Kategorie opowiadań


Strony


Forum erotyczne





MW-Ibiza Rozdzial 41 Plazowe igraszki

Smoliście czarne loczki na cipie Febe ładnie kontrastują z tymi jasnoblond porastającymi łono Zuzi, gdy dziewczyny tak stoją obok siebie. Tola i Monika przyglądają się tym cipom fachowym okiem.

- Chciałbym, żebyście na początek podgoliły pachwiny.

- A same sromy? – Pytają fryzjerki.

- Zostawcie zarośnięte, ogolicie je jutro.

- Marzy ci się codziennie inna fryzurka?

- Codziennie dwie nowe fryzurki. Chciałbym, żeby były identyczne.

- Black&white, co?

Febe wprawdzie nie jest murzynką, ale karnację ma ciemną, nawet jak na Greczynkę. Zuzię słońce zdążyło ledwo zaróżowić. Fryzury, te na głowach mają podobne i podobnej długości. Pomijając fakt, że Febe jest brunetką, a Zuzia blondynką.

Skóra tej ostatniej błyszczy w słońcu, pokryta obficie kremem do opalania z bardzo wysokim faktorem. Przypilnowałem tego u nas wszystkich, w końcu spędzimy te parę dni nago. U Zuzi przypilnowałem osobiście nie pomijając ani skrawka jej ciała. Zuzia odwdzięczyła mi się tym samym, moje gładko ogolone jaja błyszczą się jak… no właśnie!

- To my idziemy po sprzęt.

- Poczekajcie jeszcze z tym strzyżeniem.

Przeczesuję te futerka, przebieram palcami w loczkach na obu cipach, oderwać się nie mogę.

- To może jednak nie strzyżemy? Wyraźnie ci żal tych futerek.

- Strzyżemy. Ale przedtem…

- Znów jakiś twój zboczony pomysł!

- Tylko nie zboczony! Owszem, lubieżny.

Na początek pytam, kto z chłopaków ma ochotę się publicznie pomasturbować.

Chętnych brak.

- Wolimy poruchać…

Koniec końców namawiam Wacucia i Jacusia.

- Znam was i wasze możliwości. Za chwilę znów będziecie sprawni, nic was nie ominie.

Febe i Zuzia kładą się na wznak na materacu. Między ich rozwartymi szeroko udami klęczą Smoczki i sobie trzepią.

- Tylko dobrze celujcie!

Robią się z tego zawody. Chłopy przyspieszają. Otaczający ich ciasnym kręgiem widzowie klaszczą, gdy Wacuś spuszcza się pierwszy prosto na czarnego bobra. Jeszcze strzepuje ostatnie krople, gdy dochodzi Jacuś.

Też trafia, tyle, że biała sperma nie kontrastuje tak ładnie z futerkiem Zuzi. Ale może  być.

Dziewczęta wstają i się wypinają. Z dumą eksponują futerka, a tam niteczki spermy rozwieszone na tych loczkach niczym girlandy na choince.

- Mamy je sobie nawzajem wyczyścić? – pytają i figlarnie wysuwają języczki – Bo zaraz będzie z nich  kapać…

- Ależ skąd!

- No to…

- Teraz wasza kolej na orgazm. Połóżcie się powrotem ale na waleta. Przełóżcie nóżki, zewrzyjcie cipki, zróbcie sobie dobrze. Aha – i nie musicie być cicho.

- Marzy wam się lesbijski spektakl? – śmieją się. Ale przybierają właściwą pozycję. Czarne loczki przeplatają się z jasnymi, sperma chłopców się miesza, dziewczęta pojękują coraz głośniej, temu i owemu z widzów zaczyna stawać. A dziewczęta, zapominając o całym świecie, pocierają się cipkami, jak szalone. I są bardzo głośne, co bardzo lubię. Przytulona do nie Maleńka chyba też.

- Włóż mi paluszek, pliiiis!

- Już zaraz, tylko..

Wlewam między dwa zwarte krocza kubek śmietany. I wkładam w Alę ten palec. Drugim masuję rozetkę.

- To trzydziestka. Ciekawe, czy ubiją.

Ubijają. Gdy obie dochodzą, śmietany jest jakby więcej. No i mają ją nie tylko w kroczach, ale także na brzuszkach i między pośladkami. Bardzo to apetycznie wygląda, gdy w końcu wstają. Oba bobry są teraz białe. Rzucamy się  zlizywać bitą śmietanę. Nikt chyba nie pamięta, że w jej składzie jest również sperma. A zresztą co z tego. Cwana Maleńka przepycha się do dziewcząt, sięga do jednej z cip. Nabraną śmietanką smaruje mi jajka. Rozkłada się na materacu i przyciąga do siebie. Klękam nad jej głową, Ala wylizuje mi jajka, każe mi się masturbować.

Zwalam sobie ochoczo, moje jądra obijają się o wyciągnięty język Maleńkiej, o jej buzię, albo i znikają w tej buzi, gdy je zasysa. Czuję jakiś ruch za plecami, to ktoś nie wytrzymuje i dobiera się mojej dziewczynie do cipki.

