Kategorie opowiadań


Strony


Forum erotyczne





Moja rodzina czesc 8.

Obudziłem się po kilku godzinach. Spojrzałem na zegarek stojący obok telewizora. Dopiero szósta, pomyślałem. Delikatnie zabrałem ze swojego ciała rękę Kasi, która zamruczała i odwróciła się w drugą stronę. Przełożyłem nad nią nogę, stawiając ją na ziemi i w trakcie schodzenia z łóżka, pocałowałem siostrę w czoło. Udałem się do łazienki, by skorzystać z toalety i wróciłem z powrotem do wyrka. Kolejny raz przeszedłem nad Kasią, kładąc się za nią na boku. Przysunąłem się blisko, by przylgnąć całym sobą do jej ciała i umieściłem na wpół stojącego członka między jej pośladkami. Kilka sekund później ponownie zasnąłem. Gdy kolejny raz otworzyłem oczy, dochodziła godzina ósma. Przewróciłem się na plecy i zauważyłem, że w łóżku nie ma Weroniki. Wstałem powoli, by nie zbudzić Kasi i poszedłem jej poszukać. Przeszedłem koło łazienki, ale w środku nie paliło się światło. Zajrzałem do pokoju i tam też było pusto. Została kuchnia. Udałem się więc do niej i ujrzałem stojącą przy stole dziewczynę. Miała na sobie koszulkę, którą wczoraj nosiłem i muszę przyznać, że strasznie mi się ten widok spodobał, na co mój organizm zareagował natychmiastową erekcją. Zakradłem się i złapałem ją za biodra.

- Dzień dobry piękna - powiedziałem szeptem. Ona aż podskoczyła. Spojrzała do tyłu i odpowiedziała 

- Ale mnie wystraszyłeś - korzystając z okazji pocałowałem ją w policzek.

- Wyglądasz seksownie w tej koszulce

- Tak myślisz? 

- Jakby to powiedzieć, ja to czuję - mówiąc to przycisnąłem członka do jej pośladków

- Mmmm, a wiesz że nie mam na sobie bielizny - prowokowała.

- Zobaczmy - położyłem jedną rękę na jej piersi, czując przez materiał koszulki, jak jej małe sutki twardnieją. Druga zawitała na jej szparce. Włożyłem palec wskazujący między jej fałdki i poruszałem nim szybko. Weronika stanęła szerzej, by ułatwić mi zadanie. 

- Och, Krzysiek - wymruczała. Odchyliła głowę do tyłu, opierając ją o mój bark. Mając dostęp do jej szyi, pocałowałem jej w kilku miejscach.

- Ale dobrze - wyszeptała. Jej oddech stał się głębszy, mocno unosząc piersi do góry przy każdym wdechu. Na chwilę zabrałem rękę z jej cycuszków, złapałem za członka i umieściłem pod jej kroczem, a ona natychmiast złączyła nogi. Tym razem obie dłonie zawitały na jej półkulach, tym razem jednak, wsunąłem ręce pod koszulkę unosząc ją przy okazji. Złapałem za jeden z sutków, naciągając go delikatnie.  W tym samym czasie penisem ocierałem się o jej muszelkę, a przy każdym pchnięciu, można było dostrzec jego główkę wychodzącą z pomiędzy jej ud. W ten sposób wywołałem u swojej kochanki ciche jęki. Weronika przez cały ten czas, przyciskała moją dłoń do swojej piersi. Drugą rękę, miała uniesioną do góry, zgiętą w łokciu, by móc mierzwić mi fryzurę.

- Przyjemnie Ci? - zapytałem, odrywając się na chwilę od jej szyi

- Oj tak - wymruczała. 

- Cieszę się, że mogę dać Ci trochę radości 

- Mmmm i to ile - po tych słowach przejechałem językiem tuż pod jej żuchwą od ucha, aż po brodę. Weronika wypuściła powietrze z płuc, a z jej ust słychać było przeciągłe "oooooo" 

- Lubię jak tak mruczysz i pojękujesz 

- Lubisz się też droczyć - cichutko wyjęczała słowa, jedno po drugim

- A to źle? - dopytałem i kolejny raz przejechałem językiem tuż pod jej żuchwą.

- Nieeeee wiem - zareagowała tak samo jak wcześniej - ale strasznie mnie to nakręca 

- Uuuu, a do czego Cię to nakręca - ciągnąłem tą rozmowę, bawiąc się i pieszcząc jej ciało

- Na Ciebie, chcę Cię poczuć w sobie więc proszę wejdź we mnie 

- No nie wiem, powiedz jak bardzo tego pragniesz - wycofałem się lekko i naparłem delikatnie, by włożyć czubek główki mojego przyjaciela do jej pochwy, po czym wyszedłem. Trzymałem go jednak w takiej pozycji, bym od razu mógł się w nią wbić. Moje palce dalej pieścił jej piersi, a ona kręciła tyłeczkiem, chcąc sama się nabić. Jednak z każdym ruchem jej bioder do tyłu, ja robiłem to samo, utrzymując swojego członka ciągle przy wejściu do jej szparki.

- Baaaardzo - jęknęła gdy poczuła jak ponownie wkładam delikatnie mojego przyjaciela

- Błagam, włóż go do końca

- Dobrze, ale obiecaj, że będziesz cichutko dobrze? 

- Tak tak tak, ale zrób to już - wszedłem w nią do końca

- Ooooo - wyrwało się jej na wydechu. Było to niczym szept, widocznie chciała mi sprawić przyjemność, spełniając jednocześnie obietnicę. Posuwałem ją powoli, a ona nie mogąc krzyczeć, cichutko stękała. Moje obie dłonie zaciskały się na jej piersiach, masując je, zabawiając się jej sutkami, które tak bardzo lubiłem drażnić. Minuta po minucie dawaliśmy naszym ciałom niezłą rozkosz, aż nachyliła się do przodu, opierając ręce na stole. Dzięki temu mogłem w nią wejść głębiej, czego widocznie pragnęła. Oddychała szybko, stękając, mrucząc, pojękując. Każdy jednak dźwięk wydobywający się z jej ust był cichutki, tak jak ją prosiłem. 

- Jeszcze, jeszcze - mamrotała pod nosem. Obniżyła się jeszcze bardziej, opierając się na łokciach. Jedną z nich odsunęła znajdujące się przed sobą jedzenie i nóż, uważając by nic nie spadło ze stołu. Po tym opadła wręcz na stół, a jej piersi rozpłaszczyły się na drewnie. Czułem, że powoli dochodzę, ale pragnąłem, by ona doszła pierwsza. Kucnąłem więc za nią, i językiem pieściłem jej łechtaczkę. Lizałem ją szybko, wiedziałem, że czas delikatnych pieszczot minął już podczas tego stosunku. Szalałem więc językiem. Lizałem ją tak przez jakiś czas, czując, że daje jej tym taką samą jak nie większą przyjemność, od samej penetracji.

