Kategorie opowiadań


Strony


Forum erotyczne





MW-Ibiza Rozdzial 44 Chichotki

Spoglądam na te kilka spiętych, patrzących na nas jednocześnie bykiem i z nadzieją postaci i serce mi się kraje. Kontrast pomiędzy naszymi wystrojonymi, zadowolonymi z życia a tymi wystraszonymi, rozczochranymi i brudnymi dziewczętami powala. Mobilizuję w sobie całą, nieco przykurzoną znajomość ukraińskiego.

- Dobryj Den! Jestem Maciek a to moi przyjaciele. Jestem Polakiem, część tu obecnych też jest z Polski.

- My polski rozumiemy, i powiedzieć też potrafimy! Na to po cichu liczyłem, teraz przydadzą się moje dziewczęta.

- Chcemy wam pomóc, mamy możliwości, problem w tym, że możecie nie chcieć naszej pomocy.

- Jak to? Dlaczego? Pomóżcie nam, prosimy!

- Wszystko wam wytłumaczę, skoro rozumiecie po polsku, to dziewczęta też odpowiedzą na wszystkie pytania ale na początek przenieśmy się w wygodniejsze miejsce. Staś – zwracam się do niego po polsku - załatw z ochroniarzami, niech nas wprowadzą dyskretnie od tyłu i odetną salę od reszty dyskoteki.

Staś biegnie, za chwilę wraca.

- Załatwione!

Jesteśmy już wszyscy w środku, w dobrym oświetleniu widać, jakie wymęczone są te dziewczęta. I pewnie głodne. Zwracam się do Tidżejów:

- Zorganizujcie jakieś żarcie i napoje.

I do moich dziewcząt:

- Zaprowadźcie je do łazienki, na pewno chcą się odświeżyć.

Tymczasem rozmawiam z ich, tak jakby, przywódczynią, Tatianą.

- Taniu, będę z tobą szczery do bólu.

- Chodzi o ten problem, że możecie pomóc, ale my możemy nie chcieć tej pomocy od was?

- Tak!

- Dawaj w pieriod!

Cały plan mam już w głowie.

- Możemy was za chwilę zabrać autobusem na przystań, stamtąd wodą na S’Espardell, to taka mała wyspa o pół godziny drogi stąd. Nasz przyjaciel Antonio - Antonio macha do Tani - ma tam hotel, w tej chwili jesteśmy jego jedynymi gośćmi.  Wynajęliśmy hotel na tydzień, cały teren jest zamknięty będziecie tam bezpieczne przez ten tydzień. W następną niedzielę rano wracamy do Polski, mamy wyczarterowany samolot, jeszcze zahaczamy po drodze o Kopenhagę ale to dla was nieistotne. Tu obecni bliźniacy, moi kuzyni z Nowego Yorku, wynajmą w międzyczasie duży samochód kempingowy i przewiozą was do mnie, do Warszawy. Problem dokumentów odpada, to wszystko Eurokołchoz, tylko z samolotem byłby kłopot. W Warszawie będziemy się zastanawiać, co dalej z paszportami, w tym czasie możecie zamieszkać u mnie albo zgłosić się do odpowiednich władz, one zapewnią wam lokum. Aha, to w tej chwili pewnie dla was najważniejsze, jeśli pamiętacie numery telefonów, możecie w każdej chwili zadzwonić do domu.

I podaję Tani telefon. Robi to na niej piorunujące wrażenie. Wręcz wyrywa mi go z ręki, ucieka w najdalszy kąt sali i gorączkowo wybiera numer. Po chwili zaczyna równie gorączkowo rozmawiać z kimś z rodziny. Dobiegają mnie jedynie urywki słów, zresztą staram się nie podsłuchiwać. Po długiej chwili Tania wraca do mnie, jeszcze ocierając oczy. Oddaje mi telefon.

- Jutro sprawimy wam własny. Będziecie mogły dzwonić, ile i kiedy chcecie.

- Nie rozumiem.

- Czego, przecież ludzie muszą sobie pomagać, a już my, Słowianie...

- Nie tego. Nie rozumiem, dlaczego miałybyśmy nie przyjąć waszej pomocy. Wyście już nawet wszystko zaplanowali, za tydzień w Warszawie, nie do wiary. I nie chcecie za to żadnych pieniędzy?

