Kategorie opowiadań


Strony


Forum erotyczne





Dwor elfow #2

Żółć napływała jej do ust, zostawiając w nich nieprzyjemny posmak. Niewątpliwie zwymiotowałaby, gdyby nie fakt, że od przeszło trzech dni niczego nie jadła. Czuła się brudna i w jakimś stopniu winna. Mogła w końcu uratować te biedne dziewczyny. Musiała jednak być tu razem z nimi, patrzeć na to jak są wykorzystywane. Czuła się bezradna, niby jaskółka, której ucięto skrzydła.

-Zacząłeś szkolenie?- Król spojrzał ku niej z cieniem kpiącego uśmieszku, błąkającego się w kąciku wąskich ust.

-Jeszcze nie. Dziś na uczcie uświadomię ją o wszystkim- odparł książę, mocno szarpiąc za srebrny łańcuszek.

Spojrzał ku niej z wyższością, dłonią sięgając do policzka. Wyszarpnęła się, ale poczuła jak wisior naciska na jej tchawicę. Nie mogła wręcz oddychać, więc odpuściła, opadając na ziemię. Dyszała ciężko, przez co jej piersi unosiły się szybko, ukazując się obu elfom w jak najlepszym świetle.

-Cóż na mnie czas. Kazałeś mi w końcu wykonać dla siebie eliksiry- stwierdził dość chłodno Seweryn, ale w odpowiedzi dostał jedynie zadowolony, nieco tajemniczy uśmieszek.

-Pamiętaj żeby oddać ją w ręce dam dworu- usłyszeli jeszcze, nim zniknęli za mosiężnymi, ciężkimi drzwiami.

***

-Nic nie jadłaś, więc poprosiłem panią Smaith, żeby zrobiła ci coś do jedzenia.

Zamarła, jednocześnie czując jak ślinka napływa do jej ust, bo nos nęcił wspaniały zapach. Tak dawno niczego nie jadła, że przełknęła by teraz wszystko, nawet spleśniały chleb.

-Ona tu jest?- zapytała, zagłuszając dość głośne burczenie brzucha, spragnionego jedzenia.

Skinęła z wdzięcznością, kiedy otrzymała talerz z wspaniale wyglądającym, tłustym mięsem, w aromatycznym, gęstym sosie, dwie pajdy, chrupiącego chleba i kielich słodkiego, ale nieco cierpkiego wina do popicia. Rzuciła się na wszystko, jedząc z niezwykłą zachłannością. Zaskoczony Seweryn otworzył szeroko oczy, a potem zaczął powoli pojmować całą sytuację.

-Ile dni nie jadłaś?- spytał, marszcząc brwi.

-Trzy- odparła, przełykając zbyt wielki kawałek mięsa, bo w jej oczach zalśniły łzy.

Książę zamrugał z niedowierzaniem, a potem drążącym z wściekłości głosem spytał:

-Gdy byłaś pojmana przez ludzi mego brata? Skinęła głową i o mało nie podskoczyła, gdy uderzył pięścią w kolumnę łoża. -Takie zachowanie kiedyś ich zgubi, szczególnie mojego brata- wycedził przez zaciśnięte zęby.

-Jeśli jesteśmy już przy tym temacie- zaczęła powoli, nie chcąc go jeszcze bardziej denerwować.-Czemu masz mnie zaprowadzić do dam dworu?- spytała, przekrzywiając nieco głowe i marszcząc nos.

-Wieczorami zwykle zbiera się większa część pałacu, w tym elfy z ich niewolnicami. Te, których właściciele są oficerami czy mówcami, albo uczonymi będę myte, ubierane i czesane przez damy dworu i służki, wedle upodobań ich panów. Jestem księciem, więc zapewne tobą zajmą się najlepiej. 

Skinęła głową, choć miała wrażenie, że całe jedzenie jakie przełknęła zmieniło się w ogromne bryłki lodu, zalegające w jej żołądku. Przenikliwie zimno objęło gęstym, lepiącym całunem całe jej ciało.

-Spokojnie, pamiętasz chyba co ci mówiłem?

-Że wdzięki twojej niewolnicy mogłyby oglądać tylko twoje oczy- wydukała, czerwieniejąc jak dojrzała wiśnia.

***

-Cóż jej robią, że tak długo to zajmuje- mruknął pod nosem, bez celu przerzucając kolejne kartki, starej księgi zaklęć.

Marszczył brwi, nie mogąc się skupić na słowach, które skakały przez jego zmęczonymi oczami, to tańcząc walca, to hopkę galopkę. W końcu jednak, pod eskortą dwóch dam dworu, w drzwiach pojawiła się Vivien. Miała gładką, opaloną skórę, lśniącą w blasku ciepłych refleksów ognia. Elfie kobiety były blade i robiły wszystko, byle by nie musnęło ich światło słoneczne, ale dla Seweryna wyglądały przez to na chore, a także kruche. 

-Doprawdy, takiego upokorzenia nigdy nie zaznałam- przyznała, drżąc na samo wspomnienie, zresztą i teraz zasłaniała się rękami. 

Nie była całkiem naga, ale jedynie słodka, niewinna, śnieżna biel, pięknej koronki oplatała jej ciało. Skrywała pełne, cudne piersi, przesuwała się na wcięcie w talii i krągłe biodra, mocno rysujące się pod delikatnym materiałem. Podał jej płaszcz, ze wstydem uświadamiając sobie, jak łakomie spoglądał na jej wszelkie wdzięki. Chłonął pożądliwym, ciemniejącym spojrzeniem każdy cal jędrnej, opalonej skóry, muśniętej złotem światła. Spojrzał ku jej twarzy. Burza jasnych loczków została częściowo spięta z tyłu, udekorowana malutki perełkami i białymi kwiatuszkami, częściowo ginącymi w plątaninie. 

