Kategorie opowiadań


Strony


Forum erotyczne





Rocznik 1985 i jak go skonsumowano

Zmarł jakiś krewny Alexa i zostawił po sobie niezwykle cenną kolekcję win. Dostał ją Alex, bo reszta rodziny to abstynenci, w tym głownie głównie starsze, samotne panie. Jako że wina są od tego, żeby je pić, a nie żeby im się kurzyły butelki, Alex chętnie raczy nimi gości – i siebie przy okazji. Ja również trafiłam na degustację, którą organizował w domu po dziadkach. Wielki, piętrowy, zbudowany dla wielodzietnej, wielopokoleniowej rodziny, teraz stał praktycznie pusty i ożywał tylko, gdy Alex spraszał tam cały świat, w tym chochoła. Jak ja się tam znalazłam? Tym nie będę czytelnika zanudzać. Dość wspomnieć, że przyjaźnię się z gospodarzem już od dawna. Oprócz mnie były tam bezbarwne dziewczęta i pryszczaci młodzieńcy ze studiów Alexa, których imion nie zapamiętałam, oraz parka metali, z którymi od razu złapałam kontakt – z racji strojów łatwo wyłowiliśmy się z tłumu – ale którzy jako pierwsi wybyli z imprezy. Nasz gospodarz wprawną ręką nalewał kolejki, opowiadał o rocznikach i szczepach win, metodach przygotowywania porto i tokaju, czy prozdrowotnych właściwościach wina Mariniego, którego brak był jedynym mankamentem kolekcji. Brzęczało szkło, podnoszono coraz głupsze toasty, towarzystwo przerzedzało się.

Alex poprosił mnie na moment – miał dla mnie coś specjalnego. Poszliśmy do jednego z pokoi, zawalonego regałami książek, z wielkim łożem na samym środku. Zanurkował pod nie, wydobył czarną butelkę z białym napisem i pokazał mi ją, uśmiechając się od ucha do ucha. Porto, 1985, Messias. Wie, że to mój rocznik, czy to przypadek? Na szafce przy łóżku stały przygotowane dwie lampki, do których nalał teraz szlachetny płyn o głębokim, krwistym kolorze.

- Za niemiecko-polską przyjaźń i współpracę! – wzniósł toast. Roześmiałam się, uniosłam swoją lampkę, zachwycając się jeszcze przez chwilę rubinową czerwienią, i zanurzyłam usta w portwajnie.

- Alex, to jest niesamowite. Następny toast będzie za tego twojego wujka, niech ma nagrodę w niebie.

Teraz on się roześmiał, a ja cieszyłam się w duchu, że jestem już i tak rumiana od wina. Ależ ja miałam na niego chętkę! To naprawdę krępujące uczucie jarać się chłopakiem, którego powinnam traktować najwyżej jak młodszego braciszka. Rozdźwięk między tym, co się chce, a tym, na co ma się ochotę, bywa irytujący. Jestem aniołem wierności małżeńskiej, nigdy nie zrobiłam skoku w bok i nie zamierzam. Nawet jeśli ostatni raz zaciągnęłam Janka do łóżka miesiąc temu. Nawet jeśli Alex działa na mnie tak, a nie inaczej. Nawet jeśli...

Mist! Kogo ja chcę oszukać? Gdyby nie to, że on patrzy na mnie jak na starszą siostrzyczkę, schrupałabym go na surowo.

Sączyłam najlepszy trunek w życiu i przeglądałam półki z książkami. Po tym, co wypiłam już wcześniej, byłam w stanie bezbłędnie i elokwentnie wypowiadać się po niemiecku na każdy temat – a przynajmniej takie miałam wrażenie – prowadziliśmy więc niezwykle ciekawą rozmowę o literaturze. Alex na bieżąco dopełniał nasze kieliszki. Zaraz, nasze?... Czy raczej tylko mój? Jego lampka stała niemal pełna na szafce. Ejże, gówniarzu, ty mnie chcesz spoić? Ta myśl uderzyła mi do głowy silniej, niż jakikolwiek alkohol. Chcesz, żebym była łatwiejsza, tak? To może się nie udać, ja i na trzeźwo byłabym na każde twoje skinienie, łatwiejsza już nie będę. Najwyżej to ty nie będziesz mógł.

- Młody, a ty nie za dużo pijesz?

