Kategorie opowiadań


Strony


Forum erotyczne





Ola Lize Stopy (5) - "Szal zakupow i wieczorna melancholia (Pamietnej soboty czesc druga)"

Kiedy wracałam od Uli, po moim pierwszym w życiu pchaniu języka. Tam gdzie normalni ludzie nawet nie myślą go wpychać. Było około godziny 10 rano. Jechałam do domu autobusem i czułam się wspaniale. Jakbym była w zupełnie innym świecie i przez całą drogę do domu czułam na języku wyraźny smak, a na nosie ostry zapach pupy Uli. Czułam, że z każdym tchnieniem rozsiewam, to słodko cuchnące powietrze dookoła siebie. To był autentyczny smród. Ale mi jakoś nie przeszkadzał. Cały czas myślami wracałam do tego momentu, gdy Ula wygodnie rozsiadła mi się na twarzy, a mój język niemal, że wpadł w jej ciasny odbycik. W domu od razu wzięłam się za spełnienie rozkazów mojej Pani. Umyłam się cała dokładnie, ponieważ od tej euforii byłam cała zlana potem.

Później miałam wziąć się za odrabianie lekcji, ale gdy weszłam do pokoju, to od razu zaczęłam fantazjować o pupie Uli, o jej stopach i rozmarzać o tym jak, to będzie z nami dalej. Z drugiej strony trochę się przestraszyłam, kiedy zdałam sobie sprawę, że dzieje się ze mną coś dziwnego. Przecież, to nie jest normalne, że się odczuwa ogromną przyjemność z lizania czyjegoś tyłka. Samo lizanie może jeszcze nie byłoby aż takie dziwne gdyby nie fakt, ze ja byłam niejako do tego zmuszona i przez cały ten czas byłam poniżana. Ulka przecież w ogóle się mną nie zajmowała. Jej zależało tylko i wyłącznie na tym żeby wcisnąć mój łeb jak najmocniej, bo wtedy mój język rozpychał jej odbyt i czule ją pieścił. Ona w ogóle nie myśli o tym, co ja czuję. Ją obchodzą tylko jej własne przyjemności. Istna sadystka. Wtedy na nowo zaczęłam się bać. „Co też ta dziewczyna znowu wymyśli?”

Byłam tak roztrzęsiona tego dnia, że nie mogłam w ogóle zebrać myśli. Byłam jednym wielkim kłębkiem nerwów. Zjadłam obiad i z niecierpliwością zerkałam na zegarek i telefon. Kiedy moja Pani znów mnie wywoła?

Byłam już ubrana, gotowa do wyjścia. Była godzina, 16 kiedy Jej Wysokość Ula zadzwoniła do mnie i kazała zjawić się w przeciągu piętnastu minut pod jej blokiem. Niezwłocznie tam podążyłam. Ula stała pod klatką i czekała na mnie z kamienną twarzą.

- Nareszcie jesteś. Chodźmy. – Powiedziała tylko tyle i udałyśmy się do centrum na zakupy.

Na zakupach Ula zachowywała się jak nigdy dotąd. Traktowała mnie na równi. Niemal, że jak koleżankę, z którą od tak, po prostu poszła sobie na ciuszki. Kupiłyśmy parę łachów i po jakichś trzech godzinach tego zakupowego szaleństwa poszłyśmy na pizzę. Rozmawiałyśmy przez ten cały czas o najróżniejszych rzeczach. O szkole, chłopakach itd. Aż w pewnym momencie Ula zapytała mnie czy wiem, po co mnie ze sobą zabrała? Odpowiedziałam z lekkim zdenerwowaniem, że nie mam pojęcia. Wówczas z jej ust usłyszałam:

- Zakupy, zakupami, ale jeszcze musimy kupić najważniejszą rzecz. A właściwie, to dwie rzeczy. Zauważyłam, że dzisiaj się suczce podobało usługiwanie między pośladkami. To znaczy, że wchodzimy na wyższy poziom i nadszedł czas, żebyś dowiedziała się paru ciekawych faktów.

Byłam w szoku! Od kilku godzin Ulka nie wyjawiała tej swojej mrocznej natury ciemiężycielki, a tu nagle takie coś? W dodatku w pizzerii, gdzie dookoła nas siedzieli postronni ludzie. Ja zdębiałam i słuchałam jej z otwartymi ustami myślałam tylko czy mam zapaść się pod ziemie, czy może uciec z tego lokalu.

Ulka natomiast kontynuowała swój wywód.

