Kategorie opowiadań


Forum erotyczne


Strony





Przygoda z Kobieta

Nie jestem lesbijką! Nie uważam nawet bym była tak naprawdę biseksualna, a jednak kilka lat temu przeżyłam wspaniałą, intensywną przygodę z kobietą.

 

Byłam na drugim roku zarządzania i marketingu we Wrocławiu. Tworzyłyśmy, z kilkoma koleżankami z wydziału prawa, zgraną grupę dziewczyn, lubiących w piątkowe, czy sobotnie wieczory zaszaleć na parkiecie. Niektóre z nas miały w tym czasie chłopaków, jednak wśród panów panowała swoista niechęć do tańczenia. Nie pamiętam, która z nas wpadła na pomysł, by na tańce chodzić na imprezy organizowane w klubach przyjaznych les. Spodobała się nam panująca tam atmosfera. Po pierwsze, nie musiałyśmy obawiać się nachalnie podrywających samotne dziewczyny facetów, a po drugie i najważniejsze, nikogo nie obchodziło, że tańczymy ze sobą.

 

Odwiedzając klub za pierwszym razem, bawiłyśmy się wyłącznie w naszym własnym towarzystwie. Na kolejnych imprezach zdarzało się nam już tańczyć z poznanymi w klubie dziewczynami, a z czasem zaprzyjaźnić z kilkoma z nich. Poza przypadkiem mojej bliskiej przyjaciółki, która od początku naszej znajomości deklarowała się jako les, wyprawy na imprezy dla lesbijek traktowaliśmy wyłącznie jako okazję do dobrej zabawy, tańców i rozmowy z kilkoma sympatycznymi dziewczynami, jakie tam poznałyśmy. Owszem, zastanawiałam się, jak to jest kochać się z kobietą. Byłam zwyczajnie ciekawa, choć nie miałam w planach, a szczerze mówiąc, to nie miałam odwagi, by spróbować zaspokoić ciekawość. Z czasem coraz częściej o tym myślałam, ale wciąż nie starczało odwagi, by podjąć jakieś kroki ku w celu zrealizowania marzenie.

 

Co się złożyło na to, że odważyłam się pójść do łóżka z kobietą? Najłatwiej byłoby wytłumaczyć to wypitym alkoholem, jednak nie byłaby to cała prawda. Dziś nie umiałabym wskazać jednoznacznej przyczyny. Zapewne było ich wiele, choćby to, że niedawno rozstałam się ze swoim chłopakiem, czy to, że łazience klubu podsłuchiwałam, jak w kabinie obok dwie dziewczyny uprawiają intensywny petting.

 

Była starsza ode mnie. Z początku oceniłam ją na dwadzieścia osiem – trzydzieści lat. Dopiero później dowiedziałam się, że była bliżej czterdziestki. Wysoka, zgrabna brunetka o cudownym uśmiechu i pięknych brązowych oczach. Zauważyłam ją, gdy przyglądał mi się dyskretnie przy barze. Kiedy zwróciłam na nią uwagę podeszła i zaproponowała wspólny taniec. Zgodziłam się bez wahania, choć ledwie kilka minut temu stanowczo odmówiłam innej dziewczynie. Zdecydowało to, w jaki sposób na mnie patrzyła. Nie czułam się taksowana, jak to miało miejsce w przypadku odrzuconej oferty. Marzena, bo tak miała na imię, przetańczyła i przegadała ze mną całą noc. Przyjaciółki, po dyskretnym upewnieniu się, czy nie mam ochoty uwolnić się od mojej towarzyszki, ulotniły się z klubu. Sącząc kolejnego drinka, słuchałam jej ciepłego głosu, starając się nie myśleć o pocałunku, jaki wymieniłyśmy na parkiecie ani o gęsiej skórce, jaką wywoływał każdorazowo jej dotyk. Kiedy pod koniec imprezy subtelnie zaproponowała mi wspólną noc, czułam lęk i podniecenie. Nie odpowiedziałam jej od razu. Zamiast tego wtuliłam się w nią i kołysząc w rytm muzyki, milczałam przez dłuższą chwilę. Pod koniec piosenki zdobyłam się na odwagę, by wyszeptać jej na ucho:

– Nigdy nie byłam z kobietą.

