Kategorie opowiadań


Strony


Forum erotyczne





Niespodzianka

Minęła godzina 19.

Podjechaliśmy od tyłu willi. Był ciepły wrześniowy wieczór. Z auta wysiedliśmy dopiero, gdy byliśmy pewni, że kobieta jest sama w domu. Przeskoczyłem przez płot na tyłach domku i stanąłem przy drzwiach wejściowych. Jurek podszedł do bramki boczną uliczką i nacisnął przycisk domofonu przy bramce.

– Tak? – w głosie kobiety brzmiało zaciekawienie.

– Dobry wieczór, kurier! – rzucił do mikrofonu szatyn stojący przy furtce.

– Pomyłka! Niczego nie zamawiałam.

– Jest adresowana na mężczyznę. Już opłacona. Wystarczy pani podpis. 

W odpowiedzi usłyszał brzęczenie, więc pchnął furtkę i z pochyloną głową w czapce bejsbolówce, której daszek zasłaniał sporą część twarzy, podszedł do drzwi wejściowych. Stałem z boku schodów. Kobieta musiała patrzeć w wizjer albo w ekran kamery, bo kiedy „kurier” zbliżył się do schodów, drzwi otworzyły się. Zadbana, szczupła 44-letnia blondynka o kręconych długich włosach, w jasnobłękitnej sukience i szarych klapkach na szpilce stała w drzwiach. Duży, wręcz przesadnie duży dekolt zdobił krótki sznur pereł. Stanik odpowiednio podkreślał jej biust. A raczej efektownie kusił nim. Nad kostką lewej nogi połyskiwał złoty łańcuszek.

Zlustrowała wzrokiem nadchodzącego mężczyznę. W ręku trzymał jakąś teczkę.

– I gdzie ta przesyłka? – w głosie brzmiała irytacja.

– Tutaj – w dwóch szybkich krokach znalazłem się przy kobiecie.

– Och! – krzyknęła zduszonym głosem. Naprawdę była przestraszona. Nie potrafiła wydusić głosu. Najbardziej przeraził ją nasz wygląd.

Obydwaj mieliśmy pończochy na twarzy. Rzeczywiście, pierwsze wrażenie nie było zbyt przyjemne. Kolejne również. Wyglądaliśmy raczej strasznie. Jedynie wiedziała, że jeden z nas jest blondynem, a drugi szatynem i nosi wąsy. Blondyn chwycił ją wpół i wepchnął do mieszkania. Szatyn wszedł za nimi, uważnie zlustrował ulicę i płynnym ruchem zamknął drzwi. Na ulicy znowu panowała cisza. Z oddali było słychać odgłosy bardziej ruchliwej ulicy prowadzącej do centrum miasta. Dwie ulice dalej jakiś nielot słuchał disco-polo. Jeszcze tutaj docierało dudnienie.

*

Zaciągnąłem kobietę do salonu. Mój kolega minął nas, zamknął i zasłonił okna. Byliśmy dobrze przygotowani. Wyjął z kieszeni kurtki taśmę izolacyjną. Puściłem jej usta, a on zakleił je, zanim zdążyła coś powiedzieć. Patrzyła na nas przerażonymi oczyma.

– Spokojnie, nie grozi ci niebezpieczeństwo. Chcemy się tylko z tobą zabawić. Jesteś atrakcyjną kobietą – szepnąłem. Trudniej będzie zidentyfikować głos.

Jurek ponownie sięgnął do kieszeni, wyjął kajdanki i skuł kobiecie ręce na plecach. Chwycił ją za włosy i pociągnął na kanapę. Nieporadnie ruszyła za nim. Szpilki głośno stukały o jasne marmurowe kafle. Posadził ją na kanapie. Wpatrywała się w nas przerażonym wzrokiem.

– Nie bój się, nie zależy nam ani na pieniądzach, ani na biżuterii – szepnął Jurek, lekceważąco machając dłonią.

Kiedy usłyszałem jego zniekształcony głos i zobaczyłem spłaszczoną twarz pod pończochą, prawie wybuchłem śmiechem. Dziwacznie brzmieliśmy, ale kobiety ani nasze głosy, ani zapewnienia nie wprawiły w lepszy humor. Cóż, wymuszony seks też nie jest na liście priorytetów większości kobiet.

