Kategorie opowiadań


Strony


Forum erotyczne





Szkolna milosc pod okiem Szekspira

Wybrał jej numer na komórce.

- Cześć, kochanie!

- No, cześć! - odezwał się jej rozradowany głos. - Jedziesz już po mnie?

- Właśnie wyjeżdżam. Sama tam jesteś?

- No, a jak myślisz? Ni cholera nie przyszła! Komu by się chciało konsultacji w piątek popołudniu? Wzięłam ten dyżur dla dodatku i żeby spokojnie poprawić klasówki szóstej "A". Skończyłam to w godzinę i teraz nie mam co robić. Nic się chyba nie stanie, jak wyjdę dziesięć minut wcześniej... A co myślałeś?

- Nie, nic... Czekaj tam na mnie!

Przerwał połączenie i przekręcił kluczyk w stacyjce. "Dziesięć minut wcześniej? - powtórzył w myślach. - Akurat! Tak szybko stamtąd nie wyjdziesz".

Zapadał wczesny, styczniowy zmrok. O tej porze w mieście nie było szczególnie dużego ruchu. Dwa razy poczekał na światłach, raz musiał przepuścić parę aut na drodze nadrzędnej i to wszystko!

Powtórnie zadzwonił do niej z parkingu pod szkołą.

- Nadal jesteś sama?

- Myślałam, że to już ustaliliśmy! - w głosie żony dało się słyszeć zniecierpliwienie. - Czekaj, ja cię chyba widzę na parkingu. Chce ci się przychodzić tu po mnie, czy mam po prostu do ciebie wyjść?

- Przyjdę, przyjdę! Masz na sobie tę zieloną garsonkę?

- No, a w czym wyszłam rano z domu?

- Tak myślałem. Masz pod nią rajstopy?

- Jeszcze nie upadłam na głowę, żeby w zimie chodzić bez rajstop!

- ...To ściągaj rajtki i majtki, ale resztę zostaw! Zaraz tam będę.

- No, dobrze - odparła zmienionym nagle głosem.

"Nieźle ją zaskoczyłem! - pomyślał wysiadając z samochodu. - To dobrze, tego nam trzeba!"

Pamiętał, przed czym go ostrzegł znajomy lekarz. "Kobieta jeśli chce mieć dziecko, to będzie je miała, choć niekoniecznie z mężem - powiedział, wysłuchawszy jego zwierzeń o miesiącach nieudanych prób. - Nasłuchałem się trochę takich wyznań... Małżeństwa latami starają się o dziecko i nic, a jak wreszcie kobieta się wkurzy i pójdzie na bok, to nagle bum, jest dzidziuś! Kwestia emocji. Im większy poziom adrenaliny u kobiety, tym łatwiej o ciążę. Więc jeśli nie jest ci obojętne, czy będziesz bawił swojego dzieciaka, czy cudzego, to lepiej się postaraj! Skończ z monotonią małżeńskiej sypialni! Potrzebujecie więcej spontaniczności, nieprzewidywalności, elementu niespodzianki. Łazienka była dobra na początek, seks w pokoju córki wniósł odrobinę perwersji, ale wyjdźcie wreszcie poza swoje mieszkanie!"

"Wkurzy się i pójdzie na bok..." - miał poważne obawy, że byłaby do tego zdolna. Pragnęła tego dziecka chyba jeszcze bardziej niż on.

Otworzyła mu oszklone drzwi. Już przez nie dostrzegł wyraźnie gołą łydkę, wystającą spod ciemnozielonej spódnicy; zresztą z torebki przewieszonej przez ramię kobiety zwisały końce rajstop, najwyraźniej w pośpiechu tam upchniętych. Podszedł i położył dłoń na jej biodrze - rozkosznie się wyginając, uniosła je i zwróciła w jego stronę. Nie puszczając jej, zamknął za sobą drzwi na klucz. Bez słowa przywarł ustami do jej warg. Drżały - nagła, niecodzienna sytuacja musiała ją podniecić. Nie przerywając pocałunku, objął dłońmi jej piersi, wolno pęczniejące pod grubym materiałem bluzki. Przycisnąwszy ją do ściany, powędrował ustami po jej policzku, powiódł językiem po delikatnym płatku ucha, wyczuwając pulsowanie jej tętna.