Stałyśmy prawie nieruchomo pośród tańczących osób. Uśmiechnęła się i pocałowała mnie w usta. W przerwie między kolejnymi pocałunkami ponownie zaproponował mi wspólną noc. Zgodziłam się.

 

Podróż taksówką zniosłam jak prawdziwą torturę. Czułam się spięta i zakłopotana a na dodatek prześladowało mnie wrażenie, że kierowca doskonale wie, w jakim celu wspólnie podróżujemy. Na szczęście Marzena, jakby czując moje zakłopotanie, wzięła mnie za dłoń i delikatnie głaszcząc ją palcami, rozpoczęła z kierowcą rozmowę o wszystkim i o niczym. Jej ciepły głos i dotyk sprawiły, że natychmiast zapomniałam o obawach,a reszta podróży szybko minęła.

 

Marzena mieszkała w jednej z willowych dzielnic Wrocławia. Z zewnątrz jej dom wyglądał na poniemiecką budowlę, jednak w środku zaskakiwał wyjątkowo nowocześnie urządzonymi wnętrzami. Było sporo przestrzeni, której nie zaśmiecało zbędne wyposażenie. Wrażenie robiły zwłaszcza kuchnia, sypialni i połączona z nią łazienka. Właśnie w niej wylądowałyśmy po przyjeździe.

 

Marzena nie pozwoliła, bym choć przez chwilę miała czas na wątpliwości. Jej usta skutecznie rozpraszały moje myśli. Jak we śnie poprowadziła mnie przez salon ku kuchni, z której zabrałyśmy na górę, do jej sypialni, butelkę półsłodkiego sherry i dwa kieliszki. Przyzwyczajona do wąskich, stojących przy ścianie, łóżek w akademiku zaniemówiłam, zobaczywszy jej sypialnię. Była co najmniej kilkukrotnie większa od pokoju, w którym mieszkałam. Poza centralnie umieszczonym łóżkiem i dwoma nocnymi stolikami nie było w niej innych mebli. Do sypialni przylegała ogromna łazienka i mały pokój ze stolikiem do czytania i dwoma krzesłami. Rano odkryłam, że jej sypialnia ma również przestronną garderobę ukrytą za dużym lustrem, które okazało się przesuwanymi drzwiami do niej. Łózko robiło wrażenie. Było tak wielkie, że mogłoby pomieścić co najmniej cztery osoby, a błękitno – biała, satynowa pościel aż kusiła, by poczuć jej dotyk na nagim ciele.

 

Pochłonięta obserwacją sypialni wróciłam do rzeczywistości, dopiero gdy Marzena podał mi kieliszek sherry. Upiłam tylko dwa małe łyki, gdy wyjęła z moich palców kieliszek i smakując usta, zaczęła rozbierać. Onieśmielona nie zdobyłam się na nic więcej niż oddawanie pocałunków. Dopiero gdy Marzena palcami zsunęła mi z pośladków majteczki, wykonałam kilka ruchów biodrami, by pomóc im opaść na podłogę. Byłam naga, gdy Marzena rozpięła zamek swojej sukienki, a ta płynnym ruchem zsunęła się z jej ciała. Nie licząc pończoszek, nie miała żadnej bielizny. Przez chwile stałyśmy naprzeciw siebie, chłonąc się nawzajem wzrokiem. Była szczupła, a jej ciało wyglądało na rzeźbione ćwiczeniami. Miała drobne, krągłe sprawiające wrażenie jędrnych, piersi. Jej podbrzusze ozdabiał szeroki na trzy palce pasek krótko przystrzyżonych, czarnych, schodzących między uda włosków. Miała mięsie, lekko wystające wewnętrzne wargi i dość wyeksponowaną łechtaczkę, w której kapturku tkwił niewielki sztyft. Zastanawiałam się wtedy, ile jest prawdy w tym, że najsilniej przyciągają się przeciwieństwa. Byłam niższa od niej i nieco bardziej krągła, choć absolutnie nie miałam zbędnych kilogramów. Miałam większe, co najmniej o dwa – trzy rozmiary piersi, bardzo jasną, nawet jak na blondynkę, karnacja i całkowicie wydepilowane łono. Przy jej cipce moja wyglądał troszkę jak u dziewczynki. Bezwłosa, gładka, różowa, z drobnymi, schowanymi wargami i ukrytą łechtaczką.