- Mamy dość swoich. A teraz ci wytłumaczę, krótko i dosadnie a dziewczęta potwierdzą.

- Dawaj w pieriod! – powtarza Tania.

- Bo my wszyscy, jak nas tu widzisz, uwielbiamy się pieprzyć. Zebrała nas się spora grupa, właśnie urządziliśmy sobie krótkie wakacje, na których nic, tylko...

- Się pieprzycie! – Dopowiada Tania.

- Każdy z każdym i na wszelkie sposoby. No i w zasadzie chodzimy nago, ubrania zrzucimy, jak tylko wsiądziemy do łodzi, Wyspa to w zasadzie ogromna naga plaża, a terem hotelu jest odcięty od reszty wyspy, więc...

- Pieprzycie się bez ograniczeń! – Znów dopowiada Tania.

- Dokładnie. Podobnie przedstawia się sprawa z moim domem w Warszawie, stoi w dużym ogrodzie z basenem za wysokim płotem, więc tam też przebywamy nago i... Dokończ.

- Pieprzycie się bez przeszkód!

- W tej chwili mieszka ze mną Ala i te dwie Japonki, reszta dziewcząt często mnie odwiedza i wtedy... już nawet nie musisz kończyć!

A jutro planujemy niemałą orgietkę w hotelu, taką na kilkadziesiąt par.

- Rozumiem. A w czym leży problem?

Zatyka mnie

- No... Po waszych przeżyciach, w końcu uciekłyście z burdelu, czy z transportu do burdelu, nie wydaje ci się, że wpadacie z deszczu pod rynnę?

- Tym się przejmujesz? Popatrz na to z innej strony. My jesteśmy dziewczyny nowoczesne. To, że nie chcemy pracować w burdelu, bo która dziewczyna tak naprawdę by chciała, nie oznacza, że nie lubimy się pieprzyć! Byle na własnych warunkach. Zatkało cię? Cóż, szczerość za szczerość. Naprawdę nie musisz do nas podchodzić jak pies do jeża, myśmy wyszły z tego tanim kosztem, mówię ”wyszły”, bo wierzę już, że dzięki wam mamy to za sobą. A tanim kosztem, bo w zasadzie jeszcze nie zaczęli nas urabiać, owszem, trochę bili, ale żadnej z nas jeszcze nie zgwałcili. Tania unosi bluzkę i pokazuje siniaki na żebrach, ładne ma piersi, wysoko unosi tę bluzkę.

- Ładne mam cycki? – Zauważa moje spojrzenie, uśmiecha się.

- Zobaczysz i resztę, nie będziemy was krępować chodząc ubrane. Nie patrz tak, jestem pewna, że dziewczęta się rozbiorą zaraz po was, młode i zgrabne jesteśmy, nie mamy się czego wstydzić!

Przysłuchująca się rozmowie Dorka wybuchła niepowstrzymanym śmiechem.

- Dokładnie to samo powiedziały mi jego dziewczyny, gdy wpadłam po piłkę!

Tania patrzy na nią wygłupionym wzrokiem. Dorka bierze ją pod ramię i prowadzi do łazienki.

- Weźmiesz prysznic, a ja opowiem ci w tym czasie, jak to było.

* * *

Robimy szybką naradę, postanawiamy urwać się z dyskoteki i kontynuować zabawę we własnym, nieco poszerzonym gronie. Okazuje się, że Antonio i jego kumple znaleźli sobie po panience, przecież są miejscowi, wszystkie znali wcześniej, częste bywalczynie Ibizy, tak, że mamy komplet. A nawet nadreprezentację płci pięknej wliczając Ukrainki, lecz zakładam, ze one będą co najwyżej biernymi obserwatorkami. Błędnie, jak się wkrótce okaże.

Wręczamy jeszcze ostatnie zaproszenia i kierujemy wybrańców i wybranki do autobusu.

Tania, już czyściutka, przekazuje moje informacje towarzyszkom niedawnej niedoli. Świeżo wykąpane i uczesane prezentują się nad wyraz atrakcyjnie. Facet rekrutujący je do, jak się okazało, burdelu miał oko...