– Nie będziesz krzyczeć?

Pokręciła przecząco głową.

– Dobrze, zdejmę ci taśmę. Liczymy na oralny rewanż. A potem się rozliczymy.

Wyraźnie uspokoiła się. Czyżby zbierała siły do ataku? Delikatnie odkleiłem taśmę. 

– Jesteśmy od Daniela – szybko dodałem zdanie-zaklęcie.

Kobieta na chwilę zamarła, a potem głęboko westchnęła. Spojrzała na mnie i zaczęła uspokajać się. Nawet zdobyła się na krótki uśmiech, który miał zataić jej zdenerwowanie.

*

Głaskałem ją dłonią po twarzy. Jurek siadł obok i powoli rozpinał zamek błyskawiczny z tyłu sukienki. Zadrżała i patrzyła na nas wściekłym wzrokiem. Uśmiechałem się do niej przez pończochę. Jurek chyba bawił się jej strachem. Mieliśmy mało czasu. Kiedy Jurek zsunął sukienkę z ramion, przycisnął kobietę do kanapy i rozpiął kajdanki. On trzymał jedną, ja drugą rękę. Sprawnie zdjęliśmy sukienkę z rąk, potem stanik w szerokie biało-niebieskie prążki i założyliśmy kajdanki, ale tym razem z dłuższym łańcuchem. Mogła znacznie swobodniej poruszać rękoma. Nie próbowała szarpać się.

Jurek podniósł pończochę ponad usta i zaczął całować naszą „ofiarę”. Zrobiłem to samo. Kolega bawił się piersią, a ja chwyciłem drugą.  

*

Kolega posadził kobietę na kanapie, ściągnął z niej sukienkę i majteczki, miały taki sam wzór jak stanik, a potem szeroko rozstawił jej nogi. Opierała się palcami stóp o podłogę. Przygryzła wargę, kiedy patrzył w jej krocze. Klapki na wysokich szpilkach podkreślały smukłość jej nóg. Wyprostowała się i oparła dłonie o siedzisko kanapy. Świadomie prezentowała swoje wdzięki. W milczeniu i z lekkim uśmiechem czekała na dalszy ciąg.

Nachyliłem się i lizałem, podgryzałem jej sutek. Wiedziałem, że taka pieszczota sprawia jej dużą przyjemność. Pojękiwała, ale nadal patrzyła na mojego kolegę. W końcu nachylił się do jej krocza i zaczął pieścić ją językiem. Na efekt nie trzeba było zbyt długo czekać. Uśmiechnięta wyprostowała się, usztywniła, wypięła biust, potrząsnęła i odchyliła głowę. Zaczęła głośno oddychać. Chwyciła mnie za ramię, kolegę za głowę i mocno ściskała. Ręka Jurka powędrowała do góry. Chwycił pierś i macał ją. Robił to nawet brutalnie. Nie protestowała. Dla niej to była wręcz rozkosz. Teraz stękała. Szybciej i głośniej.  

Delikatnie wsunąłem język do jej ucha. Krzyknęła! Jurek cofnął się i wyprostował. Oparłem się o kanapę i bawiłem lokiem blondynki. Kobieta jeszcze przez chwilę głośno oddychała. Powoli, powoli uspokajała się. Wreszcie podniosła głowę, otworzyła oczy, spojrzała na nas i bezwstydnie uśmiechnęła się. Zaliczyła szczytowanie.

Jurek wstał, pospiesznie rozebrał się. Jego penis sterczał na wysokości jej twarzy. Chwyciła go i delikatnie pociągnęła. Poczuła śluz na dłoni. Mężczyzna był już podniecony. Ukląkł między jej nogami, jeszcze bardziej rozchylił jej nogi i płynnie wszedł w nią.

– Oooch! – krzyknęła. Chyba sama była zaskoczona siłą doznań, jakich właśnie doświadczała. Kiedy zapomniała o strachu, pełniej przeżywała przyjemność płynącą z seksu.

