Kategorie opowiadań


Strony


Forum erotyczne





Delikatne stopki Martynki

Nie tak dawno temu, gdy chodziłem do 3 klasy liceum, razem ze mną do klasy chodziła urocza blondyneczka, Martynka. Miała ona mniej więcej 160 cm wzrostu, była szczupła, ale nie wychudzona. Nosiła okulary, zdecydowanie dodające jej uroku. Zanim przejdę do meritum, czyli wydarzenia po którym nigdy nie będą w stanie spojrzeć na nią tak jak wcześniej, opiszę kilka wcześniejszych sytuacji z jej wydarzeń, które zrobiły mi niesamowitą ochotę na jej małe stópki. Martynka była słodką i nieśmiałą dziewczynką, więc małe stópki o rozmiarze 38 idealnie do niej pasowały.

Już od dawna byłem świadomy swojego fetyszu. Zmiana szkoły na liceum była dla mnie okazją do obserwowaniu wielu ślicznych stópek moich nowych koleżanek. Niestety w większości stópki ukryte są w butach i skarpetkach. Bardzo cenię sobie dziewczyny, które, jeśli całkowicie nie pokazują stópek poprzez zakładanie sandałków, chociaż nie noszą skarpetek lub noszą bardzo krótkie i niewidoczne, tzw. ped socks. Martynka była jedną z nich, zauważyłem to już w pierwszej klasie liceum. Za wyjątkiem mroźnych zimowych dni, nigdy nie widziałem na jej małych stópkach skarpetek wystających z adidasów lub trampek. Zawsze bardzo zastanawiało mnie, czy nie nosi ona w ogóle skarpetek, czy nosi krótkie stopki.

Pod koniec pierwszej klasy miałem okazję przekonać się o tym w trakcie wykonywania szkolnego projektu w pewien wiosenny weekend. Wówczas spotkałem się z Martynką i dwójką znajomych. Od samego wyjścia z autobusu byłem bardzo napalony, bowiem zobaczyłem na jej stópkach buty, których nie widziałem nigdy wcześniej. Były to śliczne, granatowe buciki, które mocno przylegały do jej stópki. Kostka była mocno widoczna, razem ze stosunkową dużą częścią stópki. Oczywiście na stópkach mojej modnej koleżanki nie było widać skarpetek. Nie mogłem doczekać się, aż wejdziemy do domu i przekonam się, czy jej najpiękniejsza część ciała jest bosa i wreszcie zobaczę ją w pełnej okazałości. Gdy inna koleżanka, u której robiliśmy projekt, zaproponowała byśmy nie zdejmowali, byłem bliski wybuchu szału. Na szczęście Martyna wzięła ze mnie przykład i również zdjęła buciki... Widok był niesamowity... Wprawdzie stópki nie były bose, ale ukrywały je markowe, różowe skarpetki stopki... Piękne paluszki Martynki były mocno opięte przez delikatny materiał skarpetek, dzięki czemu mogłem poznać ich kształt... Przez całe popołudnie wpatrywałem się w nie tak często, jak tylko mogłem, aby nie wzbudzić podejrzeń, a jak okazało się później, i tak je wzbudziłem. Dodam jeszcze, że moją erekcję wzmagało każde poruszenie jej paluszków. Ped socks to cudowny rodzaj skarpetek, które na stopach pięknej dziewczyny podniecają mnie chyba jeszcze bardziej niż bose stopy.

Później znowu widziałem Martynę tylko w szkole, a w wakacjach wcale. Po wakacjach miała miejsce pewna sytuacja, którą również chciałbym odnotować w tym przydługim wstępie. Na swoje usprawiedliwienie mam jedynie to, że ja sam żyłem w niesamowitym napięciu seksualnym trzy lata, praktycznie bez nadziei na spełnienie fetyszu. Wracając, w pewien wrześniowy dzień Martynka przyszła do szkoły w... przepięknych białych sandałkach na koturnie! Wreszcie mogłem podziwiać jej cudowne, delikatne stópki... Wpatrywałem się w nią na każdej lekcji, na której siedziała ona w zakresie mojego wzroku. Do dziś dokładnie pamiętam, że miała paznokcie pomalowane na jasnoczerwony kolor, który potęgował moje podniecenie. Miałem nadzieję, że będę mógł częściej oglądać jej blade stópeczki, zwłaszcza, że jesień była wyjątkowo ciepła. Niestety, nigdy więcej nie widziałem białych sandałków na stopach tej pięknej blondynki.

Mijały kolejne miesiące, bardzo często fantazjowałem o Martynie, codziennie obserwowałem jakie ma buciki, próbując dostrzec pod nimi króciutkie skarpetki. Zdążyłem skończyć szkołę i zdać maturę. Krótko po maturze pojawił się pomysł, by spotkać się całą klasą. Wszyscy wyrazili ochotę. Zdecydowanie nie żałuję tej decyzji... Był koniec maja, było już bardzo ciepło. Na spotkanie nad jeziorem Martynka przyszła bucikach, które przerosły moje najśmielsze oczekiwania. Były to japonki! Widok granatowych japonek z dwoma białymi paskami, które jako jedyne osłaniały malutkie stópki przed moim wzrokiem, podniecił mnie do tego stopnia, że postanowiłem wykorzystać okazję.

