Kategorie opowiadań


Strony


Forum erotyczne





Pociag

Kiedyś bez powodzenia próbowałem odszukać w sieci pewne opowiadanie, które wcześniej miałem okazję przeczytać. Ostatecznie doszedłem do wniosku, że szybciej będzie napisać samemu podobne…

 

* * *

 

Było to niedługo po moich szesnastych urodzinach. Jechałam z mamą nocnym pociągiem do cioci jak przeważnie co roku. Wsiadłyśmy na stacji początkowej i to do wagonu pierwszej klasy, więc przedziały były jeszcze puste. Wybrałyśmy mniej więcej taki pośrodku i usiadłyśmy naprzeciwko siebie, przy oknie. Na kilku kolejnych przystankach dosiadali się nowi pasażerowie. Do naszego przedziału wszedł w pewnym momencie tak na oko 22-24-latek, wysoki, ciemne włosy i te jego niebieskie oczy! Od razu mi się spodobał, chociaż nie wiem czemu, po prostu wydał mi się sympatyczny i już. Jak na niego spojrzałam, aż na moment otworzyłam buzię, takie pierwsze wrażenie na mnie zrobił. Ja jemu chyba też się spodobałam, bo usiadł obok mnie. Może nie będzie tak nudno, zauważyłam tym bardziej uradowana, iż byłam z wyglądu bardzo przeciętną dziewczyną, choć dosyć zgrabną. Jednak na stada chłopaków kręcących się wokół mnie raczej nie mogłam liczyć. Pewnie też dlatego, że w kontaktach z chłopakami byłam odrobinę nieśmiała.

Pociąg wyjechał z miasta, na dworze było już praktycznie ciemno. Czasami tylko z dala widać było jakieś światła. Gdzieś po godzinie pasażerowie zaczynali zasypiać. Mama również. Nie pamiętam, kto pierwszy zaczął, chyba on, ale między nami nawiązała się rozmowa. Nic w tym dziwnego, był jedyną osobą obok mnie, w dodatku całkiem sympatyczną, a mnie nie chciało się spać. Rozmowa, muszę powiedzieć, była dość osobliwa. On coś szeptał mi do ucha, a ja mu odszeptywałam. Od czasu do czasu, jak powiedział coś śmiesznego albo sprośnego, to śmieliśmy się, oczywiście bezgłośnie, najwyżej szeptem. Przyznaję, częściej chichotałam. Byłam zadowolona, pierwsze wrażenie co do niego mnie nie zmyliło, a zabawa w szeptanie stawała się coraz bardziej ekscytująca.

 

Był to już sierpień i jak to w sierpniu w dzień było ciepło, ale noce były chłodne. A ja jak ta głupia miałam na sobie tylko spódniczkę i lekką bluzeczkę z krótkim rękawem. Co prawda mogłam sięgnąć do swojego bagażu i wyciągnąć coś cieplejszego do okrycia, ale musiałabym wstać, a strasznie mi się nie chciało. Było tak miło. Bałam się, że gdy się ruszę, ta fajna nić porozumienia między nami ulegnie zerwaniu. Chłopak pewnie spostrzegł gęsią skórkę na moich ramionach, bo zapytał:

Nie jest ci zimno?

Troszeczkę – odszepnęłam mu, obdarzając pięknym uśmiechem, takim zarezerwowanym tylko dla osób, które bardzo lubię. I dla chłopaków, którzy mi się podobają oczywiście też.

Wtedy sięgnął do swojego bagażu i wyjął kocyk. Dokładnie, troskliwie, otulił mnie nim i troszeczkę siebie, tak mniej więcej ramię. Zrobiło się cieplutko i jeszcze bardziej przyjemnie. Podziękowałam, patrząc z wdzięcznością, za ten kocyk.