Jurek chwycił jej kolana i parokrotnie ruszył biodrami, dodatkowo ciągnąc ją za kolana. Wywołał jej stękanie i nagle wycofał się. Nic nie rozumiejąc, patrzyła na niego podniecona. Szybko oddychała. Chwycił i podniósł jej lewą stopę w szpilce. Patrzył w jej oczy, kiedy całował, lizał i kąsał jej palce. Odchylona westchnęła głęboko i patrzyła jak pieści stopę. Napięła palce, przyjmując pieszczoty. Masowała łechtaczkę, delektując się czułościami mężczyzny. W końcu przymknęła oczy, a wtedy zdjął szpilkę i ustami starał się pieścić bok stopy, potem jej podeszwę. Potem spróbował zębami. Był bliski łaskotania podeszwy, ale kobieta onanizowała się tak mocno, że odchylił jej nogę i pokazał mi mokre wejście do pochwy. Już nie pocierała, raczej szarpała łechtaczkę i głośno stękała, lekko unosząc biodra. Jurek delikatnie muskał zagłębienie pod kolanem. Głową dał mi znak, więc chwyciłem jej nogę. Siedziała rozkraczona przed nami i ciężko dysząc, zajmowała się sobą. Jurek przytrzymał ją za udo i jednym ruchem wbił się do pochwy. Wykonał trzy, cztery energiczne ruchy, za każdym razem wchodząc głęboko, aż po nasadę członka. Zatrzymał się w niej. Kobieta przeciągle zawyła, zadrżała, wygięła tułów i napięta znieruchomiała. Szczytowała po raz drugi. Kolega odwrócił się do mnie, lekko rozłożył ręce i uśmiechnął się. Opuściłem jej nogę. Joanna po dłuższej chwili sapnęła, zwiotczała i z jękiem opadła na kanapę. Siedziała wulgarnie rozkraczona, zwiesiła głowę i ciężko oddychała.

Jurek wycofał penisa. Otworzyła oczy, podniosła głowę i patrzyła na niego z wyrzutem. Uśmiechnął się

– Chodź tutaj i zrewanżuj się za wrażenia. – Wstał, usiadł na kanapie, odchylił lewą nogę i przyciągnął ją za kark. Posłusznie przysunęła się. Wzięła penisa w dłoń i polizała. Spojrzała na niego. Uśmiechali się do siebie. Bardziej ona do niego, bo zza maski z pończochy jego oczy wyglądały martwo.

– No, obciągaj – ponaglił ją. Położyła się na prawym boku, głowę oparła na jego udzie i zaczęła ustami pieścić sterczącego penisa, masując go lewą ręką. Co jakiś czas omiatała językiem nagą żołądź jego członka i obserwowała reakcję mężczyzny. Po wędzidełku zsuwała język wzdłuż penisa aż do jego nasady. Najpierw lizała, a potem pochłaniała mosznę. Robiła to delikatnie, bo słyszałem pomrukiwanie Jurka. Trzymał ją za kark, głaskał włosy, próbował macać pierś.

*

Przyglądałem się obojgu i w końcu rozebrałem się. Joanna, skupiona na pieszczotach nieznajomego mężczyzny, który bawił się jej włosami, zapomniała o mnie. Stęknęła i drgnęła, kiedy poczuła mojego penisa wsuwającego się do pochwy. Klęczałem na kanapie i rytmicznie uderzałem biodrami. Podniosłem lewą nogę Joanny i położyłem na ramieniu. Miałem wygodniejszy dostęp do niej, więc wchodziłem głębiej. Wypchnęła z ust mosznę i ponownie zajęła się penisem kolegi. Nawet nie spojrzała w moim kierunku. Tylko uśmiechnąłem się. Już znałem jej fascynację penisem.

