jeden z moich palców lekko zagłębił się w jej nawet nie wilgotnej, a mokrej dziurce. Odważyłem się nawet na krótką chwilę całkowicie tam zagłębić palec. Przesuwałem rękę po jej mokrej cipce, aż poczułem, że i futerko też jest mokre, a ona zamykając oczy zaczęła pojękiwać i lekko wyginać biodra.

 Położyłem się na niej. Jęknęła głośniej, gdy poczuła jak mój członek znowu w nią wnika. Tym razem wiedziałem, gdzie dokładnie znajduje się wejście do jej „skarbnicy rozkoszy” i nie miałem żadnego problemu, aby tam się zagłębić. Drugi raz tej nocy posiadłem swoją Ginewrę. Teraz bardziej pewny siebie pchałem mocniej niż wcześniej i trwało to dłużej, zanim moje nasienie ponownie zaczęło wypełniać jej pochwę. Tak jak poprzednio, gdy szczytowałem, tak i teraz pani profesor też szczytowała wkrótce po mnie. Jej ciało, lekko wyprężone zadrżało, a z ust wydobył się ten sam jęk rozkoszy co za pierwszym razem.

 Leżałem na niej wyczerpany, trzymając ręce na jej piersiach. Emocje opadały, a ja odzyskiwałem siły. Chciałem wstać, ale mnie przytrzymała.

– Poleż tak jeszcze trochę Arek – szepnęła – nie wiesz jakie to przyjemne.

– Zapadła dłuższa cisza, nie licząc stukotu kół pociągu. Nie musieliśmy nic mówić, po prostu było nam dobrze. Moja Ginewra głaskała mnie po plecach, tyłku, czasami lekko drapiąc. Niczego więcej w tym momencie nam nie trzeba było.

– Co ty ze mną wyprawiasz – szepnęła w pewnym momencie, głaszcząc mnie po włosach – powinnam potrafić ci się oprzeć... ale nie mogę...

– Nic nie szkodzi – szepnąłem uśmiechając się i delikatnie dotykając palcem jej piersi. Moja męska duma została mile połechtana jej słowami.

– Szkodzi, szkodzi. Może do więzienia by mnie nie wysłali, masz piętnaście lat, ale za seks z uczniem mogą mnie zwolnić z pracy.

Nie miałem pojęcia, że coś takiego może grozić Pani profesor. Jak mi się wydawało, nie robiliśmy przecież niczego złego.

– Nie szkodzi – powtórzyłem. – Nikomu o tym nie powiem. Nawet nie zamierzałem. Jest pani wspaniałą nauczycielką, no i... dziewczyną – w tym momencie przeszył mnie dreszcz podniecenia, ale kontynuowałem monolog – podziwiam i szanuję panią. Zresztą my wszyscy w klasie...

– A co ty tak nagle wydoroślałeś? – przerwała zdziwiona.

– To dzięki pani – odparowałem.

– Powiedzmy – mruknęła nieprzekonana.

– I w ogóle jest pani niesamowicie piękna – powiedziałem to przestając wgapiać się w jej piersi i przesuwając wzrok na jej cudowne oczy.

– Wystarczy. Zawstydzasz mnie – mruknęła klepiąc mnie dość mocno w goły tyłek.

– Nie za mocno? – przestraszyła się.

– Jest pani moją nauczycielką, może mnie pani karcić, jak co.

Oboje zaśmialiśmy się.

 Na tej wąskiej przedziałowej kanapie, będącej w rzeczywistości połączeniem bodajże czterech foteli, było niewygodnie. Kto by się jednak tym przejmował, gdy zabawa przednia. Zamieniliśmy się miejscami. Teraz to ona leżała na mnie. Może to tylko takie wrażenie, ale cały czas czułem na sobie jej niesamowicie gorącą cipkę.

– Ale ma pani gorącą cipkę – nie mogłem się powstrzymać, aby tego nie powiedzieć.

– Strasznie świntuszysz – mruknęła udając zażenowaną, ale widać było, że potraktowała to jako komplement. Podniosła tyłeczek i przesunęła ręką po moich jądrach i fiucie, mrucząc przy tym, jak kocica. – Twoje zabaweczki też niczego sobie – ponownie zamruczała zmysłowo.

Spojrzała mi prosto w oczy z uśmieszkiem; wyraźnie zaciekawiona zapytała:

– Naprawę tak ci się podobam?

– Jest pani doskonała! – mój kolejny komplement najwyraźniej trafił w dziesiątkę, bo uśmieszek na twarzy profesorki zastąpił szeroki uśmiech zadowolenia.