- Możesz popatrzeć, kto mnie pieprzy? Bo mi zasłaniasz.

Zerkam i sprawdzam.

- Nikt, kochanie.

- Nie pierdol, przecież czuję!

- Dildo tam czujesz. Natka ci dogadza.

- Niemożliwe, przecież bym poczuła różnicę.

- Wpierw sama sobie dogadzałam, na próbę – śmieje się Natka zza moich pleców. To nowy model, jak prawdziwy. No i zagrzałam go w sobie…

- Hihihi… Nabrałaś mnie. Ale nie przestawaj, robisz to dobrze.

- Bo pieprzę cię tym sztucznym chujem, jak sama chciałabym być pieprzona.

Uwielbiam takie gadki, kręcą mnie. Sięgam wolną ręką za siebie, trafiam na brzuszek Natki. Zsuwam dłoń niżej, między uda, zaciskam na śliskiej cipie. Natka porusza biodrami, moje palce wślizgują się między te wszystkie rozkoszne fałdki. Eksploduję.

Wszystko przelatuje górą, na jej buzi lądują tylko ostatnie krople.

- Złaź ze mnie!

No to złażę. Ala przekręca się na materacu, podciąga nogi. Z pizdy powoli wysuwa się pozostawione tam przez Natkę dildo. Przytrzymuję je i wsuwam z powrotem. Puszczam i zafascynowany obserwuję, jak znów sunie w górę z wypiętego ku niebu tyłka. I znów dopycham. Ala  pracowicie zlizuje moje nasienie z materaca. Wygląda ślicznie i kusząco. Pozwalam dildu wypaść. Schylam się, przeciągam językiem po szeroko rozwartym sromie, gładko wygolonym kroczu i równie zadbanej rozetce. Tylko raz przeciągam.

- Gdzie chcesz?

Spełniam życzenie mojej dziewczyny i proszę filmującego całą scenę Stasia, by ją zerżnął w dupę. Natka mości się obok, znów wsuwa w siebie to dildo. Ja chwilowo jestem wyautowany. Przejmuję za to kamerę. To będzie fajny film.

* * *

Tola z Moniką strzygą i golą. Smoczki zgłaszają się na czeladników – myją dziewczętom włosy, suszą, zbierają skrzętnie te ścięte, czy zgolone. To ostatnie zajęcie trochę ich dziwi.

- Nie wiecie? – uświadamia ich Dorka – Maciek szykuje sobie taką poduszkę z samych piczych kłaków. Moje też tam są. I śmieje się głośno na widok ich min.

- Nie przesadzajmy, na razie to poduszeczka – wtrącam. I trącam nosem nastroszone futerko Zuzi. Wacuś właśnie je umył i wysuszył.

- No i jak?

- Gładziutko.

Zuzia na moja prośbę zrobiła mostek na szeroko rozstawionych nogach, a ja sprawdziłem obie, świeżo wygolone pachwiny. Językiem.

Zuzi nogi drżą, bo nie omieszkałem zajrzeć do jej cipki, też językiem.

I nagle kicham. Nastroszona czuprynka łaskocze mnie w nos, gdy liżę.

Zuzia już dłużej nie może, odrywa pizdę od mojego języka.

- Zmęczyłam się – mówi, klapnąwszy tyłkiem w materac.

- Ale poliż jeszcze – dodaje z zalotnym uśmiechem.

Więc liżę, dopóki Febe nie robi mostka na sąsiednim materacu.

- Teraz mnie sprawdź!

Pachwiny w kroczu ma równie gładko wygolone, a smoliście czarne picze loczki łaskoczą tak samo, jak te blond.

- Chodźcie, przejdziemy się plażą, pochwalicie się nowymi fryzurkami.

Biorę obie dziewczyny za ręce, idziemy na ogólnie dostępną plażę.

- Dziwnie się czuję, wszyscy nam się przyglądają.

- Ale dzisiaj srom masz schowany w futerku. A jutro wszyscy go zobaczą. Twój i Febe. Przyzwyczajaj się. I nie zaprzeczysz, że mało która dziewczyna na tej plaży dorównuje tobie, czy Febe.

Bo też tak i jest, młodych i zgrabnych jest niewiele, najczęściej w parze z jakimś chłopakiem. Jak to na plaży naturystów.

- Głównie się na nasze cipki gapią.

- Na wasze tyłeczki też, jak ich mijamy. Ale tego już nie widzicie.

- A z taką mocno podgoloną, czuję się naga…

Fakt, mocno podgolone pachwiny kontrastują z paskiem bujnych kłaczków.

- Hahaha, przecież jesteś naga.

- Ale…

- Oderwij może wzrok od tych wszystkich penisów, przyjrzyj się dziewczynom na plaży wszystkie mają albo gładko wygolone piczki, albo krótko strzyżone trawniczki. A te wasze irokezy wyglądają przy nich, jak żywopłot. I to zapuszczony. I niejeden z podziwiających zapuściłby weń nie tylko wzrok ale i dłoń.

- W poszukiwaniu mojej szparki, wiem.