- Fajnie, że kupiłaś sobie bluzkę, to przynajmniej wszyscy nadal będą myśleć, że poszłaś z koleżanką na zakupy. Ale Ja nie jestem twoją koleżanką. Tylko twoją Panią i do tej pory traktowałam cię pobłażliwie, jak szczeniaczka. Ale po dzisiejszej przygodzie postanowiłam trochę usprawnić nasze relacje. Dawaj resztę pieniędzy, jakie ze sobą wzięłaś!

Strach ogarnął mnie od pięt po czubek głowy. Dałam Uli pieniądze i jak się wkrótce okazało celem naszej eskapady do centrum miasta był zakup nie nowych ciuchów, tylko obroży i smyczy.

Zgadnijcie, dla kogo?

…Tak, dla mnie.

W dużym sklepie zoologicznym Ula za moje pieniądze kupiła komplet smyczy z obrożą za około 50 złotych. Obroża i smycz były jasno błękitne i udekorowane wzorkiem w postaci różowych diamentów. Obroża dodatkowo była przyozdobiona świecącymi, plastikowymi elementami, które miały imitować brylanty. Jak dla mnie, kicz. Facet w sklepie powiedział, że to takie dla pudelka. A Ula za to była w siódmym niebie.

Kiedy już wracałyśmy z zakupów było dobrze po dwudziestej i rodzice wydzwaniali po nas obie. Ula trzymała nasz nowy zakup w swojej torebce i była niesamowicie podekscytowana, przez cały czas szukała jakiegoś ustronnego miejsca, w którym mogłaby wypróbować swoją nową zdobycz. W końcu wymyśliła żeby pójść na obrzeża przyszkolnego lasku, o którym wspominałam w innym opowiadaniu.

Gdy już dotarłyśmy na miejsce Ula kazała mi uklęknąć i pochylić kark. Założyła mi obrożę śmiejąc się przy tym z radości. Takie chwile jak ta przerażały mnie okrutnie. Sceneria jak z najgorszego koszmaru.

Ciemno, las, a ja klęczę trzymana na smyczy u stóp niewyżytej sadystki, która śmieje się jak oszalała. Strach zaciskał mi gardło jeszcze bardziej niż ta pierdolona obroża. Czułam jak zaczynają mi się szklić oczy z rozpaczy i przerażenia. Aż nagle padła komenda:

- Liż mi buty suko!

- Odruchowo i już bez namysłu zaczęłam lizać jej buty. W wieczornym mroku nie widziałam tego brudu i kurzu, jaki osadził się na jej eleganckich kozaczkach. Nie mniej jednak czułam piasek między zębami i mułowaty smak błota na języku.

Ula korzystając z sytuacji, że stoję przed nią na czworaka. Usiadła sobie wygodnie na moim grzbiecie i zakładając nogę, na nogę odpaliła papierosa. Ściągnęła jeden but i skarpetkę, którą przystawiła mi do nosa i kazała wąchać. Skarpetka była mokra, od potu i śmierdziała jak nigdy przedtem.

- I jak, pachnie? – Zapytała z nonszalancją Ula.

- O tak Pani, pachnie inaczej niż zwykle.

- To znaczy jak kurewko?

- To znaczy… (niuch, niuch) Cały czas wąchałam jej skarpetkę. – No jakby, to… Nooo, śmierdzi. Śmierdzi tak mocno jak nigdy przedtem moja Pani. Czuć, że chodziła Pani dzisiaj bardzo długo w tych butach.

- Hihi, to dobrze. A teraz powąchaj moje buty od środka.

Niemal wpakowała mi głowę w ten but. Ale na szczęście jej buty tak nie śmierdziały jak skarpetki. Po zdaniu raportu ze stanu zapachowego butów mojej Księżniczki nadeszła pora na rytualne pieszczenie stóp mojej Pani.

Stopy śmierdziały tak jak skarpetki i były mokre od potu. Wyraźnie czuć było, że od porannej kąpieli minęło już sporo czasu. Wyraźnie też było czuć, że ta dziewczyna ma poważny problem z nadmierną potliwością swoich stóp. Być może, to właśnie, dlatego tak bardzo chciała, żeby je lizać. Może specjalnie nic z tym nie robiła, tylko szukała kozła ofiarnego, który spełni jej fantazje, o myciu stóp językiem. Moje rozmyślania na ten temat szybko zostały ucięte przez pamiętny monolog Uli.