- O kurwa, jak Ty tooo... - nie dokończyła, lub ja nie usłyszałem reszty. Jęknęła przez zaciśnięte zęby. Jej nogi lekko drżały, a ja miałem nadzieję, że oznacza to bliski orgazm. 

- Wejdź we mnie i rżnij - powiedziała wręcz rozkazującym tonem. - Chcę czuć Cię w sobie jak dojdę - Wstałem więc w mgnieniu oka i wbiłem się w nią brutalnie. Pomagając sobie rękoma posuwałem ją w strasznym tempie. Oddychałem coraz szybciej z wysiłku, ale i z przyjemności, którą dawaliśmy sobie nawzajem. Przeciągłe "o" można było usłyszeć wraz z każdym jej wdechem i wydechem

- Mocniej, błagam, mocniej - wyjękiwała. Wbijałem się w nią więc maksymalnie.- Dochodzę - wyjęczała Weronika, przez zaciśnięte zęby, co skutecznie stłumiło jej jęk. Usłyszawszy to, przyspieszyłem na maksimum. Po kilku sekundach dziewczynę przeszedł skurcz, wstrząsając jej ciałem. Zwolniłem, a po dwóch kolejnych pchnięciach zamarłem. Przeżywała strasznie te orgazmy. Nie jestem ekspertem, ale myślałem, że takie coś to tylko na filmach można zobaczyć. Miałem jednak przed sobą żywy dowód, na to, że się myliłem. Dziewczyna przeżywała kolejne skurcze, dochodząc do siebie powoli i chichotała pod nosem. 

- O kurwa - to były jej pierwsze słowa. Ciągle oddychała głęboko, ale podniosła się i obróciła, siadając na stole. Usiadła tuż na jego krawędzi, w taki sposób, że jak się do niej przysunąłem, to mój członek wbiłby się w nią ponownie, gdyby nie stał jak wariat. Objąłem ją i przytuliłem. Weronika zrobiła to samo, opierając głowę na moim barku. 

- Dziwne to - odezwała się - mieć takie problemy, by dojść z chłopakiem, który miał czas by się nauczyć mojego ciała i jak ono reaguje, a z drugiej strony, dochodzić tak łatwo z facetem którego niedawno poznałam. - stwierdziła.

- Może bardziej do siebie pasujemy - odezwałem się po przemyśleniu jej słów -fizycznie - dodałem szybko.

- Może i tak jest - uśmiechnęła się, ale Ty nie doszedłeś.

- Było blisko, ale nie, nie doszedłem - na te słowa zeskoczyła ze stołu, złapała mnie za barki i odwróciła tak, bym oparł się o stół. Uklękła następnie przede mną i od razu zabrała się za pieszczenie mojego członka. Wyciągnęła język i położyła na nim główkę mojego członka, a posuwistymi ruchami ręki doprowadziła mnie momentalnie do orgazmu. Na moje słowa, że zaraz dojdę, włożyła go sobie do ust. Naciągnęła go maksymalnie i czekała, aż przestanę strzelać w jej ustach, a gdy już się uspokoiłem, przełknęła wszystko i wstała.

- No nic, to teraz mogę wrócić do zajęcia sprzed Twojego przyjścia. - zaśmiałem się na jej słowa i zapytałem.

- A co dokładnie robiłaś?

- Obudziłam się i nie mogłam już zasnąć, to postanowiłam się rozgościć i zrobić nam kanapki.

- Hmm, ciekawie, teraz nie wiem, czy Ci pomóc, czy stanąć pod drzwiami i obserwować Cię przy pracy. 

- Zboczuch - zachichotała i pocałowała mnie.

- Dobra, biorę się za herbatę, a za chwilę pomogę Ci z kanapkami. Chyba, że wolisz coś innego do picia

- Może być herbata - odpowiedziała, po czym zabraliśmy się do pracy. Smarując chleb margaryną, Weronika nabrała jej trochę na palec i podbiegła do mnie. Przejechała palcem od czubka nosa, aż po usta gdzie oblizałem jej paluszek. Następnie ona przyłożyła wargi mi do nosa i wyciągając lekko język polizała go. Sekundę później całowaliśmy się. Minęła nam w ten sposób minuta, po czym Weronika odsunęła się i zachichotała. Wracając do stołu bujała seksownie biodrami. Dokończyliśmy wspólnie śniadanie, ustalając, że możemy skoczyć później na jakąś przejażdżkę rowerami, po czym weszliśmy z kanapkami i herbatą do salonu. Dziewczyna odłożyła kubki z herbatą na stolik i usiadła na fotelu. Ja również odstawiłem swój kubek i kanapki, po czym położyłem się obok siostry.

- Kasiu - szeptałem jej do ucha - pobudka.

- Mmm, jeszcze chwilkę - wymruczała pod nosem i odwróciła się do mnie tyłem

- Mamy śniadanko. No już wstajemy. - podniosłem się na łokciu i pocałowałem w policzek. Kasia napięła mięśnie przeciągając się

- Która jest godzina?

- Prawie dziewiąta siostrzyczko. 

- A wy już mnie budzicie, co z was za ludzie

- Tobie najbliżsi - wtrąciła Weronika - po czym wstała i wskoczyła na wyrko obalając śpiocha na plecy. Usiadła jej na brzuchu i złapała twarz w dłonie, całując namiętnie w usta, po czym siostra otworzyła oczy. 

- Wstawaj śpiochu, to skoczymy sobie na rowerki po śniadaniu. - kontynuowała Weronika

- Tak z rana?

- Zanim się ogarniemy, trochę czasu minie - wtrąciłem się

- No dobra, tylko zejdź ze mnie grubasie - zachichotała

- O Ty małpo - oddała jej Wera, po czym złapała za jej boki łaskocząc siostrę. Ta wiła się pod przyjaciółką śmiejąc się i błagając o zakończenie katuszy. Ja odsunąłem się trochę i leżąc na boku, oglądałem walkę.

- Przeproś - zażądała Weronika 

- Nigdy - wykrzyczała wręcz Kasia, ale nie nie mogła się wyrwać. Patrzyłem na nie, a mój członek nabrzmiał połowicznie.

- Dobra, przepraszam, przeprasza - zawołała po jakimś czasie.