Rozgrywa się zacięta acz bezkrwawa wojna o telefon. Zaradzają temu Tidżeje i Brodacze użyczając swoich komórek. Drugim efektem przekazania przez Tanię moich informacji koleżankom, jest wyraz ulgi i nieśmiałe uśmiechy, które zagościły na ich buziach. Oraz, sporadycznie, rumieńce tudzież cichy chichot. Trzeci efekt dotyczy głównie mnie, dziewczęta wlepiają we mnie wzrok pełen, czy ja wiem, na pewno nie potępienia, już raczej podziwu a nawet zazdrości. I znów chichoczą. Później traktują tym wzrokiem moje dziewczęta. Dziewczęta odpowiadają uśmiechem. Ukrainki poszeptują, chichoczą, co one z tymi chichotkami, i zgodnie kiwają głowami. Podchodzą wszystkie do mnie. Tania zabiera głos w ich imieniu:

- Tak, jak mówiłam, dla dziewcząt to nie problem. Ani wasze zabawy, ani rozebranie się. Założę się, że niektóre już kombinują, jakby tu się wkręcić na waszą imprezę!

- Sama kombinujesz, przyznaj się!

- Jak się pieprzyć to dla przyjemności, nie dla pieniędzy, czy alfonsa!

- Tylko do tego hotelu to chcemy z tobą płynąć, nie zostawiaj nas teraz!

Jestem lekko zszokowany taka szybką zmianą nastroju tych dziewczyn. Przed chwilą zastraszone, teraz wciąż chichoczą. Lubię takie chichotki. Cóż, przywilej młodości. No właśnie, ile mają lat?

- Mamy wszystkie między siedemnaście a dziewiętnaście, taki  był wymóg w ogłoszeniu o pracy za granicą. Że podobno, im młodsza, tym szybciej nauczy się języka.

- Język, ważna rzecz.

Wyobrażam obie ten akurat język na moich jajach. Tania z lekka się rumieni, czyżby mnie zdemaskowała? Chrząkam, zmieniam temat.

- Dobrze, dziewczęta, ruszamy!

Impreza trwa w najlepsze, jest dopiero pierwsza po północy. Nikt jednak nie żałuje, przed nami ciąg dalszy w bardziej kameralnym gronie.

Na nabrzeżu dzielimy się na dwie grupy, ze mną płyną oczywiście Francuzki, dalej gołe ale zupełnie się tym nie przejmują. Zresztą o tej porze jest tu raczej pusto. Nicole znów się do mnie tuli, drugim ramieniem obejmuję Tanię, Ala zajęta swoim niedźwiedziem, Antonio w roli sternika wraz z dziewczyną w roli majtka bez majtek oraz Tidżeje ze swoimi Czeszkami i Hiszpankami. Są także Kaśka, Majka i Dorka ze swoimi pewniakami. Rzucamy cumy i zrzucamy ubrania. Mnie rozbiera Nicole. Ukrainki oczywiście się chchrają. Pozostałe Francuzki nagle rzucają się do pudła z rzeczami wciągają ciuszki i ustawiają się w kolejce, chyba tak lubią. Ściągam więc z nich po kolei te skromne ciuszki, majteczek już nie mają. Pewną nowością jest dla mnie zdejmowanie szortów. Właśnie mam je na wysokości oczu, to raczej majteczki, tyle, że dżinsowe, z przodu wycięte po same pachwiny, z zalotnie wystającymi kieszeniami  Z tyłu sięgają ledwie do połowy pośladków. Chyba zaczynam zmieniać zdanie na temat szortów. Rozpinam powoli zamek – łyso, łyso, zero zarostu, zaczyna się kreska sromu, jadę niżej, pulchne wargi zazdrośnie kryją różowe wnętrze. Zsuwam te szorty niżej – klasyczna muszelka. Teraz obracam dziewczynę tyłem do mnie, wypina tyłeczek, szorty zatrzymują się w połowie dupy. Zahaczam o nie palcem i ściągam przesuwając opuszkiem wzdłuż rozkosznego rowka dzielącego pośladki, naciskam lekko słoneczko a ono napiera na mój palec. Podoba jej się!

