Kategorie opowiadań


Strony


Forum erotyczne





Mistress lady katrin pensjonat dla suk

MISTRESS LADY KATRIN PENSJONAT DLA SUK

ROZDZIAŁ 1

/NA POCZĄTEK PRZYPOMNIENIE/

Przebywając w pensjonacie dla suk Mistress Lady Katrin czasami w nagrodę mogłam poklikać na GG czy skypie z przyjaciółkami. Mogłam też wysyłać i odbierać pocztę. Wszystkie moje konta i profile, co prawda nie zostały zlikwidowane, jak to najczęściej bywa w wypadku, gdy suczka staje się czyjąś własnością, ale hasła dostępowe zostały zmienione. Jeśli zasłużyłam to mogłam mieć dostęp, ale pod nadzorem. Czasami była to Mistress a najczęściej jakaś wyznaczona Młodsza Domina. W trakcie wymiany zdań niektóre moje koleżanki trans suczki nie mogły uwierzyć, że w obecnych czasach coś takiego jest w ogóle możliwe. Tak moje kochane nie tylko to jest możliwe, ale to się dzieje naprawdę. Nasz siermiężny kraj, ze słomą wystająca zewsząd, gdzie możliwe, tolerancją dyktowaną przez katabasów, jest daleką, głęboką prowincją. Świat a może Europa zachodnia w dziedzinie seksu jest już bardzo zaawansowana. Tu się nie gada teoretycznie, tu się stosuje praktycznie. Muszę powiedzieć, że ostatnio zostałam zaskoczona i u nas. I to gdzie. U mnie pod bokiem. Poczytajcie wspomnienie „Mój Nowy k 2012”.

Tak, więc Byłam, jako suka w pensjonacie Mistress Lady Katrin. Kto to jest i jak ją poznałam. Posłuchajcie:


” …. Tym razem nikt nie kazał nam zakładać kapturów na głowy. Pojechaliśmy niedaleko pod miasto. Ładny dom pod lasem, otoczony wysokim płotem. Samochód podjechał na wewnętrzny parking. Nie był to ten sam dom, co poprzednio, tego jestem pewna, choć nie widziałam go. Wysiadłyśmy. Było ciemno, jak to w zimie, ale godzina jeszcze wczesna. Stałyśmy obok siebie w postawie suczki. Czekałyśmy na polecenia. Drzwi się otworzyły i pojawiła się wysoka, postawna, silna kobieta. Włosy gładko przyczesane w wysoki kok. Ostry makijaż. Długie kolczyki. Druciane okularki. Wysokie buty z cholewami na szpilach niebotycznych. Pod narzuconym na ramiona płaszczem widać było obcisły lateksowy gorset z szerokimi czerwonymi gumami utrzymującymi czarne pończochy z czerwonym wykończenie. Wielkie cycki ściśnięte razem gorsetem sterczały poziomo. Czarna obroża z długimi kolcami na szyi. Rękawice czerwone za łokcie. Bicz skórzany z rzemieniami wisiał u pasa.

– Uważaj, domina sucza. – Szepnęłam dyskretnie do Juli.

Niestety, domina była na prawdę dobra. Mimo mroku zauważyła, co zrobiłam.

– Milcz suko! – Powiedziała ostro.

 – Kto suce pozwolił szczekać. – Patrzyła mi w oczy zadzierając palcem wysoko mój podbródek.

– Zadałam suce pytanie, pozwalam na odpowiedź! – Padło.

– Nikt, Pani, nie pozwolił suce na szczekanie. - Odparłam cicho i wyraźnie patrząc w dół.

 – No, więc? O co suka teraz prosi, Mistress?

– Suka, prosi, Mistress o sprawiedliwą karę. – Pisnęłam cicho cierpnąc na ciele.

 – Dobrze, łaskawie zgadzam się ukarać sukę. – Powiedziała.

 – Suka natychmiast, położy się na samochodzie, goła dupa na wierzchu. – wydała polecenie.

Szybko opuściłam stringi do stóp, podciągnęłam wysoko na plecy kożuszek i sukienkę, położyłam się brzuchem na maskę samochodu. Była ciepła przyjemnie. W świetle lamp zabłysła moja biała dupka i uda. Nie czułam chłodu ze strachu.

– Ty nieopierzona chwyć ją ręce z drugiej strony i ciągnij. Rób co każe bo będzie źle. – Ponagliła zesztywniała ze strachu Julię.

Biedaczka zrobiła, co jej kazano. Naciągnęła mocniej moje ciało.

- Mocniej ciągnij. – Krzyknęła Domina.

Julia pociągnęła z całej siły. Moje nogi uniosły się lekko nad ziemię, uda i pupa naciągnęła się bardzo. Takiej chłosty dawno nie dostałam. Liczyłam uważnie razy i dziękowałam. Za piątym razem myślałam, że oszaleję. Mój krzyk na pewno było słychać daleko. Mistress się tym nie przejmowała. Julia płakała. Skończyło się na, piętnastu, bo Mistress doszła do wniosku, że nie wolno jej po kiereszować dopiero, co przybyłej suki. Znała się na rzeczy. Choć bolało jak wszyscy diabli to nie było znaków a rumieniec szybko ustąpił i znowu dupcia była nieskazitelnie biała.


– Obnażyć się do naga i czekać stojąc. – Poleciła i wyszła.


Roztrzęsione stanęłyśmy nagie.

– Julio, skarbie, uważaj na siebie i swoje odruchy, rób, co każą i nie ociągaj się a nade wszystko cokolwiek się zdarzy nie okazuj wstrętu, zniechęcenia, odruchów obrony. Ja ci kochanie niewiele tu pomogę. Ale wiedz, że jestem w pobliżu. I nie bój się to nie takie straszne. – Szeptałam.

 – Tak, Mariolko, będę odważna i grzeczna. - Odpowiedziała drżąco.

Spojrzałyśmy sobie w oczy. W tym spojrzeniu przesłałam jej całą swoją odwagę i miłość Pani do swojej suczki. Odwzajemniła się. Zrozumiała. Tylko tyle było nam dane. Mistress wróciła. Teraz zamiast kozaków miała czarne wysokie szpilki. Okazało się, że pończochy też były z lateksu. Miała podobny gorset, ale zakrywający ją po szyję. Przez ciasne otwory, zaopatrzone z dołu jakby w podpórki, wypchnięte poziomo, były ogromne cycki z czarnymi sutkami. Gorset rozstawiał cycki kompletnie na boki! Teraz była bez majtek. Wielkie ciemne wargi sromu wisiały jak dwie rozciągnięte skóry. Bo i tak było. Cała cipa też była rozciągnięta sztucznie i powiększona. Na sutkach wisiały grube kółka metalowe. No i ten makijaż! Czarno-fioletowo-czerwono-brązowy. Wygląd był przerażający. Nawet ja, co widziałam niejedno, spokorniałam. Jedno byłam pewna! Nie było ratunku, byłyśmy w rękach super Mistress. I to Mistress dla suk. Obeszła nas w koło.

– Teraz suki lekcja pierwsza i ostatnia. – Syknęła.