Uderzałem mocno i czasami dawałem klapsa. Joanna nie wypuszczała penisa z ust. Wręcz odwrotnie, po każdym klapsie na chwilę intensyfikowała pieszczoty. Słyszałem to w reakcjach kolegi. Wsadziłem dwa palce do odbytu. Nadal pieściła penisa, ale zaczęła mruczeć. Potem pojękiwała. Rżnąłem ją coraz energiczniej aż w końcu wyszedłem. Nie chciałem tryskać tak szybko. Odwróciła głowę, spojrzała na mnie nieprzytomnym wzrokiem. Puściła penisa, a potem na kolanach i dłoniach przesunęła się nad Jurkiem, który już wygodnie leżał. Sama wsadziła jego penisa do pochwy i zaczęła ujeżdżać. On położył dłonie pod głowę i patrzył na kochankę. Czasami wyjmował dłoń spod głowy i uderzał nią w kołyszące się piersi. Joanna reagowała krzykiem, jękiem albo stęknięciem i urywanym śmiechem. Kolejne razy w biust podniecały ją, więc ściskał i szarpał sutki. Spowodował tylko szybsze tempo „amazonki”.

*

Jurek dał mi znak ruchem głowy. Spojrzałem we wskazanym kierunku. Na stoliku leżała jego komórka. Skinąłem głową. Klęcząc, trzymał Joannę na boku i ruchał w pochwę. Podniósł jej nogę, założył na ramię i wchodził jeszcze głębiej. Kobieta miała zamknięte oczy i głośno pojękiwała. Momentami jęk przechodził w krzyk, więc wcisnęła twarz w poduszkę. Nie była w stanie hamować swoich reakcji.    

Film kręciłem dla Jurka. Właśnie płynnie wyszedł z pochwy i wpakował penisa do odbytu. Kobieta głośno krzyknęła i próbowała przekręcić się na kanapie, ale powstrzymał ją, ręką przyciskając ciało. Uległa.

Znowu zaczął rytmicznie ruchać. Cały czas klęczał na prawej nodze na kanapie, a lewą opierał na podłodze. Prostując ją, energicznie wbijał penisa. Z podniecenia nie mogła zamknąć ust. Teraz pochylił się i chwycił jej pierś. Były duże i jasne. Skóra na piersiach nie była opalona i kontrastowała z odcieniem reszty ciała. Ściskał pierś, a mimo to widział jej uśmiech. Lubiła mocne pieszczoty. Takie na granicy bólu. My przekraczaliśmy tę granicę, ale nie skarżyła się.

Trzymając komórkę w prawej ręce podszedłem do niej i uderzyłem członkiem w skroń. Jurek przejął telefon. Otworzyła oczy i musiała nieco zadrzeć głowę, żeby spojrzeć na mnie. IPhone był poza zasięgiem jej wzroku. Pewnie i tak niewiele była w stanie zapamiętać.

– Obciągaj – poleciłem.

Uśmiechnęła się i z wysiłkiem sięgnęła ustami do członka. Kolega spokojnie filmował seks oralny, a potem znowu penisa znikającego w jej odbycie. Teraz wykonywał wolniejsze, ale dłuższe ruchy. Czasami przyspieszał i wbijał członka z taką siłą, że i ja czułem jak przesuwa kobietę na kanapie. W końcu nie wytrzymała i wypluła mojego penisa. Jurek bardziej zaangażował się i odłożył iPhone’a. Już nie jęczała. Teraz rzęziła, próbując coś powiedzieć do kolegi.

– Proszę – wystękała w jego kierunku.

Nic więcej nie zrozumiałem. On nie zwracał na nią uwagi. Jej bełkot był tak niewyraźny, że w końcu zignorowaliśmy ją. Jurek ułożył się za nią „na łyżeczkę” i rytmicznie, mocno uderzał biodrami. Z podniecenia miotała się, rzucając głową na boki. Ślina wyciekała z ust na poduszkę. Podszedłem, przytrzymałem kobietę i wcisnąłem penisa do pochwy. Krzyknęła, gwałtownie uniosła się i padła jak kłoda. Spojrzeliśmy na siebie.

– Miała orgazm – zasugerował kolega.

– Rżniemy dalej – stwierdziłem.

