Kategorie opowiadań


Strony


Forum erotyczne





MW-Grecja Rozdzial 25 Kelnereczka

Dziwnie nam wracać. Przyzwyczailiśmy się do tej Grecji. I do tej swobody. Kiedy ja ostatni raz miałem na sobie ubranie? A dziewczęta? Z Warszawy wyjechaliśmy prawie trzy tygodnie temu…

- Jeszcze wam parę dni hasania nago pozostało – pocieszam je.

- Ale zamknięte w tym pudle!

- A tak wam się kamper podobał!

- Apetyt rośnie w miarę jedzenia.

- To teraz wiem, dlaczego mam taki apetyt na wasze cipki!

- Hihihi… To się częstuj!

Nie sam je liżę. Również Tidżeje, Niko, Jacek, Brodacze oraz cała załoga Zorzy starają się poprawić humor dziewczętom. Jako, że pożegnalna impreza dobiega końca, mogą już tylko w ten sposób. Cierpiąc katusze giętkiej pały, dajemy im rozkosz giętkiego języka.

Stoimy na redzie Neapolis, z pokładu Zorzy widać parking i nasz kamper. Też nie chcę wracać… Zwłaszcza, że Zorza jeszcze tu zostaje.

- Wygospodarowaliśmy tydzień – chwalą się Brodacze, a „moje” dziewczęta im zazdroszczą. A także DajDaj. Bliźniaczkom też się jeszcze nie spieszy do Danii i postanawiają zostać.

- Teraz, jak Ala rozruszała załogę, będziemy miały siedem kutasów na nas sześć.

- Ja też nie narzekam – mówię, unosząc głowę znad krocza Ayah albo Daryi. – Doliczając Julkę i Jacka, będziemy mieli osiem cipek na nas czterech  w drodze powrotnej.

- I będziecie w stanie głównie je lizać – śmieją się DajDaj.

A właśnie, lizać! Schylam głowę i zanurzam język w czekoladowej piździe. Ostatni raz…

A ostatnią szparką, którą wylizuję, jest miodna cipa Honey. Dziewczyna proponuje 69, jestem sceptyczny, ale niech próbuje. I może nie całkiem mi postawiła, ale i tak jest zadowolona. Ja mam za to dokładnie wylizane jądra.

- Mam lepszy orgazm, jak równocześnie obciągam – zdradza mi swój sekret. – Musisz kiedyś spróbować!

- Bardzo śmieszne!

* * *

Specyfika naszej wyprawy do Grecji ma swoje zalety. Wybierając się na, nazwijmy to, pożegnalne sex party na Zorzę, zabraliśmy ze sobą wszystkie nasze bagaże, czyli woreczek z dokumentami i paroma komórkami. A także kluczyki do kampera. Wszystkie zakupy dziewcząt oraz plecaki Julki i Jacka Niko wyekspediuje z Aten – nie pomieścilibyśmy się z nimi w kamperze, zwłaszcza że wracamy w trzynaście osób.

Zorza podchodzi na silniku do mola w Neapolis.

- Jak to dawno temu było!

- I jakie byłyśmy nieśmiałe, co dziewczęta?

Uśmiecham się tylko. Te dwa tygodnie nagiej włóczęgi po bardziej lub mniej bezludnych greckich wyspach zrobiło swoje. Nie tylko dziewczyny, my też czujemy się swobodnie odziani w… nic. I jak gdyby nigdy nic schodzimy na ląd. Wszyscy świeżutcy i pachnący – na pożegnanie załoga Zorzy dokładnie i z uczuciem wymyła nam dziewczęta, a jej pasażerki – nas.

Dziewczęta puszczamy przodem. Uśmiecham się tylko na myśl, co się dzieje w spodniach licznie zgromadzonych gapiów – wszak wizyta takiego żaglowca, to niecodzienna atrakcja w miasteczku – na widok kolejnych nagich dziewczyn i ich wypiętych tyłeczków, gdy tak powoli schodzą po drabince. Sam doświadczyłem tego widoku nie raz i zawsze mi stawał. Im też – nie mam wątpliwości.

* * *

- Gorąco mi od tych wszystkich spojrzeń!

- Bo jest gorąco…

- Ale w kroczu!

- Jeszcze ci mało?!