– Jesteście pod moją władzą. Moja wola jest wszystkim. Wy nie macie nic. Nawet wasze ciało jest moje i zrobi, co każe. Zostałam wynajęta po to, aby zapewnić Panom i gościom, którzy przybędą rozrywkę taką, jaką zechcą. I możecie być niezachwianie pewne, że takową im dostarczę. Zastosuje wobec was takie środki, jakie będą niezbędne. Poznacie, co to być suką i gdzie wasze miejsce. Wiem, że ty starsza, jesteś doświadczoną trans suką. Widać to po twoim zachowaniu, szerokiej dupie i mocnych udach. Młoda suka jest niedoświadczona, choć pewnie myśli, że jak rucha się codziennie to już jest suką. Poznasz swoją pomyłkę i to szybko! No, ale dosyć i tak za dużo rozmawiałam wami. I ostatnie. Mam na imię Katarzyna, Mistress Lady Katrin dodała. Jestem profesjonalną Dominą. Moją specjalnością są suki takie jak wy. Nie interesują mnie niewolnicy czy niewolnice, tylko suki wszelkiej maści. Macie mówić do mnie nie Mistress Lady Katrin, jeśli obok będą inne osoby a jeśli będziemy same to krótka Mistress Katrin! Jasne! Niepytane, pyski zamknięte. Na pytania odpowiadacie „Tak Mistress Katrin” i „Nie, Mistress Katrin”. Głośno i wyraźnie w każdej sytuacji. Gdy gość się do was zwróci z pytaniem, odpowiadacie dopiero po moim pozwoleniu! Mówicie „Tak Sir/Mame” lub „Nie Sir/Mame” zależnie czy to będzie kobieta czy facet. Nic więcej nie mówicie, nie pytacie o nic w żadnej sytuacji. Gdy pozwolę wam wyjść do tamtego pokoju będziecie chodzić za mną o krok w tyle, ręce w pozycji suczej, wzrok w dół, gdy będę siedzieć wy siadacie na podłodze na stopach, ręce w pozycji suczej, wzrok w dół. Cały czas bacznie patrzycie na mnie. Gdy raczę wydać wam polecenie, patrzycie mi w oczy. Gdy, któryś z gości coś zapyta lub rozpocznie rozmowę patrzycie na mnie. Jeśli dostaniecie zgodę na odezwanie się, odpowiadacie jak mówiłam cały czas patrząc na mnie. Nie konwersujecie z gościem. Odpowiadacie tak jak uczyłam na każdą kwestię gościa dopiero jak dostaniecie zgodę. Jeżeli będę musiała was zostawić będziecie czekać nakazanym miejscu i pozycji z opuszczonym wzrokiem, milcząc. Nie odpowiadacie na zaczepki gości. Czekacie tak długo aż ja wrócę po was. Jecie i pijecie tylko to, co dostaniecie ode mnie. Śpicie, gdy wam pozwolę. Wystrzegajcie się kosztować czegokolwiek podsuwanego przez gości. No to chyba wszystko. Suki zrozumiały i zapamiętały? – Zakończyła ostro. Odpowiadać!

– Tak, Mistress Katrin. – Tak, Mistress Katrin. – Odpowiedziałyśmy wyraźnie.

- Acha, jeszcze jedno. To pomieszczenie jest jedynym waszym pomieszczeniem. Tutaj będziecie uprawiać seks, jaki gość zażyczy. Powtarza taki seks, jaki gość sobie zażyczy. Jasne! Tutaj będziecie spać i wypoczywać oraz jeść posiłki, jeśli pozwolę. To, co tu widzicie będzie stosowane na was. Są goście o niecodziennych wymaganiach, wtedy odpowiedni sprzęt będzie im dostarczany. W tamtym pomieszczeniu, obok, będziecie przygotowywane do seksu. Ja zawsze będę obecna przy was cały czas, a zwłaszcza, gdy będziecie z gościem, dlatego nie stanie się wam krzywda. – Dodała”.


 W takich to okolicznościach poznałyśmy z Julią Mistress Lady Katrin. Kto to Julia? A to już osobna historia. Powiem wam, że jest prześliczna, młoda, nieopierzona jeszcze suczka. Jest to prawdziwy eksplodujący seks. Wiecznie podniecona i wszędzie jej pełno. Julia, Julia śliczna sunia jest moja ostatnia suczka, jaka wzięłam na ułożenie. Stało się to tak niespodziewanie dla mnie, że aż sama się dziwie. No, ale to inna znowu historia.

Pewnie ciekawi was jak i dlaczego znalazłam się w „Pensjonacie” Mistress Katrin? Prosta odpowiedź brzmi: „ Z powodu Juli”.  Tak Juli. Opisałam to też we wspomnieniach  „Mój Nowy Rok2012” Posłuchajcie:


„….Po chwili dał się słyszeć szelest nakładanych rękawic lateksowych. Gdy zamilkł, Juli wrzasnęła.

 – Co boli! Zaraz minie. – Krzyczała Mistress Katrin. Julia krzyknęła i zamilkła. Słychać było tylko głuche stękanie. Myślałam, że Mistress Katrin robi jej fisting dupy tylko, ale się myliłam. Fistowała dupę i pizdę jednocześnie. Najpierw dwoma rękoma osobno, potem jedną na zmianę!

 – Ale masz rozjebane dupsko i pizdę. Często się ruchałaś? -  Odpowiadaj!

– Tak, Mistress Katrin. – Jęknęła.

 - Ile razy w tygodniu? Odpowiadaj! – Krzyknęłam.

  - Tak, 15-19 razy, Mistress Katrin. – Znowu stęknęła Juli.

–O, to nie jest niespodzianką przy takiej urodzie. Teraz też się ruchasz tyle samo pewnie. - Odpowiadaj!

 – Nie, Mistress Katrin.

– Czemuż to? Odpowiadaj!

- Nie jestem sama, Mistress Katrin.

– Nie jesteś sama? Masz kogoś, chłopaka, Pana, należysz do kogoś? Odpowiadaj! - Dopytywała się Mistress

– Tak, należę, Mistress Katrin. – Jęczała Juli.

- Do kogo!? Odpowiadaj! –Tak, do Mariolki, Mistress Katrin. Stęknęła Julia

– Coooo!?? Do tej suki, tutaj!? - Gadaj, szybko!

– Tak, Mistress Katrin. – Pisnęła Julia.

 Nastąpiła cisza. Ja też czekałam sparaliżowana, co będzie dalej. Już Mistress nie męczyła Julię. Słyszałam jak Julia się kąpie.

– Chcę ciebie wziąć sobie za sukę, chcesz? - Odpowiedz!

 – Nie, Mistress Katrin. – Odpowiedziała Juli

– Czemu to? - Gadaj!

– Tak, jestem Mariolki sunia, Mistress Katrin. – odpowiedziała Julia.

Zamarłam kompletnie czekając na wielkie gromy. A jednak nic się nie stało. Dobrze wiedziałam, że istnieje prawo w Kodeksie Domin zabraniającej jej odbieranie czyjejś własności bez jednoczesnej zgody tej własności i jej właściciela. Przekazanie własności odbywa się z zachowaniem stałego rytuału. Kto złamie to jedno z podstawowych zasada Kodeksu i odbierze w jakikolwiek sposób komuś, np. suczkę jest wyklęty ze środowiska Domin na zawsze. Mistress Katrin dobrze o tym wiedziała i nic nie mogła zrobić. Tylko ja mogłam się na to zgodzić po rozmowie z Julią. JA SIĘ NIGDY W ŻYCIU NIE ZGODZĘ!!!. Mogą mnie zaruchać na śmierć i nie dam zgody!!!

- Wycieraj się suko i do pokoju! – Rozkazała.

 – Tak, Mistress Katrin. – Rzekła cicho wyraźnie wystraszona Julia.

Mistress siadła w fotelu i gapiła się piorunując mnie wzrokiem. Po chwili Julia klęczała obok mnie.

– Ty stara suko. – Zasyczała masz szczęście, prawo Kodeksu! – Jesteś szczęśliwa? - Gadaj!

– Tak, jestem, Mistress Katrin.- Powiedziałam i czując jak na dupie kurczy mi się skóra.

– Taaak, nie wątpieee. – Zasyczała Mistress.

– Moja w tym głowa, byś nie była. – Pisnęła przez zęby.

–Marsz do zabiegowego, ty suko, szybko, szybko! Właź na stół i wywal dupsko. Tylko mocno się rozkracz dupodajko! – Krzyczała głośno. …”

„…. Następnie klęczałyśmy same przed Mistress a ona mówiła do nas. Na zakończenie zwróciła się do mnie.

– Ty, suko, za swoją niesubordynacje i próbę przechytrzenia mnie Mistress, chociaż zgodną całkowicie z Kodeksem, co uznaję, zostajesz decyzją jej Ekscelencji przekazana mnie, jako czasowa własności od teraz do końca czerwca 2012. Bo choć twoje postępowanie było zgodne z zakonem Kodeksu, jednak, jako suka wykorzystałaś go przeciw mnie. Przeto kara musi być tak czy inaczej. - Tak, Mistress Katrin, suczka jest posłuszna. – Powiedziałam cicho. Niech będzie, co chce teraz wiem, że Julia jest bezpieczna. I tylko to się liczy….”

