Kategorie opowiadań


Forum erotyczne


Strony





Fetysz lesbijek

Tego dnia Iwona po raz pierwszy przyszła do domu Kim, swojej nowej przyjaciółki ze szkoły średniej. Dom ten dało się od razu polubić - był większy od jej własnego ale za to bardziej przytulny. Mama Kim była piękną i bardzo miłą kobietą przy której Iwona od razu poczuła się swobodnie. Dziewczęta rozmawiały i śmiały się wesoło czekając na to, aż wypiją po herbatce i pójdą na górę do pokoju Kim.

Kiedy tak siedziały, do salonu wbiegł Ogryzek - rodzinny piesek, pół Spaniel, pół niewiadomoco. Nie mógł opanować swojej radości, widząc dwie potencjalne towarzyszki zabawy. Od razu wskoczył na sofę i zaczął się przymilać i łasić.
- Spokój Ogryzku! - krzyknęła Kim bojąc się, że piesek rozleje herbatę. Iwona nie miała własnego psa. Dlatego widok pociesznego, sympatycznego Ogryzka bardzo ją ucieszył. Widząc, że przyjaciółce pies nie przeszkadza, Kim postanowiła się pobawić.
- Iwonko, spójrz na to! - powiedziała zdejmując sportowy but oraz białą skarpetkę. Ogryzek oszalał z radości i zaczął lizać gołą stopę Kim długim, wielkim jęzorem.
- Wow! - uśmiechnęła się zachwycona Iwona. Kim zaczęła chichotać, bo miała łaskotki, a Ogryzek właśnie zaczął lizać jej palce u nóg.

Kiedy do pokoju z półmiskiem pełnym ciasteczek weszła mama Kim, spojrzała na swoją córkę z wyrzutem.
- Tyle razy mówiłam ci, że masz nie pozwalać Ogryzkowi lizać swoich stóp! To nieładnie. - była wyraźnie niezadowolona. "Iwonko, mam nadzieję, ze wybaczysz mojej córce jej niestosowne zachowanie." Oczywiście kazała psu zejść z kanapy I wygnała go do kuchni.

Kiedy dziewczęta zjadły ciasteczka, mogły już iść na górę, do pokoju Kim. Przez jakiś czas dziewczęta rozmawiały, śmiały się I chichotały z byle powodu. Iwonie podobało się, że Kim miała całe mnóstwo zabawek i książek. Znalazła nawet swój ulubiony komiks, więc zaczęła go czytać. Położyła się na podłodze przy łóżku i z wielkim zainteresowaniem zaczęła go przeglądać.
Po chwili znudzona Kim zaproponowała, żeby się w coś pobawić.
- Tylko w co? - zapytała Iwona, która także miała na coś ochotę.
- Hmmm, nie wiem - zastanawiała się Kim.
- Ja wiem! - wykrzyknęła radośnie Iwonka. - Może ja będę twoim psem?
Kim nie była pewna, czy ta zabawa jej się spodoba, ale się zgodziła. Iwonka usiadła w pozycji psa i zabawa zaczęła się.
- A co ja mam teraz robić? - zapytała Kim.
- No cóż, - odpowiedziała Iwona, prezentując na psi sposób swój język, - Musisz się mną opiekować i mówić mi co mam robić.
- Aha - odpowiedziała Kim, nie bardzo rozumiejąc zasady tej zabawy.
Podeszła do Iwony i pogłaskała ją w głowę.
- Dobry piesek, grzeczny piesek, - mówiła. - Hmmm, chyba powinieneś mieć smycz.
Poszukała w szafie i wyjęła cienki, skórzany pasek, który założyła Iwonie na szyję. Drugi koniec paska Kim wzięła do ręki. W ten sposób rozpoczął się spacer. Kim prowadziła Iwonę wokół sypialni, a Iwona od czasu do czasu szczekała.
- Dobry piesek! - powiedziała Kim głaszcząc Iwonę po włosach. Obie dziewczyny miały przy tym niezłą zabawę.
- A może miałbyś ochotę na troszkę przyjemności, piesku? - zapytała Kim. Iwona kiwnęła radośnie głową i udała, że jak pies, macha ogonem.

Kim zdjęła jedną nogę z łóżka, drugą stopę stawiając naprzeciw stojącej przy łóżku na czworakach Iwony. Patrząc jej prosto w oczy powoli zaczęła zdejmować but. Potem zaczęła zsuwać ze stopy białą skarpetkę. Przyłożyła ją sobie do nosa i powąchała. Wreszcie odrzuciła skarpetkę, a gołą stopę przysunęła do twarzy Iwony. Dziewczyna przestała udawać psa. Zaczynała rozumieć o co chodzi jej przyjaciółce z tą "psią przyjemnością" Stopa Kim była coraz bliżej jej twarzy. Poczuła jej charakterystyczny zapach. Kim uśmiechała się przebiegle, czekając czy jej przyjaciółka podejmie grę. Iwona nie była tchórzem. Powąchała stopę tak jak pies, wyciągnęła język i głośno polizała podeszwę od pięty do palców.

- Oooooh! - westchnęła Kim i aż cała zadrżała. Iwona pomyślała, że przyjaciółka zaraz cofnie stopę, więc przytrzymała ją ręką i dalej lizała. Choć wrażenia były zbyt silne jak dla Kim, to jednak nie cofnęła ona stopy tylko włożyła ją przyjaciółce do ust. Starała się też opanować spowodowane uczuciem wielkiej przyjemności drżenie ciała.
Iwona była zachwycona tym, jak wiele mocnych wrażeń dostarczyła swojej nowej przyjaciółce.