- Tylko niech mi się to nie powtórzy - skwitowała i zeszła z Kasi. Usiedliśmy w końcu do śniadania.W trakcie ustaliliśmy gdzie jedziemy, zadzwoniliśmy do matuli, dopytać o której wracają i poinformowaliśmy, że mogą nas nie zastać. Po zjedzeniu, Kasia ogarnęła naczynia, ja pościele, a Weronika poszła do łazienki. Zmienialiśmy się, tak by jak najmniej czasu zajęło nam przygotowanie się do wyjazdu. Dziewczyny przygotowały kanapki, ja wyniosłem śmieci i tak dzieląc się obowiązkami, aż do samego końca, byliśmy gotowi po półtorej godziny. Weronika dostała rower Kasi, ta natomiast jechała na rowerze mamy.  Pojechaliśmy tą samą trasą, którą zrobiłem już wcześniej z siostrą. Miło było spędzić czas na świeżym powietrzu. Zatrzymaliśmy się pod tym samym drzewem, przy którym zasadniczo cała ta historia z siostrą się zaczęła. Wyciągnęliśmy, zabrany z domu koc i rozłożyliśmy go tak, by z drogi nie było nas widać. 

- Łoooo, ale tu fajnie - powiedziała Weronika kładąc się na plecach, rozkładając szeroko ręce.

- Nooo - zawtórowała Kasia, siadając po turecku i spoglądając na koleżankę. Ja zająłem miejsce po drugiej stronie leżącej szatynki. 

- Co wy nie kładziecie się? 

- No wiesz, tak się rozłożyłaś, że ciężko znaleźć miejsce - stwierdziła siostra

- Wczoraj jakoś moja bliskość Ci nie przeszkadzała - odpowiedziała jej szczerząc się. Kasia niczym kobra, w mgnieniu oka zmieniła pozycję, siadając na brzuchu koleżanki. Wyciągnęła ręce umieszczając ją pod pachami Weroniki, a ta jedynie zdążyła przycisnąć jej dłonie. 

- Nie, błagam nie łaskocz

- Hmm, może tylko troszkę - powiedziała i zgięła lekko palce na co Weronika od razu zareagowała śmiechem. Ja z boku przyglądałem się im, nie mogąc po raz kolejny uwierzyć we własne szczęście, mogąc spędzać czas z dwoma pięknymi, a dodatkowo strasznie napalonymi nastolatkami. 

- Nie, nie, nie - Kasia wyciągnęła ręce, pochyliła się nad Weroniką i pocałowała namiętnie. W tym momencie mój przyjaciel drgnął, dając mi do zrozumienia, że i on się cieszy z całej tej sytuacji. 

- Hmm, po wczorajszym moja droga, to może mi teraz ciągle brakować Twojej bliskości - oblizała usta i mrugnęła do koleżanki, a następnie zeszła z niej i położyła się na boku.  

- Zazdroszczę wam. Ja będę musiała siedzieć sama w domu, a wy będziecie mieli siebie przez cały czas.

- Nie ma co zazdrościć - odezwałem się w końcu

- Może i będziemy mieli siebie nawzajem całkiem blisko, ale z rodzicami pod dachem, będziemy się tylko męczyć nie mogąc nic na to poradzić. 

- Wiecie, dodatkowe ryzyko to dodatkowy dreszczyk emocji

- Ja podziękuje za ten bonus, nie lubię jak muszę się wstrzymywać i być cicho, bo rodziców mogę obudzić - stwierdziła Kasia

- A ja sam nie wiem, może faktycznie dla Kasi, jak musi cały czas myśleć o tym, że musi być cicho, to nie jest za wesoło, ale dla mi się to podoba, że tak się trzeba kryć - wyraziłem swoją opinię, a siostra przyjrzała mi się dokładnie

- Faceci - powiedziała Weronika szczerząc się do mnie. Spędziliśmy tam prawie godzinę, zajadając kanapki i rozmawiając wesoło. Do domu wróciliśmy  około szesnastej, zastając w nim już rodziców. 

- Cześć wam - powiedziałem wchodząc

- Dzień dobry - przywitała się Weronika, a po niej Kasia.

- No cześć dzieciaki. Jak tam było na rowerach. - odezwał się ojciec, który akurat siedział w salonie

- Całkiem fajnie, tylko musieliśmy gonić Weronikę prawie przez całą drogę - odpowiedziała mu Kasia

- No to trzeba wziąć przykład z koleżanki i popracować nad kondycją, ja w waszym wieku to z kolegami nad morze jeździłem rowerem grubo ponad dwieście kilometrów, a razem z...

- Tak tatuś wiemy wiemy - wtrąciłem się mu w słowo - niestety musisz się pogodzić z faktem, że Twoje dzieci nigdy Ci nie dorównają.

- Jak pytałam mamy, to mówiła, że jakoś nie może sobie tych czasów przypomnieć, a zna się z ojcem od dzieciaka. - wyszeptała Kasia Weronice na ucho.

- Oj dzieciaki wiecie, że nie po to o tym wspominam. Chcę was tylko zmotywować - tłumaczył się

- Może kiedyś Ci się uda - stwierdziłem z uśmiechem

- Cześć dzieci - do salonu weszła mama - nogi bolą?

- Nie jest źle proszę pani 

- Może dla Weroniki to nie był wysiłek, ale dla mnie już tak - odezwała się Kasia

- W takim razie musisz trochę poćwiczyć 

- To samo im powiedziałem kochanie, dokładnie to samo

- Zapewne wspominając gdzie Ty jeździłeś za młodu - skwitowała go żona, na co wszyscy się roześmiali. Rodzice jeszcze chwilę pogadali z nami, zwracając się głównie do Weroniki, a gdy mieliśmy iść ją już odprowadzić do domu, to kazali pozdrowić jej rodziców. Pożegnaliśmy się z nią, przed jej miejscem zamieszkania i udaliśmy się w drogę powrotną.

- Co o niej sądzisz - zapytała się Kasia, gdy tylko odeszliśmy kawałek

- A o co dokładnie pytasz?

- Może zacznijmy od tego czy Ci się podoba

- Sam nie wiem, na pewno podoba mi się z wyglądu,a charakteru na razie nie mogę ocenić, bo nie zdążyłem jej za bardzo poznać. Z całą pewnością jednak, chciałbym jeszcze się z nią spotkać - siostra zachichotała jakby dokładnie spodziewała się takiej odpowiedzi

- Na pewno będzie chciała. Od momentu jak przyszłyśmy do Ciebie do pracy, spodobałeś jej się. Za to po wczorajszej nocy, no co mogę powiedzieć, myślę, że jej zaimponowałeś - roześmiała się tym razem głośno

- Ta bzykając się przy niej z Tobą - stwierdziłem

- No wiesz, ogółem to ona myśli, że to był jej pomysł i nakłoniła nas do tego. W sumie to wydaje się być takim samym zboczuchem co my. A z tego co mi mówiła, to od roku nie spała z nikim, więc organizm się domagał. 

- Myślałem, że tak mają tylko faceci 

- To bardzo się myliłeś braciszku, dziewczyny mają równie duuuuuuże potrzeby, ale zazwyczaj kończy się na tym, że facet się zaspokoi, a potem zostawia dziewczynę samą - powiedziała 

- Ciekawe co sobie o tym wszystkim pomyślała - siostra zachichotała

- No co - spojrzałem na nią

- Wkręciła Ci się braciszku, chyba się zakochałeś co? 