Tak to, w ten oto sposób, Mistress Katrin dostała mnie w swoje ręce. Nic nie mogłam poradzić. Jestem tylko suczką, choć ostatnią decyzja Jej Ekscelencji Madame Jowity nie jestem zwykłą już suczką. Decyzja należała do Jej Ekscelencji i taką też podjęła a moja powinnością jest wypełnić jej życzenie dokładnie i gorliwie jak na dobrze ułożoną suczkę przystało.

Pewnie pomyślicie, że jak to, ktoś podejmuje za mnie decyzje a ja nic nie mogę zaprotestować, nie zgodzić się. Że to już nie te czasy, itp. itd. Jeśli tak myślisz a na dodatek uważasz się za suczkę czy to trans czy inną to nie dosyć, że jesteś w błędzie a na dodatek przestań udawać się w suczkę. Tak, prawdziwa sunia, a ja taką jestem, nie ma nic do decydowania, jeśli jakaś (dowolna) Domina, Mistress czy ktoś wyższy w hierarchii zadecyduje. A już na pewno suka bezpańska. Tak, więc Mistress wyjechała do siebie, nakazując mi czekać. Dni spędzałam z Julią na seksie, pieszczotach i jej wychowywaniu. Uczyłam ja jak powinna się zachowywać. Postępować i reagować w różnych sytuacjach. Nie zapomniałam nauczyć ją anatomii narządów chłopaków i dziewczyn. Pokazać, które miejsca jak reagują. Akurat z tym nie mieliśmy problemów praktycznych, gdyż ja, jako transwestyta mam, co potrzeba, choć reaguje ciut inaczej jak chłopak, a ona, jako obojniak ma też wszystko, co potrzebne do nauki praktycznej. Co jakiś czas zapraszaliśmy chłopaka lub dziewczynę, aby Julia przećwiczyła to, co jej pokazałam w rzeczywistości. Oczywiście ja tez korzystałam z ich obecności.


ROZDZIAŁ 2


/POCZĄTEK SUCZEJ SŁUŻBY/


Już zaczęłam zapominać o Mistress Katrin, gdy pewnego dnia zadzwonił telefon. To była Mistress.


– No, suko, czas na ciebie, pakuj manatki, tylko nie za wiele, nie będą ci potrzebne. Masz opłacony bilet, odbierzesz na lotnisku. Lot taki a taki o godzinie i dnia. Na miejscu odbierze cię młodsza Domina. Tylko bądź grzeczna i wykonuj jej polecenie dokładnie Czy zrozumiałaś, suko. - Mów!

 – Tak, zrozumiałam Mistress Katrin. – Odpowiedziałam i płakać mi się zachciało.

– To do roboty i szykuj dupsko na wielkie zmiany. – Powiedziała i przerwała połączenie.

 Biedna Julia, była światkiem rozmowy. Rzuciła się do mnie z wielkim, głośnym płaczem, nie mogłam ją uspokoić. Aż cała się trzęsła i jąkała biedactwo. Termin lotu przypadał za pięć dni. Przez te dni Julia nie odstępowała mnie na krok. Pozwoliłam jej przesiadywać na moich kolanach. Pieściłam ją i uspokajałam. Uprawiałyśmy cichy, stonowany seks. Więcej, pieszczot, lizania i przytulania niż ruchania. Dwa razy w nocy Julia budziła się i mruczała: dupci, dupci. Jej kutas-łechtaczka był wtedy niesamowicie twardy. Całując ja odwracałam się na bok, wypinając dupcie w jej stronę. Ona powoli wchodziła we mnie, przytulała się i tak trwała. Czasami wykonując ruch posuwisty. Po wytrysku zostawała we mnie, zasypiając.

  Nadszedł dzień wyjazdu. Wsiadłyśmy raniutko do autobusu, który jedzie do Warszawy na lotnisko. Tam odebrałam swój bilet. Pożegnanie było we łzach, ale już bez rozpaczy. Julia miała przykazane wracać do domu najbliższym autobusem. Wiem jednak, że dla zabicia smutku musiała sobie ulżyć zakupami. Za co nie gniewam się. Potem mi się przyznała.

 Wylądowałam o czasie na lotnisku na północy kraju na wyspie. I tak zaraz na początku, gwoli wyjaśnienia rozmowy odbywały się w języku angielskim ( dobrze się nim posługuje) oraz po polsku (Mistress zatrudnia też Polskie Dominy i dziewczyny do posług). Przy wyjściu czekała duża dziewczyna trzymająca kartkę z umówionym napisem. Chociaż ładna jednak w jej wyglądzie wprawne oko mogło dostrzec nieznaczne cechy męskie. Podeszłam i powiedziałam:

- Dzień dobry jestem Mariolka. – Przywitałam się.

 – Co ona jest?! – Ostro spytała dziewczyna.

To pytanie pozbawiło mnie pewności.

– Mariolka, to jest suka Mariolka. – Wybełkotałam.

– No, tak lepiej, suko. – Odezwała się. – Idziemy.


Ponieważ nie miałam prawie żadnego specjalnego bagażu, więc łatwo nadążyłam za Dominą. Na parkingu czekał spory samochód z ciemnymi szybami. Bagaże powędrowały do bagażnika. I to był właściwie ostatni raz jak miałam z nimi styczność. Usiadłam na tylnym siedzeniu. Ona usiadła z lewej strony obok kierowcy. Kierowca był transwestyta, co bezbłędnie rozpoznałam.

 – Masz napij się. – Domina odwróciła się do mnie i podała kubek jakiejś lemoniady.

Była ciut kwaskowa o nucie jakiegoś posmaku, chłodna.

– Pij wszystko.- Rozkazała.

  Chociaż nie chciało mi się pić, szybko wypiłam do dna. Ruszyłyśmy. Nikt się nie odzywał do mnie. Siedziałam i dyskretnie patrzyłam na okolicę. Za trzecim zakrętem wydało mi się, że jeździmy w kółko, ale to już mnie przestało interesować. Świat zaczął mi się rozmazywać i niebawem opadłam na oparcie z tyłu a potem całkiem na siedzenie. Wszystko wirowało, głosy jak nierealne docierały do mnie z daleka.

 – No już gotowa. – Dotarło do mnie.