Zabieram palec, jest kolejka, następna panna czeka niecierpliwie, żebym ją obnażył. Kładę ręce na udach dziewczyny i przesuwam powoli w górę zgarniając wszystko, czyli sukienkę, po drodze. Ukazują się kształtne biodra, cipka, znów gładko wygolona, podobnie potraktowane łono, płaski brzuszek. Moje dłonie dojeżdżają już pod pachy dziewczyny, podnosi teraz ręce nad głowę, przesuwam więc dłonie wyżej. Wyskakują pełne piersi. Dziewczyna jest wysoka, by podołać zadaniu muszę przysunąć się bliżej, gdy spod sukienki ukazuje się jej twarz, przylega już do mnie całym ciałem. Napiera brzuszkiem na mojego wzwiedzionego penisa, całujemy się.

- Zoé, nie przedłużaj, my też czekamy!

Kuszące mnie ciało nabiera imienia, ale zarazem odrywa się ode mnie. Teraz mam do zdjęcia spódniczkę i zapinaną na mnóstwo drobnych guziczków bluzeczkę po pępek. Zaczynam oczywiście od spódniczki, ciekaw czy natrafię wreszcie na jakieś majteczki.  Cóż... Ona też ich nie założyła. Gdy panienka, która przedstawia się jako Véronique zostaje w samej bluzeczce, popycham ją lekko do tyłu, opieram  tyłeczkiem o krawędź niskiej nadbudówki i rozchylam szeroko uda. wchodzę między nie, muszę przecież sięgnąć do bluzeczki. Nachylam się nad nią, mój kutas układa się wzdłuż jej kusząco rozchylonej szparki, sięgam wyżej, kutas ślizga się wzdłuż pizdy. Długo to trwa, guziczków jest wiele, zaczynam, nie spiesząc się, od dołu, stopniowo odsłaniam stożki jędrnych piersi. Wkładam dłonie między te stożki i powolnym ruchem rozsuwam poły bluzeczki, przesuwając ręce po tych cyckach, zahaczam przy tym o sterczące już sutki. Teraz podnoszę dziewczynę, by móc zsunąć jej bluzeczkę z ramion, mój kutas mało przy tym nie wskakuje do jej cipki. Czyżby była już taka wilgotna? Postanawiam sprawdzić, pomagam panience wstać z tego stołu, podparłszy ją ręką w kroczu. Rzeczywiście jest wilgotna. I jak tu taką zostawić? A tu już następna panienka czeka w kolejce, bym ja rozebrał. Całuję jeszcze rozgrzaną właścicielkę wilgotnej piczy, trzymając ją za tę picz.

- Dokończymy nasze sprawy na lądzie – szepcę jej do ucha. I oblizuję palce. Ukrainki przyglądają się temu bez ustanku chichocząc i  z rumieńcami na buziach. Jeszcze się nie rozbierają, właściwie zaczęły, ale jakoś przestały. Sprawę wyjaśnia Tania.

- Wiesz, one się przyglądały, jak rozbierasz te Francuzki i pytają, czy mógłbyś je też... Bardzo im się podobało, mnie zresztą również. Zaczniesz ode mnie?

I chichra się radośnie.

Co za diabeł wstąpił w te dziewczyny? Jeszcze niedawno strach i niepewność, a teraz te kurwiki w oczach.i.. Spytam je o to. Ale dopiero wtedy, jak je wszystkie wyrucham. Bo co do tego, że będą się z nami wszystkimi pieprzyć, nie mam już wątpliwości.

Tak więc z nagą Nicole wręcz przyklejoną do moich pleców, z łapkami coraz bliżej mojego kutasa, rozbieram kolejne Ukrainki. Pała sterczy mi do nieba, gdy klękam przed kolejną parą majteczek.  Właścicielka majteczek chichocze, chichoczą te jeszcze w majtkach i chichoczą te już bez majtek, otwarcie komentując rozgrywającą się na ich oczach scenę.

- Zajrzymy w te majteczki? – pytam nie odrywając wzroku od tych majteczek. Za całą odpowiedź dostaję wzmożony chichot. I to mi się podoba. Sięgam ku tym majtkom.