- No już, przestań wąchać zajmij się czyszczeniem i zlizywaniem mojego boskiego potu. Dbałość o moje stopy, to dla ciebie najwyższa wartość, pamiętaj. Jeśli przebywamy razem, to twoim celem nadrzędnym ma być, tylko i wyłącznie moje dobro. Mówiłam ci w pizzerii, że opowiem ci to i owo. Otóż jak już pewnie zdążyłaś zauważyć. Ja wysługuję się tobą na różne sposoby, całkowicie bez żadnych skrupułów. Nasza obecna sytuacja, to znaczy Moja jako Królowej i twoja jako niewolnicy, jest jak najbardziej naturalna. Zauważyłaś, że poniżanie ciebie i rozpieszczanie siebie, twoim nędznym kosztem, nie stanowi dla Mnie absolutnie żadnego problemu?

- Tak Wasza Wysokość, zauważyłam to. – Cały czas jeździłam językiem po jej stopach z góry na dół. Robiłam, to ze szczególną dbałością. Ula za to ruszała swoimi stópkami we wszystkie strony. Robiła, to albo, dlatego żeby ułatwić mi dokładne wylizanie jej stóp. Albo, dlatego, że po prostu miała mnie w dupie i robiła tak dla swojej własnej przyjemności. Żeby delikatny, jesienny wiaterek jeszcze dodatkowo osuszał jej stopy z mojej śliny. Wydaje mi się, że raczej to był ten drugi powód. Ula natomiast kontynuowała swój wykład siedząc cały czas wygodnie, na moich plecach.

- To wszystko, co spotyka cię podczas służby u moich stóp, to normalna kolej rzeczy. A to, dlatego, że ty jesteś słabsza, a Ja silniejsza. Ja jestem od ciebie ładniejsza i o wiele bardziej zdolna. Z resztą Moja rodzina jest zamożniejsza od twojej. ( W tym miejscu należy dodać, że ojciec Uli był wojskowym i to w jakimś wysokim stopniu. Stąd też jej wysokie mniemanie o sobie samej i całej swojej rodzinie. Po latach mogę stwierdzić, że była rozpuszczoną córeczką tatusia.)

-  Teraz już kapujesz piesku? Twoja społeczna pozycja nie pozwala ci na zadawanie się ze mną, bo nigdy mi nie dorównasz. Ty już od początku jesteś skazana na uniżenie. Dlatego jedyny uprawniony przez naturę sposób, żebyś mogła przebywać w moim książęcym towarzystwie, to nic innego jak uniżona służba dla Mojego królewskiego majestatu. Gdyby tylko niewolnictwo było legalne, to Moja rodzina wykupiłaby tych kundli zwanych twoją rodziną, na jakimś targu niewolników. Świetnie spełnilibyście się w roli naszych podnóżków, i sprzątających, po nas popychadeł. Oczywiście syf w naszym domu sprzątalibyście swoimi jęzorami. Hahahaha! I co ty na, to wywłoko? Jak ci się podoba moja koncepcja życia?

Szczerze powiedziawszy, to byłam w ogromnym szoku po tym, co usłyszałam z jej ust. W pierwszej chwili nie wiedziałam, co mam odpowiedzieć i zastygłam w bezruchu trzymając w ustach kilka mniejszych paluszków jej stopy. Zaraz po tym, dostałam smyczą w pysk. Wtedy dopiero się ocknęłam. Oczywiście przytaknęłam Uli, że w pełni się z Nią zgadzam. Ale, to jej nie wystarczyło.

- Nie kłam! Powiedz prawdę. Przytakujesz tylko, dlatego, że się mnie boisz.

- Tak moja Pani boję się. Pani tak często mnie bije. Ale to, co Pani przed chwilą powiedziała przeraziło mnie niesamowicie. Czy moja Pani naprawdę tak myśli?

- Nie kurwa, na żarty tak myślę! – Ula szarpnęła mocno za smycz, tak że obroża zaczęła mnie dusić i rwała moją pochyloną szyję, ku górze.

- Zakładaj mi skarpetki i buty, bo już mi stopy marzną. Chyba idiotko widzisz, co się z tobą dzieje i że nie traktuje cię jak człowieka, tylko jak szmatę i zawszoną kurwę. Kurwę, która w dodatku za darmo świadczy mi swoje usługi. Robisz to wszystko tylko i wyłącznie dla mojej przyjemności, a twój nędzny los gówno mnie obchodzi! Więc lepiej, to sobie przemyśl i jutro pogadamy, jeszcze na ten temat. Lepiej dla ciebie, żeby dotarły do twojego łba, słowa twojej Pani. Mają one przemówić do twojego serca. Przypatrz się dokładnie, jak wygląda życie twoje i twoich bliskich, a jakie jest moje życie. Twoje jest hujowe, biedne i śmierdzące, a moje, to chyba widzisz nawet w tej chwili. – Postawiła mi wtedy buty na głowie i uciskała obcasami moją czaszkę.