- Sam nie wiem, może, dziwnie tak jakoś.

- Dlaczego, powinieneś się cieszyć przecież - No niby tak, ale po pierwsze nie wiem co ona na to, mimo tego co powiedziałaś, to nadal nie wiem co sobie o mnie mogła pomyśleć po wczorajszej nocy. Po drugie, wiem ile znaczyły dla Ciebie nasze hmm, zabawy, a one będą musiały się skończyć, jeżeli coś wyjdzie między mną, a Weroniką

- Oj brat, kochany jesteś, że się tak o mnie martwisz, ale nie musisz tego robić. Ja na prawdę wiem na jakich zasadach w ogóle zaczynaliśmy tą naszą "małą" przygodę. A poza tym, rozmawiałam z Niką, jak się kąpałeś rano i byłeś wynieść śmieci. 

- No co Ty, co dokładnie mówiła - dopytałem, niczym dziecko ciekawe co dostało na gwiazdkę. Siostra zareagowała na to śmiechem.

- Dokładnie to Ci nie powiem, ale jeżeli mogę Ci coś poradzić to napisz do niej później

- Dzięki siostra - wyszczerzyłem się do niej

- A co do tego, czy już mnie więcej nie zaspokoisz, to nie byłabym tego taka pewna. Weronice spodobało się to co wczoraj zrobiliśmy. Z niej naprawdę musi być niezły zboczeniec. Poza tym widziałam jak na Ciebie patrzy, zarówno wczoraj jak i dzisiaj na rowerach. Więc jeżeli będziecie umieli się dogadać, to jestem pewna, że wyjdzie z tego coś więcej. 

- No to nieźle. - wracając do domu, omawialiśmy jeszcze z siostrą wczorajszą noc. Wieczorem napisałem do Weroniki, tak jak mi poradziła siostra. Popisaliśmy trochę ze sobą i umówiliśmy się na spacer we wtorek. Przed snem dużo myślałem o tym wszystkim i musiałem przyznać przed samym sobą, że jestem ogromnym szczęściarzem. W nocy śniło mi się, jak obie dziewczyny skrępowały mnie sznurami, i zabawiały się moim ciałem, ujeżdżając je, robiąc mi loda, dając mi swoje szparki do lizania, aż wszyscy głośno krzyczeliśmy z rozkoszy. Obudziłem się ze sterczącym penisem i ogromną chęcią na seks. Miałem taką erekcję, że mój członek wystawał z bokserek. Ciekawe czy siostra rano to widziała, bo nie byłem przykryty jak się obudziłem. Nie było jej jednak już w domu i postanowiłem sobie ulżyć przed pracą, wracając pamięcią do snu i wydarzeń z soboty. Reszta dnia zleciała standardowo. Ustaliliśmy z Weroniką, że nie będziemy do siebie pisać jak jest w szkole. Więc dopiero po czternastej otrzymałem od niej pierwszą wiadomość. Jak to w poniedziałek bywa, dużego ruchu nie było, więc miałem czas by z nią pisać, dzięki czemu czas zleciał szybko. We wtorek, tak jak się umówiliśmy, wyszliśmy razem na spacer. Weronika przyszła do mnie do pracy, i zahaczając o park, szliśmy powoli w stronę jej domu. Świetnie się z nią dogadywałem. Mieliśmy podobne poczucie humoru, lubiliśmy podobne gatunki filmów i spędzać czas na świeżym powietrzu. Dyskutowaliśmy na różne tematy, od ważnych sytuacji z życia, po największe głupoty. Czasem zaskakiwała mnie swoją wyobraźnią. Opowiedziała mi co chciałaby robić po maturze, a ja dziękowałem losowi, że postanowiłem opóźnić swoje pójście na studia o rok. Dzięki temu mogliśmy zacząć je razem, chociaż wybraliśmy sobie inne kierunki. Chociaż spotkanie z nią trwało dobre dwie godziny, to wydawało mi się, że minęło po dwóch minutach. Pożegnaliśmy się długim pocałunkiem i ruszyłem do domu. Gdy wróciłem, Kasia leżała już w wyrku, czekając na mnie

- No jak tam brat opowiadaj

- Szczerze mówiąc, to poszło lepiej niż myślałem. Bałem się, że trochę powspominamy weekend i będziemy później na siłę szukać tematów, a w rzeczywistości nawet nie poruszyliśmy tego tematu i nie wiem kiedy zleciały te dwie godziny, które udało nam się wygospodarować. 

- No to super, cieszę się. Nika też chodziła poddenerwowana dzisiaj, a tu proszę. Kiedy się teraz widzicie

- Dopiero w sobotę, chcieliśmy wybrać się do kina. Wcześniej nie dam rady, bo ja mam do soboty pracę teraz i to do samego wieczora, bo pani Ania jest chora i jestem sam na sali. - To szkoda, ale co poradzić, Ty musisz pracować, a ona się uczyć.

- Dokładnie. Na szczęście nie jesteśmy pierwsi, którzy tak żyją i zapewne nie ostatni.

- No właśnie.