Jurek tylko kiwnął głową. W końcu po to tutaj przyjechaliśmy. Prawą nogę przełożyłem nad ich ciałami i postawiłem na kanapie. Lewą stałem na podłodze. Byłem gwałtowny. Penisa wbijałem aż po jądra. A mimo to poczułem jak niecierpliwie dotykała palcami moszny. Teraz długi łańcuch pozwalał jej na większą swobodę. Tylko palcami? Spojrzałem w dół i uśmiechnąłem się do siebie. Jurek blokował jej drugą dłoń, ograniczając swobodę ruchów. Dłonią próbowała głaskać jego członek, kiedy wysuwał się z odbytu.

Już nie spieszył się. Żeby zwiększyć wrażenia, do odbytu zaczął wciskać, obok penisa, palec. Chyba była zadowolona, bo znowu głośno i namiętnie jęczała.

*

Joanna obiecała być posłuszną, więc zdjęliśmy jej kajdanki. Teraz ja położyłem się na kanapie i kobieta dosiadła mnie. Wtedy podszedł Jurek, pogłaskał ją po plecach i zmusił, żeby położyła się na mnie. Kiedy wykonała polecenie, stanął na kanapie i wszedł w jej odbyt. Znieruchomiała i przygryzając dolną wargę, czekała aż ją wypełni. Ruchaliśmy kobietę w zgodnym rytmie, a ona stękała. Nie mogła unieść się. Tuliła się do mnie, więc włożyłem palce w usta i poleciłem lizać je.

Jurek pierwszy doszedł. Nagle dosłownie wyskoczył z niej. Stanął na wysokości głowy kobiety.

– Otwórz usta! – polecił nerwowo.

Od razu wepchnął penisa i wytrysnął. Zakrztusiła się. Oparła dłoń o jego biodro i próbowała odepchnąć się, ale nie pozwolił. Stanowczo trzymał za głowę i ramię. Czekał aż skończy go oblizywać i połknie spermę. Kiedy wysuwał oblizanego penisa, zostawił ślad spermy i śluzu na jej policzku. Chyba nie poczuła.

Wtedy ja już nie wytrzymałem. Zepchnąłem ze mnie „amazonkę” i stanąłem nad nią z penisem w ręku. Leżała na prawym boku i próbowała sięgnąć lewą ręką do członka. Nie zdążyła. Ugiąłem nogi w kolanach, a struga spermy spadła na jej włosy i twarz.

– Och, ty! – zaśmiała się, osłaniając twarz wierzchem dłoni.

Pochyliłem się i penisem zagarnąłem spermę z policzka, wpychając w jej usta. Nie protestowała. Z penisem w ustach pogodnie spojrzała na mnie. Czułem jak liże go, a dłonią głaszcze mosznę. Powoli wysuwała oblizanego penisa i na koniec przesuwała językiem po samej żołędzi. Robiła to coraz mocniej. Czasami uciskała zębami.

– Dość! Kończymy zabawę, a nie kontynuujemy – energicznym ruchem bioder wycofałem penisa z jej dłoni. Chwyciłem jej włosy i nimi wytarłem penisa. Nie protestowała. Uważnie spojrzałem na nią. – Ale jeszcze masz ochotę?

– Nooo – uśmiechnęła się.

– To trzeba będzie kiedyś przyjść we trzech albo umawiać się częściej – pokiwałem głową.

*

Jurek już pożegnał się i zniknął. Ubrałem koszulę i zacząłem zakładać buty.

– Co próbowałaś nam powiedzieć?

– Prosiłam, żebyście zwolnili, bo byłam bliska utraty przytomności. Skończyło się na mocny orgazmie. I kilku takich małych – uśmiechnęła się.

Sperma z mojego wytrysku jeszcze drobnymi kroplami spływała z jej twarzy. Wystawiła język i zlizała to, co poczuła w kąciku ust. Nadal miała czerwoną szminkę na wargach.

*

W ponętnej pozie, jak „Maja naga”, ale znacznie efektowniejsza, leżała na kanapie i wycierała spermę. Spojrzała na mnie:

– No, uciekaj, bo niedługo wróci mój mąż.

– Jasne, że twój. Ja nie mam męża.

– Miałeś być sam! – wciąż była niezadowolona, że jej nie uprzedziłem.

– A to jest jakiś problem? Zapłacisz dwóm – lekko wzruszyłem ramionami, pamiętając nasze ustalenia. – „Liczą się tylko wrażenia” – z uśmiechem zacytowałem jej słowa.