Gdy tak otulał mnie, mimowolnie przysunęłam się bliżej i teraz nasze uda się zetknęły. Trochę się przestraszyłam, bo ten dotyk wywołał we mnie falę podniecenia. Niewielką, ale jednak. Na szczęście szybko opadła i pozostało tylko bardzo miłe uczucie ciepła i równie miły dotyk miękkiego kocyka. Pociąg jechał, my ze sobą dalej rozmawialiśmy, a ja niepostrzeżenie i chyba zupełnie nieświadomie zaczęłam się do niego przytulać. W pewnej chwili mój towarzysz pod pretekstem poprawienia kocyka przesunął pod nim rękę, tak że dotykał przez dłuższą chwilę moich piersi, nawet trochę ugniatając. Nie bardzo wiedziałam co zrobić. To znaczy, wiedziałam, ale nie potrafiłam się zdecydować. Powinnam przynajmniej go ofuknąć, ale powiem szczerze, to, że tak niespodziewanie dotknął moich wypukłości, niby przez przypadek, było całkiem, całkiem… i ten niby przypadek dał mi pretekst, aby nic nie robić. Po prostu udałam, że nie połapałam się, o co mu naprawdę chodziło. Jedynie posłałam kolejny swój uroczy uśmiech, gdy już przestał obmacywać mi biust. Dalej sobie gadamy, gdy po minucie, może dwóch, poczułam jego rękę na udzie. Czyżby zamierzał mi ją wsunąć pod spódnicę? – zaraz pomyślałam, czując delikatny ucisk w podbrzuszu. Nawet mnie ta myśl trochę rozbawiła, bo przecież nie da rady. Gdybym miała na sobie jakąś miniówę, to może zdołałby dobrać się do moich skarbów, ale tak nie ma mowy. Jednak na samą myśl, że mógłby mnie „tam” dotknąć ot tak, nieznajomy chłopak aż zadrżałam z ekscytacji, chichocząc w myślach. To, że nieznajomy, wiązało się w moim umyśle z jakąś tajemnicą, a ta zawsze wywoływała we mnie przyjemny dreszczyk ekscytacji, jak teraz. Ciekawa byłam, co będzie dalej, więc nie reagowałam.

 

Przez następne kilka minut nic się nie działo, jeśli nie liczyć nieznacznego przesuwania ręki po udzie. W pewnym momencie nagle przesunął ją w górę i dalej po moim brzuszku. Sądziłam, że znów zamierza coś kombinować z kocem. Jeżeli ponownie będzie chciał pomacać mnie po piersiach, to znowu udam, że się nie połapałam – pomyślałam, nie ukrywając przed samą sobą zadowolenia taką perspektywą. Tymczasem stało się coś innego. Po prostu wsunął tę swoją rękę tak od góry pod spódnicę. Tego nie przewidziałam. Zaskoczył mnie kompletnie, do tego stopnia, że w pierwszej chwili nie zareagowałam. Jedynie czując na majtkach jego rękę, instynktownie zacisnęłam nogi, rozglądając się w panice, czy ktoś z pasażerów tego nie widzi. Wszyscy, łącznie z mamą, spali. Najgorsze, gdy przesunął rękę niżej i dotknął moich gołych nóg, przez cipkę przemaszerowało mi natychmiast stado podniecających mrówek. I nie tylko przez cipkę. Cała zadrżałam. Nie potrafiłam sobie wyjaśnić, dlaczego tak nagle i mocno podniecił mnie ten dotyk. Może było to, o czym wspomniałam wcześniej, że obcy chłopak maca mnie w tak intymnym miejscu, a ja nic nie robię?

 

Po pierwszym szoku, gdy nieco ochłonęłam, zdałam sobie sprawę, że choć to było całkiem fajne, nie mogę się zgadzać, aby traktował mnie jak swoją zabawkę. Spróbowałam wyciągnąć jego rękę spod spódnicy, ale był silniejszy. Coś musiałam przecież zrobić, ale co? Nie chciałam się szarpać ani krzyczeć, bo wtedy obudziliby się inni w przedziale i moja mama, i byłaby głupia sprawa, po prostu wstyd. Poza tym, jak już mówiłam, chłopak mi się podobał i nie chciałam narobić mu kłopotów. W efekcie nadal siedzę, nic nie robiąc. Trzymam tylko go za rękę, starając się z coraz to mniejszym przekonaniem wyciągnąć spod spódnicy i czuję cały czas przez majteczki jego dotyk, który wprawia mnie w coraz większy stan podniecenia i strachu. Nie wiem, co było silniejsze, strach czy podniecenie. Może nawet ten strach wzmagał jeszcze moje podniecenie? Wszystkie moje emocje nagle tak jakoś dziwnie splotły się ze sobą.

 