 Ktoś podniósł moją powiekę a potem ułożył na siedzeniu. – Możemy jechać – doszło z daleka. Leżałam, choć nie spałam. Obrazy były niewyraźne. Ciało ciężkie i znużone. Nie wiem jak, gdzie i ile czasu jechaliśmy. Potem zostałam wyciągnięta z samochodu i podtrzymywana z obu stron pod ramiona zaciągnięta do jakiegoś pomieszczenia. Po drodze w rozmazanych obrazach utrwalił mi się szereg drzwi i jakieś stojące postaci. Położono mnie na jakieś łóżko czy kanapę. Czułam jak mnie przewracają z boku na bok i rozbierają. Naga zwinęłam się w kłębek. Założono mi coś na szyję (była to obroża) przypięto długi łańcuch, który gdzieś tam leciał w dół. Poczułam ukłucie w dupę i odpłynęłam. Tak, to było w lutym i było rzeczywistością. Czy to było porwanie, jak stwierdziła jedna z koleżanek transek. Nie, nie uważam, że zostałam porwana. Mistress Katrin nie chce, aby można było zlokalizować istnienie jej Pensjonatu. Przebywające w nim suczki nie muszą o tym wiedzieć. Mają wykonywać polecenia. Nie mam pojęcia jak długo spałam. Obudziłam się nawet wypoczęta. Byłam naga. Ciepło panujące w pomieszczeniu nie pozwalało mi zmarznąć. Dotknęłam szyi. Pomacałam i wcale niezdziwiona stwierdziłam, że mam założoną szeroką obroże ze skóry. Przecież jestem suczka i to jest dla mnie normalne. Podniosłam łańcuch. Nie dał się wciągnąć na łóżko. Popatrzyłam i stwierdziłam, że jego drugi koniec jest zamocowany do uchwytu w podłodze i zamknięty na kłódkę. Z tyłu na obroży też był jakiś zamek, który nie pozwalał mi jej zdjąć. Byłam przykuta! Cóż nie przejęłam się tym zbytnio. Powoli wygramoliłam się z łóżka i zaczęłam krążyć po pokoju, badając go. Łóżko było spore okrągłe. Na środku pomieszczenia. Pokój nie miał okien! Kolor ścian. Łóżka i otoczenia był czerwony. Wielka zamknięta szafa w kącie. Lustra na ścianach w takich miejscach i wysokości, że pokazywały całe łóżko. Drzwi w ścianie dały się otworzyć. Łańcuch był na tyle długi, że mogłam tam wejść i poruszać się. Było to dobrze mi znane pomieszczenie łazienka, ubikacja, przygotowalnia z pełnym wyposażeniem w przyrządy. Usiadłam na sedesie i zrobiłam kupkę i siku. Rozglądałam się ciekawie. Te rurki, wlewniki, cewniki i inne przyrządy nie podobały mi się. Długo, więc tam nie zabawiłam. Wróciłam do pokoju. Zauważyłam w kącie dziwny mebel. Przypominał on kształtem takie przyrządy do gimnastyki. To się nazywało chyba „skok przez konia”. Tylko, że ten przyrząd miał regulowaną wysokość i zapinane pasy skórzane na dole i górze. Dodatkowo uzupełniały go wiszące obok dyscypliny. Od rózg po bicze. Nie było wątpliwości, że nie jest to przyrząd do gimnastyki. No może i do ale nieco innego rodzaju. Na razie nie przejęłam się obecnością tego niepasującego tu mebla. Drzwi do pokoju były zamknięte. I nie było klamki! A tak na marginesie to całe pomieszczenie wyglądało na wytłumione, bo dźwięk nie rozchodził się jak w zwykłym pokoju a zanikał jak w studio. Dodam jeszcze, że w ścianach były otwory, w których zauważyłam obiektywy kamer i głośnik pod sufitem. Kilka silnych lamp oświetlało pomieszczenie, ale były i kinkiety do innego rodzaju oświetlenia. Poprzeglądałam się naga w lustrach i stwierdziłam, że wszystko jest bardzo ok. Małe cycki, okrągły brzuszek, szeroka dupka i mocne uda. Super suka. Usiadłam na łóżku i bawiłam się ptaszkiem z nudów. W zgięciu łokcia zauważyłam ślad po igle. Ktoś musiał coś mi wstrzyknąć lub pobrać krew ja spałam. Nie czułam się dziwnie, więc chyba pobrano mi krew.


Drzwi się otworzyły niespodziewanie, że aż podskoczyłam. Weszła kobieta w średnim wieku, nie, nie kobieta a transwestyta, co moja sucza natura z miejsca wywąchała drugą sukę. Ładna. Ładnie ubrana i wymalowana. W ręku miała bicz. Za nią weszła druga, młoda, cała w lateksach. Ta trans, usiała być kimś ważniejszym w hierarchii tutejszej, bo młoda patrzyła czujnie jej w oczy, gotowa na każde skinienie. Ja oczywiście już stałam pokornie z opuszczoną głową. Domina obeszła mnie oglądając. Końcem bicza szturchała mnie w dupcie, uda i brzuch.

– To jest ta polska suka niby. Zachwalana przez Mistress. Ta, co to się dobrze rucha i jest wytrzymała. -- Ok. zobaczymy jak będzie wyglądać za kilka dni. – Powiedziała raczej do siebie niż do mnie.

Dała znać młodej. Ta odczepiła łańcuch od obroży mojej i zamocowała skórzaną smycz. Nałożyłam przyniesione pantofle na małym obcasie i ciągnięta na smyczy, nagusieńka, zakrywając rękoma cycki i kutaska, podążyłam za Dominą korytarzem. Pusty, raczej ponury, słabo oświetlony korytarz był wyłożony czerwonym dywanem. Korytarz też nie miał okien. Szereg ciemnych, masywnych drzwi po obu stronach był zamknięty. Panował jakiś dziwny nastrój podniecenia i niesamowitości. Do tego zapach piżma, spermy i taki, co się wydziela z dupci po dobrym przeruchaniu. Prawdziwe suki znają go. W pewnym momencie, przed nami, wyłoniły się zza zakrętu dwie postacie. Pierwsza w kusej spódniczce z gołą dupcią i kutaskiem oraz obrożą na szyi a drugą facet w średnim wieku ubrany tylko w płócienną koszule, do połowy ud. Ta pierwsza, suczka prowadziła tego faceta. Gdy mijali nas facet popatrzył uważnie na mnie i posłał całusa. Nie zareagowałam, ale spiekłam raka. Suczka otworzyła drzwi do jednego z pokoi, czekała aż mężczyzna wejdzie. Dyskretnie zerknęłam . Zobaczyłam białe ciało w błękitnej bieliźnie. Spore cycki w staniczku oraz wielka dupę wysoko wypiętą z czarnym otworem. Olbrzymie jaja wisiały, podskakując konwulsyjnie. Rozlegał się głośny płacz. Szarpnięta za smycz podążałam dalej. Już nie daleko był kres naszej wędrówki. Goła i wystraszona znalazłam się w pomieszczeniu przypominającym gabinet  zabiegowy. Ale tylko przypominającym. Mężczyzna, którego wszyscy nazywali „doktorem”, Podszedł do mnie i obejrzał dokładnie. Następnie zostałam zważona, zmierzona. Potem, gdy już byłam czysta, po serii lewatyw, poddano mnie skrupulatnym oględzinom i dokładnemu badaniu całego mego ciała i wszystkich otworków. Nawet doktor zajrzał mi głęboko w kiszkę przy pomocy długiego przyrządu. Na koniec wymęczona, obolała, jęcząca i zapłakana zostałam ponownie zaprowadzona do swojego pokoju. Badanie było bolesne i męczące, że w drodze powrotnej niewiele się rozglądałam. Słyszałam tylko jakieś skomlenia i jęki, gdy mijaliśmy niedomknięte drzwi paru pokoi. Przykuta na łańcuchu, zwinęłam się w pozycji embrionalnej naga na łóżku. Wszystkie otworki pulsowały i przełyk piekł od rury, którą mi tam wprowadzono w czasie badania. W czasie mego tam pobytu, co dwa tygodnie poddawana byłam podobnym badaniom w gabinecie. Badanie były bez znieczulenia, przykre o bolesne. Oprócz wziernikowania wszystkich otworów i przewodów ciała wykonywano dokładne pomiary powiększenia i zwiotczenia otworów. Pod osobną uwagą było moje serce, krew na wszelkie możliwe składniki, elektrolity itd. O kontroli wagi ciała i jego wyglądzie nie wspomnę. Im dłużej tym bardziej odczuwałam wycieńczenie. Doktór ustalał dawkowanie witamin i innych leków i ordynował lewatywy implant z elektrolitów. Również ustalał, co ile godzin i jakie środki powinnam dostawać na utrzymanie mnie w stanie najwyższej pobudliwości seksualnej. Tu chcę zaznaczyć, że nie były to żadne narkotyki czy inne podobne środki. Dwa razy dziennie przychodził i badał mnie w pokoju. Im dłużej tam byłam tym częściej wpadał. Jęczałam cicho. Leżałam cichutko, dochodząc do siebie. Nawet nie zauważyłam jak do pokoju weszło dwóch facetów.

 – To ta nowa suka? – Spytał jeden.

 – Tak, z Polski. Podobno dobra. Zobacz, jaka dupa. – Odpowiedział drugi.

– Mistress nie ma a dziewczyny będą trzymać gęby zamknięte.

 – Masz racje. No to do roboty. – Odrzekli, zdejmując spodnie.

 Przerażona siedziałam skulona na łóżku, słuchając ich rozmowy i patrząc na sztywne kutasy. Mimo silnego podniecenia bałam się strasznie.

– Nie, nie, nie. – Piszczałam cicho.

 – Milcz suko i dawaj dupy. A jak piśniesz coś Mistress to pożałujesz, że tu jesteś. – Powiedzieli, ciągną mnie za stopy i przewracając na wznak.

Moje uda poszły w bok, dupa w górę.

– Ale ma dziurę, popatrz. – Powiedział ten, co trzymał mnie za nogi.

– No faktycznie jama. – Potwierdził drugi zerkając.