- Lecę się umyć siostra

- No leć, leć - dziesięć minut później wróciłem do pokoju. Kasia chyba już spała, albo po prostu chciała już spać. Położyłem się więc, założyłem słuchawki i oglądałem jakieś pierdoły, aż zasnąłem. Obudziły mnie w nocy jakieś dźwięki. Nie otwierając oczu, wsłuchiwałem się co to może być. Gdy mój umysł się rozjaśnił po przebudzeniu, zrozumiałem natychmiastowo o co chodziło. Okazało się, że to moja kochana siostra zabawia się ze sobą. Chociaż starała się być cicho, w nocnej ciszy, można było wyraźnie słyszeć jej stłumione pojękiwanie. Zamarłem nie chcąc wykonać żadnego ruchu, by nie przerywać jej. Mogłaby się speszyć, mimo tego, że kilka razy już się kochaliśmy ze sobą, to jednak przyłapanie kogoś na masturbacji to zupełnie co innego. Leżałem więc cicho próbując zająć czymś myśli, a przy okazji może udałoby mi się zasnąć. Niestety wiedziałem też, że teraz nie nie będzie to łatwe, pomimo faktu, że bardzo bym chciał. Mój członek nabrzmiał od słuchania i wyobrażania sobie teraz Kasi. Bądź co bądź, miałem już skojarzenia wyrobione co do tych dźwięków i mogę teraz stwierdzić, że była to dla mnie straszna katorga. Słuchając jej, bardzo chciałem do niej podejść. Pomóc dojść, sprawić by to dzięki mnie doszła, a przy okazji wejść w nią i poczuć ciepło jej szparki na swoim penisie. Po kilku kolejnych minutach, Kasia zamilkła na jakiś czas, po czym obróciła się na bok. Zrobiłem to samo i męcząc się, zasnąłem po jakimś czasie. Kolejne dni minęły spokojnie, a wręcz rutynowo. W piątek Weronika zadzwoniła do mnie z zapytaniem, czy będę bardzo zły, jak zabierzemy ze sobą Kasie. Nie powiem, że byłem tym zachwycony, ale zgodziłem się, nie dając tego po sobie poznać. Nadeszła sobota i umówiłem się z ojcem, że pożyczy mi samochód. Dogadaliśmy się, że wyjedziemy o drugiej, a piętnaście minut później odbierzemy Weronikę z pod jej domu. Jak to każda dziewczyna, siostra od dwunastej latała po domu jak nakręcona, przymierzając różne ubrania, szukając tej najlepszej kreacji. Dla mnie to było dziwne, skoro wybieramy się tylko do kina dodatkowo w towarzystwie Weroniki. Chyba, że dziewczyny miały jakiś inny plan i chciały udać się gdzieś na imprezę. Piętnaście po pierwszej poszedłem się wykąpać, słysząc co chwilę, bym się pośpieszył, bo mimo, że Kasia miała przez ostatnią godzinę całą łazienkę dla siebie, to ciągle coś musiała poprawić. Gdy już się ubrała i byłem pewny, że jest gotowa, stwierdziła, że jej ten strój nie pasuje. Zmieniła więc całą koncepcje. Trochę się dziwiłem, bo nigdy nie widziałem jej w takim stanie. Wcześniej, gdy wychodziliśmy gdzieś ze wspólnymi znajomymi, zazwyczaj spokojnie przygotowywała się w niecałą godzinkę, a muszę zaznaczyć, że wtedy miała dla kogo się stroić. Ostatecznie jednak, muszę  przyznać, że wyglądała genialnie i tak zmiana w ostatniej chwili przyniosła piorunujący efekt. Włosy miała prawie niezauważalnie pofalowane, do tego ubrała bluzkę w czarno białe poprzeczne paski, dżinsową koszulę, czarne obcisłe spodnie z tego samego materiału i białe conversy sięgające za kostki. Być może jest to zwykły ubiór, ale przemawiał do mnie być może dlatego, że po pierwsze lubię bluzki w paski, a po drugie te jej opinające się spodnie. Co ja na to poradzę, że tak bardzo lubię kobiece tyłeczki, a tym bardziej ten, który mogę sobie czasem pomacać.

- No siostra według mnie wyglądasz genialnie.

- Dzięki, ale nie mów tego przy Weronice - powiedziała, nawet się nie uśmiechając. Widziałem jednak, że sprawiłem jej tymi słowami nie lada przyjemność

- Spoko, po prostu chciałem, żebyś wiedziała. - uśmiechnęła się

- Właśnie ten uśmiech chciałem zobaczyć. Pojechaliśmy po Weronikę, która czekała już przed domem. Ubrała się zupełnie inaczej niż Kasia. Miała białą koszulę z długim rękawem, czarną pomarszczoną spódniczkę sięgającą do kolan dziewczyny i w tym samym ciemnym kolorze botki na obcasie. Wyprostowane włosy spływały jej po plecach, a lekki makijaż, podkreślał dobrze jej oczy i wręcz dziewczęcą urodę. Wyszedłem z samochodu, żeby się z nią przywitać szybkim buziakiem i otworzyłem jej drzwi.

- Pięknie wyglądasz

- Dziękuję - uśmiechnęła się 

- Cześć piękna - przywitała się siostra z przyjaciółką 

- Hej Kasiu - odpowiedziała wsiadając do auta

- Ale się odwaliłaś - oceniła siostra, gdy zamknąłem drzwi za Weroniką.

- Przesadziłam? - Wyglądasz świetnie, ale to pewnie Ci mój brat już powiedział- A co miał innego powiedzieć - zachichotały, a w tym momencie otworzyłem swoje drzwi i wsiadłem.

- Co tak wesoło

- Takie tam babskie sprawy. To co, jedziemy zaparkować przed galerią i lecimy do parku połazić trochę tak?

- Weronika dopytała o plan

- Dokładnie tak moja droga - odpowiedziała jej siostra. Dojechaliśmy do celu w piętnaście minut, poszliśmy odebrać bilety i według planu, udaliśmy się do parku. Połaziliśmy trochę po nim, aż odezwała się Weronika.

- Mogłam jednak ubrać płaskie buty

- Nogi bolą? - zapytałem

- No, nie jestem przyzwyczajona do obcasów, nawet nie za wysokich. 

- Szukamy więc ławeczki - stwierdziła siostra

- Dzięki 

- Mnie się też już nie chce łazić  - wyszeptała jej do ucha Kasia, na co Weronika się uśmiechnęła. Znaleźliśmy ławeczkę chwilę później. Usiedliśmy na niej z siostrą, a Weronika rozsiadła się na moich kolanach.

- Ooooo, moje łydki. - stwierdziła prostując jedną nogę. Wyciągnąłem rękę i delikatnie pomasowałem ją.

- Oooo jak miło - dodała 

- Mi też - powiedziałem 

- Zboczuch - stwierdziła siostra

- Chodziło mi to, że mogłem trochę ulżyć Weronice, a nie o to, że mam okazję sobie po dotykać jej nóżkę.

- Wiesz co Krzysiek, w to nikt Ci nie uwierzy - powiedziała Weronika, a wszyscy się zaśmialiśmy 

- Winny - skwitowałem 

- Skoro tak, to skazujemy Cię na pełne posłuszeństwo dzisiejszego dnia - wydała wyrok Weronika, na co Kasia uderzyła lekko dłonią w ławkę udając sędziego. 

- I co ja mam zrobić jak dwie dziewczyny są przeciwko mnie  - te zachichotały na moje słowa

- Oj braciszku, źle to Ty z nami nie masz - pocieszyła mnie słodko Kasia

- Niejeden byłby wdzięczny, mając przy sobie takie dwie laski - dodała Wera

- No laski to z was pierwsza klasa - potwierdziłem. Posiedzieliśmy tam jaszcze trochę i udaliśmy się na seans. Oglądaliśmy komedię romantyczną, która mimo, że byłem fanem fantasy, całkiem mi się spodobała, a jak się później okazało nie tylko mi. Weronika była tak samo zadowolona z seansu jak ja, za to Kasia, sam nie wiem. Wydawało mi się, że film się jej podobał, ale było coś co ją lekko zasmuciło. 

- Dobra dziewczyny, teraz ja was gdzieś zabieram. - powiedziałem wesoło, gdy znaleźliśmy się w samochodzie

- O, a dokąd - zapytała radośnie Weronika

- Dowiecie się na miejscu, ale mam nadzieję, że wam się spodoba

- Uuuu, słyszałaś Kasiu, twój brat chce nas gdzieś porwać - obróciła się i spojrzała na tylne siedzenie.