Majka zamiast odpowiedzieć przystaje i wypina piczkę. Fatycznie, coś tam z niej cieknie…

- To przez te wszystkie pojrzenia.

- Przeszkadzają ci?

- Wręcz przeciwnie! – Majka okręca się na jednej nodze, unosząc wysoko drugą. Pan Pierożek pęka wzbudzając entuzjazm widowni. Pozostałe dziewczęta zachowują się podobnie, czują, że coś się kończy i wykorzystują chwilę.

- Bezwstydnice! – Śmieję się. – Ciekawe, czy sprawdzi się moja teoria…

- Jaka teoria?

- O tym, że poziom waszego wyuzdania rośnie wraz z odległością od domu.

- O, mój na pewno!

- Julka jest bardzo nieśmiałą dziewczyną – wtrąca Dorka.

- Chyba była! Popatrz na nią…

Julia zachowuje się równie swobodnie, jak pozostałe dziewczęta. A przecież jest to jej pierwszy raz. Owszem, ostatnie kilkanaście dni spędziła nago, pomijam tu – na czym, ale albo na plaży naturystów, albo w naszym gronie. A teraz świeci golizną na ulicy. Wśród przechodniów.

- Ale nieśmiała? Nigdy bym nie uwierzył! – Droczę się z Dorką. – Trzeba ci było słyszeć, jak się zakręciła koło mnie, żeby dołączyć do ekipy…

- I nie żałujemy! – Julka tylko się śmieje

- Mówisz o sobie i Jacku?

- Mówię o sobie i swojej piździe! Tyle wrażeń…

- Orgazmów chyba?

- Orgazmów, kutasów… Ale głównie tego cudownego braku zahamowań… Oto idę sobie ulicą, całkiem goła, wszyscy się gapią, a ja wcale się nie garbię. Wręcz przeciwnie – podnieca mnie to. W końcu ma się to ciało!

I pręży śmiało to nagie ciało. A co do podniecenia… Sprawdzam dyskretnie.

- Faktycznie jesteś podniecona – mówię, rozcierając śluz w palcach.

- Ależ panie Maćku!

Ten ton! Wszyscy natychmiast patrzą na Majkę i Natkę, wybuchają śmiechem.

- No co?

- Już wy wiecie! Wy jedne tęsknicie za domem.

- Za tatusiem chyba!

- Już go tam Baśka pociesza…

- Robusia, hihihi.

- Już wy z naszego tatusia zejdźcie, dobrze!

- Wy za to długo z niego nie zejdziecie, jak już wrócimy!

- I wciąż to „Ależ tatusiu!” Jakie to było słodkie!

Siostry dają za wygraną, nec Hercules contra plures.

* * *

Daleko nie mamy, kamper stoi na parkingu u nasady mola. Tyle, ze nie da się do niego wsiąść…

- Ale zaduch!

- I można się ugotować!

Tak więc to nie koniec atrakcji dla mieszkańców miasteczka i licznych turystów. Tom albo Jerry, na niego padło, wietrzy kampera, potem ma uruchomić klimatyzację, my ruszamy na spacer. I na lody. Właściciel budki z lodami przed którą się rozsiadamy, ma mieszane uczucia – z jednej strony zalew bezwstydnej golizny, z drugiej niesamowity ruch w interesie. Natomiast jego pomocnik najwyraźniej wolałby mieć interes w ruchu…

Natka, patrząc mu w oczy,  przytyka rożek z lodami do dekoltu i sunie w dół, między tymi swoimi balonami aż do pępka, zostawiając śmietankowo- truskawkową smugę.

- Chcesz, żeby mu jaja pękły?!

- Natka nie odpowiada, zgarnia z siebie te lody palcami i je oblizuje. Dalej zerkając na lodziarza.

- Nie masz litości!

A strużka roztopionych lodów spływa niżej i kryje się w gąszczu porastającym jej cipę.

Zaraz i mnie stanie! Dobrze, że impreza pożegnalna była taka intensywna.

- Natka, obiecuję, że ci wyliżę, ale daj już spokój!

- Ależ „tatusiu”!

Jak widać, zemsta jest słodka.

Gdy tylko wracamy do kampera, przekonuję się, że cipa Natki jest równie słodka. Nawet nie zauważam, kiedy ruszamy do domu.

* * *

Julki nie opuszcza podniecenie, nasłuchała się o kamperze, teraz konfrontuje wyobrażenia z rzeczywistością.