– Ty w dupę ja od drugiej strony a potem zmiana. – Zarządził ten z tyłu.

Wbił się we mnie jednym ruchem wielkiego kutasa.

– Ujiiiii, uuuu. – Zawyłam.

– Cudownie suka reaguje. Zaraz zaśpiewasz cieniej. – Powiedział.

 Nie bardzo miałam jak „śpiewać bo usta i gardło rozpychał mi drugi kutas. Dupsko było ruchane bardzo fachowo i boleśnie. Ten drugi przytrzymywał kutasa w gardle aż zaczynałam się dusić i robić czerwona na twarzy, wtedy wyciągał na moment. Łapałam dwa, trzy wdechy jak szalona i znowu się dusiłam. Zmieniali się parę razy. Już było mi wszystko jedno, na wpół uduszona tylko reagowałam wstrząsami dupy i ciała. W pewnym momencie rzucili mnie jak szmatę, naciągnęli portki i wyszli. Za moment wpadły dwie dziewczyny, jak wszystkie do posługi ubrane w lateks na calutkim ciele łącznie z głową. Na głowach miały czepki pielęgniarskie.

 – Ty szybciej, musimy ją doprowadzić do ładu. – Odezwała się jedna, ciągnąc mnie za ręce.

– Wstawaj suko, coś ty podobno jesteś dobra, a tu wykończyło cię takie ruchanko? Dopiero zaczynasz a już padasz? – Drwiły taszcząc mnie do pomieszczenia obok.

Szybko wykąpały mnie, wyczyściły wprawnie dupcie lewatywami. I położyły ponownie nagą na łóżku. Pozacierały ślady seksu.

– Ty, suka, morda w kubeł, bo pożałujesz. – Syknęły i znikły.


  Po tym jak nadprogramowo wyruchali mnie jacyś dwaj faceci, czysta leżałam skulona i wystraszona. Nie wiem ile czasu upłynęło. Upływ czasu już nie był moją sprawą. Weszły ponownie dwie „lateksowe siostry”, tak je nazwałam, bo były ubrane całe w różne uniformy lateksowe a na głowach miały nakrycia z czerwonym krzyżem. Widoczne były tylko oczy, usta mocno wymalowane. Nos i uszy z kolczykami. Na szyi nosiły obroże. Niektóre maiły gołe, wypięte cycki. Zwłaszcza te, co dysponowały dużymi cycami. Niektóre, z wielkimi biodrami i dupami mały gołe dupy. A te z dużymi cipami, czy wiszącymi wargami miały wyciśnięte mocno cipy. Wszystko zależało, czym, która dysponowała. Chodziło o stworzenie atmosfery podniecenia dla gości. A więc „lateksowe siostry” bez ceregieli uwolniły mnie z  łańcucha. Popychając i ciągnąc na smyczy zwlokły mnie do pomieszczenia obok nazywałam je „gotowalnią”. Posadziły przed lustrem i zaczęły mnie robić na bóstwo. Czarne włosy zalśniły, poskręcane w loki opadając na ramiona i plecy. Czerwona bielizna, od pończoch do staniczka. Ciemnogranatowa marszczona z falbankami sukienka i krótkimi bufiastymi rękawkami sięgała mi do połowy uda. Czerwone tipsy, wiszące kolczyki, bransoletki na przegubach i stopie. Pierścionki itp. Na koniec czarne wysokie szpilki. Nic nie mówiłam, siedząc pokornie. Ale widziałam jak w lustrze pojawia się super suczka. Po ostatnich oględzinach i poprawkach wyszłyśmy na korytarz. Jedna z przodu, ja w środku a druga z tyłu. Wsiadłyśmy do staroświeckiej windy i pojechałyśmy do góry. Ile pięter nie wiem, bo przyciski były kolorowe bez cyfr. Nasz przycisk był kaszmirowy i trzeba było dodatkowo wprowadzić jakiś kod z klawiatury. Z windy wysiadłyśmy bezpośrednio w małym pokoiku. Cały był wyłożony grubym czarnym materiałem z kaszmirowymi symbolami. Nie miałam czasu na rozglądanie się. W pokoiku czekał chłopak ubrany jedynie w skąpą przepaskę. Jego kutasek śmiesznie sterczał sztywno wypychając przepaskę. Na ciele nie miał ani jednego włoska, nie tylko z racji swego wieku, ale i wygolonej brzytwą głowy. Pozbawiony był brwi i rzęs. Wyraźnie odznaczały się małe cycuszki. Gdyby nie kutasek to można by go pomylić z dziewczynką. Był to pupil, ulubieniec Mistress Katrin. Popatrzył na mnie niebieskimi oczami i bez słowa wziął za rękę. Otworzył drzwi i wprowadził mnie do drugiego pomieszczenia. Średniej wielkości pokój. Ściany, sufit pokryte jasno niebieska draperią z grubego materiału ozdobioną czarnymi falbanami. Zakryte wszystko łącznie z oknami, jeśli takowe były. Małe lampy rozmieszczone w różnych stronach dawały dziwne światło powodujące wzrost intensywności barw, szczególnie białej. Pod jedną ze ścian na małym podwyższeniu stał masywny, zdobiony fotel czy raczej krzesło z wysokim oparciem. Na nim zerkając spod opuszczonej głowy ujrzałam siedzącą, nieco bokiem, Mistress Lady Katrin. Długie włosy ułożone w misterną fryzurę spadały jej kaskadą, lśniących, czarnych, loków na ramiona i pierś. Ubrana była w długą, misternie, bogato fałdowaną, czerwoną suknię. Rozcięcie z boku odsłaniało jej całą lewą nogę, udo i biodro do pasa, ukazując czarną pończochę we wzory, podtrzymywaną czarnym pasem. Na stopach czarne szpilki o grubych podeszwach. Długość szpili obcasu na pewno przekraczała 15 cm. Dalej nie mogłam zerkać, było zbyt niebezpiecznie. Chłopak, na dany znak, podprowadził mnie bliżej i ciągnąc w dół zmusił mnie do klęknięcia na kaszmirowej poduszce. Byłam w niewielkiej odległości od Mistress Katrin. Ręką pochylił mi mocno głowę w dół. Ręce sama już skrzyżowałam z tyłu na pupie. Klęczałam z wyprostowanym tułowiem i pochyloną głową, trzymając nogi razem i zgięte pod katem prostym. Stopy oparte czubkami butów o podłogę. Mały usiadł obok krzesła Mistress. Zapadła cisza.

 – Taaak, więc wreszcie mam cię  suko. – Powiedziała Mistress cedząc słowa. Poczułam jak marszczy mi się skóra na ciele.

– Zgodnie z decyzją Jej Ekscelencji Madame Jowity jesteś moja aż do czerwca Czy to jest jasne dla ciebie, suka? - Mów!

-Tak, Mistress Katrin, suka rozumie to. – Odparłam wyraźnie.

 – Czy rozumiesz, że w tym czasie mogę zrobić z twoim ciałem, co zechce, że nie posiadasz nic, absolutnie nic, co jest twoje? - Mów!

– Tak, Mistress Katrin, rozumiem to. – Cicho, wyraźnie i ze strachem odpowiedziałam.

 – To dobrze. To jest ważne, abyś rozumiała. Czy przyrzekasz poddać się mej woli dobrowolnie, bez przymusu i z ochotą? - Mów!

– Tak, Mistress Katrin, suka przyrzeka posłuszeństwo bez ograniczeń i oddaje siebie w Twoją wolę, Mistress Katrin. – Mówiłam wystraszona.

-  Pozwalam ci podnieść głowę i spojrzeć na mnie. – Rozkazała.

 Uczyniłam jak kazała. Była bardzo ładna. Teraz dobrze zobaczyłam jej wielkie, zmodyfikowane chirurgicznie cycki wiszące jej prawie do ud i rozchylone na boki. Były nagie. W grubych sutkach były srebrne koła. Poczułam nagły przypływ podniecenia. Patrzyłam na Mistress a ona na mnie.