- Nie, tak akurat – odpowiedział beztrosko, ale rzucił mi badawcze spojrzenie. Chcąc pokazać mi coś na regale obok, ujął mnie w talii. Przyjaznym, naturalnym gestem, niepodszytym erotyzmem. Zwątpiłam na moment, czy czegoś sobie tutaj nie dobudowuję, czy to nie jest z mojej strony myślenie życzeniowe, ale nie. Kiedy już staliśmy przed półką z literaturą polską, którą chciał się pochwalić, jakoś nie spieszył się, żeby mnie puścić. I co dalej zrobisz, kwiatku? Nie zamierzam nic ci ułatwiać, chociaż bliskość twojego smukłego ciała doprowadza mnie do szaleństwa. Dalej też radził sobie całkiem nieźle. Równie naturalnym gestem oparł policzek o moją głowę, a ja mimowolnie westchnęłam. Pochylił się, położył mi dłoń na twarzy i zaczął powoli przybliżać usta do moich, czujnie się we mnie wpatrując. Spodziewał się chyba protestu, więc dotknął mnie tylko wargami, odsunął się i spojrzał wyczekująco. Uśmiechnęłam się lekko. Przysunął się więc do mnie znowu, pocałował górną wargę, potem dolną, a ja posłusznie je rozchyliłam... Nasze języki połączyły się w namiętnym tańcu, wplotłam palce w jego włosy, jego dłoń wypełniła się moją piersią. Całował się całkiem dobrze i po chwili byłam już nagrzana jak kotka w rui. Zaczęłam rozpinać mu spodnie. Oderwał się ode mnie, zaskoczony – nie spodziewał się tak szybkiego rozwoju wypadków.

- Ty naprawdę chcesz mnie?

- A jak myślisz, głupolu? Korzystaj, póki się da, jeszcze trochę wina i wyląduję na podłodze, a tam nam będzie niewygodnie.

Wziął mnie na ręce i wylądowaliśmy oboje w łóżku.

- A tu? Tu będzie wygodnie?

***

Rzuciłam się bezwstydnie na jego kutasa. Co tam, w końcu jestem pijana i za siebie nie mogę, prawda? To wcale nie jest tak, że od dawna marzę o tym, by wypełnić sobie nim usta, nie, nie, nie. Jako cnotliwa niewiasta nie mogłabym mieć tak zdrożnych fantazji. To wszystko przez wino, prawda?

Trzymam w dłoni jego męskość, liżę mu pachwinę, potem drugą; wodzę językiem od spodu jąder do czubka penisa. Naciągam napletek na żołądź i wkładam sobie do ust. Językiem nakreślam spiralę, stopniowo odsłaniając z miękkiej skóry sam czubeczek. Rozkoszuję się jego smakiem. Żadna z tych bladaczek, które poił dziś rocznikami wina, nie zrobi mu tego w połowie tak dobrze jak ja. Po chwili powstrzymuje mnie. No tak, przecież to gówniarz. Żeby Janek skończył, musiałabym chyba godzinę go pieścić, a ten tutaj jeszcze moment i by strzelił. Daję mu chwilę ochłonąć.

- Jesteś nieziemska. Chcę cię nagą. Niełatwo było pozbyć się mojej gotyckiej, koronkowej sukni, z pierdyliardem haftek, guziczków i kokardek. Przepraszam bardzo, taki mam styl! Cierpliwie ją rozpinał i rozwiązywał, pieszcząc jednocześnie językiem palce, które wpychałam mu do ust. Miałam czas, żeby przyjrzeć się jego nagości. (Nie, nie pamiętam już, jak to się stało, że on był rozebrany, a ja jeszcze w tej sukience –za to już bez niczego pod spodem.) Ładne miał ciało. Był raczej delikatnej budowy, ale bardzo proporcjonalny, szerokie ramiona, wyraźnie zarysowane mięśnie pleców, gładka, niezwykle jasna skóra... Bez ubrania podobał mi się jeszcze bardziej. Ja jemu chyba też.

- Uwielbiam rozpakowywać prezenty! – uśmiechnął się szeroko na widok moich krągłości. Sięgnął po lampkę z szafki i wysączył duży łyk, taksując mnie spojrzeniem. Odstawił wino, wyjął z szuflady gumę i rzucił mi.

- Świetnie się przygotowałeś!

- Jasne, to zawsze mam pod ręką – zignorował nutkę złośliwości w moim głosie, walnął się na łóżko, założył ręce pod głowę – obsłuż mnie! – wypalił rozkazującym tonem.

Meine Güte, jaki on krnąbrny, jaki bezczelny! Czemu tak mnie podnieca właśnie ta jego bezczelność? Włożyłam mu kondom – ciekawe, czy sam by w ogóle umiał, gieroj? – i opuściłam się na niego. Dawkowałam nam przyjemność, pozwalając, by zagłębiał się w moje ciało powoli i stopniowo. Gdy już pomieściłam go całego, rozpuściłam włosy, które spłynęły kasztanową girlandą na moje piersi. Mam naprawdę ładne włosy. A piersi, niezbyt duże, ale krągłe, z małymi, różowiutkimi sutkami, zawsze były moją dumą i główną ozdobą. Szkoda, że dekolty w stylu minojskim nie są w modzie. Patrzyłam z satysfakcją, jak coraz szybciej się kołyszą, ale długo nie nacieszyłam się widokiem moich atutów w akcji. Zasłonił je dłońmi. Jeszcze lepiej, uwielbiam męskie dłonie. Zwłaszcza, jeśli pieszczą mnie tak umiejętnie jak te. Zapamiętałam się w rozkoszy. W pewnym momencie schwycił mnie za pukiel włosów, przyciągnął do siebie i zaczął dziko całować. Doszedł przyciskając mnie do siebie i gryząc w szyję. Udałam, że dochodzę razem z nim, żeby nie robić mu przykrości, ale prawda jest taka, że po tym, ile wypiłam, mógłby stanąć na rzęsach, a nie doprowadziłby mnie na szczyt. Ba, dziesięciu takich mogłabym „obsłużyć”, a i tak bym nie skończyła. Lubię wino, ale płata mi niestety takie właśnie psikusy. Opadłam na pościel obok niego i wtuliłam się w jego ramię. Potrzebował dobrej chwili, aby opanować przyspieszony oddech.