- Widziałeś?!

Niczym nie osłonięte „strefy sanitarne”, to pierwsze, co Jacek zauważył, fan złotego deszczyku będzie miał tu dużo miłych wrażeń.

- Ale tylko wzrokowych – zastrzega Julka.

- W miarę możliwości zatrzymujemy się na siusiu, gdzieś w ustronnych miejscach – pocieszam Jacka. Jego skrępowanie z powodu z lekka nietypowych upodobań już dawno ustąpiło i otwarcie wali konia, gdy któraś z dziewcząt sika w kamperze. Oczywiście na zewnątrz może sobie pozwolić na więcej…

- Uwielbiam, gdy mu tak błyskawicznie staje – mówi Lola. Zatrzymaliśmy się właśnie, jak to mówią dziewczęta – oddać mocz w dobre ręce. Lola sika na podstawioną dłoń Jacka i rzeczywiście staje mu momentalnie.

- Chcesz, to ci zwalę?

Jacek korzysta z propozycji Julki, chwyta za pipki kolejne szczające dziewczyny, a ona trzepie mu do skutku. Do Ali nie dochodzi, dochodzi prędzej. Zresztą Maleńką trzymam za cipę osobiście. Też lubię, jak gorący mocz przecieka mi przez palce.

- Jak zatrzymamy się gdzieś nad wodą, to obsikacie mnie całego!

- Hahaha… brakuje ci Dajdaj, co? Ale zgoda, nie ma sprawy.

- Wiesz, korzystam, póki mogę – tłumaczy mi Jacek. W Warszawie nie będzie takich możliwości, co najwyżej w wannie…

- Nie musisz się tłumaczyć, też to lubię – mówię, a dziewczęta (z wyjątkiem Moniki, Toli i Julki) uśmiechają się dyskretnie. Dla tych trzech oraz Jacka mój ogród z basenem będą prawdziwą niespodzianką. Nawet nie wiedzą, że mieszkam sam w dużej willi…

* * *

Ta podróż powrotna, to trochę, jak film puszczony od końca. Żegnamy się po kolei z miejscami, z którymi wiążą się miłe wspomnienia. Choćby Monemvasia…

Zajeżdżamy na malutką stacyjkę, Tidżej tankuje, dziewczęta wysypują się z kampera.

- Nie biegniecie się wykąpać?

- Tutaj?!

Fakt, po tych wszystkich pięknych, odludnych plażach, tu jest… nędznie.

- A tak wam się tu podobało!

Przynajmniej stadko młodziutkich nagich dziewcząt podoba się pompiarzowi, gościom malutkiej knajpki obok i przejeżdżającym kierowcom, czemu dają wyraz trąbiąc. To się nie zmieniło.

- Może jednak? – Pokazuję nędzną, ale jednak plażę, po drugiej stronie placu. – Odświeżymy się trochę, a takie mokre, prosto z wody, spodobacie się bardziej. No i dzisiaj morza już nie zobaczycie…

To je przekonuje.

* * *

A oto i reklama zajazdu „Turn of Monemvasia”. Jest wieczór, wypadałoby coś zjeść.

- Skręcamy?

Ledwie się zatrzymujemy, z zajadu wybiega i idzie ku nam… Nie, nie ten biedny chłopak zgwałcony przez Lolę pospołu z Majką. Obie są rozczarowane. Ale ja nie – do drzwi kampera puka ta mała kelnereczka. Ją dla odmiany ja dobrze zapamiętałem, jest z tych wpadających w oko.

- Szef bardzo prosi, żebyście państwo trochę zaczekali, mamy tu wycieczkę, zaraz jadą – mówi, starając się nie patrzeć na moją pałę, przynajmniej nie otwarcie.

- Czyli szef też ma dobrą pamięć…

- Trudno państwa nie zapamiętać!

Zerkam na plakietkę z imieniem, którą nosi przypiętą do fartuszka.

- Ale potem nas obsłużysz… Febe?

Spieka raka na taką dwuznaczność. Zwłaszcza, że przyglądam jej się otwarcie. Patrząc na tą czarną spódniczkę do połowy zgrabnego uda, białą bluzeczkę z rozpiętym może o jeden za dużo guziczkiem, fikuśny fartuszek, odkrywam że stęskniłem się za fatałaszkami.