Wszyscy bawiliśmy się bardzo dobrze, wspominaliśmy minione trzy lata. Starałem się trzymać blisko Martyny, dużo tańczyliśmy i rozmawiało nam się tak dobrze, jak nigdy wcześniej. Pod wieczór, gdy wszyscy zaczęli się rozchodzić, zaprosiłem koleżankę na piwo do najbliższej knajpy. Ku mojej radości, połknęła przynętę, choć jak niebawem się dowiecie, nie była bezbronną ofiarą mojego fetyszu. Wypiliśmy kilka piw, rozmawialiśmy dosłownie o wszystkim, gdy nagle zobaczyłem jej bosą stopę na swoim kroczu... Najpierw spojrzałem na cudowne, niepomalowane paluszki, poruszające się na moim sterczącym w szortach penisie, a następnie spojrzałem w jej rozpalone oczy. Uśmiechnęła się szeroko i pewnym głosem, pomimo widocznych rumieńców, zaproponowała, żebyśmy wynajęli pokój w pobliskim motelu. Oniemiałem, pokiwałem jedynie głową, zapłaciłem rachunek i w milczeniu skierowaliśmy się w stronę miejsca zaspokojenia naszego pożądania.

Zaraz po wejściu do wynajętego pokoju, Martyna ceremonialnie zrzuciła ze stópek granatowo-białe klapki. Wciąż byłem całkowicie oszołomiony, więc to ona zaczęła. Opowiedziała mi, że wie o moim fetyszu od spotkania pod koniec pierwszej klasy i, że często w szkole zauważała mój wzrok na jej stópkach. Gdy tylko o tym usłyszałem, zarumieniłem się bardzo mocno. Aby ukryć zmieszanie, rzuciłem się do jej małych i delikatnych stópek i zacząłem je całować. Gdy próbowałem ssać największy paluszek Martynki, zabrała mi swoją stopę i zażądała, abym się rozebrał. Zrobiłem to natychmiast, nie mogłem bowiem wytrzymać zżerającego mnie napięcia seksualnego. Ona natomiast odmówiła, gdy zaproponowałem, że ją również rozbiorę. Zauważyłem, że mocno speszyła się tą propozycją. Poczułem, że mogę zaraz stracić niepowtarzalną okazję.

Spojrzałem jej w oczy, uklęknąłem i wyznałem jej miłość. Nie skłamałem, w tej chwili wydawało mi się, że rzeczywiście ją kocham. Uważałem ją za boginię, a jej blade stópki za świętość. Uśmiechnęła się, weszła do łóżka i wydała mi krótki rozkaz: "Doprowadź mnie do orgazmu zajmując się jedynie stopami". Moje podniecenie sięgnęło zenitu, wciąż klęcząc bardzo namiętnie pieściłem podeszwy Martynki. Pierwsze raz widziałem dół tych małych stópek. Podeszwa była równie blada jak pozostała część stópki, zaś piętka i paluszki byłe lekko czerwone. Czule wgryzałem się w piętkę i śródstopie, a każdy jęk słodkiej blondyneczki wskazywał mi, że postępuję właściwie. Słyszałem jej ogromne szczęście, gdy wziąłem do ust oba duże paluszki i zacząłem je czule ssać. Kątem oka zobaczyłem, że Martynka złapała się poduszki, a zaraz potem poczułem przeszywający ją dreszcz... Nie zaprzestałem niezwykle intensywnych pieszczot. Po chwili uśmiechnęła się i szczęśliwym głosem powiedziała, że perfekcyjnie spełniłem rozkaz.

Wstała, delikatnie popchnęła mnie na łóżko, by zaraz również do niego wskoczyć. Za pomocą swoich zwinnych stópek wyjęła mojego penisa z szortów i objęła go obiema delikatnymi i mokrymi od mojej śliny podeszwami. Początkowo szybko nimi poruszała, dając mi ogromną rozkosz, jednak po chwili osłabła i jedynie delikatnie głaskała paluszkami moją żołądź. Zarumieniła się jeszcze mocniej i wyszeptała, że jest niedoświadczona. Zachwyciłem się tym wyznaniem, delikatnie chwyciłem cudowną nimfetkę za kosteczki i pomogłem jej w wykonywaniu footjoba, aż do mojego wytrysku, na który nie trzeba było długo czekać, biorąc pod uwagę podniecenie narastające od kilku godzin, a w jakimś stopniu już od trzech lat...

Po wszystkim Martynka spontanicznie przytuliła się do mnie i pocałowała mnie w policzek. Nie rozmawialiśmy o tym co zaszło, a zaraz po wyjściu z motelu wróciliśmy do knajpy, by wypić po jeszcze jednym piwie, porozmawiać o planach na studia i pożegnać się czułym przytuleniem. Ale uwierzcie, koniec tego dnia, to nie koniec naszej znajomości...




Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!





Informacje o Autorze

Dzień bez Skarpetek

Jeśli spodobało Ci się opowiadanie i chcesz, żebym pisał dalej o Martynce i innych słodkich dziewczynach, zostaw komentarz. Jeśli masz jakąś merytoryczną uwagę do mojego stylu pisania, chętnie się z nią zapoznam, aby udoskonalić swój styl!

Mam nadzieję, że bawiliście się równie dobrze, jak ja! :)


Komentarze


Brak komentarzy! Bądź pierwszy:

Twój komentarz






Najczęsciej czytane we wszystkich kategoriach


Opowiadania na e-mail

Wpisz swój adres e-mail:

Wprowadź swój adres email i potwierdź aby otrzymywać informacje o nowo opublikowanych opowiadaniach


sexforum.pl