- Było ci dobrze?

- Dopij wino, szkoda, żeby się zmarnowało – zamruczałam w odpowiedzi.

Wychylił się po kieliszek i wypił wszystko jednym haustem – a lampka była niemal pełna! Oj, to chyba zły pomysł. Rzucił za siebie kieliszek, który stłukł się z głośnym brzękiem i złapał mnie za rękę:

- Anka, kocham cię. Marzyłem o tobie, od kiedy się poznaliśmy. Jesteś moją pierwszą i jedyną kobietą, innej mieć już nigdy nie zamierzam.

Zły pomysł, bardzo, bardzo zły!

- Alex, dzieciaku słodki, co ty wygadujesz? Chciałam mu wytłumaczyć, że to mu minie (i to szybko, wystarczy żeby wytrzeźwiał), że takich zauroczeń będzie miał jeszcze w życiu sporo, że jeśli jestem jego pierwsza, to tym silniej to teraz odczuwa, ale zanim zdążyłam cokolwiek powiedzieć, położył mi palce na usta, uciszając mnie. Oczy płonęły mu dziwnym, niepokojącym blaskiem. Zawsze uważałam go za chłodnego racjonalistę, a tymczasem taka z niego romantyczna, niemiecka dusza... Tak, moi drodzy, wypada w tym miejscu przypomnieć, że romantyzm to wynalazek niemiecki. Beethoven, Goethe, Friedrich – mówią wam coś te nazwiska? Zresztą nazizm też był ruchem romantycznym, na swój chory, przerażający sposób. Przeszedł mnie dreszcz.

Leżałam nieruchomo, zahipnotyzowana jego ognistym spojrzeniem i dotykiem jego palców, wędrujących po mojej twarzy, szyi i piersiach. Powoli przybliżył usta do moich i złożył na nich pocałunek. Zadrżałam. Poczułam się nagle strasznie zawstydzona – jakby to był pierwszy mężczyzna, który widzi mnie nagą, dotyka mnie i całuje. Jakby to dla mnie był pierwszy raz, nie dla niego.

- Zamknij oczy, laleczko. Wiem, że nie doszłaś, ale zaraz to naprawimy.

Zajął się moimi piersiami – jedną masował, drugą lizał. Odchyliłam głowę do tyłu, poddając się bezwolnie pieszczotom. Zdecydowanie nie mam nic przeciwko temu, żeby chłopcy bawili się lalkami, dżender-srender! Na szczęście różnię się od typowej lalki pewnym istotnym szczegółem anatomicznym i mój obecny właściciel postanowił to wykorzystać. Był cudowny. Nie wątpię, że robił to po raz pierwszy, bo naprawdę się do tego przyłożył i pilnie realizował moje sugestie.

„Przesuwaj językiem góra dół po… Nie, trochę wyżej… Włóż mi tam palec – nie, nie rób nic, tylko tak trzymaj, zaraz dołożysz kolejne… Tak, tak jest super… Mocniej… Nie, nie zmieniaj, tam było dobrze… Jeszcze jeden… Taaak!!!”

W pewnym momencie musiał zacząć sobie radzić bez moich wskazówek, bo trudno jednocześnie gadać i krzyczeć z rozkoszy. Czy wspominałam, że po alkoholu nie dochodzę? Jednak doszłam. Doprowadził mnie na sam szczyt i utrzymał tak przez całą wieczność spazmów, jęków i miłosnych wyznań. Rety, co też ja wykrzykiwałam! Na szczęście po polsku, więc nie rozumiał. Chociaż tyle dobrze, bo ogólnie sytuacja jest bardzo niemądra. Zdradziłam męża z nastolatkiem, który uważa mnie za miłość swojego życia. W co ja się wpakowałam?

Żarłoczna cipko, w co ty mnie wpakowałaś?



loading...

Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!





Informacje o Autorze

Paweł Czapla

Z podziałem na akapity będzie się chyba lepiej czytało. ;)


Komentarze

Kika3/07/2016 Odpowiedz

Naprawdę dobre opowiadanie. Super się je czytało.

Paweł4/07/2016 Odpowiedz

Cieszę się, że się podoba. :)


Twój komentarz






Najczęsciej czytane we wszystkich kategoriach


Opowiadania na e-mail

Wpisz swój adres e-mail:

Wprowadź swój adres email i potwierdź aby otrzymywać informacje o nowo opublikowanych opowiadaniach


sexforum.pl