– Dobrze rozumiem twój upór, suko, w sprawie Juli. Wiem, że jeśli ją zatrzymasz przy sobie to będzie twoja ostatnia suczka, jaką wychowasz. Z drugiej strony, to dziwie się, jak się tobie, jako suce, udało wychować aż tyle młodych suczek. Praktycznie nie wolno ci było tego robić bez zezwolenia Rady. No, i za to podziwiam ciebie. Ale na tym koniec. Wiedz, że w sprawie Juli będę jeszcze rozmawiała z Jej Ekscelencją Madame Jowitą. A  teraz Ja Mistress Lady Katrin biorę sobie ciebie suko o imieniu Mariolka na wyłączną własność. Własność ta nie jest i nie może być w żaden sposób ograniczana i odebrana. Od tej chwili odbieram ci wszelkie prawa do samostanowienia, do zarządzania ciałem. Twoja wola jest moja wolą, twoje myśli są moimi myślami. Oznajmiam, iż od tego momentu nie posiadasz absolutnie nic. Okres ten będzie trwać do chwili, gdy zdejmę z ciebie swoją wolę i władzę. Symbolem mej władzy nad Toba niechaj się stanie ta oto obroża, która tobie zakładam. Podnieś włosy i pochyl się do mnie. – Mówiąc to wzięła z rak chłopca białe podłużne etui. Otworzyła je i wyjęła z niego symbol swojej władzy nade mną. Sądziłam, że będzie to jakaś zwykła psia obroża, ale jakże byłam zaskoczona, gdy zobaczyłam, szeroką ze dwa centymetry, wysadzaną niebieskimi kamykami, śliczną kolię z wiszącym, pięknie ciętym krwawym kamieniem. Oczywiście były to zwykłe świecidełka, ale zawsze coś. Mistress pochylając się zapięła mi mocno ta obróżkę na szyję.

– Możesz się wyprostować i usiąść. – Powiedziała.

Usiadłam wyprostowana na stopach. Patrzyłam na Mistress. Widocznie zauważyła moje zdziwienie, bo tylko lekko się uśmiechnęła.

- Od tej chwili, suko, jesteś tylko moja. Ja decyduje o twoim losie. Nikt inny nie ma prawa, bez mojego polecenia i zgody dotykać ciebie i wykorzystywać seksualnie czy w inny sposób. Gdyby coś takiego się zdarzyło to masz mi dokładnie opowiedzieć, gdy cię zapytam. Nie będzie to uznane, jako skarżenie się twoje i nie będzie karane.  Czy to rozumiesz, suko? - Mów!

– Tak, Mistress Katrin, rozumiem to. – Odparłam już nieco spokojniej.

 –To dobrze. Mam, co do ciebie, a zwłaszcza twego ciała pewne plany, ale to nie twoja sprawa. – Dodała. Kazała chłopcu wstać i zdjąć przepaskę. Ujrzałam bordowy, jakby bez skóry mały, gruby kutasek. Bardzo sztywny z wielkim podłużnym przecięciem pionowym główki. Pod spodem, ze zdziwieniem, zobaczyłam bardzo wielkie kule jajek. Były ogromne jak na dorosłego a co dopiero na takiego chłopca. Jajka były rozdzielone tzn. każde w osobnym jakby worku. Skóra worków bardzo opięta, gładka i błyszcząca robiła wrażenie jakby zaraz miała pęknąć. Jajka swą wielkością zbliżały się do rozmiarów wielkiej pomarańczy, tylko były podłużne jak śliwki. Między sterczącym kutaskiem w rozdzielonym workiem z jajkami wisiała elastyczna rurka. Od razu poznałam, że to była wykonana przetoka cewki. Już na tyle znałam Mistress, że nie dziwiło mnie nic. Mistress macała i pocierała tego kutaska a chłopak reagował wysokim piskiem. W pewnym momencie zobaczyłam jak wypina mocno brzuch. Dobrze wiem, co to oznacza. Ja też jak się podniecam to mój brzuch staje się wypięty. Mistress jedną dłonią uniosła kutaska chłopca a drugą mocno oklepywała każde jego jądro. Nie bawiła się przy tym w żadną ostrożność. Biedak płakał krzycząc. Gdy jądra były dostatecznie opuchnięte wsadziła mu w rozcięcie główki gruby metalowy pręt z jakimś urządzeniem na końcu. Do przetoki cewki wepchnęła elastyczny przewód i włożyła go do wysokiej  szklanki. Przyrząd zaczął brzęczeć i wibrować. Chłopak zareagował wyprężeniem kutaska, zwarciem sztywno ud i wysadzeniem brzucha. Po czym pojawiły się znane mi ruchy pompowania i szklanka wypełniała się mleczkiem. Wtedy Mistress silnie ugniatała każde jądro, jakby wyciskając ich zawartość. Męki trwały jakiś czas. Gdy już nic nie leciało Mistress uwolniła chłopca i wysłała go, aby się umył. W szklance było dużo tego mleczka.

– A teraz, suko, wypij tę spermę, jako znak rozpoczęcia twojej służby, bo od teraz będzie to przeważnie jedyny twój napój. – Powiedziała podając mi szklankę.

Wypiłam duszkiem całą zawartość. Sperma chłopca miała słodki smak z odrobiną słonawości. Była wyśmienita. Julia ma jednak lepszą spermę, przemknęło mi przez myśl. Chłopak powrócił. Znowu był w przepasce. Na znak Mistress opuściłam nisko głowę. Ona wstała i wyszła a ja zostałam wyprowadzona do czekających „lateksowych sióstr”. Ponownie przykuta do łańcucha leżałam na łóżku, naga. Jedynie na szyi nosiłam symbol własności Mistress. Nigdy nie był on zdejmowany. Niezależnie, jaki seks przechodziłam i co miałam na szyi. Po jakimś czasie, gdy myślałam, że dadzą mi spokój, otworzyły się drzwi i do pokoju wjechał manekin a na nim był założony gorset. Już raz coś takiego przechodziłam i dobrze wiedziałam, co to. Miał on metalowo skórzany szkielet, pokryty ładnym wykończeniem. Jego siłę działania regulowało się pokręcając odpowiednie pokrętła z tyłu.

– No suko wstawaj i podnieś ręce w górę. – Rozkazała jedna z „lateksowych”

Wiedziałam jak trzeba stać przy zakładaniu gorsetu, więc podniosłam ręce wysoko nad głowę. Płakałam. Czułam jak bezlitosne urządzenie obejmuje moje ciało od góry bioder wysoko pod cycki. Po wstępnym zapięciu, gorset został wyregulowany na długość. Opierał się o biodra i podnosił cycki wysoko. Cycki były na wierzchu.

 – Wypuść powietrze, suko, i zatrzymaj. – Usłyszałam.

Zrobiłam mocny wydech. Gorset zaczął się zaciskać coraz mocniej. Moje cycki wyszły w górę. Talia zrobiła się cienka a biodra wyszły na boki. W końcu zaczęłam krzyczeć. Gorset został dopasowany. Dyszałam ciężko unosząc cycki w rytm oddechu. Jeszcze tylko śruby regulacyjne zostały zabezpieczone abym nie mogła ich luzować i gotowe. Siedziałam sztywno, dysząc na brzegu łóżka.

 – Co się mażesz suko, będziesz piękna. Teraz masz wolne. Niedługo zaczynasz pracę. – Śmiejąc się wyszły.

Płakałam. Było mi źle, byłam przerażona i daleko od domu. Tak, było i tak jest teraz a niektóre z moich koleżanek, transek, nie mogą uwierzyć, że to w dzisiejszych czasach sie dzieje. I że ja na to się zgadzam. A jak im mówię, że jako prawdziwa suczka nie mogę mieć własnego zdania to dziwią się. Bycie prawdziwą suką to nie zabawa w seks, to jest prawdziwy seks. Nie mogłam spać, byłam roztrzęsiona, więc po pewnym czasie zrobiono mi jakiś zastrzyk, po którym uspokoiłam się i zasnęłam. I tak, w ten oto sposób zaczęłam swój żywot, jako suka w pensjonacie Mistress Katrin.