- Raczej aby go przeczesać palcami; to niecodzienne przeżycie. A szparka potem.

Rozglądam się,  jesteśmy w miarę oddaleni od najbliższych plażowiczów, więc… Przyciągam do siebie Zuzię, obejmując ją w talii. No, nie do końca w talii – trzymam ją za pośladek. A drugą dłonią  kilkakrotnie przeczesuję to futro. Potem przesuwam palcem wzdłuż szczelinki. Porządnie śliskiej szczelinki. Zuzia mruczy, jak kotka.

- Podnieciłaś się.

- Ty też! – mój penis szybko nabrzmiewa w jej dłoni.

- Halo! To miał być tylko spacer!

- Tylko ją czeszę.

- To mnie też uczesz! – I Febe zagospodarowuje moje wiszące odłogiem jądra. Ona też ma śliską piczkę. Znów oblizuję palce. Uwielbiam ten smak.

Niestety, muszę się obejść samym smakiem, brzegiem nadciąga jakaś rodzinka. O dziwo tekstylni. Co oni tu robią między tymi wszystkimi nagusami?

Odwracam się do nich tyłem, dziewczętom to dobrze, zdradzają je co najwyżej sztywne z podniecenia sutki. A mi wciąż stoi.

- Przepraszam pana, czy jest tu normalna plaża?

Że też akurat mnie musiała spytać! Cóż, nie będę nieuprzejmy. Odwracam się.

- Świntuch – mówi kobieta. Jej córka nic nie mówi, tylko gwałtownie się czerwieni. Mąż i syn chyba nawet nie zauważają mojego wzwodu, gapią się na dziewczyny. Kobieta to zauważa, obsztorcowuje ich obu, odciąga od nas. Ja puszczam oko do nastolatki, jej rumieniec się pogłębia. Jeszcze się za nami ogląda, gdy odchodzi. Jej brat też. Ma fajny tyłek, dziewczyna, nie chłopak. Choć moje towarzyszki komentują ten jego. I jeszcze coś.

- Widziałaś, jak mu błyskawicznie wypchało kąpielówki?

Chichoczą i oglądają się za chłopakiem. Najwyraźniej wpadł im w oko, podobnie jak mnie jego siostra.

- Może jeszcze ich spotkamy – mówię, obejmując dziewczęta w talii – i będziecie miały okazję zajrzeć mu w te kąpielówki.

Ruszamy dalej. Moje dłonie, jakoś tak same, zsuwają się coraz niżej. Krągłe biodra Febe kontra po chłopięcemu wąskie Zuzi. Sterczący tyłek tej pierwszej i raczej płaski tej drugiej. Jednakowo jędrne pośladki poruszające się w zgodnym rytmie pod moimi dłońmi. Jak ja to lubię! Trzymam dłonie na płask, starając się ogarnąć oba półdupki każdej z dziewczyn, poczuć jak najwięcej tych tyłeczków.

- Lubisz to, prawda?

- Uwielbiam!

Wsuwam dłonie między te boskie półkule, czubki palców napierają na dwa dziewczęce tylne słoneczka. Pośladki zaciskają się w odpowiedzi. I nie przestają przesuwać się miarowo względem siebie sprawiając mi rozkosz.

- To też uwielbiam.

- To widać.

Na szczęście nikogo przed nami nie widać, głupio by było tak paradować po publicznej plaży ze sterczącym kutasem. Dziewczęta najpewniej dochodzą do podobnego wniosku, bo pochylają się nad nim z troską…

* * *

- I pomyśleć, że jak przyszłam do pani Joanny, to liczyłam na jednego, no może dwa…

- Na raz?

- No co ty! Spotykałabym się z nimi na zmianę.

- A tu taki chuj!

- Hahaha… No faktycznie, spory. Jak go wtedy zobaczyłam, o mało nie uciekłam.

- Ale nie uciekłaś i w rezultacie pobiłaś rekord Dorki.

- Jaki znów rekord? I kto to jest Dorka?

- Ach, te płomienne zorze… - wtrąca Febe.

- Kolejna, co zagadkami mówi!

- Maciek tak mówi za każdym razem, gdy łapie Dorkę za cipę – wyjaśnia Febe.

- A mówi tak, bo…

- No, ogniście ruda jest.

- Rozumiem, że tam też?

- Dobrze rozumiesz, ma równie bujnego irokeza, jak my.

- No dobrze; a o co chodzi z tym rekordem?

Maciek przeleciał cię po pięciu minutach znajomości. A Dorkę po jakich dziesięciu. Choć przyszła tylko po piłkę…

- Mówicie dziś samymi zagadkami.

Opowiadam, jak to z Dorką było, Zuzia się śmieje.

- Ale ja przyszłam już zdecydowana. A ona nie miała pojęcia, że będzie się pieprzyć.

- Zaraz, zaraz… Przyszłaś, żeby Jacuś lub Wacuś cię wyruchał w obecności tego drugiego i twojej nauczycielki na dodatek?