-Dziękuje- mruknęła, spuszczając wzrok, ze wstydem, rumieniąc się niby wiśnia. 

Zdawała mu się teraz tak wspaniale kusząca: z różanymi policzkami, dużymi, iskrzącymi oczami i kuszącymi, jasnymi usteczkami, których smak tak niezwykle go ciekawił, bardziej niż nowe zaklęcia. Niewinna, tak wspaniale słodka i piękna. Wystarczyłoby tylko odkryć poły płaszcz, zdjąć delikatną koronkę i... Odrzucił tą myśl, zamiast tego zapinając na jej delikatnej szyi wisior z łańcuszkiem.

-Musimy, pójść na salę- wyjaśnił, a kobieta skinęła głową, zrzucając płaszcz i odkładając go na łóżko. 

Przeszli na ucztę i Seweryn musiał naprawdę cię postarać, żeby nie przygarnąć do siebie Vivien, która była wściekła i przerażona zarazem. Wierzyła w piekło i wiedziała, że teraz właśnie do niego trafiła. Czuła się brudna, jakby lepiący mrok tej sali, zakrył całe jej ciało. Jedna z dziewczyn szamotała się, próbując złapać powietrze, z penisem elfa w gardle. Mężczyzna nie pozwalał jej oddychać, ściskając nos niewiasty i śmiejąc z jej bezradności. Kiedy w końcu ją puścił, ta od razu zaczęła szybko dyszeć, a jej drobne, nastoletnie piersi, z różanymi sutkami, unosiły się spazmatycznie. Krztusiła się spermą i wypluwała ją na podłogę, jednocześnie płacząc. Miała zostać uderzona w twarz, ale Viven pchana jakimś dziwnym instynktem rzuciła się przed nią. Nieznośny ból policzka nie miał dla niej żadnego znaczenia, rzuciła się ku dziewczynie przytulając ją mocno. 

-Flora, już wszystko dobrze. Jestem tu, jestem, Flora- szeptała gorączkowo, rozpoznając w niewieście swoją przyjaciółkę. 

Blondynka przylgnęła do niej, łkając i drżąc w spazamach płaczu i przerażenia.

-Uderzyłeś moją niewolnicę- spojrzał ku księciu, który zdawał się niby posąg, lodowa rzeźba.

-Przepraszam panie, ale to ta su...- Sekunda, tyle to trwało, nim żołnierz został przygnieciony do kamiennej posadzki. 

Seweryn ruszył zaledwie dłonią, używając magii, a elf nawet nie mógł tego uniknąć. 

-Nie ważne, ale mojej niewolnicy nie może dotykać nikt poza mną. Szczególnie, kiedy chce zniszczyć jej śliczną buźkę. -Butem przycisnął jego głowę do ziemi.-Nie chcę żeby miała obitą twarz, więc jeśli jeszcze raz coś takiego się stanie to skończysz dużo gorzej, zrozumiałeś?

-Tak panie.

Seweryn uśmiechnął się, ale potem odwrócił do niej z wrogim spojrzeniem. Wiedziała, że musiał ją ukarać, wiedziała, że tego nie chce, wiedziała, że najpewniej postara się być delikatny, ale bała się. Zimny całun przerażenia objął jej ciało. 

-A ty.-Szarpnął za łańcuszek, przyciągając ją do siebie.-Zasłużyłaś na karę- wysyczał, wbijając palce w jej policzki.

Przełknęła ślinę, próbując się wyrwać. Poczuła uderzenie w pośladek, nie było mocne, ale udała krzyk bólu.

-Zrobisz jeszcze kiedyś coś takiego?- Spytał ciągnąc za łańcuszek.

-Nie!- Zapłakała, udając że kara naprawdę ją boli. 

Naprawdę cierpiała tylko jej duma i honor.

***

-Nic ci nie jest? Byłem delikatny jak tylko mogłem-wyjaśnił Seweryn, spoglądając ku niej pytająco.

Choć nie chciał tego przyznać to pożądanie wręcz rozrywało go od środka. Vivien miało zgrabny, zaokrąglony tyłeczek, a świadomość, że w tamtej chwili był jej panem podniecała go to tego stopnia, że miał ogromny problem z erekcję, która napierała na jego bieliznę. Po skończeniu kary jedyne o czym marzył było odsunięcie delikatnej koronki i wejście w jej wilgotne, ciasne wejście. 

-Z moją godnością jest źle- stwierdziła sucho, mrużąc oczy.

-Czyli jesteś zła- podsumował, przewracając oczami. 

-Bo czuję się jak małe dziecko, ukarane przez rodziców- burknęła, mocniej opatulając się płaszczem.-Zresztą nadal mnie boli- rzuciła, posyłając w jego kierunku mordercze spojrzenie. 

-Na pocieszenie powiem ci, że świetnie grałaś. Myślałem, że obdzierają cię ze skóry, a nikt niczego nie podejrzewa.

-Wyglądasz jakby ci się to podobało- założyła ręce na piersiach, choć było jej niebywale dziwnie.

Czuła silne gorąco, jej kobiecość pulsowała, a koronka stała się wilgotna, przez to piekielne podniecenie, które wzięło się nie wiadomo skąd.

 

 




Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!





Informacje o Autorze

Alicja Gramola

Komentarze


Brak komentarzy! Bądź pierwszy:

Twój komentarz






Najczęsciej czytane we wszystkich kategoriach


Opowiadania na e-mail

Wpisz swój adres e-mail:

Wprowadź swój adres email i potwierdź aby otrzymywać informacje o nowo opublikowanych opowiadaniach


sexforum.pl