 

Zaprowadziła mnie do łazienki, gdzie razem wzięłyśmy prysznic. Chyba właśnie wtedy przestałam zastanawiać się, co robię, a zamiast tego zaczęłam się tym cieszyć. Była delikatna i nie zmuszała mnie do czegokolwiek. Pod prysznicem oddałam się jej palcom, które myjąc mnie, pieściły tak, jak jeszcze nigdy nie byłam pieszczona. To było bardzo różne od tego, czego doświadczałam w podobnych okolicznościach z mężczyznami. Nawet nie chodzi o samą delikatność. Mężczyźni najczęściej szybko koncentrowali swoją uwagę na moich piersiach, pośladkach i tym, co ukryte między udami. Marzena jakby specjalnie omijała te cześć ciała, koncentrując się za to na szyi, policzkach, ramionach i plecach. Mimo to byłam pobudzona bardziej niż w trakcie intensywnego pettingu, a moje podniecenie udzielało się również partnerce.

 

Orgazm przeżyłam na krótko po tym, jak nagie schroniłyśmy się w przyjemnie chłodnej pościeli. Byłam naprawdę podniecona jej pieszczotami spod prysznica. Leżała na mnie, a jej udo dotykało mojego podbrzusza. Nie mogłam dłużej opanować podniecenia. Gdy zaczęła suwać udem po moim kroczu, biodra same odnalazły właściwy rytm, który sprawnie doprowadził mnie do orgazmu. Obezwładniona przyjemnością ledwo zwracałam uwagę na to, że Marzena zaczyna coraz intensywniej ocierać się o moje udo. Dopiero jej usta, szukające podczas orgazmu moich, wyrwały mnie ze słodkiego odrętwienia. Do spotkania Marzeny nigdy nie całowałam się z parterem w trakcie jego orgazmu. To było zaskakująco przyjemne przeżycie, poczuć jak bardzo spragnione są moich czyjeś usta.

 

Odpoczywając, nie przestawałyśmy dotykać i całować się nawzajem. Robiąc to, rozmawiałyśmy krótkimi zdaniami. Na wyrost wyznawałyśmy sobie miłość. Nadużywałyśmy słowa 'kocham' opisując, jak bardzo podobał się nam dotyk, czy pocałunki, jakie sobie ofiarowywałyśmy. Trwałyśmy tak zaplecione w siebie tak długo, że zupełnie straciłam poczucie rzeczywistości. Odrobinę zmęczona, odprężona i ponownie podniecona wpadłam w coś na kształt transu, w którym z zamkniętymi oczami całkowicie oddałam się swojej partnerce. Powoli odkrywała ustami moje ciało, a ono spontanicznie reagowało na jej dotyk i pocałunki. Pierwszy pocałunek złożony pomiędzy szeroko rozchylonymi udami wywarł na mnie elektryzujące wrażenie. Spodziewałam się go, a jednocześnie nie oczekiwałam, że będzie aż tak przyjemny. Każdy kolejny spławiał mi rozkosz, a kiedy poczułam jej języczek, wsuwający się do pochwy, oszalałam z podniecenia. To, co następnie zrobiła z łechtaczką, przeszło moje wszelkie oczekiwania. Myślałam, że wiem co to dobry seks oralny, jednak to, co przeżyłam, było niesamowite! Także pod względem tego, jak skutecznie mojej kochance udawało się odwlekać moment spełnienia, i jak długo utrzymać mnie na samym jego szczycie.

 

Mimo, iż śmiertelnie zmęczona pozbawiającym świadomości orgazmem nie byłam w stanie się zrewanżować, Marzena wyglądała na więcej niż zadowoloną. Minęło dobrych piętnaście minut, zanim odważyłam się otworzyć oczy i następnych dziesięć, zanim zaczęłam odwzajemniać jej pieszczoty. Powoli role zaczęły się odwracać i po chwili to ona leżała z zamkniętymi oczami, a moje usta znaczyły jej ciało pocałunkami. Brakowało mi doświadczenia, ale korzystając z tego, co sama lubię, czego właśnie doświadczyłam i zdając się na intuicję, doprowadziłam ją ustami i dwoma wsuniętymi w pochwę palcami do intensywnego orgazmu. Było dobrze po trzeciej w nocy. Miło zmęczone zabawą w klubie i seksem zasnęłyśmy.