- Jeżeli mam strzelać, to jedziemy gdzieś pogadać - odpowiedziała siostra, ale nie było słychać w jej tonie radości, raczej zwykłe stwierdzenie. Film musiał wpłynąć na jej humor, ale dlaczego to mogłem się tylko domyślać.

- Mylisz się siostra 

- A skąd ten pomysł Kasiu? - zapytała Weronika

- Bo podpytywał mnie, co moglibyście porobić po filmie i mu powiedziałam, jak ja bym chciała spędzić ten czas. 

- I pewnie by tak było, gdybym jechał sam z Weroniką, ale jak do mnie wczoraj zadzwoniła, to zmieniłem nieco plany, żebyśmy się wszyscy dobrze bawili. - dziewczyny próbowały ze mnie jeszcze wyciągnąć, gdzie jedziemy, ale im nie odpowiedziałem. Dowiedziały się dopiero na miejscu. Zabrałem je do escape-roomu. Byłem kiedyś z kolegą i dwoma koleżankami, bawiąc się przy tym świetnie i poszukałem wczoraj po telefonie Weroniki, czy gdzieś tutaj też się takowy znajduje. Okazało się, że tak i dodatkowo cieszy się dobrymi opiniami. Zarezerwowałem więc nam miejsce, mając nadzieję, że dziewczyny będą dobrze się bawić. Jak się po wszystkim okazało, nie miałem czym się martwić. Obie były pierwszy raz na czymś takim, mimo, że Kasi gorąco polecałem już tego typu rozrywkę. Niestety nie udało nam się rozwiązać wszystkich zagadek i tym samym wyjść z pokoju. Siostra, cieszyła się jak małe dziecko po zabawie na karuzeli, a ja byłem szczęśliwy, że jej nastrój po filmie, całkowicie się odmienił. Rozmawiały z Weroniką, tonem pełnym emocji, chwaląc się, jak to udało się wpaść każdemu na jakiś pomysł. Zdecydowaliśmy, że udamy się tam jeszcze raz, ponieważ był to jeden z dostępnych w tym miejscu pokoi. Mieliśmy wpół do dziesiątej. Zapytałem się Weroniki do której ma czas, bo pomyślałem, że może umówiła się z rodzicami na jakąś godzinę. Na szczęście, nie ustalała nic konkretnego, zadzwoniła tylko do mamy, opowiadając pokrótce o tym gdzie byliśmy i mówiąc, że wróci za jakieś dwie, trzy godziny. 

- No to co dalej - zapytałem, gdy wróciliśmy do auta i  dowiedzieliśmy się ile mamy jeszcze czasu

- Może, pojedziemy pogadać, tak jak wcześniej mówiła Kasia - zaproponowała Weronika

- Bardzo chętnie, a Ty siostra co na to powiesz?

- Pewnie, możemy gdzieś pojechać, tylko pytanie gdzie.

- No to, ja myślę, że najpierw po winko dla mnie i Kasi, dla naszego szofera po jakiś sok może, a potem możemy pojechać za miasto, na tą drogę gdzie jechaliśmy rowerami. Jest czyste niebo, a poza miastem lepiej widać gwiazdy. 

- Świetny pomysł - zatwierdziła go Kasia

- W takim razie ruszamy. - stwierdziłem i pojechaliśmy do sklepu całodobowego, a następnie po małych zakupach, tam gdzie ustaliliśmy. Noc była ciepła, wysiedliśmy więc z samochodu, wyciągnąłem z bagażnika stary koc, który ojciec zawsze w nim wozi i rozłożyłem obok auta. Usiedliśmy opierając się o siebie nawzajem. 

- Lubię tak popatrzeć w niebo - oznajmiła Kasia.

- Wiem siostrzyczko, ale ja też to lubię - stwierdziłem, i otworzyłem wino, korkociągiem ze scyzoryka kolejny raz dziękując ojcu, że wozi ze sobą takie rzeczy.

- Miło było na was dziś popatrzeć 

- Co masz na myśli Kasiu - dopytała Weronika, a ja zaintrygowany wsłuchiwałem się z niecierpliwością

- Widać, że jesteście bardzo szczęśliwi w swoim towarzystwie. Cieszę się, że tak się ze sobą dogadujecie i jest wam tak dobrze razem - odpowiedziała wesoło i chwytając wino ode mnie pociągnęła zdrowo

- Jakby nie było, wszędzie byliśmy we trójkę 

- Oj brat, przecież wiesz o co mi chodzi, po prostu uważam, że do siebie pasujecie i tyle 

- Ja też tak myślę - powiedziała cicho Weronika, biorąc od przyjaciółki butelkę i biorąc solidny łyk.

- Jestem szczęśliwa, że tak to wszystko się ułożyło. Znalazłam przyjaciółkę już pierwszego dnia szkoły, którą z nieznanych mi powodów, od razu bardzo polubiłam. Do tego ma ona wspaniałego brata. 

- Nie za wcześnie na takie zwierzenia dziewczyny - zapytałem

- A co Ty myślisz inaczej Krzysiek - zapytała mnie Weronika

- A ja myślę, że przez tą przeprowadzkę, straciłem kolegów, a zyskałem świetne dwie przyjaciółki, a może w przyszłości i dziewczynę

- No wiesz, chcesz chodzić z własną siostrą - zaśmiała się Kasia, biorąc kolejny łyk

- Normalnie zboczeniec - dorzuciła Weronika. po czym przekręciła lekko ciało i pocałowała mnie w policzek - myślisz o mnie, jak o przyszłej dziewczynie?

- W sumie to od naszego pierwszego spotkania, coś przykuło moją uwagę i od tego momentu często gościsz w mojej głowie. Tylko, myślę, że na to trochę za wcześnie, na takie decyzje, w końcu znamy się bardzo krótko. 

- Zgodzę się z Tobą i Ty też mi się spodobałeś od tamtego momentu. Na razie więc, powinniśmy się lepiej poznać, chociaż w naszym przypadku, to wszystko i tak zaczęło się od niewłaściwej strony

- Nie mówiłaś tak w sobotę, jak doszłaś kilka razy - stwierdziła Kasia - a podobno spodobał Ci się już wcześniej - pociągnęła kolejny łyk i przekazała butelkę

- No wiesz, mam też swoje potrzeby. - odpowiedziała wesoło

- Więc co Krzysiek, damy sobie jeszcze trochę czasu, zanim podejmiemy decyzję? - zapytała, a jej ton nagle spoważniał. Widać, że brała to na serio

- Pewnie że tak. Cieszę się, że nie wymagasz niczego na siłę.- No to świetnie, a tak swoją drogą, jak tam wasze potrzeby - zapytała

- Co masz na myśli - odezwała się Kasia

- No przecież wiesz. W sobotę widziałam ile czerpiesz przyjemności, z pieszczot brata, i to samo dotyczy się Ciebie Krzysiek. 