Głupio mi, że tak pozwalam się pieścić po wzgórku łonowym i gołych udach, próbuję gorączkowo znaleźć wyjście z sytuacji, ale mam pustkę w głowie. Nadal tylko trzymam go z tę rękę, ale wiem już, że nic to nie da. Jakby tego było mało, mam tę świadomość, że im bardziej się podniecam, tym bardziej moja wola oporu słabnie i jeśli mam coś zrobić to muszę szybko. Przeraziła mnie myśl, że nie zdołam się obronić i lada moment przepadnę. Spojrzałam bezradnie po pasażerach i mamie, chyba z jakąś irracjonalną nadzieją znalezienia pomocy, ale wszyscy spali. Tymczasem cipka zrobiła mi się już całkiem mokra, a podniecenie zaczęło sięgać zenitu. Spróbowałam jeszcze raz wyciągnąć jego rękę, ale już kompletnie nie miałam siły. Kilka sekund potem zupełnie zrezygnowałam z oporu, który i tak był nieskuteczny. Poddałam się przyjemności i jedyne, co ostatecznie zrobiłam, to rozchyliłam nogi w chęci osiągnięcia jeszcze większej satysfakcji. Chłopak natychmiast skorzystał z tego, wdzierając się głębiej. Omal nie pisnęłam, gdy dotknął najczulszego miejsca, a on, co gorsza, na tym nie poprzestał. Wykorzystując moją bezradność i orientując się jak na mnie działa, zabawiał się szparką coraz to inaczej, jeszcze bardziej wpędzając mnie w bezradność. Pechowo miałam na sobie cienkie majtki, więc tym bardziej doznania były większe. W dodatku pewnie w tym miejscu miałam je wilgotne od moich soczków. Ten fakt odrobinę mnie onieśmielał, bo chłopak z pewnością to czuł, więc wiedział, jak mocno jestem podniecona. Cóż, od momentu, gdy rozchyliłam nogi, miał mnie w garści, że tak obrazowo to ujmę.

 

Czułam przez majteczki jego dotyk na mojej największej intymności i zrobiło mi się już tak dobrze, że ledwo mogę usiedzieć, po prostu wręcz dostawałam szału z tej przyjemności. Całkowicie objął mnie w posiadanie. W tym momencie zależało mi tylko na tym, aby to trwało i trwało. Co on wyprawiał z moją muszelką! A muszę przyznać, że wyprawiał różne figury geometryczne, wywołując we mnie coraz to nowe fale ekstazy niekiedy trudne do zniesienia, szczególnie gdy robił mi tam kółeczka palcami. Dobrze jeszcze, że przez majtki, bo inaczej ani chybi wsunąłby palce do środka, a ja pogrążona w tej ekstazie nawet bym nie pisnęła. A przecież jeszcze nigdy tego dogłębnie nie robiłam, wiecie, co mam na myśli. Mówię wam, czułam taką rozkosz, że momentami otwierałam buzię do krzyku. Nie mogłam jednak tego zrobić, bo wszyscy w przedziale by się obudzili, a gdyby mama też… oj boję się nawet myśleć, spaliłabym się ze wstydu, gdyby zobaczyła, na co pozwalam obcemu facetowi. Czułam, jak dochodzę do zenitu, już bardzo, bardzo blisko, i nie muszę tłumaczyć, jakie to niezwykle fascynujące zjawisko. Wkrótce po całej mnie rozlała się fala orgazmu, aż pociemniało mi w oczach. Niedługo po tym, gdy doszłam, chłopak sam wyciągnął rękę, a ja chyba już po kilku minutach zasnęłam zupełnie wyczerpana.

 

Obudziłam się, jak już był dzień. Czułam się tak lekko i tak przyjemnie, iż początkowo nie chciało mi się w ogóle otwierać oczu, tak dobrze mi się spało, mimo że to przecież pociąg. Gdy je ostatecznie otworzyłam, obok mnie było już tylko puste miejsce. Zaraz sobie przypomniałam, co stało się w nocy i ogarnął mnie wstyd. Właściwie to było takie jakieś pomieszanie wstydu, zdziwienia i przyjemności. Przyjemności – wiadomo. Zdziwiona byłam tym, jak łatwo dałam się wykorzystać, właściwie bez oporu zrobił ze mną, co chciał. Nigdy bym nie przypuszczała, że jakikolwiek chłopak mógłby tak łatwo się do mnie dobrać. Tylko co mogłam zrobić w takiej sytuacji? A wstyd? Z tego samego powodu. Mimo to wkrótce niczego nie żałowałam. Wstyd i zdziwienie wywietrzały, gdzieś uleciały, została tylko pamięć o przyjemności – wierzcie czy nie, ale wtedy było mi tak dobrze, jak nigdy dotąd. I ta pamięć spowodowała, iż coraz mocniej chciałam to powtórzyć, jak najszybciej po powrocie do domu. Czułam jeszcze coś. Takie lekkie podniecenie na myśl, iż niedawno zdarzyło się coś, o czym moja mama nic nie wie, choć była tuż obok, taki dreszczyk słodkiej tajemnicy.



loading...

Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!





Informacje o Autorze

Indragor

Komentarze


Brak komentarzy! Bądź pierwszy:

Twój komentarz






Najczęsciej czytane we wszystkich kategoriach


Opowiadania na e-mail

Wpisz swój adres e-mail:

Wprowadź swój adres email i potwierdź aby otrzymywać informacje o nowo opublikowanych opowiadaniach


sexforum.pl