Co w nich znajdę? Gołą cipkę, czy boberka? Majteczki nieźle wypchane, stawiam na futerko.  Wpatruję się w nie, przedłużam tę chwilę niepewności, gdy niespodziewanie przeszywa mnie dreszcz  rozkoszy – to dloń Nicole dociera wreszcie do mojego penisa i zsuwa napletek. A ja zsuwam te majteczki... Cholera, jednak gładko wygolona cipka. Ale jaka wielka! Wołam Kaśkę.

- Stań obok, muszę porównać. Zostałaś pobita, sama popatrz!

Nicole niespiesznie zsuwa i nasuwa mi ten napletek, co niezmiernie bawi Ukrainki.  Kaśka zagląda w to krocze, Nadia z kolei, zupełnie nieskrępowana i również rozchichotana, zagląda to w krocze Kaśki, to w moje.

- Trudno powiedzieć, jej też jest okazała. Podobnie, jak twoja pała! – mówi Kaśka.

- Też mogę ci walić konia na oczach wszystkich, nie myśl sobie – mówi Nadia.

- A ja ci wtedy będę lizać cipkę – proponuje Kaśka.

Uwielbiam takie sprośne gadki! I wiem już, na ile mogę sobie pozwolić. Okazuje się, że na wszystko.

 Wstaje i łapię obie dziewczęta za pierożki, macam i ugniatam.  Wesołość Tani udziela się Kaśce, obie cipki drżą w mych dłoniach. Podobnie dwie pary kształtnych cycuszków przed mymi oczyma. Skoro mogę sobie pozwolić na wszystko, pozwalam sobie klęknąć i wziąć te cipy po kolei do ust. Całe! Ledwo się mieszczą.

Porównawszy, oblizuję się i  orzekam:

- Nadiu, masz większą, mało sobie szczęki nie zwichnąłem, biorąc ją do buzi. Kasiu, masz dłuższe wargi sromowe, łaskotały mnie w migdałki, gdy je zassałem.

Salomonowy wyrok. W sumie z siedmiu cipek, ta była największa i jeśli dobrze policzyłem były trzy ogolone i cztery boberki.

Natomiast wszystkie Francuzki miały wygolone pizdeczki, z różnymi wariantami czuprynek, od przystrzyżonych na zapałkę po długie wypielęgnowane loczki.

W słabym świetle panującym na łodzi, właściwie tramwaju wodnym, wszystkie dziewczęta prezentują się jednakowo wyśmienicie. Przyglądam się jeszcze Czeszkom i Hiszpankom, wszystkie mają bujne bobry. Cipy przyjaciółki Antonia nie widzę, przytulona do pleców sternika wydaje się sterować łodzią za pomocą jego dżojstika. Cóż, jeśli Antonio się teraz spuści, ominie go sporo zabawy. No i będzie musiał umyć koło sterowe, albo namówić winowajczynię, żeby je wylizała. Nie mój kutas, nie moja broszka.

Zabawiają się delikatnie także Tidżeje. Czeszki i Hiszpanki wciąż krążą między nimi a Bliźniacy to gładzą gładkie bułeczki, to przeczesują palcami gęste bobry, Fajna taka odmiana, obiecuję sobie też spróbować.  Kaśka i Majka oraz DajDaj uczą swoich pewniaków ceremoniału powitania. Pewnie, żeby nie wyszli na chamów niemytych, jak przyjdzie im poznać resztę naszych dziewcząt.

- Co oni robią? Pytają prawie równocześnie Nicole i Tania, obie znów u mojego boku.

- Uwielbiam chwytać dziewczyny za cipki i stąd poszła nasza ceremonia powitalna, zawsze tak się witamy, ona ściska mu jajeczka, on jej cipę.

- Skoro to uwielbiasz, to dlaczego sobie odmawiasz?

Bez zbędnych słów zaciskam dłonie na piczach Nicole i Tani. Za te picze sprowadzam je na pomost, gdy już dopływamy.

* * *

Dogania nas Antonio, już zacumował. Zwraca się do mnie z prośbą o tłumaczenie.

- Antonio mówi, że przygotuje dla was pokoje na piętrze, jeśli chcecie, to z widokiem na drugą stronę wyspy, wtedy nie będziecie zmuszone patrzeć na nasze figle – mówię z uśmiechem, bo mniej więcej wiem, jakiej spodziewać się odpowiedzi.