ROZDZIAŁ 3


/ZACZYNAM/


Ze snu zbudziło mnie palenie cewki. Leżałam na boku mając ręce skute kajdankami z tyłu, trzymana przez jedną z „lateksowych sióstr”. Druga w tym czasie coś wsadzała i wyjmowała mi w kutaska. Paliło bardzo. Zauważyłam, że ten metalowy przyrząd przypomina szczotkę. Mój kutasek zareagował szybko wytryskiem. Był to niezwykle bolesny wytrysk. Miałam wrażenie, że rodzę cewką płonąca pochodnię. Od tej chwili ta operacja zaczynała każdy etap mojej pracy. Czynność ta nazwałam „szczotkowaniem cewki”. Pisze etap, bo nie znałam upływu czasu. Jak się potem okazało ciągłe podrażnianie cewki miało mnie oduczyć tryskania w czasie seksu. Klienci nie życzyli tego sobie. Nie oczekujcie ode mnie i opisów seksu z każdym klientem. W większości to było zwykłe ruchanie czy obciąganie w różnych wariantach. Przeważnie pojedynczo. Ale i bywało więcej jak jeden na raz. Z mojego wyczucia czasu seks z jednym gościem zabierał koło 30 minut. Tak, że nie rzadko byłam ruchana dwa razy na godzinę.


  Jak uprzednio wspomniałam, dostawałam jakieś pigułki i zastrzyki, które powodowały moje niesamowite podniecenie seksualne. Na okrągło byłam w rui. Praktycznie cały czas mojego pobytu domagałam się ruchania i to obojętnie ilu naraz i ilu w ciągu godziny i w jakich sposób mnie ruchali czy używali. Gdy zaczynałam za bardzo szaleć z tego powodu to byłam wiązana, kneblowana i zamykana w ciasnej drewnianej skrzyni. Wtedy miałam przerwy w ruchaniu. Praktycznie sama nic nie robiłam przy sobie. Nie byłam w stanie. Na polecenie kogoś przychodziły dwie, trzy dziewczyny całe w lateksach, Rozbierały mnie do naga, jeśli byłam w bieliźnie lub w gorsecie, zwłaszcza na początku. Brały mnie pod pachy i prowadziły do gabinetu obok. Tam kąpały, myły, robiły płukanie całej kiszki. Doprowadzały mnie do porządnego wyglądu układając włosy, malując i ubierając. Potem przykuwały do łańcucha na łóżku. Jeżeli klient ruchał bez kondona albo sikał na mnie to przed następnym goście musiałam być ponownie myta i płukana. Jeżeli klient sikał mi prosto w przełyk do żołądka to miałam potem robione płukanie żołądka. Trafiali się klienci preferujący piss i scat. Całą dobę byłam kontrolowana kamerą lub siedziały na zmianę jakieś dominy w fotelu. Czasami jak był ciekawy klient z niecodziennymi preferencjami i zachciankami seksualnymi albo specjalny gość to seks odbywał się w obecności samej Mistress Katrin. Wtedy ona wydawała mi polecenia, co i jak mam robić.


  Byłam przetrzymywana w całkiem oddalonym skrzydle domu, tak wywnioskowałam z rozmów moich „lateksowych sióstr”, że mają daleko, że to jest puste miejsce i że Mistress stworzyła dziwny „oddział”, trzyma tu same przerobione suki. Nie wiedziałam, co oznacza określenie „przerobione”. Któregoś razu w trakcie lewatywy jedna z „lateksowych sióstr” podniosła mój worek i powiedziała.

 – W zasadzie ta suka powinna być przerobiona. Powinien się zając nią nasz chirurg. Po co jej ten worek. Mistress coś mówiła o wykastrowaniu tej suki. – Powiedziała jedna.

 – Tak mówiła też, że zmieni jej luźny odbyt w piękną pizdę tylko czeka, aby bardziej sflaczała. – Dodała druga.

– Ty, a widziałaś nowe cyce tej małej suki tu obok. Jak ona teraz wygląda. Przecież to są dwa wielkie balony wiszące prawie do ud na cienkiej skórze. – Mówiła jedna.

 – Tak, tylko ona jest już na stałe przeznaczona do ruchania w dupę od tyłu leżąc brzuchem na stole z otworami. No wiesz tam w „korytarzu” za pięć funtów. – Odpowiedziała druga.

 – Co ty, ma tam być na stałe? To straszne. – Powiedziała pierwsza.

– No tak. Jest to nowy pomysł Mistress, aby udostępnić klientom nie tylko dupę, ale i baloniaste cyce. – Myślisz, że i ta tutaj tak samo skończy. W końcu podobno jest to stara suka z Polski i Mistress jest cięta na nią. Nie wiem, za co ale sama słyszałaś, że ma być zawsze gotowa bez przerwy.


  Tak, więc w ten sposób powoli docierały do mnie różne wieści. One po prostu już nie zwracały na mnie uwagi. Robiły swoje, rzucały mnie na łóżko i wychodziły. Tak, więc była przeznaczona do „przeróbki”. Na razie takie określenia jak „korytarz” czy „zoologia” były dla mnie tajemnicą. Nic nie wiedząc i nie widząc chłonęłam każde przypadkowe słowo. Mój „pokój” był kompletnie wygłuszony. Żaden dźwięk nie docierał do mnie i pewnie żaden mój krzyk nie był słyszany na zewnątrz, a nie rzadko darłam się mocno. Nie miałam pojęcia o rozkładzie mojego „dnia” pracy. Jak powiedziała Mistress Katrin stałam się rzeczą nie istotą ludzką. Większość czasu, jaki spędziłam w „pensjonacie”, spędziłam go w gorsecie. Jeśli ubierano mnie w bieliznę to zakładano staniczek na sterczące cycki, pas i pończochy. Dodatkowo majtki lub stringi o ile nie miałam być ruchana. Na wierzch sukienki. Wyglądałam niezmiernie seksownie cienka w tali, szerokie biodra, wielka dupa i sterczące małe cycki. Pod wpływem zastrzyków i innych środków mój kutasek nigdy nie wiotczał. Sterczał sztywny boleśnie, nawet, gdy spałam. Przez tyle dni! Czasami doktór zalecał jakieś okłady lub moczenie w czerwonym płynie. Szpara w odbycie była ustawicznie obrzmiała, ziejąca. Zewnętrzna jej cześć przypominała wywiniętą brunatną różę. Na podstawie powtarzających się w miarę regularnie czynności przy mnie ustaliłam sobie „dni” i „noce”. „Dzień pracy” rozpoczynał się zdjęciem gorsetu, kąpielą i lewatywami. Następnie stałam z ramionami wyprostowanymi w górę. Robiłam mocny wydech. „Lateksowe siostry” zakładały ponownie gorset i dokręcały śruby. Potem już w pokoju stałam grzecznie, piszcząc a one „szczotkowały cewkę”. Cewka była cały czas mocno podrażniona i już same pierwsze wsadzanie powodowało mój krzyk. Z reguły już po kilku ruchach „szczotki” dostawałam orgazmu i tryskałam. Kutas palił mnie wtedy straszliwie wewnątrz. Wytrysk nie powodował przerwania zabiegu. „Siostra” powoli z uśmieszkiem posuwała szczotką. Wiele z nich dodatkowo gniotło mi jajka. Na koniec zabiegu ręka „siostry” w lateksowej rękawicy była zalana moją spermą a ja dygotałam. Te zabiegi doprowadziły do tego, że każdy mój wytrysk powodował katusze. W trakcie seksu bardzo się pilnowałam, aby nie tryskać, lecz to było nie do opanowania. Nie tylko pigułki działały podniecająco, ale ja się zawsze podniecam ruchana w dupkę czy jak mam kutasa w ustach. Nawet siku bałam się robić. Trzymałam ile mogłam. Jeśli chodzi o siku, to robiłam do naczynia wsadzając kutaska do szerokiej szyjki. Siku było zbierane. Było potrzebne. Gdy naczynie było pełne to przelewali je do większego i wynosili z pokoju do pomieszczenia obok do lodówki. Siku było używane do lewatywy, która robili mi przed snem. Była to lewatywa bez wypróżnienia. Miała się wchłonąć, więc byłam uszczelniana wielkim dmuchanym balonem. Oraz do posiłków. Tak, do posiłków. Nie dostawałam stałych posiłków tylko płynne lub półpłynne. Wszystkie na bazie mojego siku. A na koniec jeszcze szklanka siku do popicia. Próbowałam się buntować, odmawiałam przyjmowania pokarmu takiego. Wtedy przychodziły trzy „wielkie lateksowe siostry” silne. Dostawałam lanie w dupę na koziołku do bicia. Następnie w pokoju do lewatyw sadzały mnie na fotelu i przypinały pasami. Jedna umiejętnym uchwytem rozwierała mi szczęki a druga wsadzała długa rurę zakończoną kneblem w przełyk. Do wystającego końca tej rurki podłączany był gumowy wlewnik do lewatywy napełniony moim posiłkiem i karmiona byłam na siłę. Jeżeli posiłek był gęstszy to podłączały dużą strzykawkę. Po chwili mój żołądek bardzo wyraźnie było widać pod cyckami. Oczywiście, na czas posiłku takiego gorset był zdejmowany. Próbowałam tego buntu, ale ciężko było wytrwać. Te tortury karmienia siłą były przerażające. Pod koniec okresu buntu razem z przynoszonym posiłkiem przychodziła jedna z tych wielkich sióstr i czekała milcząc. Wystarczyło, że tylko miałam minę nie taką lub coś się jej przewidziało a już lądowałam w pasach na fotelu z rurą w gardle. Jako „noc” uznałam porę snu. Początkowo sama zasypiałam wykończona seksem, ale później miałam z tym problemy. Ruchana czy wykorzystywana inaczej w sposób taśmowy i na zawołanie, nie widząc światła dziennego, wszystko mi się pokręciło. Spałam, gdy dostałam zastrzyk w dupkę. Prawdopodobnie doktor zalecił, że muszę mieć ileś tam godzin nieprzerwanego snu.