- Oczywiście – odpowiada – mam teraz zmianę.

Porozumiewam się wzrokiem z Tidżejami – wypadałoby tu zanocować…

- Macie wolne miejsca w motelu?

- Jest wolny domek.

- To pewnie zostaniemy…

- Leżeć!

To do mojego penisa mówię, nie umie się zachować. Kelnerce oczy się rozszerzają, gdy tak nabrzmiewa… Jaką ja mam ochotę sięgnąć dłonią między te uda, wziąć ją w tym fartuszku i spódniczce, zaledwie pozbawiwszy majteczek… Biorę na wstrzymanie.

- Bierzemy ten nocleg, Febe.

- To ja skoczę po klucze – i ucieka, cała spłoniona.

Wraca za chwilę, dziwi się, gdy ruszamy za nią tak, jak stoimy.

- Nie macie żadnych bagaży?

- Masz na myśli ubrania na zmianę?

- E… no nie… ale… - Jak uroczo ona się czerwieni!

Biorę ja za rękę i odwracam do siebie.

- Skąd te rumieńce, Febe?

- No przecież…

- Przecież widzi, że się ślinisz na jej widok – wtrąca Tidżej.

- On mówi, że mi się podobasz – tłumaczę na angielski.

Febe wyrywa dłoń z mojej, odwraca się, by ukryć zmieszanie.

- To proszę za mną – mówi przez ramię i energicznym krokiem zmierza w stronę bungalowów. Idę tuż za nią, nie mogę oderwać wzroku od jej tyłeczka, ten rytmicznie falujący rąbek spódniczki, to powiewający wysoko, to ciasno przylegający do tych bliźniaczych wypukłości, odsłaniający wtedy jeszcze więcej smukłych ud… Ciekawe jakie ma majteczki, już prawie je widać…

- Mało ci tego miodu? – To Maleńka się ze mnie nabija.

- Ale z nowej dziupli!

- Hahaha… Ja tam ci nie żałuję, nawet chętnie popatrzę.

- Pytanie, czy ona lubi widownię…

- Tu już robią zakłady, jak szybko ją rozbierzesz.

- Ależ ja jej wcale nie chcę rozbierać!

- Jak to? – Ala jest autentycznie zdziwiona.

- Dość już mam tej nagości. No i kręci mnie to jej ubranko.

* * *

W domku są wprawdzie tylko cztery łóżka, ale szerokie, wygodne… Jest też spory salonik i duża łazienka. Pomieścimy się.

- Pomieścimy się!

Febe już nic nie mówi, tylko kiwa głową. Zastanawia się przez chwilę, czeka na coś? Ja tymczasem mam wrażenie, że o czymś zapomniałem… No tak! Kolacja!

- A co do kolacji…

- Przyjdziecie do restauracji? Bo możecie też zjeść tutaj.

- To prosimy tutaj. Jeśli to nie kłopot.

- Żaden. W kuchni zapakują wszystko na wózek i go przyturlam. W czymś jeszcze mogę pomóc? Zaraz kończę zmianę…

- Możesz przyjść i dać się zerżnąć temu tu napaleńcowi!

- Możesz wpaść pogadać – tłumaczę słowa Tidżeja – zapraszam!

- Zobaczysz orgię na żywo – nie odpuszcza Tidżej

- Zobaczysz życie naturystów od wewnątrz – tłumaczę na dający się przełknąć język.

- Już coś o nim słyszałam – Febe znów nagle gwałtownie się rumieni – Ilias opowiadał…

- Ilias? A, to pewnie ten kelner, którego… który przyniósł nam kanapki.*

- Sporego miał kutasa! Mogłaby go tu ściągnąć?

- Miły był, co u niego? – Tłumaczę słowa Majki.

- Ma teraz wolne.

- Daleko mieszka? Dziewczęta chętnie znów by go… zobaczyły.

- Niedaleko, mogę zadzwonić…

Febe wyjmuje komórkę, zamienia parę słów.

- Ucieszył się, niedługo będzie.

- Pewnie już mu stanął! Umyjemy go sobie i elegancko obsłużymy, co dziewczęta?!

- Z tego, co mówią dziewczyny wynika, że będzie zadowolony – informuję kelnerkę.

- To ja już pójdę…

- Ale wrócisz?