Jej wiszące nade mną piersi kusiły. Złapałem je w dłonie pieszcząc. Widziałem, jak bardzo jej się to podoba. Jak ją to podnieca. Niedługo potem przysunęła je do moich ust, a ja lizałem je, jak najwspanialsze lody.

 Nie pamiętam już jak długo się tak zabawialiśmy całując, pieszcząc i łapiąc za mniej lub bardziej intymne części ciała. Moja profesorka co jakiś czas instruowała mnie, co i jak powinienem robić, aby było najprzyjemniej, zdradzając przy okazji różne „kobiece sekrety”. Do tej pory wydawało mi się, że wiem dużo o dziewczynach, teraz zrozumiałem jak niewiele wiedziałem, a to jeszcze nie koniec. Cóż, pani Ewa ani na chwilę nie przestawała być belferką i... moją wychowawczynią. Po tym wszystkim zaczynałem odnosić wrażenie, że mógłbym teraz startować w szkolnej olimpiadzie seksualnej, gdyby taka była...

– Muszę wstać – usłyszałem, gdy znowu leżałem na górze.

– Ale tak jest przyjemnie – powiedziałem, bo nie chciało mi się ruszać.

– Muszę siusiu – zachichotała jak nastolatka. – Jak mnie nie puścisz, to zaraz będzie tu kałuża.

Doskonale znałem ten problem z autopsji. Wypuściłem panią Ewę i gdy tak stała nago szukając ciuszków, obcinając ją wzrokiem z góry do dołu i z powrotem, powiedziałem:

– Mogę trochę popatrzeć?

– Potem.

– Proooszę...

– Ty chyba naprawdę chcesz, abym się zaraz posikała?!

Roześmiałem się, bo wyobraziłem sobie panią profesor sikającą na środku przedziału.

– To wcale nie jest śmieszne – rzuciła z uśmiechem zakładając majtki.

Założyła też bluzeczkę i spódniczkę nie zawracając sobie głowy stanikiem.

– Później, obiecuję – powiedziała nawiązując do wcześniejszej mojej prośby.

Podeszła, dała buziaka równocześnie wkładając mi rękę między nogi.

– Ubierz się, bo zmarzniesz – rzuciła jeszcze zanim wyszła.

Rzeczywiście, zrobiło się trochę chłodno i pusto. Ubrałem się, acz z niechęcią. Czas dłużył się
niemiłosiernie, chociaż nie było jej najwyżej kwadrans.

 – Muszę się przebrać, więc możesz sobie popatrzeć – powiedziała to z tym swoim cudownym uśmiechem, gdy wróciła.

Powoli rozebrała się i znów stała przede mną zupełnie naga, w lekkim rozkroku, a ja pożerałem wzrokiem ją całą. Piękne miedziane włosy, twarz z pięknymi lśniącymi oczami i powalającym, ciepłym uśmiechem, doskonałe ramiona, jędrne, duże, ale nie wielkie piersi, kształtne biodra, czarny trójkącik kryjący między nogami jej „skarbnicę rozkoszy”, z której niedawno czerpałem całymi garściami wielką przyjemność w rewanżu pozostawiając swoje nasienie, i piękne nogi z seksownymi udami.

– Ma pani cudowne ciało – powiedziałem z zachwytem w głosie.

Patrzyłem na ten cud natury, aż mój członek ponownie zaczął się powiększać, bezsprzecznie podzielając zachwyt nad atrakcyjnością seksualną pani profesor.

– Wystarczy – zdecydowała odwracając się ślicznym krągłym tyłeczkiem do mnie.

Już sięgała po swój bagaż, ale zapewne nauczona poprzednim doświadczeniem zrezygnowała.

– Arek, zdejmij moją torbę – powiedziała ponownie odwracając się do mnie przodem.

Wykonałem polecenie, ale nie natychmiast. Stanąłem przed nią, spojrzałem w oczy, które teraz, jak mi się zdawało, wyrażały niepewność. Złapałem wpół i lekko przyciągając do siebie złożyłem na jej ustach długi pocałunek z języczkiem. Przesuwałem ręce po jej plecach, aż do tyłeczka i z powrotem. To było wspaniałe uczucie, tak tulić do siebie nagą kobietę.

– Jej, Arek co ty ze mną wyrabiasz... aż zakręciło mi się w głowie... – szepnęła ze zdziwieniem, ale i podziwem w głosie, gdy już ją puściłem.