 

Poranki następujące po przygodnym seksie są zawsze niewiadomą. Kiedy otworzyłam oczy, pierwszą myślą było wymknąć się szybko z domu. Zazwyczaj to najbezpieczniejsze rozwiązanie, pozwalające uniknąć zakłopotania, czy prób umówienia się na kolejne spotkanie. Najczęściej właśnie tak robię, gdy nie mam ochoty na powtórne spotkanie, lub obawiam się o reakcje partnera. Tamtego poranka opcja taka nie wchodziła w rachubę. Moja kochanka już nie spała. Siedziała oparta o poduszkę u wezgłowia łóżka i bawiła się moimi rozrzuconymi na poduszce włosami. Zanim zdążyłam się odezwać, przywitała mnie prostym:

– Dzień dobry kochanie.

Nie dała mi dojść do słowa. Nawet odpowiedzieć na przywitanie. Pochylając się nade mną, zaczęła palcami wodzić po odkrytych plecach, ciągnąc swoisty monolog komplementów przemieszanych z bardzo obrazowym opisem tego, co miałaby ochotę zrobić z moim ciałem. Zaskoczona odrobinę sytuację leżałam w bezruchu, a Marzena palcami delikatnie pieściła nagą skórę. Było to bardzo przyjemne. Wystarczająco erotyczne, bym poczuła lekkie podniecenie, a jeszcze nie na tyle intensywne bym pragnęła się jej oddać. Wciąż mówiąc, pocałowała mnie w pośladek. Po chwili ponownie złożyła tam pocałunek, a po kolejnym poczułam jej język wślizgujący się w rowek między pośladkami. Zareagowałam odruchowo na tę pieszczotę. Odrobinę rozchyliłam uda i nieznacznie uniosłam ku górze biodra. Jej twarz przywarła do moich pośladków, a usta odnalazły wejście do pochwy. Kiedy poczułam jak wsuwa we mnie język, jęknęłam z rozkoszy. Delikatnie zbadał nim pochwę, a potem wzdłuż szparki podążyła ku łechtaczce. Długo kreśliła koniuszkiem języka kółka wokół mojej twardej jak ziarenko groszku łechtaczce. Pocałunek wyrwał z moich płuc głęboki jęk. Pragnęłam pieszczot! Byłam tak podniecona, że kiedy oderwała usta od mojej cipki, aż jęknęłam z rozczarowania, otwierając oczy i unosząc z poduszki głowę. Klęczała obok mnie, wyjmując coś z nocnej szafki. W jej dłoniach zobaczyłam opakowanie przezroczystego żelu. Uśmiechając się do mnie słodko, wycisnęła odrobinę żelu na palce lewej dłoni. Zbliżyła usta do moich, a jej język wsunął się pomiędzy moje zęby. Poczułam jej dłoń między udami. Dotyk aksamitnie zimnego żelu na moich wargach był równie przyjemny, jak ruchy, którymi rozprowadzała go po mojej cipce. Ssąc jej język, poczułam jak wsuwa we mnie jeden, a po chwili dwa palce. To było niesamowicie przyjemne uczucie. Ponownie zamknęłam oczy. Jej palce przyjemnie rozciągały i wypełniały pochwę. Usiadła za mną, a ja podkurczając pod siebie kolana, uniosłam wysoko pośladki. Z twarzą wtuloną w poduszkę czułam, jak rozprowadza po skórze kolejna porcję żelu. Wsunęła we mnie ponownie dwa palce. Jęczałam, gdy do dwóch dołączyła trzeci. Obracając nimi w pochwie, doprowadziła mnie do niesamowitego podniecenia. Byłam bliska eksplozji, gdy wsunęła we mnie czwarty palec. Czułam niesamowicie przyjemne, ocierające się niemal o ból, uczucie rozciągnięcia, gdy wsunęła je we mnie aż po samie kostki. Jeszcze nigdy nie byłam tak rozciągnięta! Orgazm przyszedł, gdy lewą dłonią dotknęła łechtaczki. Nie umiałam powstrzymać krzyku rozkoszy, kiedy pochwa zacisnęła się na palcach. Czułam je głęboko w sobie, kiedy Marzena intensywnie pieszcząc łechtaczkę, doprowadzała mnie do szaleństwa.

 

Leżąc po wszystkim na plecach, byłam w stanie wyszeptać jedynie:

– To było niesamowite! Jeszcze nigdy nie czułam się tak rozciągnięta i wypełniona.