- No nie… Myślałam, że…

- …Powiesz, iż wiesz o ich występnych uczynkach – wchodzę jej w słowo – a potem umówisz się z którymś z chłopców i nie będzie ci mógł odmówić.

- No tak.

- Więc sama widzisz. Oddałaś się obcemu facetowi po pięciu minutach rozmowy. I to przy ludziach. Masz ten rekord!

- Z tego co wiem, to Dorkę dziewczyny pracowicie urabiały, nim go zobaczyła. A ty wtedy sama zaproponowałaś, żeby cię przeleciał – wspiera mnie Febe.

- Żeby ktoś mnie przeleciał – poprawia ją Zuzia. – I on się zgłosił pierwszy.

Przystajemy. Wprost przed nami ktoś opala się nad samym brzegiem. Nago. Ale nie dlatego przystajemy, że nago, tylko chcemy dokończyć rozmowę. A ja nie mogę przestać ugniatać i masować tych dwóch rozkosznych tyłeczków.

- Spociły wam się dupcie – podpuszczam. I korzystając z tej wilgoci napieram mocniej na dwie ciasne dziurki.

- To nie pot, to z cipki, podnieciłam się – wyjaśnia Zuzia i zachęcająco wypina tyłek w odpowiedzi na moje manipulacje przy odbycie. Mój palec wślizguje się głębiej.

- Mam cię w dupie – śmieje się Zuzia.

- Obie mamy palce w dupie - wtóruje jej Febe.

- Nie. To ja trzymam palce w dupie. Każdy w innej.

- A mógłbyś coś więcej, niż tylko trzymać?

Obie równocześnie opadają na czworaki, starając się nie złamać mi palców. Wypinają tyłki. Posuwam je tymi palcami. Pojękują cichutko, co wpływa korzystnie na mój wzwód.

- Taki chuj się marnuje…

- Jest tylko jeden, jak się nim podzielimy?

- Jest na to sposób…

- Tak? – Obie zerkają na mnie podejrzliwie. Ma się tę reputację…

- Zuziu. Jesteś daleko od domu, czas pozbyć się resztek wstydu.

- Czyli?

- Widzisz tego chłopaka przed nami? Podejdź do niego i zaproponuj mu szybki numerek. Na pewno nie odmówi.

- Skąd ta pewność?

Stąd, że to Tom tam leży. Albo Jerry. Prosiłem, żeby zaległ gdzieś na brzegu w nadziei na podobną sytuację. Zuzi, która nie zna Tidżejów, oczywiście tego nie powiem. A Febe, która ich zna, nie wyślę, bo po co.

- Sam bym nie odmówił. Nagiej lasce z irokezem? Łukasz też ci dzisiaj nie odmówił…

- Ale jego znałam.

- A skąd?

- No dobrze, on znał mnie. Słyszał o mnie.

- I to cię ośmieliło na tyle by podejść i powiedzieć… zaraz, jak to szło?

- Wyruchaj mnie. Tak to szło – podpowiada Zuzia.

- Tylko widzisz, Łukasz w ogóle o tobie nie słyszał. Ani nikt z obecnych, oprócz twojej pani i kolegów z klasy. Tylko Ali o tobie powiedziałem.

- Rany, a ja myślałam… Tylko dlatego się odważyłam.

- To już nie myśl tylko idź!

- Hahaha… No dobra, widzę, że nic tu po mnie.

Nic tu po niej, bo tymczasem zdążyłem zapiąć Febe. Pospieszyłem się, żeby czasem nie przyszło im do głowy się zamienić. Zuzia zerka jeszcze na mój, regularnie znikający między pośladkami Febe, drąg i idzie nadziewać się na inny.

- Postaraj się, może poprawisz własny rekord – wołam jeszcze za nią.

Zuzia zatrzymuje się przy tamtym chłopaku, mój chuj zatrzymuje się w pochwie Febe, ale ona nawet tego nie zauważa.

- Czy to nie…

- Oczywiście, że to on. Albo on. Ale ani mru mru!

- Ty i twoje niespodzianki!

* * *

- Dzień dobry! Czy mógłby mi pan sprawić tę drobną przysługę i mnie ewentualnie wyruchać?

Nie mam pojęcia, jak i czy tymi akurat słowy, ale dopina swego.

Bo też poinstruowany na taką okoliczność Tidżej ani myśli odmawiać. Pieprzą się po najwyżej minucie…

- Ciekawe, o czym tak długo rozmawiali. Ale i tak jest rekord.

- Oszustwo! To Tidżej, w ogóle nie musiała go namawiać!

- A mnie musiała, jak mi się pierwszy raz oddawała?

- No cóż…

Tidżej przerabia z Zuzią kilka pozycji, zanim kończą. Co słychać aż tutaj. My pozycji nie zmieniamy – w tej, gdy klęczę za Febe i biorę ją od tyłu,  oboje możemy się przyglądać.

Teraz nasza kolej – tryskam głęboko w Febe, stymulowany skurczami jej orgazmu. Oraz widokiem boberka Zuzi spryskanego spermą.

- Specjalnie spuścił się na futerko – oznajmia zadowolona z siebie Zuzia. Czekając aż dorżnę Febe, i z obspermionym łonem na wysokości moich oczu.