- Mhmm…

Jak to uroczo zabrzmiało, takie: chciałabym, lecz boję się…

- Tylko zdam dyżur i się przebiorę – dodaje  już pewniejszym tonem,

- Tylko się nie przebieraj, proszę!

Febe zerka na te wszystkie nagie dziewczyny wokół i chyba rozumie. Znów się czerwieni, ciekawe ile jeszcze znajdziemy w niej pokładów wstydu.

- Dobrze – mówi tylko i ucieka.

* * *

I oto mamy ją z powrotem. Cukiereczek z niej. Ślicznie zaokrąglony we właściwych miejscach, podany w kuszącym opakowaniu. Kruczoczarne, jak przystało na Greczynkę włosy, jeszcze przed chwilą skromnie upięte, teraz rozpuszczone, sięgające połowy pleców. Wyraziste czarne oczy pod równie czarnymi brwiami, zaróżowione policzki, perełki ząbków kolorem konkurujących z nieskazitelnie białą, gładką bluzeczką i obrzeżonym koronką fartuszkiem.  Ten rozpięty guziczek, kolejny! Biały, koronkowy staniczek typu bardotka nawet nie próbuje ukryć idealnych półkul jej piersi. Wznoszących się miarowo w głębokim oddechu. Dziewczyna wygląda na zdyszaną, biegła tu?

Tom lub Jerry też to zauważa.

- Tak jej spieszno do naszych kutasów?

- Kuzyn pyta, co z kolacją – przekładam na angielski.

- Jeszcze chwilę to potrwa, do pół godziny, na nocnej zmianie są tylko dwie osoby w kuchni – tłumaczy dziewczyna.

- Szkoda… I zanim Febe ruszy z dalszymi przeprosinami, dodaję:

- Naprawdę szkoda, że jeszcze będziesz musiała nas opuścić tego wieczora…

Znów się płoni. Ale też uśmiecha.

- A właśnie, że nie! Rozmawiałam z Iliasem, Już tu jedzie, poczeka na zamówienie i zjawi się tu wraz z kolacją.

- Super! – Mówią jednym głosem Lola i Majka. I nie chodzi im o kolację…

Co dalej? Zapada niezręczne milczenie. Widzę, że Febe jest chętna, lecz onieśmiela ją tak liczne towarzystwo.

- Nie mieliście się czasem wykąpać?!

* * *

Rzucając rubaszne uwagi, ruszają do łazienki. Tłoczno tam. Zza drzwi dobiegają piski i śmiechy. Zostaję sam na sam z Febe. Podchodzę bliżej. Dziewczyna unosi głowę, widzi, że gapię się na jej piersi. A z pomiędzy tych piersi unosi się dyskretny zapach młodej dziewczyny z delikatną nutą dobrych perfum.

- Ładnie pachniesz. I piękna z ciebie dziewczyna. A jak ślicznie się rumienisz…

Oczywiście rumieni się w odpowiedzi.

- Bo pan… Bo ja… - dodaje.

- Już przestań z tym panem. Jestem Maciek.

- Maciek… obraca w ustach nowe dla niej słowo.

Dalej tak stoi z zadartą głową, na odległość sterczącego penisa ode mnie. Nachylam się i całuję ją w rozchylone lekko usta. Ma chłodne, wilgotne wargi. Jestem podniecony, to ta chwila…

- Pragnę cię!

Nim do mnie przylgnie, widzę, że chce, odsuwam się szybko, siadam na krześle, na samym brzeżku. Nieco skonfundowana Febe zerka na mojego sztywnego przyjaciela i kolejny raz spieka raka.

- Podejdź do mnie!

Jej kolana stykają się już z moimi, rozszerzam nieco uda.

- Bliżej!

Śliczna nóżka Febe jest już między moimi udami, wraz z drugą ociera się o moje, przebiega mnie dreszcz pożądania.

- Ty też to czujesz?

- Tak!

- Przysuń się bliżej!

Febe przyciska kolanko do moich jąder, sterczący penis łasi się do jej nóżki. Na wprost oczu mam te kształtne uda. Sięgam do nich.

- Ty drżysz! – Mówię, gdy je tak delikatnie gładzę.

- Bo już nie wytrzymuję!