– Tak, naturalnie – uśmiechnęła się. – Nie chodzi mi o pieniądze – trochę zmieszała się, kiedy wspomniała o wynagrodzeniu.

Zawsze krępowało ją, że młodym chłopakom musi płacić za seks. Mąż gwarantował jej życie na wysokim poziomie i… I w zasadzie to wszystko. Był starszy od niej, pochłonięty sprawami swojej firmy i już nie miał sił na nic więcej. Oddalili się od siebie. A przy jej potrzebach, wolała i młodszych, i bardziej dyspozycyjnych. Mąż, gwarantując żonie dostatnie życie, zarazem odsunął ją od codziennych problemów. Sprzątaniem, prasowaniem i gotowaniem zajmowała się wynajęta osoba. Dlatego mogła skupić się na sobie. Wolała wybierać i płacić chłopakom, bo wówczas miała, oprócz intensywnego seksu, gwarancję niespodzianek, które bardzo ubarwiały jej monotonne, pozbawione trosk, życie.

– Ale mogliście mnie uprzedzić – wydęła wargi jak rozkapryszone dziecko. Powoli pokiwała głową. – Porozmawiam sobie z Danielem – obietnica zabrzmiała jak groźba. – Przecież mogłam dostać zawału!

Uśmiechnąłem się lekko i pokręciłem głową:  

– Ale wtedy niespodzianka nie byłaby aż tak duża – patrzyłem pogodnie. – Nasze wynagrodzenie? – pytając, nieznacznie nachyliłem się w jej kierunku.

– Już, już! – pospiesznie sięgała po torebkę.

– Masz ochotę na kolejną niespodziankę?

– Ojej, przecież wiesz… – jej głos zabrzmiał miękko.

– No, taak – znowu uśmiechnąłem się. – Ale chodzi mi o to, czy umawiamy się teraz, czy dopiero zadzwonisz do mnie? Bo chyba już nie będziesz dzwonić do niego?

– Dobrze. Darujmy sobie kontakt z Danielem. Już znamy się i możemy spotykać bez jego pośrednictwa – pokiwała głową. Spojrzała na mnie. – Czekam na twoją wizytę. Ale tym razem bądź sam. Dzisiaj przestraszyłeś mnie nie na żarty! Byłam wręcz przerażona! – złożyła dłonie jak do modlitwy, podkreślając tym gestem wagę swoich słów.

Bacznie słuchałem jej. Przynajmniej tak miałem wyglądać. Nareszcie mogła wyżalić się i porozmawiać z jakimś mężczyzną. Za to też płaciła.

– Pół biedy twój kolega. Ale nawet ciebie nie poznałam! Byłeś jakoś inaczej ubrany. I jeszcze te maski... – zniesmaczona pokręciła głową i westchnęła. – Nigdy tak się nie bałam!  

Siadłem przy niej.  Pokiwałem głową ze zrozumieniem. Udawałem, że uważnie słucham. Zawsze po seksie stawała się strasznie gadatliwa.

– Niech narzeka. Odreaguje i uspokoi się. Klient nasz pan – pomyślałem złośliwie. Zastanawiałem się nad dogodnym terminem, poklepałem po kolanach, a głośno powiedziałem:  

– Ale przecież tak lubisz. Pamiętam o twoich preferencjach. Mówiłaś o seksie z więcej niż jednym mężczyzną albo o seksie grupowym.  

– Tak, ale nie aż z takiego zaskoczenia! – klasnęła dłońmi o uda. Spojrzała na mnie – I pamiętaj: mój mąż we wtorki i czwartki wraca około godziny 21.

– Pamiętam. Twój mąż – przypomniałem jak automat i uśmiechnąłem się.

– Słuchaj – zawahała się. – Twój kolega chyba nie jest z agencji, bo wiesz…

– Nie, no skąd! To mój znajomy. Dyskretny. I na pewno zdrowy. Pamiętam warunki naszej umowy. Nie musisz martwić się. Mnie też zależy na zdrowiu. Zresztą, nie mam kontaktów w żadnej agencji – rozumiałem jej obiekcje, ale mimo wszystko byłem zirytowany. Przy każdym spotkaniu wracała do naszych ustaleń, jakbym to ja miał sklerozę. – Już o tym rozmawialiśmy. Kilka razy…

Bez słowa podała mi banknoty i odłożyła torebkę.