- I nie miał ochoty na więcej?

- Ależ miał. Zaprosiłam go do hotelu na wieczór. Mogłam?

- Spoko. Szybko wam poszło. Poznasz go w ogóle?

- No wiesz!

- A on ciebie? Głównie to oglądał twoją dupę.

- To mnie pozna po dupie!

Zuzia macha do przyglądającego się nam z daleka chłopaka, zawracamy do hotelu.

* * *

Szczupłe,  długie nogi zwieńczone krągłą brzoskwinką tyłeczka. Jak świeżo zerwana brzoskwinia jędrne, i jak brzoskwinia przecięte kuszącą pionową kreską. I, tak jak rozrywasz brzoskwinię wzdłuż tej linii,  by dobrać się do soczystego  wnętrza,  tak chciałbyś rozchylić tę szczelinę palcami, a jeszcze lepiej dłońmi, by przy okazji doświadczać nimi krągłości pośladków,  i smakować językiem ten rozkoszny rowek. Od różowych, mięsistych zasłonek kryjących soczyste wnętrze cipki po ciasno zwartą gwiazdkę.  Rozprowadzić tę soczystość po całym rowku i zaatakować językiem tę analną gwiazdkę, czuć jak z wolna ustępuje pod twoim naporem. I oto wtykasz czubek języka w tworzącą się w środku dziurkę. A twój twardy chuj już czeka w kolejce.  Bo przecież ci stanął.  A dziewczyna zwilża go obficie swą śliną, pilnując wszakże byś nie eksplodował w jej ustach,  bo pragnie cię w dupie. Albo najpierw w cipce  – wytryśniesz momentalnie,  gdy zaciśnie na twoim członku sprężystą pochwę. Następnie zliże i wyssie resztki nasienia z twojego chuja, przy okazji przywracając mu tak bardzo pożądany kształt i twardość. I znów każe się zerżnąć, tym razem analnie, obiecując kolejne rozkosze. A gdy spełni te obietnice jęcząc i wijąc się pod tobą rżnięta w dupę, zapragnie cię w ustach.  I to będzie twój ostatni wytrysk – dziewczyna z własnej inicjatywy wyliże ci jądra, a dojdziesz z jej języczkiem wibrującym na żołędzi penisa. Na koniec zaśniesz z głową między jej udami, z językiem zdrętwiałym od naprawdę  długiego lizania cipy. A im więcej lizałeś, tym więcej z niej spijałeś. I upijałeś się boskim aromatem jej pizdy.

To wszystko,  albo jakaś równie lubieżna wariacja na ten temat przebiega ci przez głowę,  a krew gwałtownie napływa do penisa,  gdy Zuzia (albo Febe, ale oczywiście nie znasz ich imion) przystaje tuż przed tobą rozłożonym wraz z kumplami na nagiej plaży i schyla się po muszelkę, prezentując przy tym swoją własną. Wy też jesteście nadzy,  przyjechaliście tu z kraju poszaleć w słynnych dyskotekach i w nadziei,  że coś wyrwiecie, ale póki co leżycie tu rozluźnieni, ale wyposzczeni w oczekiwaniu na wieczór i dyskotekę,  po której wiele sobie obiecujecie. Rozmowa toczy się leniwie,  wspominacie intymne wdzięki i umiejętności swych byłych, czasem wspólnych byłych; dużo razem przeszliście i dużo tych dziewczyn przerżnęliście, czasem wspólnie, więc luzik, zero wstydu. Więc tak sobie rozmawiacie, a tu nagle TO!

To, czyli włochata cipka łyskająca do was różowym oczkiem sromu spomiędzy wypiętych pośladków wieńczących naprawdę długie nogi. Z widoku kudłatej cipy biorą się te kudłate myśli,  a dziewczyna podnosząc muszelkę i chowając tę drugą pomiędzy uda, gdy się prostuje, uśmiecha się lekko na widok waszych wzwiedzionych penisów i odchodzi kręcąc tyłkiem. Ach pobiec za nią, opaść na kolana przytrzymać za bioderka i wsunąć nos między te pośladki. I napawać się cudowną wonią pizdy. To oczywiście na początek.  A ona dogania tę drugą oraz towarzyszącego jej chłopaka. Czyli mnie i Febe (przyjmijmy, że pizda, którą podziwiali była blondynką).

- Widzieliście? – pyta nas dziwnie zadowolona – postawiłam im wszystkim!

- Widzieliście?! – nie wytrzymuje któryś z was, gdy ruszam w dalszą drogę mając w każdej dłoni po pośladku.

- Szczęściarz!

- Czy mi się zdawało, czy ona nas prowokowała? – pyta któryś z was.

- Tobie się zdawało, a nas prowokowała, głupku!

Zbieracie się sprawnie, ruszacie chyłkiem za nami, szczęściu trzeba dopomóc, na jawną prowokację zareagować.

- Idą?

- Idą.

Prowokatorka ogląda  się  za siebie, nie za często, nie nachalnie, ale jednak. Co was ośmiela. Tylko jak tu zagadać? Tymczasem nas doganiacie.

