Kategorie opowiadań


Strony


Forum erotyczne





Osobliwosci seksualne N. czesc 1

Chromowana deszczownica wypuściła z siebie kilkadziesiąt wąskich strużek gorącej wody, które pod wpływem grawitacji spadły wszystkie naraz na nagie i nieświeże już o tej porze ciało N. Odruchowo zgięła kark i schyliła głowę, by nie podrażnić oczu. Nie trzeba było czekać, a w całej łazience zaczęła się ciepła para wodna osadzająca się na ścianach i suficie; tylko niewielka jej ilość uchodziła przez mały wentylator. Woda padała na jej ciemnozłote włosy i blade plecy, spływając następnie wieloma mniejszymi strumieniami po jej piersiach i pośladkach, przez brzuch, wzgórek łonowy i po wewnętrznej stronie ud. Zmywała z niej pot i nieświeżości całego dnia. Choć z początku odczuwała lekki dyskomfort, to teraz po ciężkim dniu czerpała z tego jedynie przyjemność. Działało to na nią odprężająco, kojąco, wysoka temperatura rozgrzewała jej obolałe kości i stawy. Poza tym spadające z dość sporej wysokości krople delikatnie drażniły, a przez to pobudzały jej strefy erogenne. Znowu doznała tego rozanielającego uczucia przypływu pulsującego ciepła w okolicy sutków i krocza. Oddziaływało to także na jej psychikę, przywodząc do głowy myśli, których charakter sprawił, że na jej twarzy pojawił się ten doskonale znany jej partnerowi błogi uśmiech a policzki zarumieniły się. Czuła jak krew zaczyna szybciej przepływać przez drogi rodne. Powodowało to przyjemne skurcze i podniecające mrowienie.
Była bardzo zmęczona, ciężki dzień rutynowej i żmudnej pracy w biurze naładował ją dużą dawko stresu i negatywnych emocji. To wymagało ujścia, które N. próbowała znaleźć w filiżance gorącej zielonej herbaty i rozgrzewającym prysznicu. Oczywiście, przynosiło to znaczną ulgę, pomagało. Ale to nie było to czego potrzebowało jej młode kobiece ciało, które teraz – jak wyczuła – dawało o sobie znać. Już od kilku dni była w nienajlepszym samopoczuciu, ale powód był dla niej oczywisty. Potrzebowała silnych fizycznych doznań, których nie doświadczyła od ponad tygodnia z powodu wyjazdu D. na delegację. Wrócił co prawda wczoraj, ale nie liczyła na dużo, była pewna, że będzie wyczerpany i położy się jak najszybciej spać. Nie myliła się.
Jej wagina potrzebowała penetracji, potrzebowała penisa. Nie miała jednak pewności, czy dziś będzie miała okazję oddać się uniesieniom rozkoszy wraz ze swoim kochankiem. Wolała nie ryzykować, miała dość czekania. Nie miała zamiaru zaprzepaścić dzisiejszej okazji, idealnej by samemu zaspokoić swoją pożądliwą naturę. Gorąca woda i unosząca się para działała rzeczywiście dość pobudzająco i jeszcze bardziej utwierdzała ją w swoim zamiarze. Musiała przyznać, że dwa niegrube palce to nie to samo co twardy penis D. o dosyć pokaźnych rozmiarach. Ten fakt musiała przełknąć z goryczą, no ale cóż… jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma. Postanowiła podejść do tego jako do pewnego rodzaju przypomnienia jej początków życia seksualnego, o którym myśl teraz przyprawiała N. o przypływ śmiechu. Bawiło ją gdy odszukiwała w pamięci obraz siebie sprzed paru lat: rozpalonej małolaty, będącej w obawie przed nakryciem, która grzebała palcami po wilgotnym kroczu. Wtedy była dziewczynka. Ile to miała lat… czternaście, piętnaście? Dziś to nie było istotne, bo dziś była kobietą i miała bardziej wysublimowane potrzeby.
Podniosła powoli prawą rękę i przybliżyła do swoich piersi, głaszcząc delikatnie opuszkami palców twardniejące brodawki sutkowe, które pod wpływem jej dotyku nabrzmiały jeszcze bardziej. Przyjemna fala ciepła zaczęła rozchodzić się z sutków w kierunku całych piersi, co skłoniło N. by objąć swoje gruczoły mlekowe pełną dłonią i rozbudzić je jeszcze bardziej. Nie musiała się pieścić w zbyt długo ani w jakiś specjalny sposób; napięcie seksualne spotęgowało rozlało się po całym ciele. Szczególnie odczuwalne było po wewnętrznej stronie ud i w okolicach krocza. Układ jej stref erogennych zaczął reagować, czuła, że wraz z narastającym podnieceniem – początkowo ledwie dającym o sobie znać, ukrytym, lecz coraz bardziej śmielszym – jej łechtaczka również stawała się coraz aktywniejsza, reagowała, żądała by na nią zwrócono uwagę. Nie miała zamiaru o niej zapomnieć, ale wolała zająć się ją później; chciała ożywiać swoje ciało stopniowo, powoli, płynnie przejść w fazę plateau, przygotować się odpowiednio do szczytowania. Stymulacja łechtaczki doprowadziła by ją nazbyt szybko do orgazmu, zwłaszcza po ponad tygodniu bez seksu, a doznania które przychodzą szybko i bezpośrednio są płytsze i równie szybko się ulatniają, a N. tego nie chciała. O nie, chciała przeżyć prawdziwy i porządny orgazm zabawiając się sama, co było by dla niej nowym osiągnięciem – nigdy wszak nie udawało się jej to bez mężczyzny.