Trzymam te drżące uda w dłoniach, przesuwam te dłonie wyżej. Powoli znikają pod spódniczką, przedłużam tę chwilę. Zadzieram głowę, patrzę dziewczynie w oczy, widzę w tych oczach milczącą zgodę na wszystko…

Febe bezwiednie oblizuje wargi, gdy moje dłonie wędrują wciąż wyżej. Wraz z nimi unosi się rąbek spódniczki. Ukazuje białe majteczki z luźno tkanej siateczki.

- Jakie ładne!

- Przewiewne… Gorąco w pracy…

Kontempluje ten widok. Pulchna, a może raczej gęsto owłosiona cipka kusząco wypycha majteczki w kroczu. Tak, widzę niesforne czarne włoski wystające zza rąbka majtek. Kilka przenika też przez siateczkę… Urocze! A ten zapach! Intensywny, ostry zapach podnieconej cipy!

- Gdyby nie to futerko, miałabyś już mokre majtki!

- Mam je zdjąć? Czy wolisz sam? – Pyta gardłowym głosem.

- Mamy czas…

Zamierzam sprawić, by były mokre, mam wobec nich własne plany.

Moje dłonie zsuwają się wzdłuż ud dziewczyny, spódniczka znów skrywa majteczki. Odpycham delikatnie Febe, patrzy na mnie zdezorientowana i rozpalona, a nasze nogi przestają się stykać.

Siedzę bokiem do stołu. Teraz opieram na nim rękę. Łokieć prawie na krawędzi, przedramię poziomo w powietrzu, wyprostowana dłoń wnętrzem ku górze.

- Podejdź, Kochanie!

- Błysk zrozumienia w jej oczach, gdy kiwam na nią palcem tej dłoni. Przelotny, lubieżny uśmieszek… Ta dziewczyna lubi takie zabawy! Albo właśnie odkrywa, że lubi…

Febe podchodzi. Końce palców już uginają materię spódniczki. Dziewczyna unosi ją powoli wraz z fartuszkiem, nie spieszy się, widać, że wciąga ją ta gra.

- Bliżej!

Teraz ja jestem niecierpliwy. Końce mych palców już tylko centymetry dzielą od jej krocza… Już tylko milimetry…

Jak uroczo zagryza dolną wargę Febe, gdy w końcu, z wahaniem,  nasuwa się pizdą na moją dłoń! Nasuwa i zsuwa… nasuwa i zsuwa… I oddycha coraz szybciej. Ja zresztą też.

Pod palcami wyczuwam kształt jej cipki, napieram środkowym, zagłębiam go lekko w rozkosznym rowku. Na efekt nie czekam zbyt długo – majteczki z wolna pokrywają się lepkim śluzem. Napieram mocniej a pizda w mej dłoni przyspiesza. Febe stoi w miejscu i tylko pracuje bioderkami. Podziwiam je w ruchu, całe – spódniczkę Febe trzyma zadartą wysoko. Pojękuje cicho, coraz głośniej; czyżby dochodziła w mojej dłoni?!

Drzwi łazienki otwierają się szeroko, wytacza się z niej rozbawiona, hałaśliwa gromada. Spódniczka opada na mój nadgarstek, wszystko zamiera w bezruchu. Lecz Febe się nie odsuwa, nadal ściskam w dłoni jej mokrą cipę. Dalej przez majtki oczywiście.

- Dobrze się bawicie?

- Owszem, dobrze się… bawiliśmy.

Rozmowa toczy się po angielsku, nie muszę „tłumaczyć”. Już nie.

- Może to ją ośmieli – i Tidżej bezceremonialnie sięga do krocza, a jakże, mojej dziewczyny. Do jego drugiej ręki aplikuje Natka. Wkrótce także jego brat oraz Jacek mają pełne ręce roboty. Julka podbiega do mnie, uprzedzając Majkę i Lolę, które ostatnie wyszły z łazienki. Teraz mogą tylko popatrzeć, jaki użytek robią z naszych dłoni ich koleżanki.

Febe kolejny, który to już raz, się czerwieni i bierze przykład z Julki. Jej pizda ożywa w mej dłoni.

- Chcesz, żebym się rozebrała – pyta. - Głupio mi tak, samej jednej…

- Wytrzymasz. Ale stanik możesz zdjąć…

Nie przestając poruszać biodrami, Febe zdejmuje bluzeczkę, rozpina i zrzuca stanik.

- Przecudne cycuszki! Pobawiłbym się nimi, ale mam zajęte ręce.