- Chyba nie tutaj...? - jęknęła żona, kiedy kolejnym pocałunkiem dobrał się do jej szyi. Niespiesznie przejechał dłońmi po jej talii i przez spódnicę ogarnął jej pośladki. Zdecydowanym gestem przycisnął jej biodra do swoich bioder.

- Gdzie jest ta twoja sala? - szepnął wprost do jej ucha.

Wzięła go za rękę, zrobiła pełen gracji półobrót i pociągnęła mężczyznę za sobą. Poszli korytarzem, potem schodami na drugie piętro. Szła zalotnie kołysząc biodrami, prowadząc go niby w godowym tańcu; za nią płynął zniewalający zapach jej potu, perfum i podniecenia. Na górze pociągnęła za klamkę drzwi przy schodach. Weszli do obszernego pomieszczenia z dwoma rzędami ławek - byli w jej królestwie, w pracowni języka angielskiego.

Pewnym ruchem przyciągnął do siebie kobietę. Teraz masował jej piersi mocniej - była na tyle podniecona, że mógł już sobie na to pozwolić. Równocześnie nosem odgarnął na bok jej związane w koński ogon włosy i zaczął lizać jej kark. Jej westchnienia, coraz szybsze, coraz głośniejsze, powracały odbite od ścian pracowni. Jego dłonie znów wędrowały w dół jej ciała, ale tym razem nie zatrzymały się na kibici. Okrągłymi ruchami powiódł parę razy po jej biodrach, a potem zaczął podciągać do góry spódnicę. Wędrując w górę, materiał stopniowo odsłaniał jej kolana, potem mocne, pogrubiałe z wiekiem uda czterdziestoletniej kobiety, nareszcie jego oczom ukazały się okrągłe, miękkie pośladki. Pieścił je teraz oburącz, wciąż nie zapominając o jej karku. Na koniec jego prawa dłoń powędrowała niżej, czule musnęła odbyt i zagłębiła się w mokrej już, łagodnie pulsującej kobiecości.

- Och, tak cię pragnę... - westchnęła kobieta. Oparłszy się rękami o blat nauczycielskiego biurka, wolno wyginając się, wypchnęła biodra ku mężowi. Opadł na kolana. Liżąc jej wydepilowane wargi, co chwilę wwiercał się w nią, aż doprowadził ją do stanu bliskiego szczytowania.

- Ładnie poprosiłem? - spytał pożądliwie, oderwawszy wreszcie od niej usta.

- Tak cię pragnę... - powtórzyła. - Tak cię pragnę we mnie...

Podniósł się z klęczek. Zarzucił jej spódnicę na pochylone w miłosnej gotowości plecy. Rozpiął spodnie, przywarł do jej pośladków. Kilka chwil wspólnego tańca bioder - i już był twardy. Wolno, delikatnie wsunął się w żonę, wydobywając z jej ust rozkoszne stęknięcie.

Spojrzał nad jej głowę. Z przeciwległej ściany z dyskretnie aprobującym uśmiechem przyglądał się im portret Szekspira.

- Romeo i Julia - szepnął w jej ucho.

- Dobrze, że nie Otello - zachichotała. - Nie kręci mnie duszenie.

"Musiała wspominać Otella?! Już prawie udało mi się zapomnieć..." - przez jego głowę jak błyskawica przemknęło wspomnienie.

Chodzili wtedy do tej samej szkoły, w której ona teraz pracowała jako anglistka. Mieli po szesnaście lat i byli kilka miesięcy po wspólnej utracie dziewictwa, ale drugi raz wciąż pozostawał w sferze planów, kiedy nagle, tuż przed końcem roku szkolnego, nagle pokłócili się o coś. Mieli razem jechać nad morze - pojechała sama i nie było jej przez większą część wakacji. Wróciła pod sam ich koniec. Z jakąś nietypową dla siebie pokorą przepraszała go za swoje zachowanie. A kiedy nareszcie kochali się po raz drugi, była dziwnie świadoma swoich potrzeb i upodobań w łóżku, widać też było, że czerpie dużą satysfakcję ze zbliżenia. Wtedy tłumaczył to sobie tak, że przyszła już do niej dojrzałość... Dopiero niecały rok temu, jako jego wieloletnia żona i matka dwójki wspólnych dzieci, leżąc w jego objęciach po kolejnym udanym seksie, wyznała wreszcie prawdę.