- Przepraszam, jest tu jakaś przechowalnia,  albo coś? – pada, po angielsku zresztą. Cóż,  każdy pretekst jest dobry.

- Bo wy całkiem bez niczego, a my musimy wszystko targać ze sobą...

I rzeczywiście, wyglądają przy nas jak wielbłądy, z tymi plecakami, kocykami, ręcznikami i czym tam jeszcze.

- Mieszkamy w hotelu na wyspie,  więc nie mamy tego problemu. A żadnej przechowalni tu nie ma.

- Acha, no trudno, dzięki.

Ale nie odchodzicie, trudno odejść,  nie chcecie odchodzić.

- Skąd jesteście?

- Z Polski. I z Grecji – przedstawiam Febe.

Z miejsca przechodzicie na polski.

- Rany, rodacy!

- Tu pełno Polaków.

- No tak,  tak... Wybieracie się na dyskotekę?

- I owszem, do Amnesii jutro wieczór.

- Ale tam będzie jakaś zamknięta impreza. Już wszystko obczailiśmy. Może pójdziecie z nami do...

- Hasło brzmi: Staś – wchodzi im w słowo Zuzia. – Wpadnijcie,  zabawimy się. – I puszcza  do was oko.

- Bardzo to dwuznacznie  zabrzmiało – stwierdzam, ledwo odchodzicie zapewniwszy wprzódy, że na pewno przyjdziecie.

- Choć – dodaję przyjrzawszy się jej cycuszkom – sutki stwardniały ci całkiem niedwuznacznie.

Upewniam się jeszcze biorąc te cycki w dłonie.

- Podnieciłaś się, moja panno! Znowu!

- Co ty nie powiesz, staruszku. A niby po co mnie tu przywiozłeś?

- Żeby cię pieprzyć w tych pięknych okolicznościach przyrody, taką podnieconą tymi okolicznościami.

- Podniecona, to ja już byłam idąc do pani Joanny. A potem to już właściwie cały czas myślę cipą! I tylko bym się pieprzyła i pieprzyła...

- Nie wiem,  co powiedzieć...

- Nic nie mów,  tylko mnie wyruchaj!

Tylko tak mówi, jest bardzo elokwentna, gdy się rżnie. I wulgarna, może nie aż tak, jak Kaśka, ale niewiele jej brakuje i poprawia się z każdą kopulacją. I dlatego tak lubię z nią kopulować.

- Ten facet,  którego kazałeś mi zaczepić, też był niezły – mówi właśnie, cwałując na moim koniku.

- Pewnie go nawet nie poznasz, gdy przyjdźcie. Zakładając, że w ogóle przyjdzie.

Jestem pewien, że nie rozpozna, przygotowałem dla niej niespodziankę.

- Przyjdzie na pewno, będzie chciał więcej tego, co dostał na plaży. I na pewno go poznam! Więc już przestań pierdolić i zacznij mnie porządnie pierdolić!

Skoro tak...

Przetaczam się na piasku wraz z Zuzią przytrzymując ją za spocony od intensywnego cwałowania tyłek, żeby mi się z chuja nie zsunęła. Tyłek z miejsca pokrywa się piaszczystą panierką, obejrzę go sobie później. Zuzia unosi nogi w górę, ale dla mnie to za mało. Chwytam ją pod kolana i napieram, póki nie zegnie się w pół. Kolanka już dotykają piasku po obu stronach głowy a tyłek dla odmiany się od piasku odrywa. Nóżki ani drgną, wspieram się na nich rękoma robiąc mostek nad Zuzią. Nie mam skrupułów – chciała ostrego seksu,  to go dostaje. Dobijam coraz mocniej, Zuzia pojękuje za każdym razem gdy jej tyłeczek wbija się w piasek.

- Wytrzymasz?

- Ja się składam, jak scyzoryk, giętka i wygimnastykowana jestem. O siebie się martw.

O siebie się nie martwię, również dzięki widokom pode mną. Dziewczyna złożona wpół,  z maksymalnie wypiętym tyłkiem i rozciągniętym sromem. Bujne, regularnie sklepywane  futerko porastające pizdę i wzgórek łonowy, różowe wargi, to rozciągające się, gdy wyjmuję, to chowające do środka, gdy wkładam. I te drugie, rozchylone w urywanym oddechu. Trudno wytrzymać.

* * *

- I jak ci się tu podoba?

- Pod tobą? – Zuzia unosi główkę z piasku, napina mięśnie karku, zagląda między nasze biodra. To stykające się ze sobą gwałtownie, to oddalające niemal na odległość kutasa. To męcząca pozycja, głowa opada.

- Tak ogólnie.

- A, ogólnie… Zuzia znów podrywa głowę, wpatruje się w pogrążającego się miarowo w jej piździe dwudziestocentymetrowego chuja, chyba rozpraszam ją tym pytaniem.