- Nadal nie rozumiem - stwierdziła siostra i szczerze mówiąc, ja też nie miałem pojęcia do czego zmierza

- Pytam, czy zaspokoiliście się nawzajem po sobocie

- No coś Ty, mówiłam Ci, że rodzice, a poza tym pomyślałam, że jak ma być coś więcej między wami, to nie będę prowokować żadnych sytuacji z Krzyśkiem - odezwała się szybko Kasia, a ja się z nią zgodziłem

- Głupole z was. - stwierdziła

- Wiecie co, niniejszym w tym miejscu, udzielam wam zgody na wzajemne pieszczoty - zachichotała - jesteście dla mnie szalenie ważni, wiem że robicie to tylko dla przyjemności, dodatkowo mam pewność, że nie będziecie ze sobą parą. - tutaj pozwoliła sobie wyszczerzyć się do nas i dodała - a na razie, to ja z Krzyśkiem też nie jestem. - po tych słowach przechyliła butelkę

- Jesteś szalona - powiedziałem 

- Wiem głuptasie. Więc - kontynuowała - jak będziesz miała taką chcicę jak w czwartek i piątek Kasiu, to podziel się tym z bratem - dodała

- Co? Jaką chcicę - oburzyła się Kasia, chociaż widać było, że bardziej na pokaz niż w rzeczywistości

- No i jeszcze chce mnie okłamywać - zaśmiała się Weronika. - poza tym, wiem, że robiliście to już przed tamtą sobotą

- Co? - jednocześnie odezwaliśmy się z siostrą, na co nasza przyjaciółka znowu się zaśmiała

- Nie oszukacie mnie i nie zaprzeczajcie, bo i tak wam nie uwierzę. Nie bójcie się też, nikomu nic nie powiem i tak jak mówiłam wam wtedy, mając takiego brata, też bym skorzystała, gdyby była możliwość. - zaśmiała się znowu, upijając jeszcze jeden łyk i oddając butelkę

- Ehh, nie ma co się maskować siostra, rozgryzła nas

- Ale jak - zapytała Kasia

- Za szybko się na wszystko zgodziliście, poza tym podczas pytań głupio reagowaliście, chcąc na siłę pokazać jak jesteście zaskoczeni. No a najważniejsze, chociaż nie miałam do końca pewności, to teraz się sami zdradziliście. 

- Winni - powiedziałem kolejny raz tego dnia, na co Weronika się roześmiała, a Kasia poczuła się zażenowana

- Kasiu, nie martw się. To co mówiłam jest prawdą i nie zmieni to mojego stosunku do was, a może właśnie dlatego tak dobrze się rozumiemy - dodała

- Ale to wszystko jest nienormalne 

- Może i racja, ale skoro Weronice to nie przeszkadza, to nie widzę problemu by miało to przeszkadzać i nam - odezwałem się wreszcie, a Kasia wzięła kilka łyków wina

- W sumie 

- No w końcu. To teraz dla jasności. Jak będziecie czuć potrzebę to nie patrzcie na mnie, tylko zabawcie się ze sobą, ja nie zdradzę waszego sekretu, tego możecie być pewni. Mam też jedną prośbę do Ciebie Krzysiek. Jak ja będę Cię potrzebować, to mam nadzieję, że zostawisz trochę sił dla mnie, bo wiesz, ja nie mam brata - zachichotała

- Wariatka no - powiedziałem wesoło. Obróciłem się w jej stronę, palcem skierowałem jej twarz w swoją stronę i pocałowałem. 

- Może wejdziemy do samochodu, bo zrobiło mi się trochę zimno - powiedziała Kasia

- Jasne, możemy tam sobie pogadać - zgodziła się Weronika. Wino im się już prawie skończyło, więc dopiły je zanim weszły do auta. Dziewczyny usiadły z tyłu, a ja za kierownicą. 

- To co Kasiu, ile razy zabawiałaś się sama ze sobą w tym tygodniu - drążyła dalej temat

- No wiesz, serio aż tak Cię to ciekawi.

- Serio serio

- Ehh, no więc - powiedziała ośmielona zapewne przez wino - raz nie mogłam zasnąć, to postanowiłam sobie ulżyć. 

- No to tak jak ja, za dużo myślałam, po spacerze z Krzyśkiem, o weekendzie i za bardzo mnie to podnieciło

- Nie wierzę w to co słyszę, wiecie, że faceci o takich rzeczach ze sobą nigdy nie gadają

- Dziewczyny raczej też nie - odezwała się Kasia - może poza Weroniką 

- Może to i racja, ale teraz Twoja kolej Krzysiek, chwal się.

- Ani razu

- Nie wierze Ci - odpowiedziała siostra

- Nie musisz - rzuciłem. Weronika pochyliła się nad Kasią i coś jej wyszeptała na co obie zareagowały chichotem. Następnie nasza prowokatorka pochyliła się do przodu i wyszeptała mi na ucho

- W nagrodę, za to jak zorganizowałeś dzisiejszy dzień, damy Ci mały pokaz z Kasią więc spójrz do tyłu - Usiadła z powrotem na tylną kanapę i pocałowała przyjaciółkę. Ja od razu po tych słowach odwróciłem się, widząc, jak dwie dziewczyny liżą się nawzajem. W gaciach natychmiastowo zrobiło mi się ciasno, aż musiałem włożyć sobie w nie rękę, by poprawić członka. Weronika oderwała się od ust Kasi, i przyssała się do jej szyi, całując każdy jej skrawek. Siostra czując pierwszy pocałunek, odchyliła głowę do tyłu wkładając ręce we włosy Weroniki. Ta natomiast od razu przywitała się z piersiami mojej siostry, kładąc na nich swoje dłonie i macając przez ubranie. Po chwili zamieniły się rolami.  

- Mmmm Kasiu, myślisz, że nasz wyposzczony ogier zdążył się już napalić? - zapytała mrucząc z rozkoszy

- Nie wiem jak on, ale ja tak - nawet słowami mnie nakręcały.

- No to dobrze, w takim razie możemy już przestać - i oderwały się od siebie chichocząc

- Chyba czas wracać - powiedziałem 

- Kasiu, chyba nam się udało

- Chyba tak, myślisz, że dziś będzie musiał sobie ulżyć - zapytała przyjaciółki

- Nie wiem na sto procent, za to wiem, że ja na pewno będę musiała, jestem taka mokra teraz.

- Wasz ogier zaraz przyjdzie tam do tyłu

- Uuuuu słyszysz Wercia, chyba ktoś chce nas przelecieć

- Mmmmm jak miło mi to słyszeć - stwierdziła - a czy nasz ogier szybko dojdzie, bo tak bardzo bym chciała poczuć jak we mnie wytryskuje - zapytała, wychylając się do przodu i przejeżdżając rękoma po mojej klatce.