- Twoja kolej! - zasugerowała, wstając z klęczek. Teraz Kim była pieskiem, ale Iwona miała dużo więcej pomysłów na przebieg zabawy. Było więc aportowanie i noszenie różnych rzeczy w zębach. Obie dziewczynki jednak czekały w zasadzie tylko na jedno - na tę najbardziej ekscytującą części zabawy.

- Chciałbyś troszkę przyjemności, piesku? - zapytała w końcu Kim takim samym tonem, jakim chwilę wcześniej o to samo pytała ją jej przyjaciółka. Kim popatrzyła radośnie, zamachała "ogonem" i pokiwała entuzjastycznie głową. Iwona również była bardzo podekscytowana. Oczy dziewczyn błyszczały, kiedy na siebie patrzyły. To była najlepsza zabawa, w jaką kiedykolwiek się bawiły. Obie czuły mrowienie, a ich serca biły jakoś tak szybciej.

- W takim razie, piesku, zdejmij mi but! - powiedziała Iwona, na co Kim natychmiast zaczęła zębami odpinać sprzączkę buta. Kiedy but był już zdjęty, Iwona przysunęła swoją stopę odzianą w białą skarpetkę do twarzy przyjaciółki.
- Bardzo pragniesz tej swojej przyjemności, prawda, piesku? - zapytała przewrotnie. Kim skinęła, a jej serce biło jak szalone.

Powoli, och, jak powoli Iwona zsunęła białą skarpetkę, odsłaniając piękną, młodą stopę w całej jej wspaniałości. Kim poczuła wilgoć, widząc odsłoniętą, nagą stopę tuż przed własną twarzą. To była tylko stopa, taka jak jej własna, ale sytuacja miała dla niej wyjątkowe, erotyczne znaczenie. Przybliżyła się. Niemal uroczysta cisza zapanowała w pokoju. Wreszcie Kim zaczęła lizać stopę Iwony z takim samym zaangażowaniem, jakie Iwona jej wcześniej okazała. Wrażenia, jaki obie dziewczęta miały, niemal je przytłoczyły. Na Kim niesamowicie działał charakterystyczny zapach stopy przyjaciółki oraz jej smak a na Iwonę - ciepłe pieszczoty cudownego języka Kim.

Kim była bardzo gorliwa, więc nie poprzestała wyłącznie na lizaniu podeszwy, ale pieściła stopę przyjaciółki z każdej strony, ale kiedy zaczęła ssać jej palce, Iwona musiała aż cofnąć stopę z obawy, że zemdleje z przyjemności.

Obie dziewczyny wiedziały, że tego dnia w tym pokoju stało się coś bardzo ważnego. Coś, co miało być ukryte przed innymi, stanowiąc dla przyjaciółek najważniejszy sekret. Od tej pory Iwona często przychodziła bawić się z Kim. Mama Kim zawsze przygotowywała dziewczynom przekąski, a po ich zjedzeniu obie szły na górę. Przez długie godziny z pokoju Kim nie dochodziły żadne głosy, aż przychodził czas powrotu Iwony do domu.

Aż pewnego dnia, z ciekawości mama Kim otworzyła drzwi do pokoju swojej córki. Dziewczęta, obie nagie, leżały w łóżku. Głowa jednej leżała przy nogach drugiej. Kim ssała palce Iwony, a Iwona, trzymając stopę Kim za kostkę, lizała ją na całej długości.

Dziewczyny przez bardzo długi czas zachowywały pozory i nazywały to zabawą w pieski. Już nawet samo użycie tych słów: "pobawmy się w pieski" podniecało je. Choć nigdy nie uważały swoich odczuć za seksualne, to jednak każda z nich zawsze czuła sporo wilgoci w swoich intymnych miejscach. Zabawa cały czas się rozwijała. Zaczęło się od tego, że to "piesek" zdejmował zębami but i skarpetkę swojej "pani". Potem Iwona zasugerowała, że przecież psy nie noszą ubrań, a Kim wymyśliła rozbieranie się bez skrępowania. Najpierw rozbierały się po kolei - jedna, a potem druga, z czasem jednak wymyśliły zabawę w "złego pieska", który sam nie chciał, wiec trzeba go było rozbierać. Tę wersję polubiły najbardziej i ona stała się obowiązująca. Któregoś dnia siedząca nago na krześle Iwona zaproponowała klęczącemu, całującemu, liżącemu i ssącemu jej stopy "złemu pieskowi" kolejną zmianę - położenie się na łóżku. Przyjmując pozycję 6 na 9 obie dziewczyny mogły teraz pieścić swoje stopy jednocześnie. Dawały sobie nawzajem tyle przyjemności, ile żadna z nich nigdy wcześniej nie zaznała.

Dziewczyny były tak bardzo zajęte tym, co robiły, że nie miały nawet pojęcia, że ktoś otwarł drzwi. Mama Kim obserwowała je przez chwilę w ciszy. Zaskoczona, tym co zobaczyła, wyczuła jednak tę wielką pasję i zaangażowanie w dawaniu i odbieraniu przyjemności, jaka wypełniała pokój. Była to tak niewinna miłość, że mama Kim zaczęła nawet zazdrościć swojej córce. Cicho zamknęła drzwi i niezauważona zeszła na dół, do salonu.

Kiedy zrobiło się już późno, dziewczyny zeszły na dół. Mama Kim siedziała na sofie jakby nieobecna, patrząc się w okno. Jej buty leżały obok, a ona sama delikatnie masowała swoją stopę?




Informacje o Autorze

mario

Nadesłał:
rodion@wp.pl


Comments


No comments yet! Be the first:

Your Response



Najczęsciej czytane we wszystkich kategoriach