  Spacery też były. Odbywało to się w taki sposób, że ubierałam na wierzch długi szary płaszcz, szpilki lub inne buty. Zakładałam duże ciemne okulary, nie wiem, po co i prowadzona na łańcuchu wychodziłam z pokoju na korytarz. Jak zwykle panował tu głęboki półmrok, cisza, dźwięki były tłumione wyłożeniem ścian i podłogi. Wszystkie wysokie okna zasłonięte szczelnie ciężkimi kotarami. Byłam niemal pewna, że mają okiennice, które też są zamknięte. Czułam, że sam dom jest spory i bardzo staroświecki. Na korytarzu prócz moich drzwi widziałam jeszcze trzy. Razem, więc były tu cztery pomieszczenia. Żaden dźwięk nie wydostał się nigdy zza tych drzwi jak byłam na korytarzu. A jeszcze zapomniałam, mój, czy nasz korytarz, bo w innych pomieszczeniach były suczki po zabiegach BME, był oddzielony od reszty domu ciemną drewnianą, zdobioną ścianą z drzwiami pośrodku. Głucho zamkniętymi. Wprowadzano mnie do windy i jechaliśmy na dół. Jak daleko nie wiem. A więc ja byłam gdzieś na górze. Z windy wychodziło się do małej sionki a stamtąd na zewnątrz. Cały obszar tego „spacerniaka” mieścił się jakby na wewnętrznym dziedzińcu domu. Były tam kwiaty, drzewka, fontanna i ławki. Wysoko w górę pięły się ściany starego domu z dużymi oknami. Mój koniec łańcucha był mocowany do betonowego słupa i zostawałam sama. Zawsze było to w nocy. Nigdy dzień. Nierzadko, gdzieś z góry dobiegał mnie przytłumiony jęk czy krzyk. W wielu oknach paliło się światło i widać było cienie na zasłonach. Początkowo spacerowałam cicho. Potem coraz częściej przesiadywałam na ławce. Ponieważ panował półmrok, byłam sama, tak mi się zdawało, dodatkowo podniecona niesamowicie parę racy nie bacząc na ból cewki masturbowałam kutaska dyskretnie pod płaszczem. Cóż, wpadłam. Była awantura, kara bolesna i zamknięcie w skrzyni. Potem następne spacery odbywały się z rękoma skutymi za plecami lub w kaftanie bezpieczeństwa. To dla całkowitego poniżenia mnie. Po spacerze zawsze musiałam spać. Ponieważ parę razy udałam tylko, że połknęłam pigułkę a potem nie mogłam zasnąć, więc dostawałam zastrzyki z dupkę. Pigułki na podtrzymanie podniecenia też nie dostawałam od tamtej chwili do połknięcia. Rozwierano mi usta metalowym przyrządem i po wsadzeniu w przełyk rurki wdmuchiwano po prostu pigułki i inne zalecane środki powietrzem do żołądka. Trzeba wspomnieć, że ja byłam tu w celu złamania mojej woli i oddania Juli na własność Mistress Katrin. Mimo ciężkich chwil starałam się o tym cały czas pamiętać.


ROZDZIAŁ 4


/SEKS I INNE/


 Jak już wspomniałam większość klientów po prostu ruchało mnie w dupę lub w gardło. Musiałam obciągać z połykaniem spermy i inne normalne, jak ja to nazywam, zachcianki. Ale trafiali się i wyrafinowani goście. Bardzo często przychodził duży facet, przy kości w średnim wieku. Jego spory kutas sterczał zakręcony w górę. Nie opadał nawet po wielu wytryskach i orgazmach. Musiał coś zażywać przed przyjściem do mnie. Zawsze wtedy była obecna Mistress Katrin. Zwykle siedziała na fotelu baczna i czujna, ale czasem wydawała mi polecenia w trakcie seksu. Mój gorset był zaopatrzony po bokach, z tyłu w metalowe kółka. Początkowo nie wiedziałam do czego to potrzebne. Myślałam, że do przywiązywania mnie. Najpierw zostałam ubrana w cieliste pończochy ze szwem podtrzymywane pasem. Wysokie szpilki na stopach. Włosy jak zwykle miałam w lokach spływające na plecy. Na uszach długie kolczyki na rękach grube bransolety i na kostkach nóg też. Dodatkowo zrobiono mi duży wlew to worka. Wisiał do połowy ud. Na głowę założono mi skórzaną uprząż jak dla konia z wędzidłem w ustach. No i lejce, przeprowadzone właśnie przez te kółka na gorsecie. Ustawiono mnie na kolanach i łokciach, uda i nogi razem, na krawędzi łóżka. Mocno nasmarowano mi dupę. Byłam gotowa. Czekałam, czasem nawet bardzo długo. Pierwszy raz to odbyło się tak. Stałam wypięta dupą na pozycji. Weszła Mistress Katrin z gościem. Stanęli z boku.

- To jest ta suka, z Polski, o której mówiłam. Proszę spojrzeć na ten szeroki zad i mocne uda. Jest to przykład dorodnej suki. Jest bardzo wytrzymała o naturze masochistki. – Mówiła Mistress klepiąc mnie po pupie i udach oraz rozciągając pośladki.

 Gość dotykał mnie i cmokał.

– To dobrze, świetnie. Ja będę ogierem a ona klaczą. Będę jeździł na niej. – Odparł gość.

– Proszę, rób, co chcesz, jest twoja. – Powiedziała Mistress Katrin siadając na fotelu.

 Facet zdjął białe odzienie. Wziął ze stolika końską szpicrutę i machną nią ze świstem. Podskoczyłam wystraszona.

– O jaka narowista i niecierpliwa. – Powiedział głaszczą mnie po dupie.

Ściągną lejce, zmuszając mnie do wygięcia w dół pleców i uniesienia głowy, a tym samym zmiany położenia dupy. Nagle świsnęło i




Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!





Arletka Ruchliwa

W 2012 r. w Grudniu ooznałam Julie, przecudną, młodą suczkę. Julia tak mnie zakręciła, żę zgodziłam się wziąść na własność i wychować seksualnie. Ten fakt naraził mnie na złamianie prawa obowiązującego takie suki. Julia  spodobała się Misstres Lady Katrin. Zażądala oddania Jej Juli. Odmówiłam. Jak to się skończyło i kto nas uratowa dowiedcie się czytając MÓJ NOWY ROK 2012. Musiałam jednak odpokutować o czym piszę tutaj.


Komentarze


Brak komentarzy! Bądź pierwszy:

Twój komentarz






Najczęsciej czytane we wszystkich kategoriach