- Jeszcze tydzień temu byłam niewinnym dziewczątkiem, nosz kurwa niejebaną dziewicą przecież, choć miałam przeróżne fantazje. I pragnienia – inaczej bym nie przyszła do pani Joanny…

- Jaki, kurwa, tydzień?! – wchodzi jej w słowo Febe. Febe siedzi na piasku, za głową Zuzi, żebym widział jak się masturbuje. Proszę, by podłożyła stopę pod głowę Zuzi. Febe przesuwa się trochę i sprawia ulgę koleżance. Po czym podejmuje przerwane czynności autoerotyczne - rozgarnia futerko na cipie powracając paluszkiem do łechtaczki. A ja powracam tam wzrokiem. A Zuzia wzdycha z ulgą i przyznaje rację koleżance.

- Nosz kurwa, racja! Przecież to wczoraj rano było!

Sam jestem zdziwiony, tyle się przez ten czas wydarzyło…

- A dziś… Popatrz tylko!

- Przecież patrzę! – Zuzia nie odrywa wzroku od wsuwającego się w nią miarowym rytmem żylastego drąga.

- Ale tam popatrz!

- O kurwa! – Rozczula się Zuzia na wasz widok. Daleko nie odeszliście. Przyglądacie się z bezpiecznej odległości, jak dymam Zuzię.

- Myślałaś, że będziesz ich tak całkiem bezkarnie prowokować?

- No przecież nie przyjdą tu i mnie nie zerżną.

- I to miała by być ta kara? Przecież chciałabyś…

- Nie sądzisz, że pięć kutasów na raz, to trochę za dużo dla mojej  biednej cipki?

- Jeszcze się zdziwisz, ile ta biedna cipka jest w stanie wytrzymać.

- Kiedy już teraz nie może wytrzymać!

Zuzia mówi to coraz bardziej gardłowym głosem, i coraz głośniej daje wyraz swym odczuciom. Ciekawe, czy słyszycie jej jęki. Najwyraźniej dochodzi.

Proszę Febe, żeby was przyprowadziła. Może jeszcze zdążycie na finał.

* * *

Tego się nie spodziewacie. Patrzycie na podbiegająca do was nagą dziewczynę z niejaką obawą. I oczywiście z przyjemnością – te jej rozkołysane w biegu piersi…

- Maciek mówi, żebyście tak nie stali, tylko podeszli.

- Przecież leżymy…

- Miał na myśli wasze penisy.

A widząc, że się ociągacie, dodaje:

- Co to ja wzwodu nie widziałam?

Odwraca się i wraca. Teraz kusi was rozkołysanym tyłeczkiem. Wstajecie, strzepujecie piasek z penisów i ruszacie za nią.

Febe już nie siada, teraz brandzluje się na stojąco. Kopulująca para i stojąca nad nią, targająca broszkę dziewczyna, to dla was za wiele…

Dla Zuzi z kolei nowością jest widok pięciu stojących w ciasnym kółeczku facetów walących konia. Zuzia ma dość, Zuzia szczytuje. Ja jeszcze nie. Grzecznie wyproszony z cipki (cytuję: kończ albo spierdalaj, bo już, kurwa, więcej nie wytrzymam), przesuwam się okrakiem wyżej.

- Ty mnie dokończ!

Więc Zuzia bierze sprawy w swoje ręce. Jedną sprawą są moje jądra – ściska je i skręca prawie do bólu. Drugą – mój członek. Wycelowany w jej buzię i zawzięcie masturbowany, wystrzykuje solidną porcję spermy. Połowa trafia w otwarte usta, reszta na twarz.

Odsuwam się szybko.

- Teraz wasza kolej, chłopaki.

Nie trzeba wam dwa razy powtarzać. Przyklękacie, by lepiej wycelować.

Mój wytrysk, któryś kolejny dzisiaj, okazuje się niczym przy waszych gejzerach. Część nieuniknienie ląduje na piasku gdy przestrzeliwujecie, ale i tak Zuzia od pasa, a właściwie od krocza w górę pokryta jest spermą. Nieźle, jak na wczorajszą dziewicę! Rozprowadza sobie tę spermę dłonią po całym ciele, ale…

- Ja zrobię to lepiej - mówi Febe i kładzie się na koleżance. I przesuwa w górę i w dół. Dwa nagie dziewczęca ciała zwarte w śliskim uścisku dają lesbijski spektakl, a poślizg daje im wasza sperma. I trochę mojej też. Febe szybko szczytuje, z dłonią Zuzi w kroczu. Dobrze, że szybko, bo między nie dostaje się wszędobylski piasek. Skoro nie mogą się go pozbyć, to go wykorzystują – przetaczają się obie po plaży u waszych stóp, najpierw wtulone w siebie, później indywidualnie. Gdy wstają, całe są w panierce. Z tego piasku i waszej spermy. Podziwiacie opiaszczone dupcie, cycuszki, brzuszki i cipy. Zwłaszcza cipy.

- Całą mam w pisku – skarży się Zuzia i pokazuje. Rzeczywiście, piasek zalega w każdej fałdce sromu, szczelnie okleja wargi i łechtaczkę. Skarży się każdemu z was po kolei podsuwając mu pod nos przytrzymywaną palcami, rozciągniętą na boki szparę. Febe idzie w jej ślady a wam znów staje od tych bezwstydnie rozchylonych sromów. Cóż, że zapiaszczonych.