- Siedzę sobie moją zgrabną dupką na twoim grzbiecie i wycieram błoto z butów o twoje włosy. A ty, już nawet nie umiesz zaprotestować. – Po tych słowach zaczęła energicznie podskakiwać tyłkiem na moim grzbiecie, aż w końcu padłam brzuchem na ziemię. Ula śmiała się w najlepsze. Wstała i przeszła się w kozakach po moich plecach. Ona się śmiała a ja wyłam z bólu w niebogłosy.

- A teraz żeby ci unaocznić, że jesteś jebanym ścierwem, stworzonym do uniżonej służby dla ludzi wyższych klas, to powtórzysz to, co robiłaś dzisiaj rano. – Ula rozpięła rozporek, ściągnęła spodnie i wypięła pupę, prosto w moją twarz. Ja w tym czasie starałam się złapać oddech podnosząc się z ziemi. Ale Księżniczka nie chciała zbyt długo czekać na przyjemności i od razu wepchnęła mi ryj, między swoje pośladki.

Jej dupa nie miała już takiej delikatnej woni kału jak było, to rankiem. Aromatu mydła też nie czułam. Za to wyraźnie było czuć, że już dzisiaj Ulcia zdążyła się wypróżnić. Mój nos dotykał bezpośrednio jej odbytu. Ja próbowałam wyrwać się z tego smrodu i złapać trochę powietrza do płuc, ale Ulka krzyknęła:

- Liż, to szszszmato!!! I znów tak jak rankiem zaczęła napierać dupskiem siadając na moją twarz. Tak, żeby tylko sobie dogodzić. W celu ochrony mojego karku przed naciskiem dupy jej Królewskiej Mości. Szybko wystawiłam język i zaczęłam lizać, jak najlepiej tylko umiałam. Ula jednak napierała swoim tyłkiem na moją głowę. Trzymała mnie mocno za włosy i wciskała twarz w swój rów. Ja sprawnie chlapałam językiem, po jej odbycie czując gorzki smak i jakąś chropowatość na powierzchni języka. Wolałam nie myśleć o tym, co to może być. Tym bardziej, że już nie czułam smrodu jej tyłka. Kiedy kakaowa dziurka mojej Pani była już dobrze nawilżona, a Ula zaczęła pojękiwać z rozkoszy, to starałam się wepchnąć język znacznie głębiej. Kiedy zaczęło mi się to udawać Ula zawyła rozkosznie i zrobiła, to czego się obawiałam. Rozsiadła się całym dupskiem jak najwygodniej tylko mogła na mojej twarzy. Ja znów na kolanach z wykrzywioną do tyłu głową, podpierając się rękami, bo inaczej nie utrzymałabym tego ciężaru. Wtedy właśnie zauważyłam, że lepiej jest podpierać się rękami z przodu niż z tyłu. Wtedy znacznie wygodniej utrzymuje się na własnym karku ciężar Królewskiego Majestatu. Ula rozłożyła nogi szeroko i rękoma rozchyliła pośladki. Mój język wszedł wtedy w jej dziurkę jak nóż w masło. W jednej chwili zanurzył mi się, co najmniej do połowy swojej długości. Ula cudownie jęknęła, a ja znów poczułam te błogie, ciepełko i tą miękkość otulającą mój język. Machałam końcówką języka w jej wnętrzu. Szło mi to znacznie sprawniej niż rankiem. Wtedy skumałam, w jakiej pozycji musimy się obie znajdować bym mogła pokochać służbę nie tyle u stóp mojej Pani, co u wylotu jej seksownej pupci. Zapomniałam wtedy na kilka minut o bożym świecie. Z tego letargu wybrudziło mnie dziwne uczucie. Jakby coś napierało na mój język, a zwieracze Ulki zaczęły go mocno ściskać, po bokach. Pod tym naporem mój język zaczął się wycofywać z jej dziurki i przy samym końcu poczułam potężny, furkoczący podmuch jej gazów. Pierdnęła mi prosto w pysk. Prosto na język. Poczułam smród, straszliwą gorycz i śmierdzącą wilgoć. Taki porządny plusk mojej śliny uderzył prosto w moją twarz. Tej samej śliny, która jeszcze sekundę temu była… No wiecie gdzie. Czułam smród na całej twarzy. Ten smród jej pierdnięcia po prostu ściekał mi po twarzy. Ula wtedy podniosła tyłek z mojej głowy i wyjączała:

- O tak! Tak jest dobrze….. Doskonale. Znasz już swoje miejsce dziwko.