Febe uśmiecha się zadowolona. Niczego jej nie brakuje w porównaniu z resztą dziewcząt. Niektóre, mam tu na myśli głównie Maleńką, zerkają na te piersi z zazdrością…

- Na pewno chcesz, bym ją założyła?

- Na pewno!

Febe, dalej nie przestając pocierać śliskimi w kroczu majteczkami o moją dłoń, zakłada bluzeczkę.

- Jeden guziczek, please!

Wybiera ten na samym dole,  nie zamierza ukrywać cycuszków, skoro tak się podobają.

* * *

Pukanie do drzwi. Tym razem nie tylko pizda Febe zamiera w bezruchu. Do środka wtacza się wózek z kolacją a za nim Ilias. Chłopak rozgląda się zaskoczony, na jego twarzy pojawia się szeroki uśmiech.

- Cześć Febe! Fajnie, że mnie tu ściągnęłaś!

Kelnerka chyba jest zadowolona, że założyła tę bluzeczkę. Wprawdzie cycki na wierzchu, ale jej kolega ma tyle wdzięcznych obiektów do podziwiania… Właśnie dwa z nich go namierzyły.

Lola i Majka prą w jego kierunku.

- Na co czekasz? Rozbieraj się!

- Ale kolacja…

- Kolacja poczeka, my nie!

Popychają Iliasa na kanapę, zdzierają z niego ciuchy, chichoczą, gdy z gatek wyskakuje mu sterczący członek. Mocne pociągnięcie – Majka łapie za kutasa, Lola za jądra – sprawia, że chłopak musi wstać.

- Możesz nam się teraz odwdzięczyć za tamto!

- I obie wypinają cipki.

- Jakże ja ci się odwdzięczę! – Woła Ilias do Febe, biorąc je w dłonie.

Cipa w mojej ręce kolejny raz zaczyna się poruszać. Tyle, że Febe już nie zadziera spódniczki. Majka i Lola nie wypuszczają chłopaka z rąk, Febe bierze z nich przykład. Trzepie mi przykładnie konika, który jest już na ostatniej prostej i szybko zmierza do mety.

- Jak cię zaraz nie przelecę, to się spuszczę w te rączki!

I rzeczywiście, dłużej nie wytrzymam.

Febe nic nie mówi. Zsuwa się tylko z mojej dłoni, sięga pod spódniczkę i kręcąc tyłeczkiem powoli ściąga majteczki.

Biorę ją , taką zgiętą w pół, poleruje stół piersiami w rytm moich uderzeń, coraz to szybszych i gwałtowniejszych. Febe ma szczęście, że już niewiele jej brakowało, nie jestem stanie pieprzyć jej zbyt długo. Nie z wtuloną we mnie od tyłu Julką, nie z jej dłonią masującą mi jądra. Dochodzę tuż po Greczynce.

Tryskam w wulkan. Febe ma taki orgazm, że ledwie mogę ją utrzymać. Siłą wciskam ją w stół, rozpłaszczając cycki na blacie. Soczysta erupcja sprawia, że jej pochwa jest niesamowicie śliska, wije się w konwulsjach, raz po raz zaciska miłośnie na mym penisie. Z wiadomym skutkiem.

Czując mój wytrysk, Febe nieruchomieje, tylko pizda pulsuje, zaciska się rytmicznie. Wreszcie dopina swego, wyciska z siebie mojego mięknącego kutasa. Odwracam się do Julki.

- Twoja kolej!

- Tylko jedna kropla spermy zdąży skapnąć na podłogę. Zaskoczona Febe odwraca głowę, lecz szybko poddaje się pieszczocie języka  Julki. Grzeczna dziewczynka! I wreszcie przestała się rumienić!



loading...

Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!





Informacje o Autorze

Maciej Wijejski

* Rozdział 15 Ala i natka


Komentarze

Finezyjne opowiadania Pana Autora, pełne energii i radochy z seksu, doładowują moje baterie. Zmieniają też poglądy na wolność i swobodę. Moje życie już nigdy nie będzie takie samo!


Twój komentarz






Najczęsciej czytane we wszystkich kategoriach


Opowiadania na e-mail

Wpisz swój adres e-mail:

Wprowadź swój adres email i potwierdź aby otrzymywać informacje o nowo opublikowanych opowiadaniach


sexforum.pl