Cieknąca woda ją rozpraszała, nie pozwalała się skoncentrować. Zakręciła ją. I tak była już dość mokra. Tylko tak mogła skupić się na tworzeniu psychicznej projekcji bardzo osobistej sytuacji: ostrego seksu, nie, zwyczajnego rżnięcia z nie byle mężczyzną, ale z prawdziwym samcem alfa, zwalistym bykiem o potężnym końskim prąciu i jajach wielkości arbuzów. Myśl ta śmierdziała jej wyuzdaniem i perwersją, ale to rozpalało ją jeszcze bardziej. W sumie, w rzeczywistości mogła w każdej chwili zrealizować swoje wizje, wszak D. także należał do wielkich i potężnie zbudowanych mężczyzn. A gdy nie brakowało mu wigoru potrafił ją wypieprzyć tak porządnie, że przez kilka czuła się wręcz poobijana w środku. Był w rzeczywistości nieźle obdarzony przez naturę, jego jądra produkowały takie ilości nasienia, że gdy spuszczał się jej do buzi, nie nadążała z przełykaniem. Uwielbiała seks ze swoim partnerem, toteż jej narządy rozrodcze nie mogły obejść się przez dłuższy czas bez wykorzystania ich w konkretnym celu – po prostu się przyzwyczaiły.
Może i stosunek z D. był zadowalający, a można by powiedzieć, że wręcz dziki, ale nie miał tego co najlepiej rozbudzało kopulacyjny instynkt – nie posiadał znamion występku, grzechu, czynu zabronionego. Świadomość doświadczania fizycznych doznań w sposób nieuprawniony był prawdziwą rozkoszą dla libertyńskiego umysłu. Toteż wielki kochanek z wyobrażenia nie miał twarzy D., był obcy, nieznany, nieobliczalny, głodny jej nagiego ciała. Jeszcze bardziej podniecająca była fantazja, że traktowałby ją jak zwykłą szmatę, dziwkę , bez okazywania delikatności (o czym D. często pamiętał pomimo oczekiwań kochanki), a jego jedynym celem było by wpakowanie w nią porcji spermy i rozładowanie nieokiełznanego libido. Nie licząc się z uczuciami N. – suki, kawałem mięsa do rżnięcia.
Te w istocie frywolne marzenia skłoniły ją do bardziej efektywnych pieszczot swoich piersiątek – postanowiła wykorzystać drugą rękę, aby pobudzać cały biust jednocześnie.
Wraz z rozwojem akcji w swoich grzesznych imaginacjach, zadawalała się coraz bardziej intensywnie, wyczuwała już bardzo silne skurcze pochwy głodnej penisa w sobie, wargi sromowe zaczęły swędzieć, czym przypominały o sobie, o łechtaczce już nie wspominając: ta całkowicie wymknęła się spod jej kontroli. Zaczęła zdawać sobie sprawę, że to nie cycki rządzą jej ciałem i podnieceniem, lecz ona. Wagina. Wagina, która stała się bardzo dokuczliwa dla swojej właścicielki. Przez umysł N. przemknęła myśl: „A to niecierpliwa cipa, rozigrała się”. Ale nie mogła już dłużej udawać, że jest jej zbędna do osiągnięcia pełnego szczęścia. Musiała zacząć zaspokajać jej żądze, nie mogła już dłużej wytrzymać.
Nie zrezygnowała jednak z dogadzaniem piersiom, lewą rękę zostawiła na swoim miejscu. Natomiast ta druga – prawa – zsunęła się powoli po jej krągłościach, minęła brzuch aż dotarła do delikatnie owłosionego wzgórka łonowego, który przeczesała palcami, schodząc niżej. Musnęła lekko napletek łechtaczki, a ta zareagowała natychmiastowo; N. aż się wzdrygnęła wzdychając ciężko. Zboczyła nieco w lewo zatrzymując się na pachwinie, skąd zaczęła się kierować w stronę zewnętrznej wargi, pocierając ją powoli, zbliżała się do szparki. Zwiększyła nacisk, gdy poczuła swoje wewnętrzne płatki. Była pewna, że na jej palcach zalegała wilgoć. I nie była to woda. Nie, było to zbyt lepkie. Wagina puściła pierwsze soki, była w pełni gotowa na orgazm. Jej właścicielka, będąc przychylną, powoli wepchnęła dwa palce w mokrą dziurkę, wchodząc umiarkowanym tempem coraz głębiej.
Jej ciśnienie się podniosło, a serce waliło jak opętane, oddychanie sprawiało N. coraz więcej trudności. Wzdychała coraz mocniej przez otwarte usta.
Gdy spróbowała naśladować ruchy frykcyjne, jej ciało przebiegły potężne dreszcze. Była bardzo blisko. Jej obrzmiała i ociekająca śluzem pochwa wysłała do mózgu bezwarunkowy impuls. Jęknęła głośno, zapominając, że D. prawdopodobnie jest już w domu



loading...

Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!





Informacje o Autorze

Patryk Sajkiewicz

Pierwsza część mojego opowiadania. Mam nadzieję, że się spodoba. Niebawem powinna ukazać się następna. 


Komentarze


Brak komentarzy! Bądź pierwszy:

Twój komentarz






Najczęsciej czytane we wszystkich kategoriach


Opowiadania na e-mail

Wpisz swój adres e-mail:

Wprowadź swój adres email i potwierdź aby otrzymywać informacje o nowo opublikowanych opowiadaniach


sexforum.pl