Przeliczyłem i podziękowałem.

– Twoja koleżanka jest zainteresowana? – przypomniałem jej.

– Yyyy, tak, naturalnie. Jednak na razie jej mąż nie ma stałych godzin pracy, więc…

– Więc powiedz koleżance, że są jeszcze hotele – wszedłem jej w słowo. – Albo najlepiej umów mnie z nią i wszystko sobie omówimy. – Uśmiechnąłem się i podałem jej rękę. – Chyba, że chcesz mnie na wyłączność. Naprawdę świetnie wyglądasz. Do następnego razu. Cześć.

Z uśmiechem skinęła mi głową. Ucieszyła się z komplementu. Ale tym razem nie kłamałem. Jeszcze widziałem ją, w pewnej odległości za mną, jak naga i na palcach podbiega do drzwi, żeby je zamknąć. Wyglądała tak atrakcyjnie, że nie musiała płacić za seks. Skoro jednak chodziło o gwarancję dyskrecji i specyficzne życzenia, to warto było korzystać z internetowych ofert. Po weryfikacji.

Praca pracą, ale jeżeli istniała taka możliwość zarobienia dodatkowych pieniędzy, to chętnie z niej korzystałem. I z przyjemnością. Ale też po weryfikacji, bo niektóre oferty albo wymagania pań tak rozmijały się z rzeczywistością, że sam rezygnowałem.

Taksówkę zamówiłem dwie uliczki dalej i ruszyłem wolnym krokiem pod podany numer. Dzielnic willowych nie należy utożsamiać z gwarancją dyskrecji…

*

– A teraz szybka kąpiel i sprzątanie. Zanim wróci mąż – na palcach pobiegła do łazienki. Nie lubiła chłodu kafli. Leżała w wannie w ciepłej wodzie. Nadal była podekscytowana niedawnymi wydarzeniami i podniecona. Te młode, umięśnione ciała… Uśmiech nie schodził z jej ust. Właśnie umyła twarz i włosy ze spermy. Oparła się wygodnie, włączyła muzykę i bawiła pianą. Wynurzyła z piany i podziwiała swoją zadbaną nogę. Na paznokciach stopy błyszczał jasnoniebieski lakier. Pod kolor dzisiejszej sukienki. Przypomniały się pieszczoty stopy. Zadrżała.

– Trzeba zastanowić się nad Markiem. Jeżeli na wyłączność, to byłoby drożej. A może wypożyczać go jakiejś koleżance? Mirka chciała nawiązać z nim kontakt. Przecież sama nalegała – delikatnie głaskała piersi, głośno rozważając różne pomysły.

– Skoro mąż myśli o firmie, to ja muszę zatroszczyć się o swoje potrzeby. To tylko kilka tysięcy miesięcznie – tłumaczyła sobie podjętą decyzję. Opuściła nogę i mimowolnie dotknęła łechtaczki. Przymknęła oczy i uśmiechała się.

– A, niech będzie drożej. Ale za to częściej… Najwyżej Mirka dołączy do nas – wspomnienie przyjaciółki przywołało uśmiech na jej twarz. – Chętnie ją zobaczę z tymi chłopakami.

Wiedziała, że tamta zachowa dyskrecję, chociażby ze względu na męża. Ona na jej tle wypadnie jeszcze korzystniej. Zadrżała na myśl o czekających ją przyjemnościach.

– A jak się znudzi, to poszukam innego.

K O N I E C 




Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!





Informacje o Autorze

Tomnick

Komentarze


Brak komentarzy! Bądź pierwszy:

Twój komentarz






Najczęsciej czytane we wszystkich kategoriach


Opowiadania na e-mail

Wpisz swój adres e-mail:

Wprowadź swój adres email i potwierdź aby otrzymywać informacje o nowo opublikowanych opowiadaniach


sexforum.pl