A gdyby tak ustawić was naprzeciwko siebie i…

Szeptem, na uszko, mówię Zuzi jak ma się pozbyć piasku z cipki. Uszko gwałtownie czerwienieje, drugie też. Febe jest odporniejsza, tylko kiwa głową i zajmuje pozycję naprzeciw Zuzi. Nie wiecie, co się dzieje… Już wiecie - strumień gorącego moczu trafia w udo Zuzi i szybko przemieszcza się w kierunku jej pizdy. Zuzia nie pozostaje dłużna, celuje uważnie, struga moczu omiata zakamarki sromu Febe i, zmieszana z piaskiem, tworzy malownicze zacieki na jej nogach.

Obu dziewczętom ciśnienie spada, zbliżają się do siebie, ale to nie pomaga, bo poruszając się tracą celność. A teraz już tylko kapie im z sikawek. A piasku w cipach nadal sporo.

- Pomożecie?

- Pomożemy!

Pomagamy wspólnie. Daję przykład i staję przed Febe. Jeden z was ustawia się przed Zuzią, też z penisem w dłoni. Nam jest łatwiej wycelować. Dwa silne strumienie trafiają prosto w czuły cel i dziewczyny piszczą z uciechy. Nie żałujemy sobie, ciśniemy mocno i szybko opróżniamy baki. Ale w kolejce jest was jeszcze czterech. Gdy kończycie, dziewczęta są dokładnie wymyte. Przynajmniej tam.

- Jeszcze nikt mnie nigdy nie obsikał, a już w ten sposób…

- Mnie Jacek – przyznaje się Febe. Nawet nie wiedziałem. Choć można się było tego spodziewać.

- To wielbiciel złotego deszczyku – wyjaśnia Febe Zuzi. - Ależ będzie żałował, że go tu nie było!

- Jak go znam, nie żałuje moczu gdzie indziej, więc już go tak nie żałuj.

* * *

- Jeśli liczyliście na coś więcej, to muszę was rozczarować.
- Po prawdzie, to liczyliśmy na mniej…

Rozmawiam z piątym z was; pozostałą czwórkę dziewczyny wzięły w swoje ręce. Masturbują was parami, leżących na samym brzegu. Febe i Zuzia klęczą między wami, a fale liżą im cipki, pienią się w porastającym je loczkach. A wam liżą jądra.

Ten piąty z was sam się onanizuje, nie spuszczając wzroku z panien dojarek. I spuszczając się równo z kolegami. Dziwnie się rozmawia z masturbującym się facetem.

Czekam, aż strzepnie resztki spermy na piasek, pytam:

- Nie liczyłeś na to, że będziesz walił konia na plaży?

- Bardzo śmieszne! Miałem nadzieję, że będę sobie trzepał po kryjomu, podglądając laski na nagiej plaży. Zadowolony?

Sam też wyglądasz na zadowolonego, podobnie twoi koledzy.

Pobiegliście za dziewczętami do wody spłukać z nich i z siebie piasek. Połączonym wysi(ł)kiem wypłukaliśmy go tylko  z cipek. Chlapaliśmy się w płytkiej wodzie, dziewczęta głośno piszczały, gdy ośmieleni wzięliście się do macanek. I nie pozostały dłużne. Cycki, tyłeczki, cipki, jajka i kutasy – wszystko to przechodziło z rąk do rąk, a jak się skończyło – już napisałem.

Dziwnie się wam ze mną rozmawia, podczas gdy klęczące przede mną dziewczyny próbują wykrzesać resztki życia z mojego przyrodzenia. Żegnamy się, a one właśnie żegnają się z nadzieją….

Febe jeszcze przeżuwa i międli w buzi mego smętnego flaka, Zuzia odrywa się od równie sflaczałej moszny i was ostrzega:

- Żebyście tylko nie przyszli z czymś takim żałosnym na dyskotekę! Byłybyśmy srodze zawiedzione.

Obiecujecie absolutną wstrzemięźliwość przez najbliższą dobę. Też bym sobie zawiązał na supełek, gdyby mnie takie dziewczyny prosiły.

Teraz już wiecie, że możecie liczyć na więcej.

* * *

- Zuzia, jacyś starcy do ciebie!

- Już przestańcie z tymi starcami, gdzie są?

Idę za nią i z satysfakcją przyglądam się jej wyłupionej minie.

- To z którym się pieprzyłaś – pytam, a ona tylko bezradnie przenosi wzrok z jednego bliźniaka na drugiego.




Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!





Informacje o Autorze

Maciej Wijejski

Komentarze


Brak komentarzy! Bądź pierwszy:

Twój komentarz






Najczęsciej czytane we wszystkich kategoriach


Opowiadania na e-mail

Wpisz swój adres e-mail:

Wprowadź swój adres email i potwierdź aby otrzymywać informacje o nowo opublikowanych opowiadaniach


sexforum.pl