 W końcu zdjąłem bagaż. Pogrzebała w nim lekko wypinając w moim kierunku goły tyłeczek i wyciągnęła kilka ciuchów. Odwróciła się do mnie i uśmiechem zaczęła się ubierać. Najpierw założyła fioletowe majteczki, potem czarny biustonosz i ciemną, obcisłą bluzeczkę, a na koniec wbiła się w dżinsy. Po raz pierwszy widziałem profesorkę tak ubraną, w szkole nigdy tak nie chodziła. Dżinsy dokładnie oplatały jej seksowną pupę z tyłu i cipkę z przodu. Mój członek naparł na spodnie z podwójną energią.

– Wygląda pani nieziemsko seksownie! – powiedziałem z niekłamanym zachwytem.

– Naprawdę? – zapytała z niedowierzaniem, patrząc po sobie i pokręcając biodrami jak zalotna nastolatka.

Ten ruch biodrami spowodował przekroczenie mojego punktu wytrzymałości. Podskoczyłem do niej przyciskając do drzwi przedziału aż zadudniło. Zacząłem całować trzymając za cycki. Gdy już trochę zdołałem się nasycić, przesunąłem ręce na jej biodra i zaraz potem jedną, nie mogąc się przed tym gestem powstrzymać, bezceremonialnie, szybkim ruchem włożyłem między jej nogi. Nawet nie próbowała się opierać, tylko syknęła, potwierdzając tym samym, że zrobiło to niej wrażenie. A mnie wydawało się, iż obejmując dłonią jej łono, równocześnie objąłem ją całą w posiadanie.

 Przestałem całować, ukląkłem przed moją księżniczką i zanim zdążyła coś powiedzieć, ja już przesuwałem w dół suwak w jej spodniach.

– Arek, puść, bo za bardzo się podniecę i znów nie zapanuję nad sobą! – ostrzegła mnie.

Nie zwracałem na to uwagi. Ściągnąłem dżinsy z jej tyłka z niemałym trudem, za to razem z majtkami. Teraz dla odmiany wsunąłem między jej nogi język. Drgnęła i wydała z siebie dźwięk rozkoszy, gdy poczuła na swoim czułym miejscu mój języczek. Pieściłem ją tak może z minutę, gdy nagle podniosła mnie z kolan.

– Rozbieraj się!

Jej zdecydowany głos wykluczał nieposłuszeństwo więc wkrótce stałem nagi, z obnażonym „Excaliburem” gotowym do walki. Ona też zrzuciła wszystkie ciuchy, poza czarnym stanikiem. Pchnęła mnie dość mocno, władczo, w kierunku najbliższego siedzenia. Tracąc równowagę opadłem na kanapę. Usiadła na moich kolanach łapiąc w rękę mój nagi miecz, po czym bez ceregieli włożyła go sobie do pochwy.

 Moje poczucie sprawowania niepodzielnej władzy nad tą kobietą prysło jak bańka mydlana. To ona teraz rządziła, a ja nie miałem nic do powiedzenia. Nic a nic.

Robiła mniejsze i większe kółeczka biodrami, to przyspieszając to zwalniając, to przesuwając się w górę i w dół na moim palu, sprawiając sobie jak największą przyjemność. Mnie zresztą też.

– Jak mi dobrze – szepnęła. – Jejku… jak dobrze… pchaj mocno – jęknęła po chwili zaciskając dłonie na moich ramionach.

Zacząłem mocno pracować biodrami, aby jak najbardziej zadowolić panią Ewę. Jęknąłem cicho, czując jak ponownie wytrysnąłem. Niezadługo pani Ewa jęknęła, a bliższe prawdy byłoby powiedzieć, pisnęła i kilka sekund po tym opadła na mój tors. Objęliśmy się nawzajem, a ja po chwili zacząłem gładzić te jej cudowne rude włosy.

– Jej, pani profesor – odezwałem się z podziwem, gdy już zeszła ze mnie – ależ pani jest niesamowita!

Musiałem to powiedzieć po tym wszystkim, co ze mną wyrabiała.

– Zaskoczyłam cię? – I nie czekając na odpowiedź dodała wesoło – to dobrze.

Mrugnęła do mnie okiem i zaczęła się ubierać. Poszedłem w jej ślady.

 Byłem wykończony, nie tylko nocnym seksem, ale też wydarzeniami związanymi z olimpiadą. Chciało mi się spać. Usiedliśmy obok siebie, nasze uda się stykały, koła pociągu monotonnie stukały. Było mi bardzo przyjemnie. Przytuliłem się do mojej Ginewry i zaraz zasnąłem.