- Antonio, posłuchaj wiernego tłumaczenia:

- Antonio, czy naprawdę nie zauważyłeś, gdzie on trzyma rękę. Obudź się! Sprawy poszły już bardzo daleko. Śpimy tam, gdzie wy i nie zamierzamy opuścić waszej imprezy!

Antonio wybałusza na mnie oczy.

- Ona naprawdę to powiedziała?

Spogląda jeszcze na Nicole, na moje ręce zacumowane między udami dziewcząt.

- Jak ty tak szybko urabiasz te dziewczyny?

Wzruszam ramionami.

- Nie wiem, może one ci powiedzą.

Nicole zabiera głos w tej kwestii.

- On, pomijając jego szczerą słowiańską twarz hydraulika, jest po prostu uprzejmy z natury i wyznaje zasadę – nic na siłę. To – patrzy na swoje krocze – sama mu zaproponowałam. Jakoś tak jest, że robi z nami to, na co ma ochotę niby tylko wtedy, gdy my mamy na to ochotę, ale zarazem sprawia, że nabieramy tej ochoty. Prawda Taniu?

Tania nie jest w stanie dużo po angielsku powiedzieć, ale wiele rozumie, znów wybucha perlistym śmiechem i przytakuje głową. Również Antonio ma polew z tego hydraulika.

- Widziałem te plakaty w Paryżu, nawet podobny jesteś! Bo to przecież nie ty pozowałeś?!

- Nie! 

Tymczasem dochodzimy wszyscy do hotelowego patio.

- Oprowadzę was, dziewczęta po naszym gospodarstwie. Właściwie to dużo wyjaśniać nie trzeba było, nasze dziewczęta dają gościom niezłą lekcję poglądową.

Maleńka pierwsza przysiada na „relingu” nad brodzikiem i zaczyna spokojnie sikać. Niedźwiedź przytrzymuje ją ostrożnie, żeby, boże broń, nie spadła. Wkrótce już kilka dziewcząt obsiada barierkę i strugi moczu spadają do brodzika Inne odświeżają się pod otwartymi natryskami przy basenach. Do mycia „pleców” zaganiają swoich pewniaków. Ukrainki i Francuzki przyglądają się temu chichocząc. Chichotki są zaraźliwe. Popatrują przy tym na mnie, nie wiem czemu.

- A gdzie śpicie?

Prowadzę je do restauracji przerobionej na dormitorium

- Aha, Ok. – Skwitowały tylko – To teraz chodź nas umyć. Już wiem, czemu tak na mnie popatrywały. Ale wpadłem, mam do umycia czternaście dziewczyn! Idziemy pod te natryski. Dziewczyny się dziwią:

- Żadnych gąbek, w ogóle niczego do mycia, tylko żel.

- Nasze dziewczęta wyznają zasadę, że najlepiej myją je męskie dłonie Przesuwam te dłonie po cipkach Tani i Nicole. Patrzą na siebie. Tania i Nicole patrzą, nie ich cipki, cipkom dalej zasłaniam oczy.

- Właściwie to możesz nas myć dwie naraz, masz dwie ręce!

Odchylam dłonie, tylko odchylam, jeszcze nie mogę odkleić się od tych cip, a któraś z dziewcząt leje obficie między te dłonie a te cipy żel do kąpieli. Nie, żeby wcześniej nie było poślizgu…

* * *

Ostatecznie mycie przebiega sprawnie, w sukurs idą mi Duńczycy, Jacek, Niko i na końcu Staś, który oderwał się wreszcie od swoich statystyk. Nie musimy się z Tanią i Nicole spieszyć, biorą mnie między siebie i myją całym ciałem. Sterczący członek ślizga się na zmianę po obu brzuszkach, dłonie dziewcząt majstrują przy moich jądrach i tyłku. Nie pozostaję dłużny, obie na zmianę spinają i rozluźniają pośladki sprawiając niekłamaną przyjemność mym dłoniom.

- Już bardziej umyte nie będą!

To Maleńka nakrywa mnie na obmacywaniu tych tyłeczków.