 

Ja zaczęłam się zastanawiać czy to, co mam na twarzy to tylko moja ślina, która podczas rimmingu wypełniła jej dupę. Czy może to jednak coś znacznie gorszego. Smak i smród był gorzki. Czułam jak moja twarz śmierdzi rzadkim gównem. To już nie było fajne, ale mogłam wreszcie spokojnie złapać oddech. Ulka zaraz po tym wciągnęła spodnie na tyłek i korzystając z tego, że ciągle stałam na czterech „łapach” usiadła na moje plecy. Kiedy tylko uspokoiłam oddech, to dostałam porządnego kopniaka obcasem między żebra i znów musiałam walczyć o powietrze w płucach.

- Wio, koniku! – Rozkazała Ula.

- Masz mnie dowieźć do szkoły na swoim grzbiecie. Po całym dniu sprawowania nad tobą władzy i korzystania z uroków życia Księżniczki, muszę jeszcze przejechać się konno.

 

Oczywiście nic ją to nie obchodziło, że ja już nie mam na nic więcej sił, i że mogę nie dać rady dowieść ją te 300 metrów na moich plecach. Tak też się stało, po kilku metrach usługiwania jako konik Księżniczki. Padłam wyczerpana. Ulę bardzo, to rozwścieczyło i zaczęła mnie kopać i deptać, po mnie swoimi kozaczkami. Czułam jak, jej obcasy wbijają się w moje ciało z potężnym impetem. Ból był potworny, jakby miało mnie zaraz rozszarpać na strzępy. Ja tylko wiłam się z bólu i błagałam ją o litość. Dopiero, gdy zaczęłam płakać z bólu, to Ulka się uspokoiła i ustąpiła z tym, katowaniem mnie. Powiedziała wtedy:

- Nie nadajesz się dziwko, na mojego konia. Dlatego będziesz mieć przejebane. Nadajesz się tylko na sukę i moją osobistą kurwę, bo dobrze ruszasz językiem. Jutro popołudniu, zaczniemy psią tresurę i przygotowywanie cię do roli ekskluzywnej dziwki, na moim ekskluzywnym książęcym dworze. Ale żeby być moją służącą, to musisz się jeszcze bardziej postarać. Ogarnij się i wypierdalaj do domu niemoto niedorobiona. Przemyśl sobie to, czego się dzisiaj dowiedziałaś i nauczyłaś.

Na obchodne jeszcze, opluła mi twarz. Ja po kilku minutach stękania z bólu podniosłam się i postarałam doprowadzić do porządku. Kiedy już szłam na przystanek, to dopiero się zorientowałam, że cały czas mam na szyi obrożę i zwisającą smycz. Zdjęłam to i kiedy już byłam w autobusie dotarło do mnie, że to, co mówiła Ulka siedząc na moich plecach, to prawda. Ja od początku uważałam ją za lepszą ode mnie, dlatego tak łatwo przyszło mi usługiwanie jej. Teraz jeszcze ta smycz, lizanie dupy i to bolesne deptanie w kozakach. Te wszystkie fakty uświadomiły mi, że Ula po prostu mnie wytresowała, tak jak chciała. Ona była bardziej przebiegła niż myślałam. Wszystko sobie dokładnie zaplanowała, tylko po to, żeby spełnić swoje marzenie posiadania służby. Posiadania takiego popychadła, które bezkrytycznie przyjmie jej dominacje i będzie traktować, jak prawdziwą księżniczkę. W tej chwili doznałam szoku. Poczułam taką wewnętrzną pustkę i radość. Ból po dzisiejszym wieczorze nagle zniknął. A ja czułam się tak, jakbym wreszcie coś pojęła. Jakbym wreszcie odnalazła swoje miejsce w świecie.




Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!





Informacje o Autorze

Fetyszysta

Komentarze

Michalv28/03/2017 Odpowiedz

Mógłbym być jej konikiem i drugim służącym oh jea


Twój komentarz






Najczęsciej czytane we wszystkich kategoriach


Opowiadania na e-mail

Wpisz swój adres e-mail:

Wprowadź swój adres email i potwierdź aby otrzymywać informacje o nowo opublikowanych opowiadaniach


sexforum.pl