Pocałowała mnie, a po chwili zastanowienia dodała:

– Myślę, że kiedyś polubisz fisting.

Choć to słowo obiło mi się o uszy już wcześniej, to jednak nie podejrzewałam, że kiedyś je usłyszę we własnym kontekście. Zdumiona odparłam:

– Chyba jestem za ciasna.

Marzena uśmiechnęła się tylko i słodko całując w policzek, odpowiedziała:

– Nie, nie jesteś. Uwierz mi.

Później, już podczas trwania naszego romansu przekonałam się, że miała, jak zwykle w podobnych sprawach, rację.

Tamtego poranka nie wierzyłam jej jednak, a mimo to zapytałam, czy sama lubi takie pieszczoty. Odpowiedziała, że bardzo, a po chwili dodała:

– Miałabyś odwagę tak mnie pieścić?

Miałam, a Marzena okazała się cudownie cierpliwą nauczycielką.

 

Zaczynając rozciągać jej pochwę, nie mogłam uwierzyć, że uda mi się wsunąć do środka całą dłoń. Wydawała mi się ciasna, a wsuwając w nią palce, czułam jak mocne i elastyczne są ścianki jej pochwy. Myliłam się. Po kilkunastu sekundach intensywnych pieszczot ,bez trudu wsunęłam do środka cztery palce. Marzena poinstruowała mnie, jak złożyć dłoń w dzióbek. Obficie posmarowana żelem zagłębiłam w nią wszystkie pięć palców. Po same kostki! Poczułam opór, wycofałam się i zachęcana przez kochankę ponowiłam próbę. Za każdą kolejną wsuwałam się odrobinę głębiej, by za którymś razem, gdy wykonywałam posuwisto – obrotowy ruch, zwiniętymi w dzióbek palcami, moja dłoń przeskoczyła przez ciasny krąg mięśni. Marzena jęknęła rozkosznie, a ja z zaskoczeniem spostrzegłam, że moja dłoń tkwi po nadgarstek w jej pochwie. Tak jak prosiła, zacisnęłam palce w pieść i delikatnie kręcąc dłonią na boki, zaczęłam ją fistować. Wraz z jej podnieceniem pieszczoty stawały się coraz intensywniejsze, a moja dłoń co rusz wysuwała się i wsuwała ponownie w jej ciasną pochwę. Kiedy Marzena głośno jęcząc, zaczęła pieścić palcami łechtaczkę, jej ciało wygięło się w łuk, a pochwa zacisnęła mocno na mojej dłoni. Poczułam, jak przez jej ciało przechodzi seria skurczów, a pulsująca pochwa próbuje wypchnąć mnie na zewnątrz. Nie pozwoliłam jej na to! Efektem był niesamowity orgazm, podczas którego wiła się i jęczała głośno nabita na moją uparcie w niej tkwiącą dłoń. To było najbardziej szalony, intensywny i podniecające petting, jaki kiedykolwiek do tamtej pory przeżyłam. Byłam tak podniecona, że zaraz po jej orgazmie, gdy już wysunęłam z niej dłoń, masturbowałam się jak szalona mokrymi od żelu i śluzu palcami.

 

To był początek mojej saficznej przygody. Nasz romans trwał prawie rok, a w jego trakcie spróbowałam nie tylko fistingu. To jednak zupełnie inna opowieść. Dodam jeszcze, że w jakiś czas po rozstaniu zostałyśmy bliskimi przyjaciółkami, a nawet kilkukrotnie spędziłyśmy ze sobą noc. Nie zdecydowałyśmy się jednak ponownie razem zamieszkać. Bardziej odpowiadała nam forma 'łóżkowej przyjaźni' niż budowanie głębszych relacji.




Informacje o Autorze

Dagmara

Comments

kasiakJanuary 18, 2013 Reply

Fajne opowiadanie Dagmara.

DaveJanuary 21, 2013 Reply

Kolejne bardzo podniecające opowiadanie ! nawet nie wiesz jaką przyjemność sprawia czytanie ... :* Buziak

babsztylFebruary 7, 2013 Reply

Niesamowicie się czyta - doskonale piszesz. Gratulacje.

MisiekFebruary 26, 2013 Reply

Super opowieść :)


Your Response



Najczęsciej czytane we wszystkich kategoriach