- Trzeba przyznać, że niezłe z nich dupy i obie mają boskie dupy.

To z kolei niewyparzony język Loli.

Tania zanosi się śmiechem – wy zawsze tak? – I nieporadnie tłumaczy ten komplement nic nie rozumiejącej Nicole.

- Pieprzenie bez świntuszenia, to połowa przyjemności – dodaje Lola.

* * *

Antonio włącza muzykę, zaprasza na parkiet przed restauracją. Wkrótce kłębi się tam niezły tłumek nagich ciał. Zgodnie z moją sugestią udajemy się tam z butelkami żelu pod prysznic, polewamy się obficie, tulimy, do kogo popadnie, to znaczy one do chłopaków, ja do dziewcząt. Zaraza rozprzestrzenia się błyskawicznie, wkrótce wszyscy jesteśmy śliscy i błyszczący w światłach latarni i dyskotekowych reflektorów. Antonio, widząc, co się dzieje, przytomnie rozściela na trawie obok wielką foliową płachtę, wylewa na nią parę butelek żelu, wkrótce wszyscy tarzamy się w parterze w orgii zapasów. Ukrainki świetnie się bawią, przeszły zaiste błyskawiczną metamorfozę. Nicole i Tania znów biorą mnie między siebie, fundują mi tajski masaż. Po chwili trafiam między śliskie uda dwóch Ukrainek, później dwóch Francuzek, niespodziewanie prześlizguje się po mnie Maleńka, nawet nie zdążyłem spytać, jak się bawi. Pipki dobrze się pieści palcami takie śliskie, do lizania się nie nadają. A polizałbym... Rzucam więc hasło do kąpieli na plaży. Spłukuję, z  wzajemnością, żel z Tani i Nicoli. Teraz ciągnę je na plażę, rzucam na rozłożone wcześniej materace, zanurzam język na zmianę w dwóch cipach. Nareszcie! Nagle po bokach pokazują się dwie kolejne cipki, jedna jest wielka, to Nadia, z drugiej strony Véronique z wilgotną piczą, której obiecałem dokończenia sprawy na lądzie. Obietnic trzeba dotrzymywać, zanurzam w niej język.

Uczciwie wylizuję wszystkie cztery pizdy, wszystkie pełne lepkiej wilgoci, twarz mam błyszczącą, umazaną śluzem. Dziewczęta dzielą się moim masztem, jak już go trochę poliżą nadziewają się na niego po kolei, następny tyłeczek przyciągam do twarzy. Wypina się nade mną, l

Na zmianę liżę i próbuję połknąć  rozwarty szeroko srom. Dwie pozostałe dziewczyny klękają po bokach. Nie widzę ich, widok zasłania mi wiszący nade mną ttyłe, więc biorą me dłonie w dłonie i przyciągają do swych cip. Wzrok odzyskuję, na krótko, gdy się przy mnie zmieniają. Właśnie ląduje mi na twarzy dorodna cipa Nadii i zaczyna się przesuwać w tę i z powrotem. Nadia oczywiście chichocze, jej cipka drży. Mam nadzieję, że również w reakcji na moje działania. Widocznie dorodne cipy tak mają, Kaśka robi tak samo. Wysuwam więc tylko język na całą długość, żeby Nadia wiedziała, gdzie zawracać cipą. Okazuje się, że Nadia lubi, jak jej lizać rowek, cipa zatrzymuje się dopiero, gdy zahaczam językiem o rozkoszną dziurkę w dupie,  nawet robi dłuższy postój za każdym razem. Wwiercam się w nią posłusznie jęzorem, by nie sprawić dziewczynie zawodu. A potem znów surfuję przez całą długość szpary. Następnie przystanek „łechtaczka”, czemu towarzyszy urywane oj...oj... przerwane urywanym chichotem. I tak, aż do skutku. No, prawie, bo tymczasem Tania zgania Nadię z mojej twarzy, sama przegoniona z mojego masztu przez Nicole. Znów zmiana. Teraz wykańczam robotę przy Nadii ręką, cała się mieści w jej piździe, zostawiam na wierzchu tylko kciuk, jej druga dziurka też wymaga dopieszczenia. Kciuk cały ląduje w dziurce, pieszczę jej odbyt.