- Po takiej przerwie, pewnie od razu. - powiedziała Kasia

- Więc wyjdźmy z samochodu - w następnej sekundzie otwierała już drzwi, tak samo jak Kasia. Gdy dotarło do mnie co się dzieje, również i ja wysiadłem. Weronika pchnęła mnie na samochód, o który się oparłem. Kucnęła przede mną i zabrała się za rozporek. Kasia natomiast stanęła obok i pocałowała. Zdałem sobie sprawę, że tęskniłem za jej słodkimi ustami. Jej przyjaciółka wyciągnęła mojego nabrzmiałego członka i nie czekając na nic, włożyła go sobie do ust. Przeszyła mnie fala rozkoszy, od jej języka, którym tak dobrze drażniła mojego członka otoczonego jej wargami. Było mi niewyobrażalnie przyjemnie, całując się z Kasią i Weroniką zajmującą się moim członkiem. Kasia przerwała pocałunek i wyszeptała mi do ucha

- Dobrze Ci mój braciszku?

- Cudownie - odparłem wzdychając

- Jestem taka wilgotna, chciałbyś może we mnie wejść - wypowiadała słowa z takim podnieceniem, a ja nie wiedziałem czy udawała, by mnie mocniej nakręcić, czy może rzeczywiście jest podniecona. Nie czekała na odpowiedź. Już w trakcie pytania, zabrała się za rozpięcie i zsunięcie spodni. Weronika dostrzegła kątem oka, opartą o samochód Kasię. Wstała, trzymając mnie ciągle za członka, pociągnęła za siostrę, gdzie nakierowała go na jej szparkę. Siostra czując go u wejściu, nabiła się powoli. Jęknęła przez zaciśnięte zęby, a w tym czasie Weronika stanęła obok mnie. Wprawiłem w ruch swoje biodra, posuwając tym samym moją siostrę. Minął zaledwie tydzień, a ja zdążyłem tak bardzo zatęsknić za jej ciepłym wnętrzem. 

- O tak braciszku - mruczała już od pierwszych pchnięć. Widocznie i ona bardzo tęskniła za moim przyjacielem. Ja już w tym czasie całowałem się z Weroniką, która podwinęła swoją sukienkę. Następnie złapała moją dłoń i włożyła ją sobie w majtki. Zabawialiśmy się tak we trójkę przez chwilę.

- To może chcesz teraz zajrzeć do mojej szparki - odezwała się Weronika, która tak samo jak Kasia, nie czekała na odpowiedź. Ustawiła się po prostu obok swojej przyjaciółki i zsunęła nieznacznie dolną część bielizny, podciągając spódniczkę. Siostra wyprostowała się, oswobadzając się tym samym. Odruchowo przesunąłem się za Weronikę i wbiłem się w nią. 

- O tak, tak, tak - mruczała.

- Tak bardzo za nim tęskniłam - zareagowała podobnie jak siostra, reagując już od pierwszych pchnięć

- Ja długo już nie wytrzymam - wyszeptałem do jej ucha, posuwając ją

- Nie martw się tym. Dojdź we mnie proszę. Tak bardzo tego chcę. Posuwaj mnie i spuść się we mnie. Chcę czuć jak tryskasz w moim wnętrzu. Zrób to. Jest mi tak dobrze. - wypowiadała powoli zdanie po zdaniu, chcąc dać upust mojemu podnieceniu. Wytrzymałem tak jeszcze kilka minut, zwiększając coraz bardziej tempo. Weronika pojękiwała już teraz, bardziej z samego podniecenia, niż dlatego, by łatwiej było mi dojść. Długa wstrzemięźliwość, plus ogromne podniecenie, doprowadziło mnie po tych kilkunastu minutach, licząc posuwanie siostry, do orgazmu. Weronika wypięła się w tym momencie jeszcze mocniej, nabijając się na mnie najmocniej jak mogła, zwiększając tym samym głębokość penetracji. Trysnąłem w jej ciasne wnętrze, na co zareagowała głośnym jękiem. Pchnąłem jeszcze maksymalnie kilka razy, po czym zamarłem, opierając się na niej. Kasia przykucnęła obok nas, a gdy tylko wyszedłem z Weroniki, przyłożyła ona język do szparki przyjaciółki, zlizując to co z niej wypływało. Nie przestawała jednak, mimo, że dobrze wyczyściła jej szparkę. Ja zdążyłem dojść do siebie i obserwowałem całą sytuację z boku. Siostra dawała Weronice ogromną rozkosz, a ja masując się w tym czasie po moim przyjacielu, postawiłem go ponownie do pionu. Ciałem Weroniki targnął spazm, a wraz z jej odgłosami, można było jasno stwierdzić, że właśnie doszła. Jej ciało drżało i z trudem utrzymywała się na nogach. Oddychała głośno, uspokajając powoli organizm, co trochę jej zajęło, a w tym czasie, razem z Kasią pilnowaliśmy by nie upadła. Przeżywała ona bowiem mocno swoje orgazmy, czego pewnie wiele kobiet może jej pozazdrościć. Posiedzieliśmy jeszcze trochę, aż w końcu siostra zasugerowała, że czas już wracać. Zważywszy na to, że dochodziła już pierwsza w nocy, zgodziliśmy się na to. Odwiozłem więc najpierw Weronikę, a gdy wyszedłem się z nią pożegnać.

- Krzysiek, Kasia chyba nie za dobrze się bawiła - wyszeptała mi na ucho, gdy się przytulaliśmy

- Też odniosłem czasami takie wrażenie

- Jak położycie się dzisiaj, zrób coś dla mnie i daj jej wspaniały orgazm dobrze? - poprosiła

- Na prawdę?

- Tak Ty mój ogierze, strasznie zależy mi na Tobie, ale na niej też, przynajmniej tak jak siostrze i nie chce by była smutna. 

- Zobaczę co dam radę zrobić.

- Wiem że potrafisz, a teraz leć - cmoknęła mnie jeszcze w usta i obróciła się. 

- Ciężko się tak rozstać co? - zapytała mnie Kasia, gdy wszedłem z powrotem do auta

- Trochę tak, ale nie rozstajemy się na zawsze. 

- To na pewno - na tym skończyliśmy rozmowę, nie odzywając się aż do domu. Kasia poszła do łazienki rozebrać się, a ja udałem się od razu do naszego pokoju. Rodzice już spali, więc zachowywaliśmy się jak najciszej. Po kilku minutach do pokoju zawitała Kasia w samej bieliźnie i od razu wskoczyła do łóżka.




Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!





Informacje o Autorze

sajgos

Komentarze


Brak komentarzy! Bądź pierwszy:

Twój komentarz






Najczęsciej czytane we wszystkich kategoriach


Opowiadania na e-mail

Wpisz swój adres e-mail:

Wprowadź swój adres email i potwierdź aby otrzymywać informacje o nowo opublikowanych opowiadaniach


sexforum.pl