Wtedy, nad morzem, zabujała się w starszym od siebie chłopaku, studencie, i przez grubo ponad miesiąc bardzo regularnie z nim współżyła. To wtedy nauczyła się przeżywania orgazmu i posiadła wiedzę, co jej w tych sprawach odpowiada, a co nie. Początkowo była nawet przekonana, że to w tamtym jest zakochana i że chce z nim wejść w stały związek. Stopniowo jednak zdała sobie sprawę ze swych prawdziwych uczuć i powróciła do przyszłego męża.

Może powinien był poczuć się do wartościowany, ale nie... Zabolało go to odkrycie. Czuł się jak głupiec, który nie odgadł, że przyprawiono mu rogi. Z początku nie miał szacunku nie tyle nawet dla niej, co dla siebie; prawie nie czuł się jak mężczyzna. Przez ponad trzy miesiące w ogóle nie był w stanie z nią współżyć. W końcu jakoś jej przebaczył - zgodę przypieczętowali wspólną nocą w hotelu. To wtedy uświadomili sobie, jak bardzo oboje pragną jeszcze jednego dziecka. Nieposłusznego dziecka, które swą uporczywą nieobecnością przywiodło ich do randki w pracowni anglistycznej.

Teraz, w trakcie zaledwie rozpoczętego stosunku, znów poczuł żal. Zaraz po żalu poczuł gniew. Poszedł za tym gniewem.

Wiedział, że nie ma większego błędu w małżeństwie od zgwałcenia żony i nie był pewien, czy właśnie tego błędu nie popełnia, ale nie panował już nad tym. Wbijał się w nią mocno, gwałtownie, do końca, uderzał w jej łono raz za razem, raz za razem, jakby próbował ją poniewczasie ukarać. Jej głośne jęki niosły się echem po szkolnym korytarzu przez otwarte drzwi sali. Choćby nawet chciał, nie umiałby przerwać tego barbarzyńskiego misterium, tego brutalnego ataku na jej narządy rodne. A ona jęczała coraz wyżej i wyżej, na granicy krzyku. Aż przyszedł jęk drżący, jakby wyraz zaskoczenia, a potem schodzący niżej, głębiej, a wraz z nim przyszły mocne, gwałtowne skurcze jej wnętrza, które wygięły jej ciało w łuk wypychając piersi i brzuch do przodu, odginając głowę do tyłu, ku mimowolnemu sprawcy przetaczającej się przez jej ciało rozkoszy. Sprawcy, który nie wytrzymał już dłużej i - nadal bezwiednie raz po raz wbijając się w kobietę - napełnił ją mocnymi, urywanymi tryśnięciami. Wciąż nie potrafiła wydobyć z siebie słowa, powtarzała tylko niskie, nosowo-gardłowe "och... och... och...", stopniowo uwalniając się od orgazmu, który opanował ją bez reszty. A potem - ciągle z nim w sobie, balansującym na pograniczu zemdlenia - wybuchła serdecznym śmiechem.

- To nie przypominało "Romea i Julii", raczej "Poskromienie złośnicy"... ale podobało mi się - wybełkotała skołowaciałym z lekka językiem. - Od czasu do czasu rób mi to tak!

Powoli wracał do rzeczywistości. Nagle poczuł nieodpartą potrzebę bycia czułym. Obejmując żonę i tkliwie całując ją w kark, szyję, policzki, usta kiedy odwróciła do niego twarz, uświadamiał sobie, być może po raz pierwszy, jak bardzo ją kocha i jak bardzo nie ma znaczenia to, co przed laty zrobiła. Bez reszty wypełniała go miłość do niej, cały był miłością do niej, nie istniał poza tą miłością.

- Hmmmm... - Przeciągnęła się lubieżnie. - Cała czuję się pełna. Może w tym miesiącu już mnie krew nie zaleje?

Pragnął tego równie mocno jak ona, równie mocno jak jej... Ciągle w niej był i wciąż jeszcze nie chciał tego zmieniać. Gdyby mogli, zostaliby tak na zawsze.



loading...

Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!





Informacje o Autorze

Pisatiel

Kontynuacja opowiadań "Przyszedłem dokonac zapłodnienia" i "Niebieskie jeansy jej matki". Następna małżeńsko-rodzicielska opowieść z życia wzięta.


Komentarze


Brak komentarzy! Bądź pierwszy:

Twój komentarz






Najczęsciej czytane we wszystkich kategoriach


Opowiadania na e-mail

Wpisz swój adres e-mail:

Wprowadź swój adres email i potwierdź aby otrzymywać informacje o nowo opublikowanych opowiadaniach


sexforum.pl