Nadia dochodzi, chce uciekać z dupą ale trzymam ją w kleszczach za te dwie dziury, dalej daję rozkosz. Moją uwagę przyciąga teraz Nicole, przestaje suwać cipą po moim drągu, nabija się głęboko i nieruchomieje, czuję jej pulsującą pochwę, teraz zaczyna się zaciskać rytmicznie ma mojej pale, coraz mocniej. Nicole ani drgnie, tylko patrzy mi w oczy a jej różowa pompka wykonuje całą pracę. Dosłownie zgniata mi penisa, by za moment stać się całkiem luźna i obszerna, i tak w coraz szybszym rytmie. Nicole to prawdziwa artystka! Z tą myślą dochodzę, spuszczam się obficie w głębinach jej pizdy, Nicole tylko się tajemniczo uśmiecha i ściska mnie nadal, póki całkowicie nie opróżni mojego zbiorniczka. Jestem tak podniecony, że moja pała dalej jest sztywna, wysuwam się z Nicole i  dogadzam teraz Véronique. Właśnie zeszła z mojej ręki, rzuca teraz biodrami, kutas pracuje pod rozkosznym kątem. Ludivine powoli dochodzi, ja chyba też. Znowu?

Tymczasem Nicole podsuwa cipkę pod moje usta, domaga się spełnienia. Z cipki na twarz wylewa się moja sperma. Korzystają z tego Tania z Nadią. Teraz przysysam się do cipki Nicole, musze się okazać godnym jej talentu. Nadia i Tania najadłszy się mojej spermy przytulają się do moich boków, jedna obserwuje taniec na rurze Ludivine, druga zagląda Nicole w krocze, patrzy z odległości kilkunastu centymetrów, jak ją liżę. Teraz to już muszę się wznieść na wyżyny artyzmu. Wkładam Nicole palec w cipę, zgarniam, ile się da lepkiej wilgoci i zaczynam pieścić słoneczko, jeszcze parę razy dobieram tej rozkosznej wydzieliny, w końcu mój palec wchodzi gładko w dupkę, masuję jej teraz dziurkę od środka. Językiem dokonuję cudów w cipie. To liżę szeroko, to pieprzę głęboko, to pieszczę łechtaczkę delikatnie jak motylek swoim skrzydełkiem. Na efekty nie trzeba długo czekać, pipka Nicole zrywa się do lotu. Mam ją jednak na uwięzi, więc tylko bezradnie wiję się nade mną. Nicole piszczy jak myszka, poczym bezwładnie na mnie opada.

- A niech cię, wykończyłeś mnie!

- Po tym, czego dokonywała twoja norka, musiałem się jakoś zrewanżować!

- I teraz będziemy mogli sobie tylko popatrzeć. Rozglądamy się, wokół orgia trwa w najlepsze.

- Wygodnie wam, dziewczęta? Cztery wyruchane przeze mnie panienki układają się wygodnie, trochę mnie przygniatają, dwie mam po bokach, obejmują udami moje nogi, dwie właściwie leżą na mnie. Ale co tam, może mi niewygodnie, ale na pewno przyjemnie. A rozchichotane panienki tak się do mnie tulą….

- Wy zawsze takie wesołe jesteście? – pytam Tanię. – Bo przyznaję, lubię takie wesołe dziewczęta. Chichoczące między sobą, chichoczące na widok mojego sterczącego kutasa i chichoczące, gdy je pierdolę.

- Ostatnio raczej nie było nam do śmiechu...

- No tak, przepraszam, to było głupie pytanie.

- I teraz odreagowujemy, dopadła na taka głupawka – dopowiada Tania. – I nie przepraszaj, jest cudownie. I już nic nie mów.

I odnajduje w ciemności me usta. I liże się ze mną i chichocze na zmianę.




Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!





Informacje o Autorze

Maciej Wijejski

Komentarze


Brak komentarzy! Bądź pierwszy:

Twój komentarz






Najczęsciej czytane we wszystkich kategoriach


Opowiadania na e-mail

Wpisz swój adres e-mail:

Wprowadź swój adres email i potwierdź aby otrzymywać informacje o nowo opublikowanych opowiadaniach


sexforum.pl