– Arek... Areczku... obudź się. – Mierzwiła mi delikatnie włosy próbując obudzić.

Już nie spałem, ale było mi tak dobrze, tak przyjemnie w jej ramionach, że nie chciało mi się w ogóle otwierać oczu. Musiałem jednak się ruszyć. Czułem ogromne ciśnienie poniżej brzucha. Nie był to jednak napierający na spodnie członek, a pęcherz grożący eksplozją. Z niechęcią wyswobodziłem się z jej ramion, rzuciłem grzeczne „dzień dobry” i pognałem do kibelka.

– Będziemy na miejscu za jakieś pół godziny – powiedziała, gdy już wróciłem.

Na dworze zaczynało robić się jasno. Wróciliśmy rozmową do olimpijskich wydarzeń, omijając nocne sekscesy. Nie dało się jednak ich ominąć całkowicie.

– Tylko nie myśl Arek, że skoro w nocy udało ci się tak mnie omotać, to teraz będę dla ciebie bardziej pobłażliwa w szkole – nagle usłyszałem.

– Oczywiście proszę pani, nawet nie chciałbym... – od razu pożałowałem tego ostatniego, ale właściwie w tym momencie to chyba nawet tak myślałem. Nie chciałem, żeby coś się zmieniło.

– Żałuje pani? – zapytałem po chwili. Musiałem to wiedzieć.

– Nie – odpowiedziała uśmiechając się. – Powinnam żałować, ale nie.

– Było pani dobrze? – ośmieliłem się jeszcze zapytać.

– Miałam trzy razy orgazm, a ty się pytasz, czy mi było dobrze?! – odparła zdziwiona. – Jej, dlaczego ja ci to mówię? – dodała po chwili, łapiąc się za głowę. – A ty żałujesz?

– Nie, nigdy! Te ostatnie dni były najwspanialsze w moim życiu, a ta noc szczególnie. I to przebudzenie w pani ramionach... To dzięki pani... Nigdy tego nie zapomnę... Dziękuję pani za wszystko...

Nic nie powiedziała, uśmiechała się tylko, gdy to mówiłem, a jak skończyłem zmierzwiła mi włosy.

 Pociąg zatrzymał się na stacji końcowej, tej, z której wyjeżdżaliśmy. Był wczesny poranek. Trochę żal było mi, że ta podróż już się skończyła, ale też cieszyłem się z powrotu do domu. Na dworcu czekali już rodzice. Wiedzieli o zdobytej przeze mnie nagrodzie, dzwoniłem do nich zaraz po tym. Gdy zbliżaliśmy się widziałem jak ojciec przygląda się mojej pani profesor. Pewnie też zauważył, że w tej obcisłej ciemnej bluzeczce i dżinsach wyglądała niezwykle seksownie.

– Oddaję państwu syna całego i zdrowego – powiedziała po tradycyjnym przywitaniu się. Chwilę porozmawiała z rodzicami, po czym pożegnała się, zwracając się jeszcze do mnie:

– Arek, pamiętaj, że jutro masz wolny dzień.

Tak, ten jeden dzień był szczególnie nam potrzebny do nabrania dystansu do nocnych wydarzeń i odpoczynku. Byłem wykończony i ledwo żywy. Marzyłem tylko o tym, by jak najszybciej znaleźć się w swoim łóżku. Nawet nie czułem głodu po tak wyczerpującej podróży.

– A co ty taki ledwo żywy? – zapytała mama bacznie mi się przyglądając.

Zastanawiałem co odpowiedzieć, ale z odsieczą pospieszył tato.

– Miał dużo wrażeń, pewnie był za bardzo podniecony nagrodą, by spać.

– Tak, to prawda, prawie nie spałem w nocy – mruknąłem.

I to była prawda, ale myśleliśmy o zupełnie innych nagrodach. Ja za tę niespodziewaną nocną nagrodę gotów byłem oddać wszystkie pozostałe nagrody świata.



loading...

Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!





Informacje o Autorze

Indragor

Komentarze

Areus123428/05/2016 Odpowiedz

To było super opowiadanie.Wszystko było dobrze opowiedziane.

Adam 11/06/2016 Odpowiedz

Świetne!!

Zeus22221/06/2016 Odpowiedz

Super, dobrze napisane


Twój komentarz






Najczęsciej czytane we wszystkich kategoriach


Opowiadania na e-mail

Wpisz swój adres e-mail:

Wprowadź swój adres email i potwierdź aby otrzymywać informacje o nowo opublikowanych opowiadaniach


sexforum.pl